Będzie długawy post :
na początek napiszę, że nie byłem zbytnio "podjarany" God of Warem przed zakupem gierki. Decyzja o jej nabyciu była właściwie podjęta "z rozsądku" : "skoro wszyscy piszą, jaka ta miażdżąca gra, to coś w tym musi być". Dostałem ją pod koniec kwietnia, skończyłem chyba w tamtym tygodniu dopiero i powiem tak : rzeczywiścia gra jest miażdżąca ! Screeny, filmiki, wideorecenzje, nawet posty na forach jakoś nie oddają tak dobrze jej mocy, ale po kolei.
Grafika to oczywiście majstersztyk, choć oczywiście nie ma nic za darmo : okolica wczytuje się na bierząco (co akurat jakoś nie wpływa na rozgrywkę), ścieżki są raczej liniowe i w sumie brak większych przestrzeni (interaktywnych, bo widoczki są wspaniałe gdzieniegdzie), no i brak obrotu kamerą. Od razu napiszę, że kamera to jedna z niewielu wkurzających w tej grze rzeczy. Najgorzsze są sytuacje, gdy duży przeciwnik zasłania Kratosa i nie widzimy bohatera. Pojawia się też znany problem zmiany kierunków przy zmianie kamery.
Jednak postacie (szczególnie główny bohater i większe potworasy) są wykonane świetnie, animacja ich ruchów oddana ładnie, a najbardziej chyba podobają się efekty i miejscówki. Ta gra jest ładna, czysta, lśniąca, taki cukierek. Przykładem niech będą wnętrza albo Olimp : miazga. Plusem jeszcze jest płynniutka animacja w 50 klatkach.
Muzyka, tak jak pisano, również jest kozacka. Lubię takie motywy orkiestralne, chóry, podniosłe nuty. Zresztą już mam soundtrack. Dodaje klimatu gierce.
Wogóle klimat antycznej Grecji to duży plus tej gierki. Nie jest on jakoś specjalnie często wykorzystywany w grach, a szkoda. Mitologia jest interesująca, szczególnie w takiej interpretacji.
W sumie najważniejsze, czyli gameplay. Właśnie tu tak naprawdę objawia się moc GoWa. Walka sprawia po prostu dużą frajdę ! System jest "wygodny w użyciu", nie taki znowu ograniczony, jak niektórzy piszą, efektowny (a to ważne) i daje satysfakcję. Dodać do tego urozmaicenia w postaci QTE i jest świetnie. Magii, poza Gniewem Posejdona, używałem raczej rzadko, ale jej zaimplementowanie to i tak fajna sprawa. Miecz Artemis niszczy.
System upgrade'ów jest fajnym pomysłem (na normalu nie zdążyłem do maxa rozbudować tylko jednej magii).
Oprócz walki oczywiście ważne są także inne elementy. Frgamenty wymagające zręczności trochę odprężają od walki, ale też wymagają zaangażowania, natomiast zagadki są ciekawe, wymagają chwili pomyślenia, ale jak to z zagadkami, rozwiązanie satysfakcjonuje.
Obiektywnie patrząc, gra jest nienajdłuższa (chyba z 10 godzin na liczniku), ale w moim przypadku, jak już napisałem na początku, był to około miesiąc

. Po prostu nie zawsze miałem czas, czasami też musiałem się powstrzymywać, żeby za dużo naraz nie skończyć, ogólnie to optymalnie. Walka z Aresem była irytująca, szczególnie pierwsze dwie fazy. Nie wiem, jak to będzie na God. Zacząłem już God Mode, jestem na dziedzińcu Aten po walce z trzema cyklopami, i powiem szczerze, że chyba poza szybszym ubywaniem paska energii Kratosowi, to większych zmian nie ma, albo ja ich nie odczuwam. Jest trudniej, gra wręcz wymaga teraz odkrywania nowych patentów na skończenie danej miejscówki (na przykład pierwszy spacer po linie w Atenach, podchodziłem do przodu, niszczyłem pokraki za mną, wracałem się na początek, a za mną ci z przodu, i niszczyłem ich bezradnie zawieszonych przy zejściu, potem powtórzyć), ale ogólnie narazie idzie mi jako tako i liczę na to, że mi się uda skończyć ten tryb/na tym poziomie trudności.
Podsumowując : gierka naprawdę warta zakupu (cena niska : 49 złotych), jedna z lepszych na PS2, zresztą nowa, nie kontynuowana z PSXa. Spodobała się nawet mojemu Bratu, których od jakichś czterech lat właściwie olał gierki, poza jakimiś wyścigami czy serią GTA. Sporo się Gow różni od Devil May Cry (grałem w część trzecią) i myślę, że warto zagrać w obie serie.