Dorzucam bardzo ciekawą stronkę, która pomoże wam zapamiętać znaki kany:
http://www.dragonmedia.us/programs/kana.ph...r4545swfde_243s-------------------------------------
Dla przeciętnego człowieka nauczenie się języka japońskiego wydaje się być zadaniem przerastającym możliwości. Konfrontacja z rzędem równo zapisanych, całkowicie niezrozumiałych 'znaczków' kanji, które każdy na pewno kiedyś w życiu widział, jest przytłaczająca i zniechęcająca. Tymże sposobem, owe kanji stały się niejako symbolem japońszczyzny w powszechnej świadomości, oraz swego rodzaju barierą powstrzymującą chęć ogarnięcia tego języka swoim umysłem.
Mimo to, wśród osób zainteresowanych japońskimi sztukami walki i Japonią w ogóle myśl o podjęciu nauki mimo to od czasu do czasu się pojawia. Dla osób podejących, lub będących na krawędzi podjęcia tak odważnej decyzji pozwoliłem sobie dokonać podsumowania różnego rodzaju pomocy naukowych, które wesprą kroki stawiane na tej drodze. Dokonuję go dla początkujących z punktu widzenia początkującego, którym, czego nie ukrywam, sam jestem.
Co ciekawe, nauka tego języka zdaje się zdradzać pewne podobieństwa do procesu uczenia się... sztuk walki - mam tu na myśli odsłanianie się kolejnych poziomów rozumienia, wskutek czego to ikkyo, którego zdawałoby sie wczoraj się 'nauczyliśmy', dziś okazuje się mieć drugie dno, inną interpretację, ukryte szczegóły. Zjawisko to jest bardzo charakterystyczne dla japońskiej doktryny nauczania, w której studentom nie podaje sie wszystkiego na tacy, uznając że wraz z pogłębianiem się ich wiedzy sami będą odkrywać poszczególne niuanse i tak zdobyta wiedza będzie trwalsza.
Tak więc, osoba która pokonała wspomniany na początku etap przytłoczenia i odważnie postanowiła się jednak japońskiego nauczyć, po sięgnięciu do materiałów wprowadzających otoczona jest samymi zachęcającymi sygnałami.Oto dowiadujemy się że język japoński jest stosunkowo prosty, ma tylko dwa czasy - teraźniejszo-przyszły i przeszły, nie ma liczby mnogiej, odmiana jest najczęściej regularna i stosunkowo prosta, nie doprowadzona do granic obłędu jak w polskim, w którym wszystko odmienia się przez wszystko, zaś skromne 46 znaków kana pozwala zapisać cały japoński unikając kanji, które też same w sobie składają się z powtarzających się elementów bushu (ang. radicals) i często składają sie w intuicyjnie zrozumiałe kombinacje typu człowiek + drzewo = odpoczywać. Doprawdy, aż nie chce się wierzyć że to takie proste.
Mimo iż ten zachęcający wstęp jest w pewnym stopniu prawdą to jednak po pewnym czasie nauki zaczyna się wyłaniać wspomniane 'drugie dno' - dziwne, często nieprzetłumaczalne słowa i wyrażenia złożone, wiele warstw abstrakcji języka, podział na język potoczny i uprzejmy, trzy podsystemy gramatyczne... Często słyszany pogląd o tym jak znajomość angielskiego ułatwia naukę japońskiego ze względu na liczne zapożyczenia okazuje się też nie do końca prawdą, ponieważ o ile tych zapożyczeń jest rzeczywiście sporo to są one często tak zniekształcone że nie sposób domyślić się że surippa to angielskie slippers (kapcie). Zagadka dla Czytelników - co oznaczają japońskie słowa uokka i zuochi? Dla pogłębienia rozpaczy można jeszcze dodać że ze względu na liczne w japońskim homofony zapis przy pomocy samej kany jest niejednoznaczny i z czasem jednak tych wszystkich kanji trzeba się nauczyć przy czym sporo z nich jednak nie można logicznie znaczeniowo powiązać z ich elementami pierwotnymi, większość natomiast ma co najmniej dwa czytania i kilka znaczeń.
Osobiście tkwię właśnie w tym drugim etapie i niecierpliwie czekam aż systematyczna nauka pozwoli mi jakoś z grubsza to wszystko ogarnąć i uporządkować, niemniej domyślam się że po drodze czekało mnie będzie jeszcze kilka takich etapów obnażania się kolejnych głebin abstrakcji i prawdopodobnie nigdy nie zrozumiem wszystkiego. Czy to wszystko nie brzmi jakoś znajomo, o praktycy sztuk walki? Teraz przedstawię kilka książek i programów komputerowych, które będą naszymi jo i bokken w tej walce.
W Polsce w dalszym ciągu brakuje porządnych materiałów do nauki języka japońskiego - szczególnie przystępnie napisanego podręcznika do gramatyki z ćwiczeniami. Książki, które zdecydowałem się tutaj opisać stanowią pewien kanon powszechnie dostępnych przez księgarnie lub sklepy internetowe materiałów, ale zdaję sobie sprawę że w bibliotekach uniwersyteckich wydziałów japonistyki mogą spoczywać różne bardzo przydatne publikacje o których istnieniu nie mam pojęcia. Postanowiłem przeto skupić się na tych, do których przeciętny człowiek ma łatwy dostęp.

Na pierwszy ogień pójdzie absolotny rarytas - wydany przez Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza "Praktyczny kurs gramatyki języka japońskiego". Naprawdę ciężko przecenić wartość jaką ta książka niesie dla uczących się japońskiego w naszym kraju - jest bodajże najbardziej przystępnym podręcznikiem do gramatyki wydanym w Polsce i po polsku. Książka jest zorganizowana tematycznie - każda z lekcji dotyczy innego zagadnienia gramatycznego, zaczyna się krótkim, zawartym w ramce wprowadzeniem, po którym następuje jedno lub kilka ćwiczeń. Co lekcja wprowadzane są nowe wyrazy i zwroty, przy czym wszystkie kanji są opatrzone nadpisami furigana, które rozwijają ewentualne wątpliwości co do ich odczytu. Na końcu znajdują się klucz do ćwiczeń oraz dwa słowniki - jeden z podziałem na lekcje i drugi zbiórczy, które pozwalają odnaleźć każde występujące w podręczniku słowo. Teraz łyżka dziegciu. Podręcznik ten był pisany bardziej jako pomoc w sprawdzaniu opanowanego już materiału i same informacje o gramatyce są dodane trochę mimochodem, o czym autorzy we wstępie uprzedzają. Przez to wprowadzenia do każdej lekcji są miejscami za krótkie i zbyt powierzchowne jak na potrzeby początkujących. Często również ćwiczeń jest za mało, bywa że trudniejsza lekcja jest kwitowana tylko jednym, krótkim ćwiczeniem. Niektóre ćwiczenia również są niedopracowane - zdarza się, że z poleceń i rysunków im towarzyszących nie sposób skomponować odpowiedź, której od nas oczekują w kluczu. Równie często bywa że na postawione w ćwiczeniu pytanie może być więcej niż jedna prawidłowa odpowiedź i bez prowadzącego nauczyciela nie można stwierdzić czy odpowiedzieliśmy prawidłowo czy nie, bo klucz siłą rzeczy tego nie uwzględnia. Stwierdziwszy to, należy jednak uznać wyjątkowość tej książki i zdecydowanie ją polecić do nauki gramatyki. Jednak nie należy do niej podchodzić bez uprzedniego przeczytania jakiegoś wprowadzenia na temat kany, kanji i podstaw gramatyki. Dlatego też stwierdziłem wcześniej że brakuje jednak książki która w zagadnienie wprowadzałaby przystępnie i od podstaw.

Drugą stronę medalu stanowi natomiast imponujące dzieło wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, a stworzone przez zespół pod kierunkiem nestora polskiej japonistyki, profesora Romualda Huszczę pt. "Gramatyka japońska. Podręcznik z ćwiczeniami". Na cykl składają się trzy tomy, przy czym trzeciego tomu nie udało się na razie uświadczyć w sprzedaży, co jest przykre o tyle że zawiera on ponoć rozwiązania do zamieszczonych w tej monografii ćwiczeń. Jest to doskonałe, wyczerpujące źródło informacji o japońskiej gramatyce, popartych licznymi przykładami i ćwiczeniami. Część pierwszą pierwszego tomu stanowi wprowadzenie do fonetyki i prozodii japońskiego, czyli na ludzkie "jak to wszystko wymawiać". Właśnie, na ludzkie. Ani przez myśl mi nie przyjdzie krytykować dzieło profesora Huszczy, ale jego książka skierowana jest głownie do studentów japonistyki i posługuje się fachowym słownictwem do opisu gramatyki, toteż dla przeciętnego człowieka wydaje się być trochę zbyt sucha i akademicka. Nie obejdzie się również bez przyswojenia sobie znajomości pewnych pojęć z zakresu lingwistyki. Przedzieranie się przez to dzieło jest więc trochę bolesne, ale owocne w tym sensie że daje dużo głębsze rozumienie japońskiej gramatyki. Myślę że po ukończeniu ćwiczeń z poprzednio omawianego zbioru zabranie się za tę książkę jest rozsądnym krokiem, oczywiście jak tylko w sprzedaży ukaże się trzeci tom z kluczem.

Przy nauce każdego języka pomocny będzie słownik. Nie inaczej jest też w przypadku japońskiego. Do dyspozycji mamy dwa słowniki, nawzajem się uzupełniające, obydwa wydane przez wydawnictwo Wiedza Powszechna. Pierwszy to wydany dzięki współpracy z Fundacją Japońską "Słownik japońsko-polski. Słownictwo podstawowe". Jest to najprostszy, choć przez to nie mniej pomocny słownik języka japońskiego. Korzysta się z niego tak samo jak z każdego normalnego słownika - słowa zapisane są w transkrypcji łacińskiej zgodnie z systemem Hepburna i posortowane alfabetycznie. Każdemu towarzyszy wyrażający je ideogram kanji, jeżeli taki istnieje, przy czym wszystkie kanji są również wyposażone w furigana. Słowa są również poparte przynajmniej jednym przykładem zdania. Jest to zdecydowanie wielki plus, gdyż czytając te zdania można się sporo nauczyć. Na równie duży plus można policzyć umieszczone na końcu wprowadzenie do gramatyki, którego lektura da jako takie pojęcie o podstawach i pozwoli zabrać się za ćwiczenia gramatyczne z pierwszej z omówionych pozycji.

Drugi w kolejności jest "Słownik znaków japońskich" autorstwa Bogusława Nowaka. Skupia się on wyłącznie na japońskich ideogramach kanji. Nie znajdziemy tu wobec tego słów, które nie są przez te ideogramy reprezentowane, lub reprezentowane przez więcej niż jeden, do czego należy zatrudnić poprzednio omówiony słownik, oczywiście jeżeli znamy brzmienie interesującego nas słowa. Ten pozwala natomiast odnaleźć każdy znak kanji z osobna, poznać jego znaczenia, pisownię odręczną i odczyty. Każdy znak jest również przestawiony w kilku przykładach zestawień z innymi, tworząc nowe słowa. Na wielki plus tej małej i zgrabnej książeczki należy policzyć bardzo przystępnie napisane wprowadzenie do japońskiego pisma, z którego można dowiedzieć się prawie wszystkiego co na ten temat koniecznie wiedzieć należy. Wyszukiwanie znaków w słowniku jest dosyć proste, dokonuje się tego przy pomocy jednego z trzech indeksów. Pierwszy polega na liczeniu kresek w znaku, drugi na wyszukiwaniu na podstawie jego elementu podstawowego (klucza), co w przypadku absolotnie początkujących może nastręczać pewne problemy, trzeci zaś na podstawie polskiego znaczenia. Książka ta z całą pewnościa jest obowiązkową pozycją dla pragnących zgłębić tajniki japońskiego pisma gdyż obejmuje cały zakres joyo kanji - 1945 znaków oficjalnie uznanych za powszechny kanon, który Japończycy poznają w szkole i który pozwala swobodnie czytać większość tekstów. Każdy znak spoza joyo występujący w oficjalnych dokumentach musi być opatrzony furiganą.

Kolejna pozycja, którą chciałbym omówić to wydana przez Wydawnictwo Dialog książka "Mówimy po japońsku" dra Fujita Naoya. W zamiarach miał to być "praktyczny podręcznik do samodzielnej nauki języka japońskiego". Efektem jest coś, co dość trudno zakwalifikować. Na sam początek zniechęca oryginalny tytuł, pod jakim książka ta była wydana, zapewne w USA - "Complete Idiot's Guide to Conversational Japanese". Cóż, nie każdy lubi się uznawać za zupełnego idiotę. Książka jest napisana i skomponowana w stylu znanym z wszelkiego rodzaju książek z serii "(...) dla opornych", w Polsce głównie znanych z publikacji informatycznych. Styl jest zupełnie kolokwialny, co nie byłoby ostatecznie takie złe gdyby szła za tym zawartość merytoryczna, ale tak nie jest. Pierwsza część książki to wprowadzenie zawierające kilka wskazówek dla rozpoczynających naukę, trochę informacji o Japonii i Japończykach i wymowie słów. Druga to (zbyt) krótki opis podstaw gramatyki, poparty ledwie kilkoma ćwiczeniami i gwałtownie się kończący, przez co o szerszym zrozumieniu zagadnień nie ma mowy. Trzecia, stanowiąca meritum część ksiązki, to coś w rodzaju rozmówek - kilkanaście rozdziałów tematycznych typu "poruszanie się po mieście", z których każdy prezentuje kilka słów i zdań dotyczących aktualnego tematu, oraz zawiera parę ćwiczeń sprawdzających rozumienie tychże. Na końcu podano podstawowe informacje o piśmie, ograniczające sie tylko do kany, oraz bardzo krótki słownik dwukierunkowy. Z pewnością nie można tej książki traktować jako poważnej pomocy w nauce japońskiego, za to są w niej prezentowane ciekawe informacje o życiu w Japonii, procedurach po przybyciu na lotnisko itp. Zwiedzimy wnętrze japońskiego domu z łazienką włącznie, poznamy kilka zasad które pozwolą nam uniknąc faux pas. Nie mogę jej jednak z całą odpowiedzialnością polecić do nauki języka. Wydawca dołącza do niej płytę audio cd z wymową wszystkich prezentowanych w książce wyrażeń.
Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o książkach, które wprawdzie nie są łatwo dostępne do kupienia w Polsce, ale mogą stanowić dużą pomoc w nauce, choć niestety są po angielsku. Pierwsza to "Read Japanese Today" Lena Walsha. Jest to opracowanie na temat kanji oparte na Shuo Wen Chie Tsu - liczącemu 1800 lat chińskiemu dziełu traktującemu o genezie ideogramów. Książka ta prezentuje około 300 kanji pozwalając dojrzeć w nich szczegółowe rysunki przedmiotów, którymi były około cztery tysiące lat temu. Pokazuje jak w pozornie bezładnej plątaninie kresek dojrzeć słońce, drzewo czy wyciągniętą rękę i tym sposobem łatwiej dane kanji zapamiętać. Do genezy każdego ideogramu dodano jego czytania i kilka przykładów umieszczenia go w zestawieniu z innymi, tak aby uformowały znane japońskie słowa. Szkoda tylko że ksiązka ta jest praktycznie niedostępna w Polsce, jedynym sposobem na jej zdobycie jest ściągnięcie jej z Internetu w jakimś elektronicznym formacie lub szukanie w zagranicznych księgarniach wysyłkowych bądź serwisach aukcyjnych.
Druga z tych książek to "Japanese for busy people" - kilkuczęściowy podręcznik do nauki japońskiego. Omawiam go tu także dlatego, że niektóre szkoły językowe w Polsce uczą japońskiego właśnie z tej książki. Nie można go łatwo kupić, ale wydaje się że jednak warto. Mimo dość przystępnego stylu jak w "Mówimy po japońsku", nie popada on w zupełny banał a zawartość merytoryczna jak na podręcznik do nauki języka jest generalnie bez zarzutu. Gramatyka jest omówiona dość dokładnie, wsparta ćwiczeniami. Dostępne są również kasety.
Kolejna grupa pomocy naukowych to programy komputerowe. Można ją ogólnie podzielić na dwie zasadnicze podgrupy - pierwsza to niezliczone drobne programiki które wspierają pewien określony obszar nauki, na przykład naukę kanji czy słownictwa, słowniki, programy testujące itp. Jest ich bardzo wiele i nie sposób do wszystkich dotrzeć a coż dopiero opisać, poza kilkoma wyróżniającymi się. Druga podgrupa to duże pakiety oprogramowania mające na celu całościową naukę języka, z lepszym lub gorszym rezultatem. Do języka japońskiego znane mi są tylko dwa takie programy. Pierwszy to "Learn Japanese Now". Mimo dość sporych rozmiarów jest bardzo prosty - pomysł na naukę polega na wyświetlaniu na ekranie tekście w transkrypcji, któremu towarzyszy głos lektora i wyświetlany materiał wideo. Akcję w każym momencie można zatrzymać, cofnąć, powtórzyć, podkreślić słowo bądź zdanie, które program przetłumaczy. Ma on trochę niewygodny interfejs, jego zaletą natomiast jest możliwość obcowania z żywym, mówionym japońskim. Drugim programem tego typu jest japoński wydanie "Rosetta Stone". Program ten wygląda na pierwszy rzut oka dość obiecująco.