Mozna tz dawac info o wszelich smiesznych imprezowych upodleniach znajomych (do wlasnych sie z pewnoscia nie przyznacie
A zaczynajac od siebie...gdy sie porzadnie wprawie, jestem niezniszczalny (FME'owy "imprezowy terminator"), a jak dopadne bagietke w swoja reke, to lepiej uciekac
Z innej beczki: Studencka historia (te sa najlepsze), najslynniejsza na calym UW, znaja ja wszyscy;] Prodziekan mojego wydzialu (m.in dzieki niemu wyzial zapracowal na skrot Wydzial Pijakow i Alkoholikow) parenascie lat temu po totalnym nawaleniu sie, wracal z kumplami do domu, niestety jakos tak wyszlo, ze zostawili go na Dworcu Centralnym i poszli dalej;p Pech chcial, ze tego samego dnia po Centralnym krecila sie ekipa tvp robioca reportz o bezdomnych. No i dopadli mojego prodziekana (wtedy byl nieco mniejsza szycha) sadzac, ze to jeden z owych bezdomnych;] W tym momencie szanowny pan profesor zaczal pijacko glosno zawodzic, ze on nie est bezdomnym, ze on jest wazna persona i wyklada na Uniwersytecie Warszawskim.
W tym samym dniu tasma trafila do budynku tvp i zostala pokazana w wieczornych wiadomosciach
Koles to juz istna legenda. Widziany jest na wszelkich studenckich imprezach, pyta kto jest z WPiA i wszystkim tym stawia wodke. Staje rowniez do konkurencji na picie ze studentami, nieraz podczas takich pojedynkow wazyly sie losy oceny na egzaminie;] Prodziekan nie przegral, ani razu (tak, tak wiem, ze teraz wszyscy czytajacy mowia sobie "ja bym go przepil";]). Hardkorowy zawodnik, ale na wydziale mamy wiecej takich;]
