Pomoc - Szukaj - Userzy - Kalendarz
Pełna wersja: Sin City
Forum PSX Extreme > Inne > Region Filmowy
Stron: 1, 2, 3, 4
Najtmer
hhhmmmm wiec czy SC moze byc najlepsza adaptacja komiksu? do konkurencji mozna zaliczyc chocby batmana (1,2, reszta do (pipi)-nie burton) superman, spidey, hellboy?

moim zdaniem jak najbardziej!! a wy?
lukasz
jednak chyba batman pierwszy z nicholsonem choć różnica nie wielka.
Diabeu
SC jest poza klasyfikacją, jak dla mnie

nawet pierwszy Nietoperek wymięka
lukasz
a co myślicie o Sin City 2?z tego co słyszałem ma być kręcona na podstawie innych tomów.ja sie optymistycznie zapatruje na to ale po raz drugi nie będzie już raczej tego szoku i zaskoczenia jak można przenieść komiks na ekran.
Diabeu
drugi to chyba "A Dame to kill for" zekranizują, ciekawe czy Clive Owen będzie grał dalej Dwight'a, bo w tym albumie to ma chłop inny ryj, pod koniec robi operację zmiany wyglądu
Najtmer
QUOTE(lukasz @ 15 06 2005, 09:05)
a co myślicie o Sin City 2?z tego co słyszałem ma być kręcona na podstawie innych tomów.ja sie optymistycznie zapatruje na to ale po raz drugi nie będzie już raczej tego szoku i zaskoczenia jak można przenieść komiks na ekran.
*



Popieram...
QUOTE(_Diabeu_ @ 15 06 2005, 09:09)
drugi to chyba "A Dame to kill for" zekranizują, ciekawe czy Clive Owen będzie grał dalej Dwight'a, bo w tym albumie to ma chłop inny ryj, pod koniec robi operację zmiany wyglądu
*


'Damulka warta grzechu' i 'Girl'sy gorzala i giwery' ?? ciekawe... we szystkich chodzi o laski itp... pewno by wyszlo (pipi), ale to przezycie z '1' nie powali po raz drugi
Diabeu
jedno leżenie na deskach mi styka, wiem już na co ich stać i chcę aby to pociągnęli dalej - bo warto
knockout'u nie zaliczę raczej ale raz lub dwa razy liczenie pewno będzie icon_twisted.gif
golab
Do tych dwóch epizodów dorzucą "Rodzinne wartości" i jest materiał na sequela.
Choć sequel powalić nie powali, to dobry poziom będzie trzymać.
Diabeu
Sin City 2 to będzie na 99% tylko A Dame to Kill for http://polish.imdb.com/title/tt0458481/
Sin City 3 obejmie pozostałe 2 albumy http://polish.imdb.com/title/tt0458482/

dwójka to pewniak, trójka została na razie tylko zapowiedziana

ciekawe jak to jest wpierw zobaczyć film a dopiero potem przeczytać albumy
mehehehee
golab
QUOTE(_Diabeu_ @ 15 06 2005, 18:37)
ciekawe jak to jest wpierw zobaczyć film a dopiero potem przeczytać albumy
mehehehee
*



Domyślam się, że chooyowo hehehe icon_twisted.gif.
lukasz
niekoniecznie.ba!nawet lepiej.sam czytałem tylko sin city i na epizodzie tym zdeka sie nudziłem dopiero inne mnie wciągneły.z prostej przyczyny.dokładność w szczegółach a komiks ja znałem na pamięć więc wiedziałem "co sie za moment stanie".
Alpha Trion
film masa , tylko geniuszowi mogl wyjsc taki numer

Rodriguez to chlop z jajami , dostal kopa z stowazyszenia rezyserow za to ze uparl sie na asyste Millera , luje zabronily bo maja jakies chore przepisy ktore sa dla nich Biblia . Typ pieprznal caly interes i zaklada wlasne stowarzyszenie ( stowarzyszenie pozbawilo Rodrigueza ok 100 baniek zielonych) , zycze z calego serca zeby chlopaki skopali im dupska.

kuwa najgorszemu wrogowi nie zyczylbym zeby sie urodzil w Basin City smile.gif
Diabeu
nie dostał kopa a sam się wypisał z tego gay baru jak powiedzieli że nie może być dwóch reżyserów w napisach skoro ten drugi nie nalezy do gildii

po prostu porządny koleś z niego, mało kto potrafi wykorzystać hollywood aby robić swoje projekty
Alpha Trion
dokladnie , gosc sie zachowal pro
maciek88
Byłem w kinie. Nie chce powtarzac wszystkich ochow i achow, było po prostu zaje.biscie. Epizod z Marvem bede chyba ogladał co wieczor jak dostane film na własnosc.
Ktos pisal o grze. Jestem za, jeno zeby opowiadala o zyciu Marva do momentu spotkania z Goldie i bedzie git. A i jeszcze niech za tego szpila wezma się ludzie od Max Payne'a i teraz Alana. Marzenia...
MTL
Marv swój chlop, niezle w filmie wypadl chodz imo do wersji komixowej startu malo - lipa, ze wcielo kilka scen, kultowych texcików i palnięto nieistotne w prawdze zmiany, ale ciut niezrozumiale:] (choziazby wyrwanie krat, a nie wylam z bara na ranczu Kev'a)
2razyjot
Lista ciekawostek i innych takich, dla zainteresowanych. Na poczatku o scenie, ktora wyrezyserowal Quentin. smile.gif

CODE
FILMWEB



QUOTE
Dzięki nieoczekiwanemu splotowi okoliczności, ekipę realizującą SIN CITY odwiedził inny reżyser, któremu nieobcy jest świat popularnych opowieści. Na zaproszenie Roberta Rodrigueza na planie pojawił się Quentin Tarantino („Kill Bill”, „Jackie Brown”, „Pulp Fiction”). Zapłacono mu jednego dolara za wyreżyserowanie rozbudowanej sekwencji w historii „Krwawa jatka”.

Tarantino i Rodriguez pracowali razem już wcześniej, przy filmach „Desperado”, „Cztery pokoje” (Four Rooms) i „Od zmierzchu do świtu” (From Dusk Til Dawn). Niedawno Rodriguez skomponował muzykę do filmu Tarantino „Kill Bill 2” – również za symbolicznym wynagrodzeniem w wysokości jednego dolara. Lecz od dawna była między nimi różnica zdań na temat przyszłości kina – tego, czy leży ona w cyfrowej czy tradycyjnej rejestracji obrazu. Aby zdobyć punkt w tej rozgrywce, Rodriguez pokazał Quentinowi kilka eksperymentalnych nagrań z SIN CITY.

Tarantino: „Po raz pierwszy zobaczyłem, jak wygląda ten świat i pomyślałem: o mój Boże! Oni naprawdę robią te krajobrazy miejskie i obrysy sylwetek. Podobało mi się to. Oświetlenie, kąty kamery, wszystko mi się podobało. Zainteresowali mnie.”

Kiedy Tarantino był już pod wrażeniem, Rodriguez zaapelował do niego o spędzenie na planie jednego dnia jako „reżyser gościnny”. „Wiedziałem, że nasz materiał przemówi do Quentina. Myślałem, że będzie dla niego świetną okazją do odwiedzenia Troublemaker Studios i przekonania się, jak wygląda praca z aktorami w przestrzeni cyfrowej. Kręciliśmy bardzo szybko, więc jeden dzień jego pracy był jak cały tydzień. Odwaliliśmy naprawdę duży kawał roboty.”

Frank Miller także uważał, że to świetny pomysł. Miller: „Praca z Quentinem była bardzo pouczającym doświadczeniem, ponieważ jego styl pracy jest bardzo odmienny od stylu Roberta. Wszyscy trzej jesteśmy wrażliwi na kulturę popularną i mamy czarne poczucie humoru, dobrze więc do siebie pasowaliśmy. Czuliśmy się jak trójka dzieciaków, która urządziła sobie imprezę w domku na drzewie.”

Ostatecznie Tarantino wyreżyserował sekwencję z „Wielkiej jatki”, w której Dwight i Jackie jadą samochodem przez deszcz, a Dwight jest przekonany, że martwy Jackie rozmawia z nim. Rodriguez dał Tarantino wolną rękę. Rodriguez: „Chcieliśmy, żeby Quentin odcisnął swój ślad na tej scenie. Wiedziałem, że zrobi to zupełnie po swojemu. Był tak świetnie przygotowany, że ja i Frank wyszliśmy przy nim na głupków. Przyszedł z dokładnie rozplanowaną listą ujęć, miał pomysł na wyjątkowy styl tej sceny. Kazał Clive’owi Owenowi powiedzieć jego monolog z offu już podczas nagrywania sceny. (Clive musiał zejść z planu na pięć minut, żeby się go nauczyć, spodziewał się bowiem, że będzie go nagrywać dopiero później. Quentin był pod wrażeniem, kiedy Clive wrócił na plan i powiedział: Chyba już zapamiętałem. Poszło mu naprawdę świetnie.”)

Dla aktorów ta nagła zamiana reżyserów była intrygująca. Benicio Del Toro: „Uważam, że Robert i Quentin to jedni z najciekawszych żyjących filmowców. Dla mnie i dla Clive’a granie przed nimi dwoma było niesamowitym doświadczeniem. Mogło się to skończyć chaosem, ale poszło nam naprawdę dobrze.”

Clive Owen: „Niezwykłe było dla mnie dowiedzenie się, że inny reżyser przychodzi po to, aby nakręcić jedną scenę. Ale kiedy zobaczyłem Quentina, Roberta i Franka razem, wszystko nabrało sensu. Każdy na swój sposób chciał osiągnąć to samo. Ich współpraca wydawała się bardzo naturalna.”

Tarantino przyznaje, że dostrzega zalety technologii cyfrowej. „Robert nie mógłby wybrać lepszej sceny do zilustrowania zastosowań kinematografii cyfrowej. W tej scenie na samochód leją się strumienie deszczu, strugi wody rozbijają się o karoserię, a my chcieliśmy podświetlić każdą kroplę, zupełnie tak jak na rysunkach. Zdałem sobie sprawę, że gdybyśmy kręcili na taśmie, zajęłoby nam wieczność sfotografowanie tego, a i tak dźwięk byłby stracony. A tutaj, zamiast koncentrować się na uwiecznieniu wszystkiego we właściwy sposób, mogliśmy skupić się całkowicie na grze aktorów. To była naprawdę niezła zabawa.”

Pomimo udanej współpracy przy SIN CITY, Rodriguez wyżej mierzy na przyszłość. „Przy naszej następnej wspólnej robocie, stawka podwaja się. Rachunek będzie opiewał na dwa dolary.”





QUOTE
Stare Miasto było prawdziwym powodem, dla którego nikt nie nazywał Sin City tak, jak stało na mapie - Basin. A wszystko dzięki wspaniałemu dziadkowi Świętego Patryka, który sprawił, że bogate miasto stało się miastem upiorów.
Stary Roark wpadł na szatański pomysł, Wydał każdego dolara, każdego centa na sprowadzenie do miasta najlepszych dziwek z Francji i podobnych miejsc. Pogłoski szybko się rozeszły i wkrótce Miasto Grzechu stało się celem pielgrzymek. Ludzie przyjeżdżali tu z bardzo daleka.
"Miasto Grzechu"


Kiedy w zeszłym roku Robert Rodriguez poinformował, iż chce przenieść na duży ekran komiksową serię Franka Millera pt. "Sin City" w środowisku fanów zawrzało. Na forach dyskusyjnych jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się wypowiedzi osób przekonanych o tym, że dzieła Millera zwyczajnie nie da się sfilmować oraz oskarżających Rodrigueza o chęć łatwego zarobienia pieniędzy na miłośnikach "Miasta grzechu".

Jednak twórca "Desperado" bardzo szybko zamknął usta wszelkim malkontentom ogłaszając, że film zrealizuje wspólnie z Millerem oraz, że obraz utrzymany będzie w charakterystycznej, komiksowej stylistyce. Kiedy kilka miesięcy później w sieci pojawiły się pierwsze zdjęcia z ekranizacji oraz "nieoficjalny" materiał filmowy, na którym zestawiono ze sobą fragmenty filmu z komiksowymi kadrami oraz zaprezentowano scenę otwierającą "Sin City" nikt już nie wątpił w jego słowa, a narzekania fanów zamieniły się w prośby o jak najszybszą premierę.

1 kwietnia obraz zagościł na ekranach amerykańskich kin zbierając doskonałe recenzje, jak również zarabiając (do dnia dzisiejszego) ponad 73 miliony dolarów. Później został zakwalifikowany do konkursu tegorocznego festiwalu w Cannes, co tylko utwierdziło widzów, że mamy do czynienia z wyjątkową ekranizacją komiksu.

I rzeczywiście. "Sin City" to film, jakiego jeszcze nie widzieliście. Mroczna, brutalna, a jednocześnie na wskroś komiksowa opowieść utrzymana w klimacie noir będąca hołdem złożonym powieściom Chandlera, Hammetta i McDonalda, klasycznym kinowym czarnym kryminałom, czy rysunkowym dziełom takich mistrzów jak Chester Gould, Will Eisner i Johnny Craig, zafascynuje was albo odrzuci. "Sin City" można pokochać, albo znienawidzić, ale to jeden z tych obrazów, obok których nie przejdziecie obojętnie.

"Sin City", o którym sam Rodriguez mówi, że jest jego odpowiedzią na "Pulp Fiction" Quentina Tarantino, splata historie opisane przez Millera w trzech albumach rozpoczynając je adaptacją nowelki "Klient ma zawsze rację" opublikowanej w Polsce w tomie "Girlsy, gorzała i giwery". Po niej śledzić będziemy losy bohaterów tomów: "Miasto grzechu" (w drugim wydaniu zatytułowany jako "The Hard Goodbye"), "Krwawa jatka" oraz "Ten żółty drań".

Bohaterem pierwszego z nich jest wielki, brzydki, a jednocześnie niezwykle silny Marv (Mickey Rourke) - syn ulicy wrobiony w morderstwo pięknej prostytutki Goldie, jedynej kobiety, która pokazała mu, że warto żyć. Chcąc odnaleźć jej zabójcę Marv wypowiada wojnę najpotężniejszym ludziom w mieście - rodzinie Roark.
Z nimi na pieńku ma również John Hartigan (Bruce Willis), doświadczony policjant, który w ostatnim dniu przed przejściem na przedwczesną emeryturę powstrzymał sadystycznego syna senatora Roarka przed zgwałceniem dwunastoletniej Nancy. Polityk nie zamierza wybaczyć mu okaleczenia jedynego potomka.
Jest wreszcie Dwight (Clive Owen), mężczyzna po przejściach (zostały one opisane dokładnie w albumie "Damulka warta grzechu", który niebawem zostanie również zekranizowany) wplątany w sam środek intrygi mającej na celu zniszczenie kruchego rozejmu panującego w Starym Mieście - dzielnicy prostytutek.

"Sin City" zwraca na siebie uwagę przede wszystkim niesamowitą stroną wizualną. Dzięki nowoczesnej technologii Rodriguezowi i Millerowi faktycznie udało się oddać na ekranie unikalny klimat komiksowego "Miasta grzechu". Podobnie jak albumy, film utrzymany jest w czarno-białej tonacji wzbogaconej o pojedyncze akcenty kolorowe, a twarze bohaterów są w charakterystyczny sposób zniekształcone.

"Sin City" to nie ekranizacja komiksu, ale jego wierne przeniesienie na duży ekran. Wiele ze scen filmu to kalki kadrów narysowanych przez Millera, nie zmienione pozostały również dialogi, które Rodriguez z Millerem jedynie skrócili, tak aby pasowały do dwugodzinnej produkcji kinowej.

Co ważne, obaj autorzy podczas pracy nad filmem nie szli na żadne kompromisy, nie łagodzili wymowy obrazu, nie unikali brutalnych scen. W rezultacie powstało dzieło niezwykle mocne, pełne makabrycznych scen, co w Stanach przyniosło mu opinię niemoralnego i szokującego. Osoby znające komiks nie będą nimi zaskoczeni, bowiem na ekranie nie zobaczą nic, czego nie było w albumach, pozostałych jednak uczulam. Mimo komiksowych źródeł "Sin City" nie jest produkcją, którą można obejrzeć w towarzystwie dzieci.

Dzieło Rodrigueza i Millera zwraca na siebie uwagę również gwiazdorską obsadą. Główne role w filmie zagrali Bruce Willis, Mickey Rourke, Clive Owen, Benicio Del Toro i Jessica Alba. W epizodach pojawili się Rutger Hauer, Elijah Wood, Powers Boothe, Josh Hartnett i Michael Clarke Duncan, a uważni widzowie mogą na ekranie wypatrzyć również Franka Millera, Roberta Rodrigueza oraz Quentina Tarantino, który w "Sin City" wyreżyserował scenę rozmowy Dwighta z wyjątkowo gadatliwym... trupem.

Od strony aktorskiej film prezentuje się znakomicie. Gdybym jednak musiał wskazać najlepszą kreację, zdecydowanie swój głos oddałbym na Mickeya Rourke'a wcielającego się w postać Marva. Rourke, który od wielu lat próbuje wrócić do pozycji jaką cieszył się w latach 80., po raz kolejny udowadnia, że jest utalentowanym aktorem i mam nadzieję, że po "Sin City" producenci będą chcieli powierzać mu większe role.

W moim przekonaniu "Sin City" to jedna z najciekawszych premier ostatnich lat, a zarazem film, który ma szansę, podobnie jak niegdyś "Pulp Fiction", stać się początkiem czegoś nowego w kinie. Gorąco polecam, choć mam świadomość, że dzieło Rodrigueza i Millera na pewno nie spodoba się wszystkim.

W tym mieście wszystko, co jest warte zachodu, jest też niezgodne z prawem. I najwyraźniej każdemu to pasuje. Gliniarze i politycy zgarniają kupę kasy za przymykanie oczu.
"Miasto grzechu"



QUOTE
#  W scenie w której Bob strzela do Hartigana, jest wyraźnie osiem wystrzałów. Jednakże rewolwery tego typu maja nie więcej niż 6 naboi.

# W filmie znajdują się watki z trzech albumów serii Sin City: Miasto Grzechu (Sin City), Wielki mord (The Big Fat Kill) i Tamten żółty drań (That Yellow Bastard).

# Chociaż film kręcony był w czerni i bieli, niektóre przedmioty i postacie są w kolorze. Na planie, wszystko co miało zyskać kolor należało pomalować na zielono lub niebiesko. Żółty Drań (postać grana przez Nicka Stahla) ma całkowicie żółtą skórę, więc aktor podczas zdjęć musiał być pomalowany na niebiesko, przez co podobno zyskał przydomek Niebieskiego Drania.

# Jessica Alba tańczyła do całkiem innej muzyki. Reżyser dodał oryginalny utwór później.

# Quentin Tarantino zaproponował Rodriguezowi nakręcenie krótkiego epizodu "Sin City" w zamian za jednego dolara. Była to też forma odwdzięczenia się za pracę Rodrigueza przy "Kill Bill: Vol.2", za którą Rodriguez otrzymał 1$. Mimo, iż Tarantino do zwolenników cyfrówek nie należy, ciekawość i pochwały Rodrigueza dla tego typu kamer HD (High Definition) zachęciły go do pracy. Gdy już po wszystkim Rodriguez spytał Quentina o doświadczenia, Tarantino odpowiedział: "Mission accomplished" (w wolnym tłumaczeniu "Zadanie wykonane").

# Pierwotnie film miał zawierać również opowieść pt. "To Hell And Back" (do piekła i z powrotem), z Johnny Deppem w roli Wallace'a. Tak się nie stało.

# Na wiadomości dołączonej do strzały, która przebiła bandytę nie ma śladu krwi.

# Jedną z ról zaproponowano Michaelowi Douglasowi, jednak nie przyjął on propozycji zagrania w filmi.

# Shellie, mijana przez Hartigana, ma w ręku piwo "Chango beer". Jest to ten sam fikcyjny browar, który pojawił się w innych filmach Rodrigueza, tj. w "Desperado" i w "Od zmierzchu do świtu"

# Rodriguez uparł się, że Frank Miller musi być umieszczony w filmie jako współreżyser. The Directors' Guild of America (Związek Reżyserów Amerykańskich) nie pozwolił na to, ze względu na to, że Miller nie ma reżyserskiego wykształcenia. I z tego powodu, Rodriguez odszedł ze związku żeby nie wzbudzać kłótni. W efekcie zostałodsunięty o reżyserowania filmu "John Carter of Mars", który miałkręcić zaraz po "Sin City".

# Leonardo DiCaprio miał oryginalnie zagrać rolę Juniora, ale ostatecznie odrzucił propozycję, rolę później przyjął Nick Stahl.

# Zarówno Nancy (Jessica Alba) jak i Wendy (Jamie King) jeżdżą samochodami z tablicami rejestracyjnymi "LEV 311". Frank Miller często korzysta z tej kombinacji w różnych opowiadaniach, 'dając ją' swoim ulubionym żeńskim charakterom. Jest to nawiązanie do imienia jego żony, Lynn E. Varley, której data urodzenia to 11 marzec.

# Jessica Alba przygotowując się do roli Nancy, podglądała w klubach rozbierające się tancerki.

# Oryginalnie w komiksie żółty bękart jeździ Bugatti Atlantic '57C. Jednakże w filmie jego autem jest Cadillac Limo. Powodem tego było cięcia kosztów, bowiem wypożyczenie Bugatti na cztery dni zdjęciowe kosztowało by 230 tysięcy dolarów.

# W filmie przewija się co jakiś czas oryginalna okładka innej części komiksu, tj. "Booze, Broads, and Bullets". Jest na opakowaniu zapałek Hartigana, a także jako plakat w klubie.

# Film został nakręcony w Austin w stanie Teksas w Stanach Zjednoczonych.

# Sin City jest jednym z niewielu filmów, które w całości kręcono na "zielonym tle". Plan, na którym grają aktorzy pokryty jest specjalnym, zielonym materiałem, na miejsce którego wkleja się w fazie post-produkcyjnej odpowiednie tło. Biorąc pod uwagę to oraz fakt, iż Sin City kręcono cyfrowymi kamerami HD (High Definition) - Rodriguez stworzył jeden z pierwszych, w całości "zdigitalizowanych" filmów.

# Jessica Alba chciała skorzystać w scenie tańca z pomocy choreografa. Jednakże reżyser nie wyraził na to zgody.

# Kiedy Marv rozmawia z księdzem w konfesjonale uderza cynglem rewolweru by podkreślić swoje słowa. W następnym ujęciu rewolwer jest już zabezpieczony przed przypadkowym strzałem.

# Konstrukcja scenariusza "Sin City" przypomina nieco składające się również z trzech rozdziałów "Pulp Fiction". Ostatnia część filmu Rodrigueza jest kontynuacją wątku zawartego w prologu - podobnie jest w obrazie Tarantino.

# Scena, w której Dwight rozmyśla o Marvie, wzięta jest z innej części komiksu, tj. z "A Dame to Kill For".

# Mimo, że aktorzy Bruce Willis, Mickey Rourke, Benecio Del Toro i Nick Stahl byli bardzo podobni do swoich postaci, zdecydowali się na dodatkowy makijaż i protezy żeby jeszcze bardziej upodobnić się do bohaterów z komiksu.

# Na rejestracji samochodu Żółtego Drania widać "TYB 069", gdzie "TYB" to inicjały angielskiego tytułu komiksu ("That Yellow Bastard").

# Frank Miller, po złych doświadczeniach w Hollywood w latach 90-tych, postanowił nie sprzedawać praw do sfilmowania swoich komiksów (w szczególności praw do "Sin City"). Robert Rodriguez, wieloletni fan komiksów, na początku 2004 roku nakręcił w tajemnicy krótki materiał filmowy z udzialem Josha Hartnett i Marley Shelton. Była to krótka opowiastka z "Sin City" pt. "The Customer is Always Right" (klient ma zawsze rację). Gotowy materiał Rodrigues przedstawił Miller'owi ze słowami: "If you like this, this will be the opening to the movie. If not, you'll have your own short film to show your friends." (Jeśli ci się spodoba, będzie to początek filmu. Jeśli nie, będziesz miał własny krótki filmik do pokazywania przyjaciołom). Miller'owi się spodobało i prace nad filmem ruszyły.

# W scenie przesłuchiwania Marva przez Wendy i jej dziewczęta, na jego policzku pojawia się krew, by w następnym ujęciu zniknąć.

# Reżyser widział w obsadzie między innymi Christophera Walkena, Willema Dafoe i Steva Buscemiego.

# W scenie, gdy Michael Clarke Duncan przywiązuje Rosario Dawsona do krzesła, widać jego lewy kolczyk przyciśnięty liną do szyi, a w następnym ujęciu wisi on swobodnie.

# W scenie, w której Hartigan jedzie samochodem i spotyka Boba, jego krawat jest wyraźnie w paski. Jednakże już na przystani jest jednolicie biały.

# Jedną z broni używanych przez Hartigana jest Beretta M93R Auto 9, tą samą, którą strzelał RoboCop. Frank Miller napisał Robocopa 2 i RoboCopa 3.

# Tymi samymi mieczami, którymi walczy Devon Aoki, walczyła także Uma Thurman w "Kill Bill".

# Kate Bosworth miała oryginalnie zagrać Gail.

# Frank Miller zagrał epizodyczną rolę księdza, u którego spowiada się Marv.

# Komiksy Franka Millera, na podstawie których napisał on wraz z Rodriguezem scenariusz, wydano w Polsce - w serii "Świat komiksu" Egmontu. Dostępne tytuły to: "Miasto grzechu", "Girlsy, gorzała i giwery", "Damulka warta grzechu", "Krwawa jatka", "Ten żółty drań", "Rodzinne wartości". Miller za tę serię zebrał wiele nagórd, m.in. prestiżową nagrodę Eisnera.

# Zarówno Robert Rodriguez jak i Quentin Tarantino pojawiają się na chwilę na ekranie. Pierwszego z nich widać w białym kowbojskim kapeluszu w barze Kadiego, do którego wchodzi Hartigan szukający Nancy. Natomiast Tarantino widać w innej scenie, kiedy siedzi obok Marva i ogląda taniec Nancy.

# Oprócz aktorów, tylko auta i bronie nie były stworzone komputerowo.
Guts
Znana z Sin City Devon Aoki (Miho) wystapi w filmie Dead or Alive jako Kasumi blink.gif
Jesli ktos zastanawia sie nad tym czy pasuje do tej roli oto zdjecie
Loto
ble lubei azjatki ale ona jest paskudna smile.gif


naprawde malo pieknych dizewczyn jest na swiecie?
yaczes
Przeciez ona ma male cyce Oo
To powinna byc Kasumi:
http://big.supereva.com/Pin-Ups/Francine_D...rancine_14.html
maciek88
No paskudna jest bardzo, wogole drugi epizod był nudny cholernie. Dwight - menda, snuł sie tak przez ten film, pier.dolił smuty i sam nie wiedzial czego chcial. Poczatek z ta laseczka fajny, gadajacą głowe w samochodzie uwazam za jeden z najlepszych motywow, Gail to naprawde niezla dupcia, ale ogolnie juz chcialem zeby ta historia sie skonczyla.
Mendrek
Nie lubie filmow ktore niosa ze sobe spore halo. Nie lubie filmow ktore zbieraja tak szybko dobre recenzje. Czemu? Bo zawsze jak juz siadam w kinie, podchodze do nich sceptycznie. Do kina weszlem spokojny, bez emocji. Kupilem bilet i weszlem na sale kinowa. Ledwo 9 ludzi, swiadczylo iz bylo chyba dawno po premierze, wiec buraki robiace holote w kinie zdazyly go (nie)obejrzec dwa razy, a film dzieci lyknac nie mogly. I dobrze. W spokoju obejrze, a i rozloze sie wygodnie. Reklamodawka 15 - minutowa (w tym pod rzad chyba z dziesiec krotkich reklam "Lawstoranta" po prostu mnie uspilo i mialem juz ochote rzucic bamboocha w ekran), ale... w koncu obraz nabral odpowiedniego koloru... czern i biel. Wymeczony reklamami, na nieszczescie filmu, myslalem ze zasne. Film zaczal sie jakos tak... nudnawo. Co przygnebilo mnie bardziej, i przez chwile myslalem ze wyrzucilem kase w bloto. Zmiana sceny... Hmm... bylem przygotowany, czytalem cos w recenzji gdzies ze bedzie kilka historii. Akcja w hotelu... Podnosze sie, wyciagam ukryte pod katana piwo puszkowane Strong. Co sie dzieje... Film rozwija sie na dobre... Po czym rzuca moja szczeka kilka razy o glebe, i skacze po niej dobre kilkanascie minut! Piwo z puszki znika rownie szybko, jak wnetrznosci grajacych tam "szwarc charakterow", popcorn zamiast do ust wpada czasami za kolnierz, para zakochanych z tylu nie wytrzymuje i... wychodzi. Hardkor twisted.gif Drugi charakter - psychodelka. Czemu tak szybko sie konczy?! Eh, szkoda. Ale kolejna historia. Wydaje sie ze nie bedzie juz tak samo. Ale piekna scena nakrecona przez Tarantino po prostu znow poraza swa dokladnoscia. Przed nia bylem jak czysta kartka. A po scenie zostalem pociety katana z chirurgiczna dokladnoscia na setki milionow malych kawalkow! Monologi wewnetrzne... Po prostu majstersztyk, tak jakbym czytal dobra ksiazke, i ogladal jej zdarzenia na zywym ekranie! Normalnie interaktywny komiks! Nie moge w to uwierzyc, ale teraz dla mnie wczesniejsze "ekranizacje komiksu" (spi(er)derman, daredebil i inna cala masa srajacych z piety ogniem, pastiszowych amerykanskich bohaterow), okazala sie kiepsko ubita papka dla niemowlaka, przy tym co sprezentowal Sin City. Jednakze nie chcialbym aby ktos robil cos na wzor Sin City wlasnie, gdyz ten obraz jest (stety, niestety) wyjatkowy, niepowtarzalny i na swoj sposob unikalny. Takie cos powstaje raz na dekade kina po prostu. Historia numer trzy. Ladne splatanie historii znow urzeka swa prostota, ale jednoczesnie bardzo sie podoba. Bruce gra wspaniale, jak na swoj wiek. Staruszek pasowal do roli "staruszka" w sam raz, i zagral jedna z lepszych rol w swoim zyciu. W koncu film sie konczy. Wychodze z kina, i w glowie moj wlasny wewnetrzny glos nie moze sie zamknac, widze cos i juz slysze: "Ten dzien gdyby nie ta dziewczyna przede mna, moglby okazac sie nudny i szary. Chory film, chore spoleczenstwo, i jedna zdrowa, piekna dziewczyna po drugiej stronie ulicy. Zawsze cos.". Monologi wewnetrzne po prostu tak odbily sie na mojej psychice, ze potem do samego domu potrafilem gadac w myslach sam do siebie, w dodatku mrocznie i zrezygnowanie. Na szczescie nikt nie zapytal mnie o godzine, bo moglby dostal przypadkowo z buta, ot "nie lubie ludzi ktorzy nie nosza wlasnego zegarka". Eee... nie no, to zart raczej, tak zle to (chyba) nie bylo tongue.gif Ale moge powiedziec szczerze, ze film ten zostawia w psychice swoj slad. Cala ta grafika, kruczki komiksowe, i megaczarny wisielczy humor sprawia ze czlowiek po seansie juz nie jest taki sam. Czy jest za to cos co mnie denerwowalo? Pare rzeczy z komiksu, ktore owszem dodawaly klimatu, ale jakos ciezkostrawne byly dla mnie. <spoiler>Chodzi m.in o "autoskoczki", czy "niezniszczalnosc" glownych bohaterow (a zwykli prawie identyczni gliniarze gineli jak plotki - ale tak mialo byc), czy hektolitry wylanej krwi. <spoiler off>Ale ogolem moge stwierdzic, ze to pierwszy film na ktory mam ochote isc drugi raz do kina. On sie po prostu nie nudzi po pierwszym razie! Masa! Jest to ten film, ktory dla kina jest jak zloty kafelek w miejskim szalecie. Coprawda pewnie on nie jest dla wszystkich, ale Ci ktorzy lubia klimat brudu, krwi, bezprawia, mroku i wszystkiego co LPR uznalby za "objaw szatanskiej mocy lewicy", to ten film jest dla niego. I nie musze chyba dodawac, ze to wysmienita uczta dla wielbicieli tego komiksu.

Ps. Bamboocha zostala wypita po seansie...
golab
Obejrzeli? Podobał się? No to teraz weźcie się za komiksy, bo są zwyczajnie lepsze tongue.gif. W filmie pominięto kilka motywów bądź je skrócono, dialogi i monologi zostały skrócone, żeby jako tako zmieściły się w czasie projekcji. Film ofkoz świetny jest, ale komiksom nie fiknie. Aha, jak nie chcecie znać fabuł kinowych sequeli, to obadajcie jedynie trzy wiadome epizody.

Napisałem to, żeby nikt nie sugerował się jakimiś śmiesznymi recenzjami jak ta w Wyborczej - koleś sadzi takie kwiatki, że głowa boli wacko.gif .
Diabeu
weź ktoś wklej tu tą reckę z W, nie czytam ścierwa a bym obadał co tam wypisali

albo niech ktoś wrzuci skróconą wersję:f
lukasz
swoją drogą szkoda ,że taki dobry film ma raptem 7 stron tematu a taki matrxi rewolujce miał chyba ze 30 sad.gif
Mendrek
Szkoda ze jak szlem do kina, to Sin City mialo tylko niewielkie plakaty.

Diabeu: Nie szanujesz swoich nerwow tongue.gif
Diabeu
lukasz bo o szmatrixie to są kretyńskie dywagacje - ot różnica
wolę 7 stron porządnych wypowiedzi niż 50 stron walenia gruchy w kierunku Neo mehehehehe

aj tam nie szanuję, dawać mi to jak ktoś ma icon_twisted.gif
Mendrek
QUOTE
"Miasto grzechu" przedstawia świat z okrutnego komiksu, w którym ktoś komuś bez przerwy miażdży twarz bądź ucina kończynę (ale obficie przelewana krew ma kolor mleka), gdzie jednak można odnaleźć ślady atmosfery czarnego kryminału z lat 40. Można docenić konsekwencję wizji Rodrigueza i Millera i jej swoistą bezkompromisowość, ale zachwycać się nie widzę powodu: momentami jest to widowisko wręcz nudne. Obrazy aż się przelewają od smoliście czarnego humoru, ale mnie zdarzyło się roześmiać bodaj raz: być może dlatego, że ten rodzaj komizmu nieźle znosi obecność okrucieństwa, ale sadyzmu już gorzej. Porównanie z "Pulp Fiction" wydaje mi się bardzo na wyrost: czego by nie mówić złego o Tarantino, wykazuje on zainteresowanie ludzkimi emocjami. Tu wszystko jest bezbłędnie zrealizowane, ale pozbawione uczuć, rozrywające związek między przemocą a cierpieniem. Lepiej go utrzymać.


Taki fragmencik moze byc? :>

Edit: Nie no ale rozyebal mnie ten cytat (tez z tej recki biggrin.gif ) :

QUOTE
W tym świecie nawet poczciwy Frodo z "Władcy pierścieni" (Elijah Wood) gra kanibala w okularach, który spożywa mięso kobiet, zaś ich ucięte głowy wiesza sobie na ścianie jak myśliwy rogi jelenia.


Wladca jeleni? biggrin.gif
Diabeu
niezła recka huh.gif

bez komentarza to zostawię, będe w Wawie to "pogadam" z autorem mehehehehe
MTL
tak wygladaja recki ludzi, którzy nie widzili nawet okladki ktoregokolwiek z komixów Miller'a
kotlet_schabowy
Oglądnąłem film jakiś czas temu i stwierdzam, że jest świetny. Nie czytałem komiksów, ale może to lepiej wpłynęło na poznawanie historii w filmie. Klimat jest kozacki, fajna jest narracja, masa gwiazd grających mocne postacie, wygląd. Ogólnie : zarąbisty.
2razyjot
QUOTE(lukasz @ 27 06 2005, 11:07)
swoją drogą szkoda ,że taki dobry film ma raptem 7 stron tematu a taki matrxi rewolujce miał chyba ze 30 sad.gif
*



A przestan stary, nie wiesz chyba o czym mowisz - tam sie ludkowie spuszczali co strone bo zobaczyli ze Neo to tak naprawde Chrystus a w ogole fabule sciagneli od kogos innego a Wachowscy to byli hitlerowscy ... Takie pi.er.do.le.nie o szopenie! Konkretne wypowiedzi a nie zalew spermy ze strony tasujacych sie nad seria! closedeyes.gif
mashter
ludzie, choc troche boga w sercu wacko.gif
2razyjot
QUOTE(mashter @ 29 06 2005, 14:31)
ludzie, choc troche boga w sercu wacko.gif
*



Tak, tak, Mashter, wszyscy wiemy, ze 'Matrix to najwieksze osiagniecie ludzkosci od czasu wynalezienia kola' ... Tylko sie zgrywamy ...

...

...

ROTFL! laugh.gif
maciek88
Ta a tutaj pewnie za powiedzenie złego słowa na film grozi spalenie na stosie. Nie jest to jakies wielkie dzieło. Sin Cit jest inne, mocne, ze znakomitą obsadą i realizacją, ale miejscami nuuuuudne. I argumentowanie, ze jak sie nie widzialo komiksu i sie psioczy na film to jest sie debilem. Taa... Czy przed projekcją był napis: "Jak nie czytałeś komiksu to wypi.erdalaj!"? Chyba nie robili tego filmu tylko dla "mega oryginalnych hardkorowcow czytajacych komiksy". Mi się movie bardzo podobal, ale tu tez sie tylko wszyscy "tasują". Jeno zeby nie bylo - nie porownuje Matrixa do Sin City.
lukasz
akurat nie czytanie komiksu to wielki plus ,bo po prostu jak znasz to oglądasz film jakbyś już go widział.i ja np.momentami sie nudziłem bo znałem komiks.zresztą film sie paru błędów nie ustrzegł więc w życiu nie postawiłbym go w szranku z jakimiś klasykami kina.druga strona medalu ,że jest bardzo dobry i w mojej szkolnej skali otrzymuje 4/6
Mackal21
Film jedyny w swoim rodzaju.Naprawdę ,,mocne'' kino,rewelacyjny klimat,dobrzy aktorzy.
Jak dla mnie mocna 8.
Batman
QUOTE(lukasz @ 29 06 2005, 22:41)
.zresztą film sie paru błędów nie ustrzegł więc w życiu nie postawiłbym go w szranku z jakimiś klasykami kina.druga strona medalu ,że jest bardzo dobry i w mojej szkolnej skali otrzymuje 4/6
*


Według mnie Sin City nie powinno być porównywane do klasyków kina nie dlatego, że nie dorównuje im, lecz dlatego, że to jest świetne kino rozrywkowe. I jeśli pod takim kątem oceniamy nowy film Rodriguez'a to zasługuje on na bardzo wysoką ocenę.

CoRpsE: Ja oglądałem Sin City 3 razy i nie nudziłem się ani przez chwilę. Ale oczywiście rozumiem, że możesz mieć inne zdanie.
Diabeu
Corpse, co to jest? jakaś licytacja? weź dorośnij
MTL
ze tak napomnę - film jest dodatkiem do komixu i wypadl swietnie, nie na odwrot. w druga strone sprzedaje sie taniej - zdania na temat powisci Millera i tak sie wyrobily, niewazne jak glupie bylyby wypowiedzi ciolow po samym filmie. zwissssssssssssss i naj/ebkaaaaaaaaaaaaaaaaaa

icon_twisted.gif
2razyjot
QUOTE(_Diabeu_ @ 29 06 2005, 23:04)
Corpse, co to jest? jakaś licytacja? weź dorośnij
*



Ja widzialem juz 4 razy w tym raz w kinie z czegom dumny jak paw, kekekekeke. Warto i tyle, podobnie jak z 'Pulp Fiction' czy 'Grom Dusk Till Dawn' - te filmy oglada sie tak samo, jednym tchem i rozdziawiona z radosci geba! happy.gif
maciek88
Dorosne, przepraszam.
Pulp Fiction wlasnie widzialem jakies 7 razy i ten film ogladam jednym tchem. Dwight i żółty misio mnie nudzili, po prostu. Dobra, juz nic nie mowie.
Diabeu
ojej
Mendrek
Ktos tu dobrze zauwazyl, film jakims specjalnym filozoficznym wywodem napewno nie jest, nadrabia mega czarnym psycho klimatem, nawiazaniami do komiksu, akcja i dosc prosta lecz przyciagajaca fabula. "Efekty komiksowe" przy nieco ciezkim prostym i klimatycznym kinie akcji, sprawia wrazenie przerostu tej formy nad trescia, i chyba tak wlasnie jest. Ale czy to zle? Nie. Bo nie wyobrazam sobie innego Sin City. Jak dla mnie to i tak dzielo wysmienite smile.gif
golab
I bardzo dobrze smile.gif. Czekam aż wydanie DVD trafi na półki sklepowe i kupuję. Aha, okładka nr 1 najlepiej mi pasi.
Diabeu
też jedyneczka icon_twisted.gif
Ceglash
Huh wygląda na to, że też sie połakomie na to wydanie DVD. Mam tylko obawy o cenę. Najlepiej gdyby nie przekraczała 60 zł.
MTL
jeszcze z 2 miechy i w jakims szmatlawcu za 10 zika bedzie icon_twisted.gif
Mendrek
Juz widze Sin City w pismie dla kobiet smile.gif
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2009 Invision Power Services, Inc.