Pomoc - Szukaj - Userzy - Kalendarz
Pełna wersja: Limp Bizkit - The Unquestionable Truth Part 1
Forum PSX Extreme > Niezależni > UNDERGROUND > Rock
Ölschmitz
Zassalem ten nowy album Limp Bizkit - The Unquestionable Truth Part 1 majac w pamieci dwie pierwsze fajne plytki tych kolesi mianowicie Three dollars bill i Significant Other, bo ta trzecia byla nawet nawet, a o czwartej to sie w ogole nie wypowiadam (wystarczy przypomniec piosenke Behind Blue Eyes hyhy)

Od razu w oczy rzuca sie mala liczba piosenek, bo tylko 7 (laczny czas albumu to prawie 30 minut - mało!), a LB przyzwyczaili nas raczej do dłuższych płyt.

1. Muzyka - wrócił Wes i to czuć! Niektóre solówki, riffy daja rade. Zdecydowanie najlepszy pod względem technicznym album grupy. Zresztą sami powiedzieli, ze muzyka na UT bedzie najciesza w ich karierze. Gdzies nawet wyczytalem, ze nagrywali ja na Pradze, ze niby klimacik itp. (;p). Anyłej, brzmi toto naprawdę dobrze i raczej nie ma sie do czego przyczepic, chybam, ze na sile.

2. Wokal, teksty - na szczescie Fred przestal juz rzucac fuckami w co drugim zdaniu, wiec nie brzmi to tak zalosnie jak na plycie "Chocolate Starfish...". Nie bede sie wypowiadal o tekstach, bo plytke sluchalem dopiero dwa razy. Wokal... tu pojawia sie najwiekszy minus zarowno zespolu i co oczywiste - nowego albumu. Fred Durst moze i jest dobrym aktorem porno, ale jako wokalista do zespolu badz co badz rockowego (nie chce mi sie wymyslac tych wszystkich odmian, dla mnie to nu-metal) sie nie nadaje. Fakt, ze nie brzmi to tak beznadziejne jak w Rollin' (chociaz do takiego stylu to pasowalo), ale nadal nie jest rozowo. Koles brzmi troche jak ciota, a to przeszkadza.

3. Ogolne wrazenie - to tylko 30 minut muzyki, zlatuje dosc szybko, nawet nie zauwazylem, jak Winamp zapetlil spowrotem pierwsza piosenke. Jest niezle, na 100% lepiej niz ten poprzedni album, ktory IMO byl ogromnym niewypalem, nawet go do konca nie przesluchalem. Czuc, ze poszli oni w troche inna strone niz kiedys, nie zobaczymy tu np. featurngu tego kolesia z WuTang Clanu (nie pamietam jak ten czarnuch sie nazywal). Podoba mi sie i pewnie jeszcze kiedys se poslucham.

Dziekuje za uwage, chociaz watpie, ze ktokolwiek stad lubi LB ;p.
SIKI
Ja lubiłem ich za czasów Significant Other, ale później jak zobaczyłem Freda w teledysku w szpitalu psychiatrycznym ("Behind BLue Eyes" o którym wspomniałeś) to zaprzestałem ich słuchac
Ölschmitz
Identycznie jak u mnie. Kupilem Three Dollar Bill (ich najlepsza plyta), bylem zachwycony, Significant Other rowniez dobry, potem ta z tym dlugim tytulem, ktorego nie chce mi sie pisac... no tu juz bylo roznie - kilka kawalkow fajnych, kilka z podgatunku do(pipi)nych, a album Results May Vary to przegiecie pały. Na szczecie ta najnowsza plytka jest naprawde fajne i dobrze sie tego slucha, ino za krotka.
A.Z.BEST
Ja tylko łykam "Hot Dog" z Czokolet Starfisz en a Hot Dot flejword łoder.

A jedną piosenkę co zapodałeś słyszałem, Jackass... Kurrrrr... O 2 dźwięki obniżone gitary i już myślą, że są mega hard i takie tam, hez ;p. A Fred? Mruczy coś, recytuje... Na pozostałych płytach chociaż melodię podłapywał, a że teksty ma żałosne... no tempak jest chłopak - do Britney zarywał.... hehehehehe. Boys Band rockowy, ot raczej zjawisko. Tylko Wesior zahaczał tam coś o wirtuozerię, bo Fred to dobry kiczman. I taki to zespół...
Ölschmitz
heh, no ba, nigdy nie mowilem, ze sa zayebisci bo nie sa. nie mniej jednak da sie tego posluchac w przerwach miedzy SOADem czy innym Splipknotem.
Obsolete
prawda jest taka, ze Fred kladzie ten zespol, dobrze by zrobili wywalajac go na zbity pysk. Od warstwy muzycznej nowa plytka jest fajna, Wes wywija zwawo. Durst juz od jakiegos czasu mnie denerwuje z ta jego maniera spiewania, akcentowaniem slow i ogolnie jego wokal stal sie dla mnie irytujacy. Dobrze do tych gitarek by pasowal Madrox z Twiztid, lub ktos o podobnej do niego barwie glosu.
TomekOST
LB to aktualnie dno sad.gif Three dollar bill rządziło smile.gif
minimog
ogolnie, kwas i wiocha!!!!
Plyty sie sluchac nieda sad.gif
Jak mozna kazdy album grac w innym stylu ??
Rage Against The Machine wydal dosc plyt i niechce mi sie sluchac tego samego w wykonaniu LB sad.gif
ghost.
IMO album cieniutki, jedynie cały ten The Truth mi jako tako podchodzi, dużo bardziej wkręciła mi sie nowa płytka SOAD
GTmaster
Dla mnie płyta jest beznadziejna, to nawet dobrze, że mamy mało piosenek...
Porn_Star
The truth może być. A z płyt faktycznie Three Dollar była najlepsza.
koval
Pierwsze 2 płyty Limp Bizkit - ogień ! a pozostałe to jakieś takie....niewymiarowe smile.gif chociaż the truth w sumie fajnie siem słucha
pogromcamuch
Moja ulubiona płyta LB cool.gif Szczerze mówiąc lubie ich słuchać, ale tylko niektóre kawałki. Omijam oczywiście RMV - totalny shit. A mimo iż ich najnowszy longplay tak krótki to daje rade pod każdym wzgędem, nawet wokal mnie nie drażni zbytnio tongue.gif
jarex
Limp Bizkit rzadzi!!
Ale faktem jest ze po "Cholota.." nie wydali juz nic dobrego,ale mi i tak sie ich te plyty podobaja ,a The Unquestionable Truth Part 1 ,nie jest wcale taka zla,widac ze probowali cos w zmienic swoj styl,ale niedokonca mi sie to wedlug mnie udalo.
ghost.
jakis czas temu wróciłem do tej płytki i musze przyznać ze nie jest źle, jakoś sie przekonałem, chyba głónie za pomocą kawałka "The Story", dla niekumatych wrzucam poniżej

http://www.sendspace.com/file/253te6

wogole ktos wie co tam sie z nimi dzieje? jest szansa na Unquestionable truth, Pt.2?
Obsolete
Borland zaraz po nagraniu #1 znowu od nich odszedl;] Nie liczylbym na to, ze poziom bylby choc w polowie taki sam, takze moze lepiej, zeby sequela nie nagrali;]
yasiekk
Szczerze? Juz ja lepiej bansuje niz Durst. Lump z Beskid zawsze jakis tam poziom przeszkadzal, jakies pier.dolniecie mial (nie licze tu RMV, bo nikt nie liczy), ale Durst rzeczywiscie bardziej sie nadaje do uboju niz do wokalu. No ale nawet z nim cos im wychodzilo, az do Chocolate Starfish and the Hot-Dog Flavoured Water (pamietam tytul!), gdzie wokal fredzia osiagnal chyba apogeum kiczu. IMHO, w tym momencie LB sie rozpasc powinien. Tak porzadnie. Bo bez Wesa chu.ja zrobia.
tk
druga część "the unquestionable truth" ma jednak wyjść w tym roku, połowa materiału to stare kawałki jeszcze z wes'em z sesji do pierwszej części, połowa z nowym gitarzystą. tym razem pełny album nie 30minutowa ep'ka.

The vocals will go back to the classic Limp Bizkit sound the band is known for, as opposed to the experimental sound the band went with for Part 1 (which was reminiscent of Zach de la Rocha).

ze 2 numery zjadliwe a reszta balladki rodem z "results may very" znając życie.
yasiekk
CYTAT(tekA @ 22 06 2007, 23:24) *
The vocals will go back to the classic Limp Bizkit sound the band is known for, as opposed to the experimental sound the band went with for Part 1 (which was reminiscent of Zach de la Rocha).


Ta, reminiscent... de la Rocha i Durst to zupelnie inna liga.
Obsolete
Mi sie nawet juz tych pierwszych 2 plyt sluchac nie chce, jedyne co czasem poleci to:




imo najlepszy kawalek jak zrobili (teledysk jak na ich dokonania tez chyba najlepszy - mogli sobie tylko podarowac te sceny z parodia mansona z "Torniquet";])
zajman
Widze że każdy ma to samo zdanie o lumpach z beskid - 2 pierwsze płyty to był power!!!! Unqestionable przypomina troszke three dollars ale właściwie tylko the truth i channel dają rade .Czekam na więcej bo wydaje mi się że komercha się im już znudziła i wracają do korzeni .
Marlon
Nie wchodzi mi taka muzyka, jakies tam ich krazki mi kiedys w lapy wpadly i generalnie zawsze konczylo sie na jednym przesluchaniu. Taka muzyka to nie dla mnie, do tego frontman jest dla mnie co najmniej irytujacy...
Kroolik
CYTAT(zajman666 @ 8 07 2007, 18:42) *
Widze że każdy ma to samo zdanie o lumpach z beskid - 2 pierwsze płyty to był power!!!! Unqestionable przypomina troszke three dollars ale właściwie tylko the truth i channel dają rade .Czekam na więcej bo wydaje mi się że komercha się im już znudziła i wracają do korzeni .

kwik
dzięki MTV masę kasy zarobili więc raczej nie wierzę w powroty do korzeni

CYTAT(Marlon @ 8 07 2007, 19:43) *
Nie wchodzi mi taka muzyka, jakies tam ich krazki mi kiedys w lapy wpadly i generalnie zawsze konczylo sie na jednym przesluchaniu. Taka muzyka to nie dla mnie, do tego frontman jest dla mnie co najmniej irytujacy...


a kto teraz tam śpiewa? nadal ten pozer-lamer-lama-ćwok Franek DoUst ? icon_twisted.gif
Colio
Limp Bizkit nigdy nie trawiłem, a jak Behind Blue Eyes po raz kolejny w radio/tv puszczali, to odpalał mi się agresor:f
Batman
CYTAT(Colio @ 10 07 2007, 13:02) *
Limp Bizkit nigdy nie trawiłem, a jak Behind Blue Eyes po raz kolejny w radio/tv puszczali, to odpalał mi się agresor:f

Wybaczcie, ze odgrzebuje z czelusci odleglych ten temat, ale musze napisac co mi lezy na watrobie :F. Behind Blue Eyes... Po prostu co ta szmata Fred z tym zrobil, to az strach sluchac smile_viking.gif. Aby z tak znakomitego kawalka, ktory stworzylo legendarne The Who, zrobic takie cos ohmy.gif. I ten klip, szpital, jakis tam dziwny pokoj-cela i jakby tego bylo malo, to jeszcze wsadzili Hally Berry, super kurva. Ech, co sie dzieje z ta dzisiejsza muzyka... Juz mi lepiej :F.
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2008 Invision Power Services, Inc.