Paulek L
21 07 2007, 16:58
Asterix i Obelix to straszna kicha, podobnie jak Blade (ten wampir), ale oczywiście skończyłem obydwie, chociaż nie wiem, jak ja to zrobiłem
Alfred Chicken był przecież dobrą grą, grafika wcale nie była 2d, tylko 3d, a sama gra to platformówka. Mi się tam podobała, taki klimacik podchodzący pod styl malowania, jaki prezentował Salvador Dali (surrealizm). BTW Alfred Chicken wyszedł przedtem także na NESa i SNESa, w obu przypadkach był dla mnie dobrą grą.
A z crapów, to Spawn, Batman Beyond i gigacrap - TIME COMMANDO. Chodzimy sobie trójwymiarowym chłopkiem po prerenderowanych tłach, walcząc z przeciwnikami i zbierając jakieś kryształki. Walka jest chyba najtoporniejszą, jaką widziałem w życiu, tempo rozgrywki porównywalne z szybkością wzrostu drzewa. Do tego bugi, wychodzenie postaci poza ekran i inne ciekawostki.
Zdecydowanie Sentinel Returns i Army Men - Searge's Heroes czy jak to mu tam było.
I wszystkie gry sportowe, ale to jedynie moje osobiste zdanie. Po prostu ich nie trawię

(no, może poza ścigałkami).
Defcon 5 czy jak to sie tam pisze-smiech na sali... bez komentarza
Spawn - tu mozecie sie posmiac, wydalem na to badziewie raz 50zl w nadzieji ze dostane cokolwiek dobrego do grania....
Mumia - to badziewie nawet skonczylem cale, jedna z najbardziej w.ku.rwi.ajacych gier w historii PSX
Street Skater - poza muza nie bylo tam chyba nic dobrego
007 Racing? cos mi swita ze kupa ostra byla