Ceglash
25 05 2005, 01:37
Huh a już myślałem, ze to nigdy nie nastąpi... Panie i Panowie... Marek Koterski(jak dowiadujemy sie z serwisu filmweb.pl) oglosil oficjalnie, iz za miesiąc ruszają zdjęcia do kolejnego filmu przedstawiającego zabawne(i tragiczne zarazem

) losy Adasia Miauczyńskiego. Innymi słowy - niebawem bedziemy mogli ujrzeć kolejny po "Nic śmiesznego" i "Dzień Świra" gorzki i przezabawny zarazem film o naszej trudnej polskiej rzeczywistości. Cudownie... już nie moge się doczekac i trzymam kciuki za tą produkcję
Aha, tytuł tego filmu to będzie "Wszyscy jesteśmy Chrystusami"

Wiecej info tutaj:
http://www.filmweb.pl/Marek,Koterski,znowu...s,News,id=22134
Ölschmitz
25 05 2005, 06:25
wypas, dzien swira to najlepsza polska komedia, wiec z checia wybiore sie do kina:)
przecie jeszcze jeden film wyszedl o adasiu miauczynskim, chyba.......... gral tam cezary pzarua i smigal on sobie pociagiem do kasi figury.
Dzwonek
25 05 2005, 12:20
Dzień Świra jest świetny ale i również ukazuję On naszą żenującą Polską rzeczywistośc
Boże... Tylko nie kolejna durna polska komedia.......
2razyjot
25 05 2005, 14:03
QUOTE(Panek @ 25 05 2005, 13:46)
Boże... Tylko nie kolejna durna polska komedia.......
Jesli nie umiesz dostrzec w "Dniu Swira" wlasciwego wydzwieku i moralu to nie komentuj. PL kinematografia niestety stoii w miejscu aczkolwiek sa filmy, ktore zobaczyc warto ...
MichAelis
25 05 2005, 14:28
QUOTE(Panek @ 25 05 2005, 14:46)
Boże... Tylko nie kolejna durna polska komedia.......
Ja wogole tego filmu nie nazwalbym komedia... to samo zycie jak skur.wysyn.
TAK NAPRAWDE to nie wiele rzczy w nim smieszy, czy powinno smieczyc.
Ölschmitz
25 05 2005, 15:22
michaelis - nie zgodze sie. to wprawdzie dramat, ale nie powiesz mi, ze jak ogladales film po raz pierwszy to sie nie smiales? dopiero po chwili uswiadamiasz sobie, ze tak naprawde robisz to samo ;p
"Boże... Tylko nie kolejna durna polska komedia......." - albo Dzien Swira nie ogladales, albo jestes na niego za mlody.
"przecie jeszcze jeden film wyszedl o adasiu miauczynskim, chyba...... gral tam cezary pzarua i smigal on sobie pociagiem do kasi figury." - to bylo nic smiesznego, pierwszy film koterskiego.
QUOTE(Jackass @ 25 05 2005, 16:22)
"przecie jeszcze jeden film wyszedl o adasiu miauczynskim, chyba...... gral tam cezary pzarua i smigal on sobie pociagiem do kasi figury." - to bylo nic smiesznego, pierwszy film koterskiego.
Ten film to Ajlawju. Chyba najslabszy z calej trojki, jednak po kolejnym obejrzeniu zaczyma mi sie coraz bardziej podobac .
Pierwszy film Koterskiego to Dom Wariatow,oczywiscie z Miauczynskim :) Lecialo niedawno w TVP.
Swoja droga "Wszyscy jestesmy Chrystusami" brzmi troche dziwnie,chociaz to samo myslalem o "Dniu swira".Pozyjemy zobaczymy.
MichAelis
25 05 2005, 23:53
QUOTE(Jackass @ 25 05 2005, 16:22)
michaelis - nie zgodze sie. to wprawdzie dramat, ale nie powiesz mi, ze jak ogladales film po raz pierwszy to sie nie smiales? dopiero po chwili uswiadamiasz sobie, ze tak naprawde robisz to samo ;p
no to zgadzasz sie czy sie nie zgadzasz

no pewnie ze sie smialem, bo nie zdarzylem zakumac o co w tym chodzi, ale komedia to nie jest
Kolejna polska szmira. Ja żadnych polskich nie oglądam, bo mnie oczy bolą, jak to widze...
Ölschmitz
26 05 2005, 07:03
Michelis - no ogolnie to jest dramat, ale podany w taki sposob, ze nie czujesz tego od razu. caly film lezalem na podlodze i sie smialem, ale pod koniec do mnie dotarlo o co chodzilo rezyserowi i mi zbiło troche:)
Mendrek
26 05 2005, 11:18
Coz, mam nadzieje ze to bedzie kolejna czarna satyra na nasza polska spolecznosc, ktora niestety (a stety dla naszego wyladowanego autoironia humoru) jest prawdziwa... tak jak "Dzien swira". Gdyby zebrac do kupy wszelkie patologie spoleczne z naszego tygodnia, mozna bylo by zrobic z dziesiec kolejnych kontynuacji "Dnia swira' (zreszta czasami wystarczy obejrzec wiadomosci) Pole do popisu jest wiec duze, mam nadzieje ze Koterski nie zmarnuje tego potencjalu. A co do "Dnia swira" btw. to zaluje ze w Gdansku przegral z "Edim". Moim zdaniem chyba jednak "Dzien swira" jest bogatszym dzielem, z licznymi metaforami. Co ciekawe niektorych zrazala w filmie nerwica natrectw, ale z tego co wiem z badan psychologow w Polsce, czestotliwosc zachorowan na ta chorobe w Polsce ostatnio drastycznie wzrosla, stad byc moze dlatego autor filmu postanowil sie do niej odwolac (zwalajac raczej wine na chore spoleczenstwo, argumentujac to iz "w tym kraju raczej inaczej sie nie da zyc, predzej zeswirowac mozna"). No coz, ja czekam na ten film
no to szykuję się ciekay film bo dzień świra i nic śmiesznego to mistrzostwo.Niewiele jest amerykańskich komedii czy też tragedii które te dwa filmy przebijają
Wiadomo kto będzie grał Miauczyńskiego ?
QUOTE(tekA @ 26 05 2005, 16:54)
Wiadomo kto będzie grał Miauczyńskiego ?
Na FilmWeb podaja ze w Mialczynskiego wcieli sie znowu Marek Kondrat.
Dzień Świra oglądałem, nawet 3 razy (1 bo musiałem, dwa nastepne bo kumple oglądali) i ani razu się nawet nie uśmiechnąłem... Są takie filmy Polskie, które trzeba oglądnąć, a Dzień Świra się do nich nie zalicza.
A robienie sobie jaj z polskiej rzeczywistości to IMO patologia.
QUOTE(Panek @ 26 05 2005, 18:26)
Dzień Świra oglądałem, nawet 3 razy (1 bo musiałem, dwa nastepne bo kumple oglądali) i ani razu się nawet nie uśmiechnąłem... Są takie filmy Polskie, które trzeba oglądnąć, a Dzień Świra się do nich nie zalicza.
A robienie sobie jaj z polskiej rzeczywistości to IMO patologia.
Ależ Panku kochany, Dzień świra nie jest komedią, dla mnie to dramat psychologiczny. Chociaż i tak się uśmiałem ze świetnej roli Marka Kondrata. Z tej szarej rzeczywistości mozna niezle poździerać.
Są takie filmy polskie, ktore można sobie pominąć, ale Dzień świra napewno się do nich nie zalicza. Bo po I nie jest durną komedią...
QUOTE
A robienie sobie jaj z polskiej rzeczywistości to IMO patologia.
A ja głupi myślałem, ze to manifest, dowód niezadowolenia z polskiej rzeczywisctości.
Eh..albo ja jestem jakiś inny, albo Ty jesteś bardzo młody.
tytuł filmu może mu zaszkodzić przecież bojówki Radia Maryja i LPRu są wszedzie
Ale filmik chetnie oblookam
majkelek
27 05 2005, 18:25
"Dzień świra" to dla mnie bardzije komedia niż dramat, ale za to "Nic śmiesznego" to jest dramat, który mnie zamulił pomimo kilku komediowych wątków więcej tam tragedii, a jak na koniec zabijają Adasia "żeby śmiesznie było" to takie podsumowanie tej całej dramturgii tego filmu, a może tylko ja to tak odebrałem, bo cholernie nie lubie takich realistycznych trupów.
Dramat czy komedia? Dla bohatera filmu dramat, dla widza komedia.
QUOTE(Panek @ 26 05 2005, 18:26)
Dzień Świra oglądałem, nawet 3 razy (1 bo musiałem, dwa nastepne bo kumple oglądali) i ani razu się nawet nie uśmiechnąłem... Są takie filmy Polskie, które trzeba oglądnąć, a Dzień Świra się do nich nie zalicza.
A robienie sobie jaj z polskiej rzeczywistości to IMO patologia.
akurat od 89 aż tak dużo polskich filmów typu must see nie powstało.napewno takim filmem jest "dzień świra"(to nie jest typowa polska komedia typu pazura).inne to napewno dług i symetria.reszte zapomniałem albo nie było jej.
Ölschmitz
27 05 2005, 20:57
lukasz, dorzucilbym "Psy"
no to jest to o czym zapomniałem.

btw.musze w końcu dom wariatów obejrzeć.jakbyście to ocenili?
A.Z.BEST
28 05 2005, 13:29
Kto nie zrozumiał filmów z Adasiem Miauczyńskim, niech się pocałuje w człona.
Czekam z jęzorem na wierzchu

. No i jeszcze ten tytuł!

Hehehe.
LegionPolski
2 06 2005, 07:00
Tej, Pancur Ty chyba nie zrozumiałeś do końca tego filmu ;p
Hmm, ja sam to oglądając zwijałem się ze śmiechu (i poraz 1 i poraz 2 i poraz 3

), pod koniec filmu uświadamiając sobie - "co w tym niby śmiesznego?", heh, to mnie spotkało podczas oglądania i Nic Śmiesznego i Dnia Świra

Ale oba filmy Boskie i swoją oryginalnościaą (bardziej DŚ) przebijają IMO wiele polskich filmów z ostatnich lat.
apropos dnia swira. teraz chyba jest to w jakiejs gazetce dla kobiet tylko za cholere nie moge sobie przypomniec. nie orientuje sie ktos co to za tytul bo zalezy mi zeby obejrzec ten film jeszcze raz?
Pani Domu chyba ; /
A co do filmu to taki humor mnie nie bierze....
QUOTE(Flik @ 2 06 2005, 09:49)
apropos dnia swira. teraz chyba jest to w jakiejs gazetce dla kobiet tylko za cholere nie moge sobie przypomniec. nie orientuje sie ktos co to za tytul bo zalezy mi zeby obejrzec ten film jeszcze raz?
http://forum.psxextreme.pl/index.php?showtopic=25557
big thx. lece po OLIVIE do kiosku
majkelek
2 06 2005, 19:07
O, a może mały konkurs kto mnie przebije

widziałem Dzień świra 29 razy

I mówienie "(pipi)yście" po Sylwusiowemu to już dla mnie pikuś
2razyjot
3 06 2005, 06:44
QUOTE(A.Z.BEST @ 28 05 2005, 13:29)
No i jeszcze ten tytuł!

Hehehe.
Czyzby satyra i ironia w dobrym wydaniu na Kosciol Katolicki i Radio Maryja? ;>
szczurek
21 04 2006, 20:00
Ok, jestem świeżo po seansie więc coś skrobnę. Moga wystąpić spojlery czy coś tam.
Jeżeli poprzednie filmy Koterskiego oglądałeś "dla beki" i widziałeś w nich tylko komedie - nie idź na ten film. Czemu? Bo popsujesz seans innym (szczególnie jeśli jesteś człowiekem z typu "na każde "ku.rwa" brechtam [akurat trafiłem na paru takich....]) a i sam sie tylko zawiedziesz. A zawiedziesz sie dlatego, ze "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" jest rasowym dramatem, wątków czy sytuacji komediowych jest naprawde niewiele (wręcz można policzyć na palcach jednej ręki). O ile w poprzednich filmach widzieliśmy Adasia Miauczyńskiego jako człowieka nieszczęśliwego życiem w którym nic nie osiągnął, a nawet jeżeli to szybko to zaprzepaścił. Tak już w najnowszym Adam jest pijakiem, człowiekiem który zmarnował większość życia sobie oraz swojej rodzinie. Ożenił się bez miłości. Kochał syna, którego tak naprawde na początku nie chciał. Pił, dzień w dzień. Codziennie kładł się i budził się z jednym celem - aby pić, mimo, że mówił "że to już ostanie". Ze swojego życia rodzinnego pamięta tylko te dobre chwile, szczęśliwe, które stara się przypominać synowi (w tej roli Michał Koterski), podczas gdy ten, jak to dziecko, pamięta tylko te najgorsze. Całość jest naprawde zgrabnie połączona z Bilbijnym Chrystusem, jego drogą krzyżową. Zaznaczone upadki, korona cierniowa, przebijanie najbliższych włócznią, aż po wspólne niesienie krzyża. I tu nie ma żadnej ironii czy naśmiewania się z kościoła czy Radia Maryja (jak to sugeruje wujaszek). Koterski porównuje (i według mnie słusznie) współczesnego człowieka do Jezusa, który mimo upadków dążył dalej i potrafił wstać dzięki miłości do syna i miłości syna do niego. A co do filmu jako takiego? Aktorstwo jest na wspaniałym poziomie (chociaż Chyra jednak słabo pasuje do postaci Miauczyńskiego), bardzo dobra muzyka, świetna reżyseria. Film zupełnie inny niż chociażby "Dzień Świra", i chociaż w pierwszym momencie byłem trochę zawiedziony zrezygnowaniem z komediowego wydźwięku Adasia (zapewne z racji dotykania, bądź co bądź, poważniejszego problemu), tak szybko można się przestawić. Ja sie nie zawiodłem i uważam, że Koterski znowu odwalił kawał dobrej roboty. Jak budżet pozwoli to prawdopodobnie drugi raz, pójde, obejrze.
Polecam
Obsolete
22 04 2006, 16:03
zaliczlem wczoraj noc z filmami Koterskiego. Z jednej strony dobrze bylo sobie przypomniec poprzednie filmy ("Nic smiesznego" jest wciaz poza systemem;] sala plakala ze smiechu, kocham ten film i moge ogladac na okraglo), z drugiej dobrze to przedstawilo kontrast miedzy dawnymi filmami, a najnowszym. Tak jak Szczurek napisal "Wszyscy jestesmy Chrystusami" jest filmem zupelnie innym. Przed seansem sadzilem, ze bedzie to typowy miks smiesznych scen z warstwa dramatyczna, ot moze tym razem z bardziej zaakcentowana druga sfera (alkoholizm+religijne motywy etc). Zreszta trailer to sugerowal, bo tak do konca w powaznym nastroju nie byl.
Film jest ciezki, bo taka jest jego konwencja. Jest to jakas forma rozliczenia sie Koterskiego z samym soba, rezyser w ogole nie stara sie zainteresowac widza fabula, tzn nie bawi uczac, jak robil to do tej pory. Tym razem powazny temat nie jest umiejscowiony za zabawna warstwa. Rezyser ewidentnie robil ten film dla siebie, nie baczac na to, czy widza znudzi historia i powazna problematyka, badz co badz w takim wymiarze dla jego tworczosci niepodobna.
Wyobrazcie sobie typowe patologie rodzinne, gdzie zamieszany jest alkohol: bicie zony, bycie naj*banym na Wigilii, awantury, krzyki, wstyd dziecka za poczynania wlasnego ojca. Film to przeskok z jednej takiej sceny w druga przez bite 2 godziny i wlasciwie nie liczac moze 2 scen, czy dialogow nie ma tu nic do smiechu i po pierwszych 10 minutach obrazu, "chichy" na widowni ucichly. Wszystko to przemieszane jest ze scenami religijnymi, nie ma w nich zadnego cynizmu, ironii, czy jakiegos zaskakujacego spojrzenia na wiare. Wszystko jest patetyczne, podniosle, mozna chyba nawet powiedziec kiczowate (ale nie w negatywnym slowa tego znaczeniu).
Konczac, atmosfera jest ciezka i wszyscy, ktorzy ten film obejrza beda zaskoczeni. Podswiadomie kazdy spodziewa sie, ze mimo powaznej tematyki, wszystko bedzie schowane za komediowa warstwa. Tego tu nie ma i ciezko sie podczas seansu na to przestawic. Jak ktos chce sie przejsc na film lepiej niech zmieni do niego nastawienie;] Czy jest to dobry obraz, czy zly ciezko naprawde ocenic, bo nie jest to typowa produkcja i widac ewidentnie, ze nie jest robiona dla widza. Na pewno warto historie najnowszego Miauczynskiego znac, ot chocby dla zasady.
Po "Nic smiesznego" i "Wszyscy...", kolejnym obrazem na maratonie byl "Dzien swira" i "Ajlawju". W porownaniu z "Wszyscy jestesmy Chrystusami" starsze filmy Koterskiego to sielankowe komedie. Bardzo duza roznica.
LegionPolski
23 04 2006, 09:03
1) Majkelek - ja Ci mowilem ze to nie bedzie komedia - tylko dramat... ale uj, fajno w kinie bylo xD
2) Jeżeli ktoś spodziewa się dramatu komediowego (nie, niech nie nie idze do kina - niech zmieni swoje oczekiwania :>)... to niech się nie spodziewa :> Jedyne komediowe wątki w filmie to ironicznie czasem ukazana mentalnośc alkholika... a - no i GENIALNA gra Sylwusia

Przynajmniej mnie śmieszy sam styl jego mówienia

Film to raczej dramat jest i tyle - nie spodziewajcie się 'drugiego Dnia Świra/Nic Śmiesznego'.
Mysli swiezo po obejrzeniu [potraktuje jako spoiler a co ;p]
» Click to show Spoiler - click again to hide... «
Spodziewalem sie czegos innego, przedsmakowy trailer pokazywal to jako dzien swira2, tak nie jest. Czy to dobrze czy nie, nie wiem

Na dniu swira bawilem sie przednio, na chrystusach ;] byly momenty ze sam nie wiedzizialem co zrobic, smiac sie, czy plakac. Ten wlasnie film powinni nazwac `nic smiesznego`. Nie moge powiedziec ze sie zawiodlem, bo film sie bardzo dobrze ogladalo - byly momenty ze cala sala rykla smiechem, byly tez i takie, ze panowala glucha cisza.
Jedno mnie zmartwilo w trailerze, a pozniej w filmie - glownej roli nie gral kondrat tylko chyra. Mozna by powiedziec ze sytuacja jak w MGS2, solid - i ten drugi peda.lek [zapomnialem juz jak sie zwal

].
Film oceniam na 8+, dobre polskie kino.
Absolutnie nie podszedlem to tegoz obrazu jak do komedii pokorju poprzednich perypetii Miauczynskiego. Nie umialem w ten sposob. Juz nawet nie chodzi o opinie i receznje, ale nawet sam trailer, ba, nawet plakat udowadnialy ze film wcale smieszny nie bedzie. Nic mnie w nim nie rozsmieszylo
» Click to show Spoiler - click again to hide... «
Porcz tego "wysokiego krolika" na wysypisku":D
bo i smiac sie nie bylo z czego. Jednak film wypada znakomicie. To ciezki i trudny film, nie dla kazdego. Sam nigdy nie bylem takim Sylwusiem, ale chociaz srobujcie wczuc sie w jego skore. Poza tym uwage przykuwa ciagla symbolika. Korona cierniowa na glowie Sylwka, pies ktorego za soba taszczy, Aniol Straz, "Jezdziec". Wszystko jakby z zycia wziete, takich Miauczynskich jest wszedzie pelno, wsytarczy sie rozejrzec. To troche glupia i gorzka prawda, ale byc moze niejeden "rozkrecajacy" sie pijak gleboko przemysli swoje zycie bo tym filmie. Moze obraz siwata nie zmieni, ale da do myslenia jakiejs jego czesci na pewno.
Przedmowcy juz dosc opisali ja dorzuce4 od siebie ze film swietny ale jednak genialnego "Wesela" nie przebije
Super Big Boss
12 05 2006, 20:50
Jestem po filmie i musze przyznać, że zrobił na mnie duże wrażenie. Ofszem, było tam kilka śmiesznych scen ale po głębszym zrozumieniu nie było się tam z czego śmiać. jedynie porównanie z Jezusem było dla mnie troche nie na miejscu.
No tak,wydzwiek mocno dramatyczny i choc dzien swira tez w gruncie rzeczy ukazywal dramat Adasia to jednak tak ze mozna sie bylo posmiac , a mnie -oprocz-refleksji rozbawil do lez wrecz. Po seansie zmienilem za to zdanie o glownym bohaterze, wyrobionje po dniu swira. Jesli ktos nie oczekuje komedii to nie zawiedzie sie.
7bruce7
31 05 2006, 20:07
Spodziewałem się czegoś zupełnie innego. Myślałem, że to będzie komedia w stylu "Dzień Świra", ale po kilku minutach zdałem sobie sprawę, że to coś zupełnie innego. Tematyka filmu jest dość poważna, a nawet tragiczna i nie zachęca do śmiechu. Moim zdaniem wyszło to filmowi na dobre, bo "Dzień Świra" jakoś nie przypadł mi za bardzo do gustu.
Byłem na tym w kinie z grupka znajomych z mala iloscia alko

No i film okazal sie troche dolujacy... Ale i tak mielismy ubaw z niektorych scen. Moherowe berety wychodza z tego filmu mniej więcej w polowie. Nie wytrzymuja presji...
najlepszy polski film ostatnich lat...
maciek88
1 02 2007, 12:13
podpisuje sie. jesli ktos ceni sobie ciezkostrawne obrazy to film bedzie jak znalazl. warto tez zobaczyc chocby dla Chyry czy Kondrata - ci dwaj panowie po raz kolejny mieli okazje pokazac klase. a dodatkowo epizodycznie pojawiają sie rowniez Frycz i pare innych talentów.
zadziwiaja mnie czasem opinie jakoby z filmów Koterskiego mozna wyniesc jedynie konkretna polewke. owszem, sa momenty kiedy nie sposob nie zareagowac smiechem, ale traktowanie Dnia Świra jako komedii jest zdeczka glupotą. choc ze wzgledow czysto marketingowy napewno wypada to korzystnie dla filmu.
jeden obejrzy tylko dla "beki", drugi z. : )
szczurek
1 02 2007, 17:51
QUOTE
zadziwiaja mnie czasem opinie jakoby z filmów Koterskiego mozna wyniesc jedynie konkretna polewke. owszem, sa momenty kiedy nie sposob nie zareagowac smiechem, ale traktowanie Dnia Świra jako komedii jest zdeczka glupotą. choc ze wzgledow czysto marketingowy napewno wypada to korzystnie dla filmu.
tak jak Shtas napisal - zalezy jak sie do tego podejdzie, chociaz nie kazdy mozna ogladac 'dla beki'. "Wszyscy..." ma momentow humorystycznych bardzo malo (kangur).
Co nie zmienia faktu, ze jest filmem swietnym, wyraznym, ostrzegajacym ale jednoczniesnie nie krytykujacym [a przynajmniej nie tak doraznie; bo przeciez kazdy widzi do czego to wszystko prowadzi]. Sam znam osobe ktora po tym filmie przestala pic. I chyba o to tu chodzilo...
dokładnie, tym bardziej, że Michał Koterski, w programie Kuby Wojewódzkiego, powiedział, że jeśli chociaż jedna osoba po obejrzeniu WjC odstawi alkohol, to cel zostanie spełniony.
Widocznie byl slabo uzalezniony
maciek88
8 02 2007, 00:20
przestac po prostu pic to jedno, a wyjsc z nalogu to drugie.
nie wierze w cudowne nawrocenie - czy to zwyrodnialca na droge prawosci po obejrzeniu Pasji czy ćpuna po Requiem dla snu. bullshit.
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę
kliknij tutaj.