Szczerze... Myślałem, że EA zrobią tą gre bardziej next-genowo, ale jest to zwykły port z PC, gdzie jak wiadomo gra nie powalała grafiką... Ale ogólnie gra fajna. Mi sie lepiej grało w Ojca niż w GTA4... Może przez klimat. i Co do tego porównania to porónuje wersj PC =] Bo na X360 nie uświadczymy GTA:SA. Dla mnie przeciętniak...
Matriks_1111
5 08 2007, 22:49
CYTAT(Zwirz @ 5 08 2007, 20:40)

Szczerze... Myślałem, że EA zrobią tą gre bardziej next-genowo, ale jest to zwykły port z PC, gdzie jak wiadomo gra nie powalała grafiką... Ale ogólnie gra fajna. Mi sie lepiej grało w Ojca niż w GTA4... Może przez klimat. i Co do tego porównania to porónuje wersj PC =] Bo na X360 nie uświadczymy GTA:SA. Dla mnie przeciętniak...
A skąd Ty GTA4 wytrzasnąłeś, możesz mi powiedziec? Chętnie bym pograł
Jinxters
6 08 2007, 08:45
Mafia(wersja PC..na PS2 nie grałem) zmiata tą gre z powierzchni ziemi

! Tylko w Ojczulku fajniejsze postacie co chyba zrozumiałe.
Sorks

Powaliło mi sie z SA... Ale jakbyś dalej czytał to byś sens załapał

Człowiek istotą omylną jest.
maciucha
6 08 2007, 17:36
Może ktoś skrobnąć jakąś recenzyjke ?
Napisane przez LoneWolf z portalu www.360.rev.pl
""Gdy ktoś wypowiada hasło „gra na podstawie filmu”, zazwyczaj w popłochu robimy coś głupiego, szczególnie gdy ktoś w tym samym zdaniu użyje słowa „recenzja”. Na przykład łamiemy sobie ręce, wyskakujemy przez okno albo rzucamy się pod samochód. Tym razem jednak miało być odwrotnie, tym razem to my mieliśmy wykonywać wymienione przed chwilą czynności. I na dodatek miałem czerpać z tego przyjemność co brzmiało już prawie absurdalnie.
The Godfhather czyli po naszemu Ojciec Chrzestny, jest znany każdemu amatorowi filmowemu. W ostatnich latach stał się dodatkowo ciekawym materiałem na grę. Jednak to dopiero wydawca i producent gry – Electronic Arts – wzbudził nadzieje graczy, że płyta z kodem będzie mogła posłużyć za coś więcej niż ozdobę pokoju. Co więcej, developer oraz wydawca zarzekali się stworzyć najlepszą grę wszechczasów wpychając w nią niezliczone ilości gotówki. W końcu skoro film jest o mafii to gra na jego podstawie nie może być tania. Trzeba było zbudować wokół niej marketingową otoczkę i nastawić wszystkich na coś naprawdę niesamowitego. Być może to stało się największym problemem tej gry. Gigantyczna kampania marketingowa może mieć swoje minusy. Ludzie oczekują coś co ich całkowicie powali, coś co zmiecie z powierzchni Ziemi wszystkie inne rzeczy, które wcześniej widzieli.
Po pewnym czasie jednak sprawa bardzo przycichła, a premiera tytułu była przekładana z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc. Gdy w końcu trafiła na półki sklepowe, minęło wiele czasu zanim do prasy trafiły jakiekolwiek jej recenzje. Do dziś ciężko je znaleźć. W końcu dostałem możliwość osobistego przekonania się czy jest to sprawa mafii, która zastraszyła redaktorów czy może po prostu gra nie jest warta poświęcenia na nią jakiegokolwiek czasu.
Jeśli przyjdzie nam rozmawiać o tej grze trzeba sobie postawić pierwsze i podstawowe założenie. Ta gra była napisana na potrzeby konsol poprzedniej generacji. Mimo to, że na Xbox 360 pojawiła się podrasowana wersja to nie macie co oczekiwać cudów. To widać już na pierwszy rzut oka. Modele postaci, wygląd miasta, pojazdów, animacje. W porównaniu do gier, które teraz widzimy na rynku wszystko może nam się wydawać puste i zaskakująco brzydkie. Nie ma co ukrywać, wersja na naszą konsolę jest jedynie delikatnie zretuszowaną wersją większego brata. Jeśli więc waszym głównym wyznacznikiem jakości gry jest grafika, z góry chciałbym zaznaczyć by podchodzić do niej ostrożnie.
Nie sposób jej również nie porównywać do innych gier tego gatunku, takich jak Saint’s Row czy kultowej już serii Grand Theft Auto. Jeśli przed graniem postawicie sobie założenie, że oczekujecie coś znacznie lepszego, grę która zmiażdży wymienione przed chwilą pozycję jeszcze zanim załaduje się ekran tytułowy to możecie być bardzo rozczarowani. Warto więc przyjąć neutralne podejście. Usiądźcie do gry tak jak ja, bez oczekiwać, bez wymagań, jedynie z ciekawością i smakiem pozostawionym przez film.
Ojciec Chrzestny w wersji wirtualnej ponownie przenosi nas w czasy Nowego Jorku sprzed kilkudziesięciu lat, gdzie tylko z pozoru panuje pokój i porządek. Gdy rozpoczniemy grę dowiemy się bardzo szybko jak błędne są nasze przekonania. Podzielone na kilka najważniejszych dzielnic miasto jest opanowane przez mafię. Każdy hotel, każdy sklep, nawet policja jest podporządkowana jednej z panujących rodzin. Oczywiście to podporządkowanie musiało mieć jakąś grzeczną nazwę, dlatego umownie gdy mowa o przejęciu biznesu mówi się o oferowaniu ochrony. Oczywiście za takową ochronę przyjdzie właścicielowi płacić dzienny haracz. Im większy jego biznes, tym więcej musi płacić.
Tutaj wchodzimy my dołączając do rodziny Corleone, która ostatnimi czasy bardzo straciła na swoim znaczeniu w Nowym Jorku. Naszym zadaniem będzie więc nie tylko walka z mafią konkurencyjnych rodzin, ale i przejęcie każdego sklepu i działalności na terenie miasta, a uwierzcie mi, jest ich sporo.
Główny scenariusz gry jest powiązany ściśle z samym filmem co będzie szczególną gratką dla jego fanów, którzy w końcu będą mogli brać czynny udział w odrodzeniu panowania swojej rodziny. Misje choć są niestety liniowe to dzięki faktowi wykorzystania głosów autentycznych aktorów z filmu, stają się o wiele ciekawsze i budują wyjątkowy klimat. Szkoda tylko, że nie mamy żadnego wpływu na scenariusz gry. Jeśli jakaś misja nam się nie powiedzie to zostaniemy poproszeni o jej ponowne przejście. Jedyne nieliniowe momenty nie są już związane z głównymi misjami, a jedynie z kontraktami na morderstwa na zlecenie. Jest ich kilkanaście, a każdą osobę z listy powinniśmy zabić w odpowiedni sposób by uzyskać dodatkowe pieniądze oraz punkty szacunku. Jeśli tego nie zrobimy dostaniemy mniejszą wypłatę. Zdecydowanie bardziej surowe są wojny gangów, które zaniedbane mogą w znaczny sposób uprzykrzyć nam życie. Wszystko zaczyna się gry za bardzo narazimy się którejś z rodzin. Uruchamia się wtedy specjalny miernik czasu, który jeśli wybije zero spowoduje naszą przegraną. Przegrana owocuje w wysadzenie co najmniej kilku kontrolowanych przez nas interesów co oznacza znacznie mniejszy zysk przez nadchodzące dni. Warto więc taką wojnę wygrać, a możemy to zrobić na dwa sposoby. Wysadzając interes wrogiej rodziny lub płacąc agentowi FBI by uciszył sprawę. Jeśli zdecydujemy się na ten pierwszy, bardziej spektakularny efekt, warto pomyśleć o wizycie u komendanta danej dzielnicy, który za odpowiednią opłatą przymknie chwilowo oko na nasze poczynania.
Największą innowacją nie spotykaną dotychczas w tego typu grach to sposoby przejmowania działalności. Gdy rozpoczynamy grę nie mamy co liczyć na zaufanie i szacunek ich właścicieli. Nie tylko nie będą zainteresowani naszą ofertą, ale i będą stawiać nam opór. Na szczęście każdy z nich ma swój słaby punkt, który pomoże nam w negocjacjach. Właściciela piekarni będziemy mogli postraszyć przysmażeniem w piekarniku, a barmana zapoznać z jego własną kolekcją win. Oczywiście po czasie gdy zdobędziemy sobie uznanie w mieście będą nam znacznie bardziej podporządkowani. Jeśli mamy dobre serce to nie zawsze będziemy zmuszeni do wykorzystania fizycznych środków negocjacji. Zdarzą się sytuacje gdy zostaniemy poproszeni o przysługę. Może to być lokator, który nie chce opuścić mieszkania, albo upierdliwy sąsiad, który cały czas zajmuje miejsce parkingowe. Czasami więc wystarczy komuś pomóc by zdobyć zaufanie. To jeszcze jednak nie koniec. Zabawa nie kończy się jedynie na porozumieniu z właścicielem lokalu. W większości budynków są ukryte pomieszczenia w których prowadzona jest jakaś nielegalna działalność. Tutaj bywa już nieco ciężej bo zazwyczaj jest ona strzeżona więc zanim dogadamy się z przewodniczącym, trzeba będzie uciszyć pilnujących.
Pomogą nam w tym nie tylko pięści. W grze jest sporo broni, które możemy wykorzystać do walki wręcz jak butelki, kije bilardowe, rury itp. Jest też broń palna. Uzbrojeni początkowo w mały rewolwer, który robi więcej hałasu niż szkody będziemy stopniowo odkrywać coraz bardziej śmiercionośne maszyny, na bombach czasowych kończąc. Skoro już o nich mowa, to ktoś powinien powiedzieć developerom, że 10 sekund to za mało na bombę, która wysadza cały budynek. Szczególnie gdy takową musimy podłożyć w piwnicy. Jeśli uda nam się w przeciągu 10 sekund jakimś cudem wybiec z budynku to prawdopodobnie zabije nas ogień, który radośnie w chwili wybuchu wypływa przez wszelkie możliwe otwory. Brakuje też trochę ciekawszych i bardziej efektownych broni niż pistolety i karabiny. Co prawda jest koktajl Mołotowa, dynamit i bomba zegarowa, ale brakuje tego czegoś co siało by jeszcze większe spustoszenie lub było przyjemniejsze w użytkowaniu.
Samo używanie broni jest z pozoru bardzo proste. Naciskamy przycisk, który automatycznie namierza najbliższego przeciwnika i strzelamy. I to tyle. Jednak jeśli chcemy możemy jedną z gałek nieco odchylać kąt naszego strzału by bardziej precyzyjnie wybierać część ciała w którą chcemy trafić. Jednak to nie to sprawia, że mamy przyjemność z ich używania. Jeśli zbliżymy się do przeciwnika wystarczająco blisko to będziemy mogli na specjalny sposób wykończyć go daną bronią. Na przykład przy karabinie maszynowym, przewrócimy kopniakiem przeciwnika na brzuch poczym przełożymy naboje z magazynku do kręgosłupa nieszczęśnika.
Gdy zbierzemy wystarczająco dużo punktów szacunku, będziemy mogli sobie pozwolić na zatrudnienie pomocnika, który niczym dzielny rycerz będzie walczyć u naszego boku, aż po śmierć. Choć może „walczyć” to zbyt mocne słowo. Nad naszym kolegą nie mamy kompletnie żadnej kontroli. Nie możemy mu wydawać rozkazów, zastąpi nas w tym sztuczna inteligencja, która stara się przewidzieć co mamy zamiar zrobić. Tylko czemu tak często się myli? I dlaczego nawet jeśli zatrudnimy lepszego członka gangu to popełnia te same idiotyczne błędy i pomyłki. Pierwszy, który przyjdzie Wam doświadczyć zdarzy się zapewne jeszcze przed wyjazdem do wyznaczonego miejsca. Nie wiem czemu, ale zawsze będzie chciał prowadzić, a gdy wsiądziecie do samochodu ZAWSZE zrobi krótki sprint dookoła niego, przebiegnie przed maską by dopiero usiąść na miejscu pasażera. Jest to szczególnie irytujące w momentach gdy liczy się szybka ucieczka. Wyobraźcie sobie sytuacje gdy wybiegacie z banku po wysadzeniu dynamitem sejfu i skradzeniu sporej ilości gotówki, wskakujecie do samochodu przedzierając się przez setki kul wystrzeliwanych przez policję, a w momencie gdy znajdziecie się w samochodzie, wasz kolega robi jeszcze rundkę dookoła niego. Z jednej strony warto na niego poczekać, bo jeśli uda mu się wsiąść do pojazdu to będzie mógł pomagać w ucieczce prowadząc ostrzał goniących was radiowozów. Nie martwcie się jednak, jeśli zdecydujecie się go zostawić. Umie się teleportować. Byłem szczerze zaskoczony, gdy z wyrzutami sumienia zostawiłem go pod wspomnianym bankiem, wysiadając pod kryjówką spory kawałek dalej usłyszałem „gdzie teraz szefie?”.
Jeśli myślicie, że to jedyna irytująca rzecz, którą potrafi nasz przyodziany na czarno pomocnik to jesteście w wielkim błędzie. Potrafi na przykład w ataku nagłej złości ustrzelić agenta FBI, któremu właśnie chcieliśmy zapłacić łapówkę by zakończyć wojnę gangów.
Co najgorsze? Nawet jeśli będziemy na niego wściekli to nie możemy go zastrzelić. Można co najwyżej powiedzieć mu, żeby wracał do domu. To jeden z tych momentów, który nie pasuje do poważnego klimatu mafii, gdy zwracamy się do faceta „go home”. Mimo tego wszystkiego zazwyczaj przyszło mi ich zatrudniać, chociażby dlatego, że robili za dobrą żywą tarczę odwracającą uwagę przeciwników.
Poza głównym scenariuszem jest nawet całkiem sporo do roboty. Możemy przejmować po kolei każdy sklep w mieście, obrabowywać banki, zbierać taśmy filmowe, wysadzać sejfy czy chodzić na walki bokserskie. Jeśli gra wciągnie Was tak jak mnie, to spędzicie przy niej nie mniej niż 35 godzin. Samo miasto oferuje więc nawet sporo atrakcji, a jego wielkość można uznać za satysfakcjonującą. Nie jest tak ogromne jak w GTA: San Andreas, ale nie jest też malutkie. Przejechanie z jednego końca na drugi, zajmie Wam najszybszym nawet samochodem co najmniej kilkanaście minut.
No właśnie. Samochodem. To niestety jedyny środek transportu w mieście. Żadnych samolotów, motocykli, pociągów, metra itp. W dodatku pojazdów jest mało. Oczywiście, żaden z nich nie ma oficjalnej licencji, ale na dobrą sprawę, kto ich potrzebuje w grze osadzonej w tamtym przedziale czasowym? Samych samochodów jest zaledwie kilka, są szybkie, ale dwudrzwiowe (co powoduje, że Wasz pomocnik będzie mógł prowadzić ostrzał tylko z jednej strony), wolniejsze czterodrzwiowe w kilku odmianach oraz samochody dostawcze. Nawet jednak najcięższą furgonetką można tak zarzucić ręcznym, wykonując drifting, którego pozazdrościłaby niejedna gra wyścigowa. Pojazdy również mają kilka swoich ciekawostek, które na szczęście są bardziej śmieszne niż irytujące. Na przykład jeśli zaczniemy strzelać do jakiegoś samochodu i zacznie się palić to momentu między paleniem, a eksplozją nie da się w żaden sposób przyspieszyć. Choćbyście obłożyli samochód dynamitem to wybuchnie dopiero w swoim wyznaczonym czasie. Druga sprawa tyczy się samochodów zaopatrzonych w syreny. O ile uruchomienie jej po potrąceniu radiowozu policyjnego nie budzi zdziwienia, o tyle identyczne zachowanie karetek jest już dziwne. Lekarze całe szczęście do nas nie strzelają. O dziwo miasto nie jest wyposażone w straż pożarną, mimo, że pożary są na porządku dziennym.
Gra potrafi być przyjemna. Jeśli tak jak ja będziecie w stanie się wczuć w jej klimat, to wszystkie jej błędy przestaną Wam przeszkadzać. Z przyjemnością będziecie wykonywać kolejne zlecenia dla rodziny i odbijać Nowy Jork zdobywając szacunek jego mieszkańców. Ojciec Chrzestny jest więc godny polecenia każdemu, komu pasuje ten typ gier oraz każdemu komu podobał się film. ""
Miałem tego szpila na trochę i szybko poszedł do ludzi.Grałem wcześniej w wersję na ps2 no i niestety zadnych zmian w wersji na xpudło 360 nie ujzałem.
Grafika poniżej tego czym x360 nas częstuje ale za to klimacik gry to bardzo ciekawa sprawa ;] No i jeszcze ten motyw muzyczny z filmu

mniam
Jak wysadzić bazy przeciwników? Mowa o ostatniej misji. Próbuje wejść do budynku, ale nie wiem skąd ciągle biorą się nowi przeciwnicy, którzy mnie otaczają i gine. Macie jakieś rady?
pewnie lecisz na bohatera? Sprobuj powoli przec do przodu uzywajac kazdej mozliwej oslony, eliminuj krok po kroku kolejnych przeciwnikow. Przy wejsciach do domu chowaj sie za sciana obok drzwi, wystrzelaj wszystko co sie rusza w srodku i powoli przy kazdej scianie sprawdzaj zawsze dwa razy czy ktos sie nie czai.
...potem wpadasz do piwnicy gdzie możesz sie zaopatrzeć w amunicje i picie odnawiające energie oraz podłożyć bombe. Giera bardzo mi sie podoba ale mało zmian w stosunku do wersji z XBOX.
Graj Mani, graj... jakieś kilka dni przed informacją, że masz Ojca Chrzestnego, nerwowo przeglądałem słynny już serwis aukcyjny w celu znalezienia dość taniej sztuki do wyrwania. Nie nastawiam się na coś ponad jakość Xboxową, bo od początku EA głosiło, że X360 dostanie jedynie port ze słabszej konsoli. Ale przecież grafa w starym Xboxie nie była aż taka zła? Przynajmniej w grafice SD.
Przeszedłem grę, misje wszystkie, lokale przejęte i mam 48 respektu jak podbić te 2 etapy?
t3xz - grafa jest do przelkniecia, mnie tylko denerwowal aliasing, kiepskie tekstury i monotonne lokacje, za to gra sie bardzo przyjemnie.
ksips1 - slyszalem ze w tym wypadku najlepiej okradac banki, krasc racket trucki az do skutku
2razyjot
19 11 2007, 14:11
Pytan kilka:
1. to jest port 1:1 ze starego x-klocka? Tzn. dolozono cos/poprawiono?
2. jest pl jezyk/subtitles do wyboru?
1. tytuł posiada nowoczesną, trójwymiarową oprawę wizualną (co oczywiste, pod tym względem wydanie dedykowane Xbox 360 prezentuje się zdecydowanie lepiej, aniżeli wersje programu na „starsze” konsole, tj. PlayStation 2 oraz Xbox) - GRY ONLINE
2. nie ma
sznurek
12 01 2008, 16:19
Kupiłem dwa dni temu i mam mieszane uczucia... Dopiero zaczynam grać, jednak świat Mafii i tamta grafika o wielebardziej mi się podobały. Tutaj jak na moje oko jest słabiej pod tym względem, jednak gra stara się i całkiem jej to wychodzi, nadrabiać swymi możliwościami, ot choćby fighting =] Połączenie obu tych gier mogoby wyjść im tylko na dobre, więc mże Mafia 2?
A tak sprawa jeszcze: wynajełem sobie gościa za 1000$, robiłem save i wgrywałęm od save - był cały czas. Jednak jak wyłaczyłem konsole i ostatnio gralem to gość znikł :\
I czy jak zabardzo się nabije gostka ze sklepu to jest potem jakaś możliwość go znów zastraszyć czy przekupić bądx przeprosić, czy juz przepada na zawsze?