Kawał dobrej literatury. Książka niebanalna, która bezpowrotnie skradła 2 dni z życia mego. Pełna wątków i tajemnic. icon_evil.gif
Co o niej sądzicie?

Jest to dzieło piękne, wręcz poetyckie. Soczyste jeśli chodzi o język i bogactwo opisów.
Powieść sentymentalna i nostalgiczna, od której nie można się oderwać.

Kontrowersyjnym aspektem tej książki jest kwestia, czy Zafon bezczelnie wykorzystał motywy pojawiające się w twórczości Marqueza,
jeśli chodzi o magię postaci i nieprawdopodobnych zdarzeń jakie im towarzyszą.
W powieści tej bowiem tkwi dalekie echo „100 lat samotności”, z tą różnicą, że w przeciwieństwie do wspomnianego dzieła,
„Cień wiatru” kończy się happy endem.

Magia literatury iberyjskiej unosi się nad całą książką. Jest to pozycja dojrzała i niezwykle przemyślana w swej treści,
pełna uroku i zawierająca prawdy dotyczące sfery codziennej życia jak i ponadczasowych mądrości.

„Więc jest to historia o książkach.
O książkach przeklętych, o człowieku który je napisał, o postaci która uciekła ze stron powieści, żeby ją następnie spalić, o zdradzie i utraconej przyjaźni.
To historia o miłości, nienawiści i marzeniach żyjących w cieniu wiatru.”