Nie wiem dlaczego, ale w ogóle w tej części jakos Harremu się język rozwinoł - pyskował komu szło

.
Co do romansów - w końcu bohaterowie wychodzą własnie z wieku dojrzewania - chormony (hermiony?

) im buzują

. Racja - trochę z tym poprzeginali - za dużo ich było i nie było czuć w tym głębi - te rozstanie Harrego z Ginny - nie mógl tego bardziej romantycnzie zrobić?

.
Ciekawie w ogóle był ten tom napisany - jakos inaczej niż poprzednie - podobal mi sie tez moment, w którym autorka pokazała zainteresowanie Harrego podczas rozmowy z ministrem w ogrodzie Weasleyów - przyglądanie się wykopywaniu jakiegoś robaka przez skrzata ogrodowego

.
Całkiem ciekawa sprawa - jak wiadomo z ksiazki, ponoć została rzucona przez Voldemorta klątwa, że nauczyciel może tylko rok uczyć obrony przed czarną magią - jak narazie nic nie wskazuje, zeby ten nowy gościu odszedł - akurat w jego przypadku chyba cięzko będzie odciąć jego du.ę od stołka
a ostatnia scena pogrzebu na długo pozostanie mi w pamięci... akurat podczas czytania odpaliła mi się taqka bardzo nastrojowa i spokojna piosenka Manowara (mało ich mają

) - wzruszyłem się i to ostro