Pierwsze, co atakuje to calkiem niezly motyw, gdy glowna bohaterka dowiaduje sie intencji nowo poznanego wspoltowarzysza podrozy. Niestety im dalej w 'Cravenowski' las tym rzadziej mijalem drzewo godne uwagi - zaczyna tracic schematem. Na dobra miare ten film wcale nie trzyma w napieciu, bo wszystko jest ostro naciagane i robione jakby na sile - nie ma w tym filmie absolutnie niczego, co mogloby Was przyciagnac a koncowa konkluzja to jakies amerykanskie niewiadomo, blizej niesprecyzowane COS dla tepych nastolatkow zapatrzonych w gwiazdki na fladze ...
Sam podziwiam siebie za blisko 1,5 h ziewania ale mam zasade, ze jak cos juz zaczynam to niewypada skonczyc - podobnie i tutaj. Nowy twor Cravena to miernota, omijac szerokim lukiem a jak ktos bedzie chcial pozyczyc to walic w ryj - ten ktos z pewnoscia nie chce dla Was dobrze.
OCENA: 2/10
Tym razem krotka recka bez zdjec, plakatow itp. - mam obciazone lacze, hyhyhyhy.
