Nowy Orlean, stara skrzypiaca chalupa polozona na bagnach, kobieta zajmujaca sie swoim sparalizowanym mezem, mroczna tajemnica, ktora skrywa domostwo ... Brzmi intrygujaco? Szkoda, ze tylko w trailerze bo rzeczywistosc okazuje sie byc zupelnie inna - niestety, na gorsze.
Niby do samej historii przyczepic sie nijak nie da, bo wyglada calkiem ciekawie. Nie chce wnikac w szczegoly ale napomne Wam tylko, ze Nowy Orlean to voodoo i tym podobne; reszte pozostawiam Waszej wyobrazni.
Z poczatku autor probowal nawet budowac napiecie i atmosfere grozy, tylko, ze straszeniem punktowym (co jakis czas wstawka, ktora potrafi przerazic) nic tutaj nie zdzialal. Ogolnie film wypelnia nuda i rozkmina glownej bohaterki nad cala, zagadkowa sprawa - zakonczenie niby jest mocne i nieprzewidywalne, tyle, ze w takiej np. 'Pile' kazd zastanawial sie kim jest morderca itp. i tam autentycznie patent owy masakrowal. W 'Skeleton key' niestety nie wypada to tak przekonywujaco i mialem do czynienia ze smierdzaca kupa, ktora ktos na koncu chcial zamaskowac odswierzaczem do powietrza by wpuscic po sobie do toalety wlasnie mnie ...
Aktorstwo na poziomie, aczkolwiek obrazu nie ratuje! Za malo tutaj watkow, ktore zapadna w pamiec i powroca podczas rozmowy ze znajomym. Ot taki sobie przerywnik pomiedzy dobrymi produkcjami. Z pewnoscia nie wybiore sie na niego do kina, "szaraczek" dla malolatow ...
OCENA: 5-/10
Po raz kolejny bez fotosow itp., bo lacze ledwo zipie, kekekekeke.