CYTAT
Staley spotkał w 1987 roku Jerry'ego Cantrella, dobrze zapowiadającego się gitarzystę, który również chciał założyć zespół. Dzięki znajomościom Cantrella do przystąpienia do zespołu udało się namówić basistę Mike'a Starra oraz perkusistę Seana Kinneya. Początkowo grupa nosiła nazwę Alice N Chainz, ale dość szybko została ona zmieniona na Alice in Chains.
Początkowo grupa występowała w klubach Seattle, co zmieniło się, gdy zespół podpisał kontrakt z Columbia Records. Umożliwiło to wydanie w 1990 roku albumu Facelift, a potem na początku 1992 EPki SAP. Pod koniec 1992 na półkach sklepowych znalazła się płyta Dirt, która przyniosła zespołowi olbrzymią sławę. W 1993 grupę opuścił, z powodu narkotykowych problemów, Mike Starr. Zastąpił go Mike Inez, który wcześniej występował w zespole Ozzy'ego Osbourne'a. W 1994 roku światło dzienne ujrzała płyta Jar Of Flies, a rok później kolejne wydawnictwo - Alice in Chains.
W roku 1996 zespół wydał CD i DVD z koncertu MTV Unplugged. Zaraz potem problemy narkotykowe Staleya spowodowały zawieszenie działalności zespołu. Powrót nastąpił w 1999 roku, kiedy to grupa zdołała nagrać dwa nowe utwory, fakt ów nie zdołał jednak wyciągnąć z kryzysu pogrążającego się w uzależnieniu Staleya. 19 kwietnia 2002 roku policja znalazła ciało wokalisty, który zmarł w wyniku przedawkowania mieszanki morfiny, kodeiny i kokainy.
18 lutego 2005 żyjący członkowie zespołu zagrali w Seattle koncert charytatywny na rzecz ofiar Tsunami, z grupą występowali gościnnie Ann Wilson, Wes Scantlin, Pat Lachman oraz Maynard James Keenan. Na początku 2006 r. żyjący muzycy Alice in Chains z nowym wokalistą postanowili reaktywować się i zapowiedzieli trasę koncertową po całym świecie.
Same fakty a co tak naprawdę przemawiało za Alice in Chains ? Przede wszystkim energia Staleya. Kiedyś Cantrell powiedział " to zdumiewające jak z tak wątłego gościa wydobywa się taki potężny głos" i coś naprawdę w tym było. Pamiętam jak na Unplugged Staley dał niesamowity show choć było widać, że jest nieźle przećpany, ale był tylko kolejną ofiarą generacji X. Alice in Chains kreował poglądy na świat młodych ludzi, a w Layne'ie widzieli przyjaciela, mentora a nawet boga, choć sami muzycy powtarzali, że oni nie odgrywają takiej roli, a jednak każdy chciał zobaczyć Layne'a być na koncercie Alicji. By na własnej skórze przeżyć te emocje. Pamiętam jak jako gówniarz latałem w podartych spodniach i katowałem Alicje i Pearl Jam. I marzyłem tylko by pojechać na ich koncert teraz zobaczę PJ, a Alicji już nigdy z Layne'm. Mógłbym się to rozpisywać, że ten czy tamten kawałek jest "super" ale ja nie myślę o Alice in Chains w tych kategoriach, oni po prostu zmienili moje życie jak mogę więc określić czy opisać coś tak wielkiego w moim życiu w słowie "fajnie" "super" itp. Zawdzięczam im prawie wszystko i nigdy Im tego nie zapomnę. A gdy moje życie będzie dobiegać kresu ostatnim co usłyszę będzie "Nutshell".