Gierka juz od jakiegos czasu dostępna jest na mininovie. Powiem jedno- Absolutnie kopie tyłki XD Zajmijmy się zatem odepchnięciem bluźnierczych zarzutów kierowanych na ta wspaniałą produkcję

fabuła- Główny bohater traci pamięć, która zostaje zamknięta w klejnocie, a ten roztrzaskany i posiany po całej Japonii. Brzmi co najmniej naiwnie, ale w praktyce sprawdza się bardzo dobrze, bowiem pozwala na kilka ciekawych zwrotów akcji. Ale o tym sza

Dodać jeszcze warto, że gra jest absolutnie nieliniowa- obowiazkowe są tylko misje dotyczące owych klejnotów, a całą resztę wykonujemy kiedy i jak chcemy, a od naszych poczynań zależy rozwój i rozkład sił pomiędzy naszymi zleceniodawcami. Krótko mówiąc grę można przejsć 20 razy i za każdym razem w inny sposób. To się chwali.
Grafika- Ogólnie bez żadnych fajerwerków. Obraz jest czytelny, a ragdoll wyglada poprawnie, tzn. postacie nie zastygają z nogami na ścianach, jak to było np. w Killzone. Jedyne, do czego mógłbym sie przyczepić to wygląd deszczu, który jest w zasadzie zbiorem kilku bitmap w niskiej rozdzielczości latających po ekranie. Ale jako że akcja odbywa ię w nocy i ogólnie jest ciemno i mroczno, nie zwraca się na to uwagi.
System walki- Pomijając stealth kill'e, które oczywiście wygladaja zarąbiście i dostarczają masę radochy, walka dla niektórych będzie zbyt banalna. Pozostali bedą wniebowzięci. Nasz ninja posiada 4 podstawowe combosy, potrafi się turlać, skakać dookoła przeciwnika, a także robić chwyty. Jeśli na tym skończymy, walka bedzie zwykłym nawalaniem w jeden klawisz i obracaniem galką. LECZ! Do dyspozycji oddano nam jeszcze shurikeny, caltopy, miny, bomby (dymne, wybuchające, oslabiające, wzmacniające itp.), łańcuchy, mikstury zwiększające siłę i wiele, WIELE więcej. Oprócz tego mamy opcje samodzielnego tworzenia unikatowych przedmiotów. Tak więc osoby z odpowiednim samozaparciem zrobią z walki przepiękny balet śmierci ^o^
Co tu dużo mówić. Gra jest przeogromna, dostarcza masę radochy, i mimo, że czasami irytuje (przepaście i studnie bez dna) ciągle trzyma przy telewizorze, bo "muszę zrobić jeszcze jedna misję". Z pewnością będę jednym z pierwszych, który podrepta do sklepu po oryginała, gdy tylko sie ukaże:)