Tak mnie wzięło na napisanie co sądze o DQ8,to co tu napiszę w części zostało już prze mnie napisane w innych działach na forum
Mam za sobą ponad 60h (znudził mi się i nie wiem czy go wogóle kiedyś skończe)Dragon Questa VIII uważanego za jednego z najtrudniejszych jrpg na ps2 i powiem wprost ,że on poprostu nie jest trudny ,a hamsko i nieprzemyślanie zaprojektowany.Tu poziom trudności oparty jest tylko na posiadaniu odpowiednio wysokiego lv,poprostu wyskakuje boss X i zadaje obrażenia Y i za chiny go nie pokonamy choćbyśmy nie wiem jak kombinowali.Pozostaje nam nabijać poziomy doświadczenia w najgłupszy z mozliwych sposobów-polowanie na @#!#$ slimy bo ktoś wymyślil ,że o ile zwykli nawet trudni przeciwnicy dają ok 500pkt to te małe kuleczki dają ich kilkanaście tysięcy.Przy niebotycznych ilościach punktów potrzebnych na osiągnięcie następnego lv to jedyny sposób.Co glupsze jeśli nieświadomy gracz od początku gry nie będzie ćwiczyć "odpowiednich" umiejętności postaci dających ciosy umożliwiące zabicie slimów zanim uciekną ,levelowanie stanie się strasznie czasochłonne ,a wręcz niemożliwe.
Co innego VP2.Ostatnio jestem pod niesamowitym wrażeniem tej gry.Wchodzimy do lokacji z wydawać by się mogło trudnymi przeciwnikami.Oni zadają wielkie obrażenia,my im małe i nie napełniamy paska speciali.Zaczynamy myśleć-przecież system VP2 jest niesamowicie elastyczny i daje naprawdę wolną rękę.Zmianiamy ataki,ekwipunek,skille,ustawiamy odpowiednie kule zmieniające właściwości lokacji i voila! z niemożliwych do pokonania przeciwników zrobiło się mięso armatnie.Podobnie sprawa wygląda z samymi walkami-zachodzenie od tyłu,szukanie słabych punktów,nabijanie breaków,ataki na częsci ciała...
Tak powinien wyglądać poziom trudności w grach rpg-stawia graczowi wyzwanie i daje jednocześnie mozliwość kombinowania.
Drugim problemem jest fabuła,początkowo spodobała mi się,fajnie nakreślone postacie,cudownie dobrany voice acting itp. ale gdy okazało się ,że praktycznie cała gra polega na przyjściu do osady,poznaniu problemu mieszkańców i jego rozwiązaniu to ąz mnie zmroziło.Pierwsze zaskoczenie w fabule występuje gdzieś mniej więcej po 40h gry
gdy pokonujemy Dalmagusa i okazuje się ,że on naprawdę nie jest tu głownym złym.Zdecydowanie za późno.
Walki to typowy system turowy,raz ty raz oni,i tu nie mam zastrzeżeń ,wkońcu nie kazda gra musi być innowacyjna,prócz tego ,że losowe starcia trwają zdecydowanie za długo i są za często!!!!!!Ktoś mi powie,że to taki oldschool ale wg mnie nie na tym to powinno polegać tym bardziej w tak obszernej grze jaką jest DQ.Zdecydowanie jedna z największych wad tej produkcji
Mini gry są wporzo,monster arena,zbieranie pieniążków,kasyno-choć nie są to nowości w serii to ich obecność mnie bardzo cieszy.
To co w grze jest piękne i niepodważalnie cudowne to klimat-bajka aż wylewa się z telewizora,może się to komuś podobać lub nie ale mało jaka gra na już chyba minionej generacji konsol tak doskonale oddała taki klimat. Świetna jest też mapa świata-najlepsza jaką spotkałem wogóle w jrpg,połączenie jej jako integralnej części całości jest strzałem w dziesiątkę.
Oprawa to również 1 liga-grafika w DQ8 jest cudowna,z wszystkich jrpg na ps2 jest na drugim miejscu zaraz po Valkyrie Profile 2.Voice acting jest chyba jeszcze lepszy,prawde mówiąc lepszego w jrpg chyba nigdy nie słyszałem(no może w FFXII jest porównywalny),muzyka też piękna choć kto wpadł na pomysł by gra zawierała z 20 utworów

Jakbym miał wystawić ocenę grze dałbym 8/10 i to z uwagi głownie na cudowny klimat i świat.Bo sorry ale usilnie wciskany w tej grze oldschool do mnie nie trafia i sprawił ,że mnie odepchnął od tego tytułu.