...godny nastepca OngBak`a, mogny film akcji z młodą kopaną gwiazdą Tony Jaa. Jak już nas przyzwyczaił, znajdziemy w filmie masę efektownych i dobrze wychoreografowanej pojedynków...
bardzo fajny film, ale fabula wyssana z (pipi)

a same pojedynki imo powalaja. dla mnie rewelacja
Niby standardowy film 'karate' jak to się kiedys mówiło jeszcze za czasów wypożyczania pirackich kaset video, ALE nakręcony z takim polotem, że dosłownie podczas niektórych akcji robi się słabo!
Fabuła bardzo przeciętna, a główny wątek jest maksymalnie komiczny. Z tym, że tutaj scenariusz jest tylko pretekstem do kolejnych scen walk, które kruszą kolana - WYRYWAJĄ Z BUTÓW!
Sekwencja, w której koleś rozpierd'ala 50 kolesi - łamiąc im chyba wszystkie możliwe kości rządzi strasznie. Ale i tak nic już chyba nigdy nie przebije akcji jak Tom robi porządek w kilkupietrowym budynku, spinając się sykcesywnie do góry, eliminując przy tym niemałą liczbę typów. To jednak nie jest najważniejsze, bo cała akcja jest pociągnięta jednym sztychem!!! Sytuacja mnie przerosła, po prostu. Przewijałem to i próbowałem doszukać się cięcia. Nie udało się. Coś takiego zabija na miejscu! Ku'rwa, tam jest 50 sekwencji, w których bierze udział co najmniej 30 oprychów, wszędzie, w każdym momencie ktoś się mógł pomylić, zje'bać, zapomnieć, przecież mogło się nie udać wykończenie, czy unieszkodliwienie kolesia. Nie mam pytań! AAAAAAAAA - to trzeba zobaczyć. No i ostatnia finałowa walka, która kapitalnie nawiązuje do Tekkena. Zakapior w kapturze, płonąca lokacja, MISTRZ! Ten film nakręcił jakiś psychopata, a z głównym bohaterem przeszedłbym przez najgorsze dzielnice Katowic wrzeszcząc Ruch Chorzów.
MASA FILM! Jezeli ktos tego nie ogladal to niech nie wazy sie nazywac fanem "obijania mordy na ekranie". Nawet se nie wyobrazm ile dubli zostalo nakrecone by film byl taki jakim go mozemy zobaczyc. Własnie zobaczyc...czy wie ktos cos o jakiejs polskiej "premierze" kinowej lub wydaniach DVD?
Legenda Polskiego Dasha
1 10 2006, 17:39
najlepszy film w ktorym sie bija od czasu gdy ktos kogos udezyl po raz pierwszy
o fak to już jest? na trailerach ostra rozpierducha się szykowała. koleś z ong-bak'a + spory budżet? sprawdze jak najszybciej.
JKest tylko jedna fajna scena walki. On vs Typek w deszczu. Nic pozatym w tym filmie nie ma. To jest jedynie popis umiejętności kaskaderskich. Od czasu do czasu powstaje taki film, ktory trzeba zglosic do nagrody najlepsze akcje kaskaderskie.
Mi osobiscie przypiminają sie czasy Krwawego Sportu z VannDamme versus Bolo Yeung....apropos, Bolo ostatio zagrał w 1997 roku
9 !!! lat temu i niedlugo wróci na ekran w jakims chyma niskobudzetowym filmie Blizhniy Boy: The Ultimate Fighter. Zresztą on nigdy nie grał w niczym wysokobudzetowym. Polowa filmow z jego udzialem to filmy VanDama.
Dla przypomnienia jego facjata poniezej, a moze nie tyle dla przypomnienia bo pewnie wiekszosc uzytkownikow forum nawet nie widziala starej twórczosci VanDamma 
yeung.jpg)
No zapłon to ktoś tu ma pierwszoligowy, ten film już stary jest.
Akcja w budynku robi.
"Gdzie jest mój słoń?!" i pranie po ryłach xDDDDDDD
Tak idiotycznej fabuły to jeszcze nie widziałem. Ja cię kręcę. "Gdzie jest mój słoń?!" xD
Sceny walki rewelacyjne, ilość złamań również ale... z filmów o kopaniu się po twarzach bardziej mimo wszystko spodobał mi się Fearless
Ale 'Fearless' jako całokształt bije na głowę 'Tom Yum Goong'. W tym filmie po prostu są pewne elementy poniekąd przełomowe dla tego typu produckji, dlatego tak się zajarałem tym tytulem. No kurde dłuższej sceny bez cięcia nie było w żadnym filmie akcji.
Najbardziej zabija mnie, że na filmwebie jest to kategoria KOMEDIA...
extra film, no fabula ssie podobnie jak ONG BANK, jedynie co mnie wkurzalo to koles najczesciej atakowal kolankiem z powietrza...
Tom Yum to bardzo spoko fil fabuła totalnie naciągana (jechac do australi żeby odbić słonia)ale to pretekst do napieprzania na wysokim poziomie.
dobra bitka, ot co

słoń jako motywacja sprawdza się wręcz kapitalnie

a sceny walk - faktycznie - chyba nie mają sobie równych. I tyle.
Słóń u nich to prawdziwa świętość my tego nie rozumiemy, dlatego fabuła może wydawać się dziwna.
Super Big Boss
4 11 2006, 19:50
Dokładnie, w Tajlandii słonie są traktowane jak członkowie rodziny. Sam Tony Jaa pochodzi z rodziny chodowców słoni a za pieniądze które zarobił na Ong Bak kupił im spory kawał dżungli.
niezła mordoklepka, świetna choreografia i mistrzowski główny bohater (już w ong-bak'u dawał rade, ale tutaj przechodzi samego siebie). historia bzdurna maksymalnie, ale kto by się tym przejmował?
i 8 minutowe ujecie bez ciec!!!
Goldi69-PL-
6 11 2006, 12:21
ten film mam juz od roku wiec cos wolno sie z nim obudziliscie

jest jeszcze "Born To Fight" jak ktos nie widzial.
apropo dobrych scen polecam "Shinobi" film ala Przyczajony tygrys... tez fajnie nakrecony.
Mi swego czasu udalo sie w Londynie na Camden kupic duzo Orginalnych DVD z Hong-Kong'u z Jet'em zakupic, co ciekawe ceny 2-3Funty za nowki sztuki. niestety od roku typ juz tam nie ma swojego stoiska

Na eBay'u (USA) maja typy np 30DVD za 99$, tylko przesylka troche kosztuje.
Super Big Boss
6 11 2006, 16:25
W ''Born To Fight'' nie grał Tony Jaa tylko jego nauczyciel czyli Panna Rittikrai. Jako ciekawostke podam, że Tony Jaa zagra prawdopodobnie w filmie ''Godziny Szczytu 3'' u boku samego Jackie Chana.
i romana polańskiego
Super Big Boss
7 11 2006, 14:41
Tego nie wiedziałem, dzięki za info.
QUOTE(tekA @ 6 11 2006, 01:02)

historia bzdurna maksymalnie, ale kto by się tym przejmował?
Ty jesteś bzdurny...
dawno nie widziałem filmu z tak idiotyczną fabułą (no, może prócz YAMAKASHI 2).
Jednak sceny walki i akrobatyki Tony Jaa naprawdę rozwalają. Choć same dźwięki łamania kości mnie drażniły, to motyw z wykręcaniem wszystkiego na mnóstwo sposobów mi przypasił. Do tego dochodzi parę fajnych walk, vide popis Johniego (co to za styl? taekwondo?) w barze ze zwierzętami egzotycznymi.
Super Big Boss
8 11 2006, 16:25
Johnnego grał Johnny Nguyen, który grał między innymi w filmie ''Od kołyski, aż po grób'' i był kaskaderem w ''Spidermanie 2'' a niedawno zagrał w filmie Dom Śmierci 2. Acha, jego styl to wu-shu czyli kung-fu.
To, co pokazał w TYG to na pewno nie Wu-shu.
Super Big Boss
9 11 2006, 07:19
Jestem pewny na 100%, że to wu-shu.
Najpierw poczytajcie o historii tajlandii i wtedy wypowiadajcie się na temat fabuy. Oceniacie coś czego nie rozumiecie.
No spoko, w Tajlandii kochają słonie, traktują je jak braci itd.
Co nie zmienia faktu, że fabuła na zasadzie: "Gdzie jest mój słoń?! <hadzia> <kop w ryło> <otwarte złamanie>" jest głupia.
walker_san
9 11 2006, 10:59
fabula jest typowo nastawiona na rodzimyc h mieszkancow Tajlandii, my po prostu musimy ja pominac bo po prostu tego nie zrozumiemy i juz, wu shu to nie kung fu to tak na marginesie, Tori sa style kung fu w ktorych nog sie uzywa wiecej niz w Teakwondo
QUOTE(janol @ 9 11 2006, 12:04)

No spoko, w Tajlandii kochają słonie, traktują je jak braci itd.
Co nie zmienia faktu, że fabuła na zasadzie: "Gdzie jest mój słoń?! <hadzia> <kop w ryło> <otwarte złamanie>" jest głupia.
Ty byś za swą rodzinę nie dał kopa w ryja? No fakt bardzo głupie.
przepraszam, że taki ze mnie ignorant ale to jest bzdurne - nie zważając na to jaką wagę ma dla ten słoń to za skomplikowane i głębokie to nie jest. bez przesady.
Super Big Boss
9 11 2006, 16:22
Co do fabuły nie będe się wypowiadać, bo nie to jest w tym filmie najważniejsze. Natomiast faktycznie wu-shu to nie to samo co kung-fu pod taką nazwą jest ono znane na zachodzie. Termin wu shu znaczy dosłownie sztuki walki a kung-fu oznacza wysoki poziom umiejętności osiągniętych pod wpływem długotrwałej nauki. Wushu dzieli się na xiandai wushu (współczesne wushu) lub jingsai wushu (sportowe wushu) oraz chuantong wushu (tradycyjne wushu), inaczej nazywane minjian wushu (ludowe wushu). Używany na Zachodzie termin kung-fu pokrywa się w zasadzie raczej z chuantong wushu/minjian wushu, nie obejmuje natomiast xiandai wushu/jingsai wushu.
QUOTE(laki @ 9 11 2006, 11:13)

QUOTE(janol @ 9 11 2006, 12:04)

No spoko, w Tajlandii kochają słonie, traktują je jak braci itd.
Co nie zmienia faktu, że fabuła na zasadzie: "Gdzie jest mój słoń?! <hadzia> <kop w ryło> <otwarte złamanie>" jest głupia.
Ty byś za swą rodzinę nie dał kopa w ryja? No fakt bardzo głupie.
W tajemnicy Ci napiszę, że gdyby wlazł do knajpy i powiedział "Gdzie jest mój brat?! <hadzia> <kop w ryło> <otwarte złamanie>" (a to akurat autentyczny tekst z filmu, tyle że o tym nieszczęsnym słoniu bohater mówił), to też uznałbym fabułę za głupią.
Chodzi mi o sam schemat.
W tym filmie oprócz tego schematu dochodzą jeszcze słonie, co mnie już zupełnie na łopatki rozkłada.
Super Big Boss
9 11 2006, 21:16
A zna ktoś film walki z dobrą fabułą? Może filmy z Van Damem mają leprzą fabułę albo z Segalem?. Beson chciał zrobić efektowny film walki z dobrą fabułą i co z tego wyszło? Freeman+Jet Li= Człowiek Pies - kojarzy ktoś ten film, przecierz miał ambitną fabułe, więc dlaczego został tak chłodno przyjęty? Dlatego, że w filmie walki ma być walka a fabuła to tylko dodatek i nie może się wybijać na pierwszy plan. Czemu Wejście Smoka zawdzięczało tak wielki sukces? Genialnie opowiedzianej trzymającej w niepewności do samego końca historii? Nie sądze.
Wykasowalem posty o Norrisie. Za kazdy nastepny post nie na temat warn - Kriseh
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę
kliknij tutaj.