maly offtop:
gdybym mial taka wladze,zabronilbym calkowitej ekranizacji ksiazek,z wylaczeniem przerazliwie nieczytelnych lektur typu Nad Niemnem,( bo tylko w taki sposob 99% ludzi sie zapoznalo chyba z tym "dzielem"

)
Przeciez to obrzydliwe,tylu ludzi jeszcze nie czytalo chociazby "wladcy pierscieni",a przeciez to fajna ksiazka,mozna ruszyc troche wyobraznia przy niej,ja na szczescie czytalem juz ja dawno,ale np. moj brat jak ja czytal to gdy myslal Frodo- myslal Elijah Wood,itd. Nie zazdroszcze mu.
Ale LOtR jeszcze byl przynajmniej dobrym filmem,wiec po nim to jeszcze ludzie chociaz siegna po ksiazke.
Ale co ja bym zrobil gdybym widzial jako dzieciak zalosnego Zebrowskiego jako Geralta? w zyciu bym tego nie chwycil do rak,a przeciez ta ksiazka jest swietna...
Konczac te wynurzenia ,stwierdzam tylko ze nie ogladalem filmu,ale czytalem ksiazke Browna, i proponuje kazdemu najpierw chwycic po nia a nie leciec do kina. Ksiazka jest dobra.
Film ponoc nie.
"nie" dla ekranizacji ksiazek
p.s. kreca "gwiezdny pyl" Gaimana, o moj Boze,co to bedzie za porazka...
Na szczescie wspanialego "Hyperiona" Simmonsa nigdy nie sfilmuja,nikt nie ma tyle siana,hehe.