Zaproponowalem Scierze stworzenie minicyklu, będącego de facto kursem programowania GBA. Zjawisko GBA dev'ving jest na Zachodzie znane od dawna, istnieje tam prężna scena homebrew, a takie ksywki, jak DarkFader, Devoto, Eloist błyszczą od lat i są powszechnie rozpoznawane. Ba - nawet zawodowi programiści, żyjący na codzień z pisania gier na konsolki Nintendo aktywnie supportują amatorów i tworzą liczne publikacje i demówki, dla podniesienia umiejętności programistów związanych ze sceną GBA. W Polsce jest pod tym względem kapa, a czy nie byłoby fajnie zobaczyć jakąś polską grę na GBA? Czy my jesteśmy gorsi albo głupsi od innych?
Przyjacielu, jak zainteresowałem się tematem i nieco weń zagłębiłem, ze zdziwieniem zauważyłem, jak nieiwle trzeba, aby pisać gry na GBA/GBC. Oto lista wymagań:
1. DevKit
2. Emulator GBA
3. Podłączony do prądu PeCet
4. Iloraz inteligencji nieco powyżej temperatury pokojowej
5. Żeby ktoś dobrze wytłumaczył podstawy, dalej już jest z górki.
6. Ekspres do kawy, tudzież biała kre... ekhem ... kreda
Masz wątpliwości? Na pewno.
1."Nie znam się na programowaniu" - miesiąc temu też tak mówiłem. Ostatni program jaki napisałem wcześniej, to była jakaś popierdółka napisana na Timexa w Basicu za czasów podstawówki. Wszystkiego się nauczysz, jeśli ktoś Ci dobrze wytłumaczy, prawda?
2. "Nie mam ścisłego umysłu" - ja też nie. Przyznam szczerze: jestem matematycznym debilem. Już w podstawówce pani nauczycielka stwierdziła, że nigdy nie dostanę się do szkoły średniej, nawet takiej specjalnej. Myliła się, khe, khe, zapomniała o istnieniu Niższych Seminariów Duchownych, gdzie za samą deklarację wstąpienia do zakonu egzaminator osobiście poprawia Ci błędy w pracy egzaminacyjnej. Ekhem, ale to, Drogie Dziatki, opowieść na inną okazję, dziś Dziadziuś o czym innym chce z Wami pogadać.
Pomimo powyższych punktów, właśnie kończę kodować pierwszą moją grę. Po prostu ścisłowiec zrobiłby to w 24 godziny, mi developing zajął 3 tygodnie. Ale udało się, pomimo wszystko. Też chcesz spróbowac?
Ludziska, to proste jak konstrukcja moherowego beretu - chcę dać Wam narzędzia do programowania gier na GBA, oraz wytłumaczyć, jak to się robi. Oczywiście nie jestem żadnym (pipi)ym jajogłowym i nie mam zamiaru bawić się w słowną masturbację, tylko RZECZYWIŚCIE wytłumaczyć Wam, JAK TO SIĘ ROBI, w tonie takim, jakbyśmy właśnie siedzieli nad kartonikiem.... soczku wiśniowego i gadali o odpicowanych dupach, tlenionych brykach i marzeniach o zostaniu, hep, de... devepol... de...hep... veloperem.
Piszecie się na to? Pomyślcie, jeżeli będzie nas więcej, ludzi zarażonych bakcylem programowania gier na GBA, to za jakiś czas będzie można mówić o POLSKIEJ SCENIE GBA, w sieci pojawią się polskie gry i tutoriale, a zachodnie mądrale będą mogły przyjeżdżać do nas na zloty i rozdziawiać gęby z zadziwienia na widok dowodów, co Polak potrafi, kiedy mu się chce....
Jeżeli będzie z Waszej strony pozytywny odzew, Ściera obiecał zaryzykować i poświęcić stronkę w PE #103 na pilotażowy odcinek. Piszcie proszę, co o tym wszystkim myślicie i głosujcie.