Skończona cała trylogia... chlip, chlip, najlepsze gry w moim życiu od czasów MGS3 się skończyły, przede mną Apollo Justice ale śrenio mam na niego ochotę, to już nie Phoenix (
Choć też tam Phoenix występuje, to w bardzo chu.jowym desginie.).
SPOILERY, czytać tylko jak się daną część przeszłoTroszkę może o dwójce napiszę.
Co ja mogę powiedzieć... dwójka to początkowy zawód, chciałem czegoś więcej niż naciąganej
amnezji, ale jakoś trzeba było nowym wyjaśnić zasady gry. Następne sprawy słabe, chociaż ta z cyrkiem, mimo, że ma plejadę cyrkowców (dosłownie i w przenośni) jako postacie, to jednak miała kilka ciekawych zwrotów akcji, jednak całe rozwiązanie z tą windą na statuę i cały ten cyrk z odlatującym płaszczem... słabo. W sumie druga też była bardzo dobra, poznajemy Pearls i mamy wiele ciekawych i sensownych wyjaśnień, na dodatek ten wątek został na dobre pociągnięty w trójce, więc w sumie tylko pierwsza sprawa słaba. Cała gra troszkę krótka, krótsza niż jedynka, za to czwarta sprawa znowu "robi". Porwanie Mayi, powraca w końcu Edgeworth, kolejny raz masa naprawdę trzymających w napięciu zwrotów akcji... oj tak, ja pół dnia przesiedziałem z konsolką, bo musiałem uratować Mayę. Oczywiście Matt Engarde został uznany winnym za mordersto
, a więc wszystko dobrze się skończyło, ale nie omieszkałem sprawdzić też złego endingu.
Ciekawostką jest to, że od teraz można prezentować profile postaci oraz dostajemy Magatamę od Mayi, która to potrafi zaglądać w ludzkie serca i dzięki niej łamiemy Psyche-Locks. Naprawdę ciekawe urozmaicenie, teraz złamanie jakiejś osoby troszkę trwa, a dzięki profilom gra mogła z deczka się rozwinąć i tym samym poziom trudności się lekko podniósł.
Postacie, postacie... hm, Pearls jest świetna, taki nad wyraz mądry dzieciak, potrafi dopiec albo rośmieszyć, podobała mi się ta postać, za to Franziska... nie wiem, co wszyscy w niej widzieli. Wielki mi Prodigy, nawet razu z Nią nie wygrałem, pomiatała Gumshoem i ten jej bicz... bez niego byłaby nikim
. Edgeworth mi się o wiele bardziej podobał, na dodatek powrócił w końcu ^^ i godnie się wymienialiśmy Objectionami.
Muzyka... na początku wydawała mi się słaba, jednak na koniec chyba się przyzwyczaiłem i mi się podobała. Jednak nadal nie wiem, czemu cały czas nie ma jednej i tej samej, genialnej muzyki z jedynki. Kiedy usłyszałem na początku drugiej sprawy wspomnienia o Milesie i "cornered" z jedynki, to normalnie nie naciskałem nic przez pięć minut delektując się tym.
Na początku się zawiodłem, na koniec mogę napisać tak: gra warta przejścia, gorsza od jedynki, ale nadal jedna z najlepszych szpili na DS'a..
Teraz czas napisać co nie co o trzeciej, IMO prawie tak dobrej części jak jedynka.
Tym razem, zamiast zaczynać od durnych amnezji, mamy retrospekcje. Gramy Mią, jak ona wyglądała
. Na dodatek wszystko ładnie się wpasowuje, w to, co już poznaliśmy, nic nie jest sprzeczne. Poznajemy także zarąbistą fryzurkę Winstona Payne'a, Dahlie wokół której będzie się toczyć ostatnia sprawa... Ciekawa sprawa, ciekawa. Następna sprawa... Mask^DeMasque... MASAKRA. Tak głupiej i dennej sprawy dawno nie widziałem. Jedynie co, to mi się podobała gra słów w nazwisku Luke Atmey (Look at me jakby co
). Może to dlatego, że sprawa się nie rozbijała o morderstwo
. Ale jest jedna pozytywna rzecz w tym wszystkim... prosecutor Godot. Tak charyzmatycznej, tajemniczej i zaje.biście wymyślonej postaci nie widziałem dawno. Jego muzyczka jest świetna, aż sobie na dzwonek w komórce ustawiłem, i choć jak zwykle z nami przegrywa, to jednak jest to postać, która godnie zastępuje Edgewortha, nie to co Franziska. Kolejna sprawa, morderstwo w Tres Bien. Ogólnie nie mam nic tej sprawie do zarzucenia, ba, ładnie sie rozkręca, ale ten cały pedalski kucharz... jak musiałem na niego patrzeć, czułem się jakbym grał w jakąś grę dla "kochających inaczej", kto go w ogóle wymyślił!?
Dwie ostatnie sprawy to poezja. Tu się wszystko co wcześniej (no prawie wszystko) zawiązało do końca, poznajemy mroczną przeszłość Dahlii, powraca nasza kochana Morgan Fey i jej diaboliczne plany...
Przez chwilkę kierujemy znowu Mia (czwarta sprawa) i na początku piątej, co mnie bardzo zaskoczyło, jesteśmy obrońcą, ale kierujemy... Edgeworthem! Powraca też na chwilkę Franziska, szykując grunt pod ostateczną bitwę Phoenixa z Godotem. A ta ostateczna bitwa...
O_O, cud, miód i orzeszki! Coś pięknego, jak tu wszystko się zawiązuje, jak tu poznajemy całą prawdę, jak odkrywamy plan Godota i całą tą postać, jak odkrywamy co zrobił... GENIALNE!!! No i powraca "cornered theme" z jedynki na samiuśki koniec, ba, nawet Phoenix łyknie se kawki z Godotem XD.
Muzyka choć na początku zawiodłem się jeszcze bardziej jak na dwójce, pod koniec bardzo mi się podobała, naprawdę godna, jedynki to nie zastąpi, ale mimo wszystko bardzo mi się podobała. Prawie tak dobra część, jak jedynka.Co tu dużo mówić, cała seria to jedne z najlepszych gier w moim życiu, na razie tylko MGS je pobił. MUST-HAVE dla każdego, kto lubi DS'a czy nie (SŁYSZYSZ COATI!? MASZ PRZEJŚĆ TO DO JASNEJ CHOLERY!!), po prostu każdy musi znać te historię, bo to czysty geniusz. I kto by pomyślał, że oszaleję na pukcie gry, w której tylko czytamy i klikamy opcje w menu od czasu do czasu prezentując jakieś dowody i badając miejsce zbrodni...
Przede mną jeszcze Apollo Justice, po pierwszej sprawie znowu mieszane uczucia, muzyka wydaje mi się jeszcze gorsza, ale mam nadzieję, że gra się rozkręci. Jak to jest z Justicem? Zawodzi czy nie?
No potem chyba znowu przejdą genialną jedynkę, powoli ją zapominam to można sobie znowu przejść

.
Kurczę, miałem napisać reckę na rpg-nds, a sie okazało, że wszystko co miałem do wypisania, wylałem w ten temat. Mam nadzieję, że przynajmniej to Wam się miło czytało

.
No i ja chce już piątą cześć Gyakutena oraz grę o Milesie Edgeworth'ie! Gdzieś czytałem wywiad, że pojawi się ostatnia, czwarta część Phoenix Wright'a, będzie to już ostatnia, ale będzie o wiele dłuższa od poprzednich, będzie w niej Phoenix Wright oczywiście i będzie wszystko rozwiązane, co jeszcze nie uzyskało odpowiedzi w poprzednich częściach. Wrócą stare postacie, ale nie zabraknie też nowych. Napisany już jest scenariusz i zaczynają już produkować grę. Co najlepsze, jest to od początku pisany Phoenix na DS'a, więc szykuje się gra tak wykorzystująca DS'a, jak piąta sprawa w jedynce, ale to w całości Phoenix Wright ^^!
PS No, czuję się spełniony, już od dłuszczego czasu miałem zamiar wylać moje przeżycia nt. tej gry. Ale nie martwie się, jeszcze wrócę Was męczyc, bo niedługo skończe Apollo Justice

.