CYTAT(Sarge @ 24 10 2008, 12:29)

No i Phoenix Wright Ace Attorney: Justice For All zaliczony również... Patrząc z perspektywy ukończonej jedynki, jednak lekko się zawiodłem - poszczególne sprawy nie są tak ciekawe, a najlepsza (ostatnia) rozprawa też nie jest najwyższych lotów, bo jest strasznie naciągana przez te zjawiska paranormalne. Występowały one już w jedynce, ale tutaj widać że główny bohater za bardzo na tym polega i bez "supermocy" Mayi nie bardzo by sobie poradził...
Nie przypadły mi też do gustu nowe postacie - Franziska Von Karma niesamowicie mnie denerwowała i rozumiem, że ta gra traktuje swoją tematykę z przymróżeniem oka, ale prokurator smagający biczem wszystkich kogo popadnie i mający władzę nad sędzią? No litości, trochę powagi jednak ta seria powinna zachować

...
Na minus idzie też soundtrack - ten z pierwszej części nie ma sobie równych, zresztą najlepsze kawałki w sequelu są właśnie tymi przeniesionymi z poprzednika, przynajmniej moim zdaniem... Bardzo mnie jednak zawiodło to, że czasami brakuje logiki w rozwiązywaniu rozpraw - chodzi o to, że w poprzedniej części wszystkie dowody i zeznania świadków były ze sobą tak powiązane, ze jeśli się dobrze pomyślało, to bez problemu doszło się do rozwiązania. W Justice For All za to wiele razy miałem sytuację, że musiałem po prostu strzelać, jaki dowód aktualnie zaprezentować, żeby iść dalej... A jaki jest sens w takiej zabawie, jeśli nawet dokładnie myśląc nad rozwiązaniem można mieć problemy i ciągle zaczynać od save'a, "dopóki się nie trafi"?
Teraz już rozumiem, czemu większość z Was pisała, że dwójka jest właśnie najsłabszą częścią serii. Mimo wszystko jednak nie jest tragicznie i na pewno pieniędzy wydanych na ten tytuł nie trzeba żałować. Mam jednak nadzieję, że trzecia odsłona wynagrodzi mi nieco nieco niższy poziom JFA...
Heh, miałem podobne odczucia po przejściu JFA. Już od pierwszej części wkurzały mnie różne techniczne kwestie, jak na przykład to, że żeby padł wyrok niewinny, trzeba dojść do caluśkiej prawdy. Normalnie, to w sądach jest tak, że wystarczy rzucić jakimś mocnym dowodem, który wskazuje że oskarżony teoretycznie mógłby być niewinny i rozprawa kończy się na jego korzyść. Inne odstępstwo od rzeczywistości, to chociażby fakt, że na rozprawach nie przesłu(pipi)e się oskarżonego (a jeśli już, to jego zeznań nie traktuje się wstępnie jako prawdy tak jak to jest z normalnymi świadkami), bo jasne że jeśli jest winny, to przedstawi jakąś korzystną dla siebie wersję faktów. Wkurza też czasem często wykazujący stronniczość sędzia (co w realu jest po prostu nieakceptowalne), pozwalający oskarżycielom obrażać obronę, czy wręcz właśnie smagać ją biczem . I takich nieścisłości i odstępstw od prawdziwych rozpraw można wyliczać duuuużo... Ale przecież nie o to chodzi! Po przymknięciu oka na te kwestie pozostaje nam miodna, zmuszająca do myślenia przygodówka ze świetną fabułą i postaciami. I choć czasem wkurza mnie stronniczy sędzia-idiota, to z drugiej strony po prostu uwielbiam tego gościa

A co do logiki to w pełni się zgadzam, w pierwszej części było znacznie lepiej. Ale właśnie jestem w drugiej rozprawie trzeciej części i poziom jedynki zdecydowanie wraca. Pojawiają się też o wiele ciekawsze postaci niż w dwójce, z pewnym tajemniczym oskarżycielem (arrrrgh, kim on jest?!) na czele. Oby tak dalej!