Była taka gierka na NES-a, w której większość czasu szło się w lewo. Po każdej stracie życia był czarny ekran, na górze punkty, a na środku nasz bohater, który szybko kopał.
O ile dobrze pamiętam, to gostek miał koszulkę i spodnie w tym samym kolorze - chyba niebieskim lub zielonym, a po zebraniu gwiazdek jego kolor zmieniał się.
Po zabiciu każdego przeciwnika ten rozpadał się i jego kawałki odlatywały w 4 rogi ekranu.
Do drzwi wchodziło się wciskając górę. Na pierwszym poziomie trzeba było chyba wejść do pierwszych albo drugich drzwi (nie pamiętam który to był budynek), a w środku do dalszych, gdzie spotykało się od razu bossa.
Bossem na 2. albo 3. poziomie był klon naszej postaci, miał inny kolor.
Grafika - postacie wykonane bardzo słabo, otoczenie też przeciętne. Muzyka - monotonna, lekko przytłumiona. Oprawa to było coś między Atari a NES-em tak naprawdę