Tekst zawiera informacje, dotyczące rozrywki i gameplay'u (o fabule tylko wzmianka), jak chcesz wszystko sam odkryć, nie czytaj

.
Wszyscy, którzy oczekują gry pokroju MGS3 mogą być trochę zawiedzeni, ponieważ wprowadzenie tej serii na PSP sprawiło, że gra przybrała nieco innego charakteru. Po pierwsze, sam podtytuł "Portable" wskazuje nam pewną zmianę. Tak, MGS może być traktowany jako przenośny tytuł, w który można pograć w autobusie, w samochodzie, w pociągu itd. z powodu krótkich misji (2-3 minuty), które w sumie przypominają granie w trzecią część na PS2. Przez zastosowanie takiej formuły, wyciągam dwa wnioski:
- nikt nie będzie narzekał, że gra nie jest "portable",
- coś musiało się zmienić w samym gameplay'u,
A tym czymś jest... rzadkie odkrywanie fabuły. Podczas, gdy poprzednie gry, aż pływały w informacjach, w których można było się zgubić, MGS:PO pokazuje mało, rzadko, ale przynajmniej treściwie (chociaż można powiedzieć, że przez to łatwiej zrozumieć "ło czo biega"). Ale dla mnie to minus, złapałem się na tym, że podczas wykonywania misji, czekałem (modliłem się wręcz) , aż uruchomi się jakiś filmik, bądź ktoś porozmawia z Big Bossem przez codec.
A same filmy? Niezłe, o wiele lepsze od tych z Digital Graphic Novel, które wraz z głosami bohaterów godnie zastępują realtime'owe filmy znane z poprzednich części gier. Ale i tak w głębi duszy oczekiwałem, że będzie kilka "normalnych" ujęć, jak z pierwszego trailera (Snake budzi się w więzieniu i rozmawia z Para Medic, dla mnie to było w swojej prostocie genialne, a tutaj zastąpiono to czymś innym

). Dobra... przyznaję, że gdyby podano mi same głosy aktorów to byłbym zadowolony! Serio! Tutaj bym coś zacytował, ale nie chcę wam psuć zabawy
Sterowanie jest znośne, da się przyzwyczaić do ograniczeń PSP, po chwili grania, każdy będzie wiedział, "co jest pięć". Osobiście, denerwuje mnie ograniczenie ekwipunku postaci do czterech przedmiotów (Mk22, racje, amunicja i med kity - to moja konfiguracja) co trochę smuci, ale cóż "da się przyzwyczaić"
Zbieranie żołnierzy mnie nie bawi, chociaż przyznaję, że mam już sporą armię ludzi. W czasie gry tylko czasami zmieniałem postać, bo np. Snake właśnie miał minimum staminy i nie miałem racji żywnościowych ( z resztą, jedna racja odnawia żałośnie małą ilość paska staminy

). Może komuś się spodoba możliwość przekonywania żołnierzy do przejścia na drugą stronę, ale dla mnie samo zbieranie jest męczące. Leniwy jestem po prostu
Dobra posumowanie - na razie nieźle, mam nadzieję, że gra się dopiero rozgrzewa i będę miał więcej filmików, rozmów, tak bym się zgubił w końcu (tak bym grał jeszcze raz, by w końcu zrozumieć!).
Ocena: