--wojtas--
16 07 2006, 22:09
Muzykę do Rocky'ego skomponował Bill Conti.
Bill Conti - Gonna Fly Now
mozna wielbic serie, kochac Rocky'iego, czyscic Creed'owi buciory jęzorem, ale liczyc na to, ze ten film bedzie dobry ni chu chu
--wojtas--
19 07 2006, 09:32
mtlQUOTE
mozna wielbic serie, kochac Rocky'iego, czyscic Creed'owi buciory jęzorem, ale liczyc na to, ze ten film bedzie dobry ni chu chu
Heh, dokładnie. Z tego co widziałem w zwiastunie to zapowiada się niezły condom. Wszystko naciągane na maxa i rozwiązane po najmniejszej linii oporu. Ten bodziec dla Rocky'ego w postaci animacji/symulacji komputerowej to naprawdę żenada. Sam wychowałem się m.in. na serii o Rockym i nie określiłbym siebie fanem, jednak wszystkie 5 części ma dla mnie sentymentalne znaczenie, ale z "szóstki" nic dobrego nie wyniknie. Zresztą ktoś wcześniej wspomniał, że filmowi towarzyszy hasło "Robiony dla fanów" czy coś takiego i raczej nie jest to chwyt marketingowy. Pamiętam, że kiedy czytałem jakis wywiad ze Sly'em to zawsze zarzekał się, że nie zrobi kolejnej części Rocky'ego, mimo usilnych próśb fanów. Nawet w tym bokserskim reality-show co jakis czas temu leciał na Polsacie, rozmawiał z ojcem jednego z zawodników i ten spytał się Stallone'a czy zamierza wystąpić w szóstce Rocky'ego na co Sly odpowiedział, że na pewno nie, bo z kim miałby walczyć? Z artretyzmem? I na zwiastunach Balboa właśnie tak się prezentuje, 60 letni bełkoczący emeryt. Widać, że film bazuje na ogranych motywach, ten bieg po schodach, treningi w rzeźni itp., no ale w końcu jest dla fanów. Tylko, że takie chwyty fanów z pewnością nie urzekną, szczególnie tych starszych, dla których percepcja odbioru filmów w znacznym stopniu uległa rozwinięciu w stosunku do lat młodzieńczych. Poza tym Rocky 6 to praktycznie murowany zwycięzca rozdania Złotych Malin w przyszłym roku.
No Maciek
19 07 2006, 10:03
A ja mam w du,pie że znowu schemat, że walka znowu będzie wygladała tak samo (najpierw baty a potem mobilizacja i wygrana), że debilna fabuła. Z przyjemnością obejrzę kolejny film o emerycie Stallone. Ta seria jest jak "Rambo", mimo wielu kretyńskich motywów zawsze się ją z przyjemnością po raz kolejny ogląda ;]
QUOTE(ansem @ 19 07 2006, 11:03)

A ja mam w du,pie że znowu schemat, że walka znowu będzie wygladała tak samo (najpierw baty a potem mobilizacja i wygrana), że debilna fabuła. Z przyjemnością obejrzę kolejny film o emerycie Stallone. Ta seria jest jak "Rambo", mimo wielu kretyńskich motywów zawsze się ją z przyjemnością po raz kolejny ogląda ;]
true, true...
zgadzam sie calkowicie. niech sobie bedzie naciagany jak kondom na murzynskim interesie a i tak nie moge sie doczekac:) kazdy Rocky byl naciagany. wole to niz te (pipi)e, klonowane, azjatyckie horrory, ktore maja ostatnio takie branie.
--wojtas--
19 07 2006, 11:20
ansemQUOTE
Ta seria jest jak "Rambo", mimo wielu kretyńskich motywów zawsze się ją z przyjemnością po raz kolejny ogląda ;]
tewusQUOTE
kazdy Rocky byl naciagany.
Tylko, że kiedy oglądało się te serie to człowiek miał lat kilka, także poprzeczka jakościowa była ustawiona niezbyt wysoko. Osobiście także oglądam np. Rambo (szczególnie First Blood), jeśli jest emitowany w tv, ale jest to spowodowane wyłącznie sentymentem jakim darzę te produkcje, co w głównej mierze wpływa na to, że te filmy podobają mi się. Poza tym Rocky sam wpływał na tworzenie się pewnego schematu w filmach (właśnie to dostawanie batów, potem pojawi się jakaś żona i Rocky ukrytymi pokładami energi montuje oponenta), który dzisiaj jest uznawany za naciągany z powodu ciągłej eksploatacji. Praktycznie każda finałowa potyczka w filmach walki opiera się na tej zasadzie, tylko że żona zostaje zastąpiona innym bodźcem.
Oczywiście nikogo nie zmuszam do skreślenia filmu...
ale ja wlasnie takiego schematu oczekuje

nie chce, zeby stallone nagle zmienial zdanie - nie walczyl i zajal sie przycinaniem drzewek bonzai. chce, zeby dostal baty, otrzepal sie i zmlucil oponenta... choc i tak wydaje mi sie, ze wlasnie w tym rokim nastapi pewna niespodzianka. nie wiem czemu ale mam takie prze czucie (przegra?)
No Maciek
19 07 2006, 14:19
możliwe, albo znowu wymyślą jakąś końcówkę "american style" walczę za amerykę czy inne tego typu bzdury żeby się dowartościować (chociaż to już amerykanom chyba powoli przechodzi), też czuję że coś zmienią bo ostatnio jest moda na zaskakujące zakończenia ale nawet jeżeli będzie schemat łyknę to z przyjemnością.
A schemat "przegrywam, mobilizacja, wygrywam" łamał w swoich filmach chyba tylko Seagal ;p
taaaa sygal odrazu wygrywal
--wojtas--
19 07 2006, 14:46
Balboa mógłby przegrać, bo chodziłoby o podjęcie samej walki a nie zwycięstwo. Wtedy pewnie ten mistrz świata podniósłby rękę Rocky'ego, objął go po bratersku (w tle oczywiście jakiś kawałek Conitego) więc i tak mielibyśmy happy end. Powiem szczerze, że zaskoczeniem byłoby dla mnie jeśli Balboa wykitowałby na tym ringu i takiego zakończenia oczekiwałbym, ale nie wiem czy Stallone ma na tyle odwagi, żeby uśmiercić legendę (w końcu film jest kręcony dla fanów). Osobiscie zakładałem, że jeśli powstanie szósta część Rocky'ego to poświęci sie on pracy trenerskiej, tylko trenerskiej, aby było to inaczej ujęte niż w Rocky 5.
ansemQUOTE
A schemat "przegrywam, mobilizacja, wygrywam" łamał w swoich filmach chyba tylko Seagal ;p
Pamiętam, że jeszcze Cordell Walker nie dawał sobie w kaszę dmuchać i montował równo każdego, czy to jakiegoś leszcza czy big bossa (czasami przyjął jakiś szczał). Ale to w końcu Chuck Norris, także nie ma się co dziwić, że wykracza on poza ustalone szablony...
kurczakov
23 12 2006, 12:27
Wczoraj sie skusilem na Rocky'ego, i powiem szczerze, ze jak dla mnie jest calkem przyzwoicie.
W tym filmie jest chyba wiecej dramaturgi, niz w kazdej innej czesci tej serii, choc moze to byc tylko moje odczucie.
Widac, ze nawet Balboe, dosiegl proces starzenia. Lecz po drobnym treningu, powrocil do dawnej formy, i wciaz ma 'eye of tiger'. Podczas tego treningu az sie cieplo robi, powrot do przeszlosci, wiec jest podbieganie pod schody, jak i bicie miesa w masarni.
Muza jak zawsze tez daje rade, obok niesmiertelnego 'eye of tiger', mamy jeszcze calkiem klawa muze podczas wchodzenia na ring przeciwnika Rocky'ego - 'three 6 Mafia - It's a fight'.
Sama fabula filmu, jak najbardziej mi podpasowala, i sadze, ze --wojtas--, rowniez podzielisz moje zdanie, po obejrzeniu filmu
wiadomo kiedy premiera w polsce?
data premiery: 2007-03-09 (Polska)
filmweb.pl
Muszę przyznać że filmik konkretny. Trochę się obawiałem, czy nie zrobią z tego jakiegoś kiczu ale wyszło bardzo fajnie.
[tu chcialbym podziekowac, za spier,dolenie mi filmu. Stona, na łeb upadles, zeby pisac jakie jest zakonczenie, moment na ktory bym czekal caly film, ale nie, przeczytalem i ch..j bombki strzelil. Edytuje, zeby kolejni nie musieli tego czytac, +20% - Kubaa].Ogólnie to film szczerze polecam. Teraz czekam na Rambo IV

Łejezu tej, zapomniałem w jakim topicu pisze

Sorki, mam nadzieję że nie upodliłem życia jakiemuś fanowi Sly'a który ma zamiar czekać do marca

Jeśli tak to WIELKIE PRZEPRASZAM , zrobiłem to nieumyślnie
Całą noc sciągałem zeby dzis rano obejrzec i dopiero co obejrzalem. ROCKY BALBOA
.... wyciskacz łez
Podobał mi sie. Sam film wszystko to co sie dzieje do chwili wejscia na ring, bo juz sceny na ringu stracily swoją magie, swój dawny czar i urok. Pozwole Rockemu zostać w Rocky 3 i Rocky 4.
Te filmy są zesobą połączone,
[1 i 2] nie ma tutaj praktycznie zadnej przerwy czasowej i filmy nastepuja po sobie jak serial.
1 gdy otrzymuje szanse i ja wykorzystuje
2 gdy sięga po tytuł.
[3 i 4] tak samo nie ma tutaj wiekszej przerwy, po Walce z Langiem pojawia sie Drago.
3 gdy jest mistrzem i broni tytułu, traci go, a jego dawny rywal pomaga mu odzyskac to co utracił i odzyskuje tytuł mistrza
4 nie mija duzo czasu od walki z Langiem, gdy po tej walce znów staje na ringu z najsilniejszym ze swoich przeciwników, ale i tez przechodzi najciezszy trening. A pokazane jest tez ze i jego przeciwnik trenuje jak skur***n a na zwyciestwo Rocky naprawde zasluzył dzięki tym scenom.
[4 i 5] Akcja 5 dzieje sie tuz po powrocie z Rosji
5 gdy wraca do domu i okazuje sie ze nie ma juz majątku i musi wraca na stare smieci. Rocky nie jest juz tym kim był ale chce sie godnie pozegnac z widzami.
To jednak sie jemu nie udaje i dlatego powstal Rocky Balboa. Dopiero teraz jest to godne zakonczenie serii. Żal mi staruszka. Nieśmiertelna muzyka z wczesniejszych czesci czasami potrafi postawic na nogi i poprawic humor.
Stona ty jesteś pyebany aby taki spoilerem je.bać? Na szczescie odwróciłęm łeb od monitora jak idiota i nie czytałem tego tekstu do końca:/
Teraz nie wiem .. czekać do MARCA, czy oglądac teraz.. chciałem iśc na to do kina ale do tego czasu pewnie już na bank świetnej jakości kopie wyjdą
Filmik jest bardzo fajny klimatyczny no i powracają wspomnienia co do kopii to już można dorwac wświetnej jakości bo dvdscr
Ölschmitz
26 12 2006, 00:52
obejrzalem i...
kurde naprawde dobrze sie bawilem. film nie stracil nic a nic z klimatu poprzednich czesci.
brakuje mi ino 'eye of the tiger' albo przegapilem, albo mam okrojona wersje, albo zabraklo tego kultowego kawalka.
lubisz serie? rocky 6 ci sie spodoba na bank, ja sie dobrze bawilem, a tak jak wspomnial nWo, nowy rocky to wyciskacz lez xD
walka jest dobra, szybka, duzo krwi i sliny lecacej w zwolnionym tempie xD
Atun Tortuga
26 12 2006, 11:56
Dobra fabuła, KAPITALNE dialogi (najlepsze z wszystkich części), dobry Stallone, ogólnie bardzo przyjemnie się ogląda i te 1,4h mija bardzo szybko. Czegoś mi jednak zabrakło. W poprzednich częściach jak oglądałem trening Rocka z tą muzyką w tle to normalnie mi ciarki po plecach przechodziły, teraz obejrzałem i jakoś tak nie wiem, bez wyrazu. IMO ten film nie utrzymał klimatu, który był w poprzednich częściach. Co do samej walki to [SPOILER]wybrali chyba najgorsze rozwiązanie. Mogło być ciekawe, w drugiej rundzie Rocky mógł nie zdążyć się podnieść przy liczeniu, mógł zostać znokautowany w pierwszej rundzie, (świetnie to pokazali jak młody mistrz dosłownie tańczy na ringu a Rocky porusza się jak kloc i nie może go trafić), mógł umrzeć na ringu w ostatniej rundzie (to by było ciekawe rozwiązanie, bez tego cholernego happy endu) a wytrzymał do samego końca i przegrał na punkty, pięknie kuna holiłód stajl. dajcie spokój, ja wiem że to Rocky ale bez takich, dziadek który wytrzymał pełne 11 (12? nie pamiętam) rund i nieźle pokiereszował młodego mistrza ;[ [SPOILER]
Ogólnie nie wyszła z tego amerykancka szmira, Stallone spisał się i film jest dobry, ale... ;]
Ölschmitz
26 12 2006, 12:03
kompletnie sie z toba nie zgadzam
spoilery:
jesli chodzi o przebieg walki to zauwaz ze czarnuch prawie caly czas bil rokiego lekko, ale potem zlamal reke i mial juz problemy. musieli sie na cos takiego zdecydowac, zeby stallone mial jakiekolwiek szanse, przez co pojedynek byl wyrownany. a zakonczylo sie fajnie, bo niby przegral, murzyn sie cieszy, ale i tak happy end byl. zreszta to rocky, ku.rwa tu nie moglo byc zlego zakonczenia, ze rocky umiera, juz daj spoko xD
Atun Tortuga
26 12 2006, 15:38
No to tak, IMO cały film do momentu walki jest naprawdę udany, powtórzę się z tymi naprawdę świetnymi dialogami ("it ain't about how hard you hit, but how hard you can get hit and keep moving forward" ;]) i ogólnie całość trzyma poziom. Końcówkę bym nieco zmienił [SPOILER] wiem, że seria nigdy nie dażyła do realizmu ale właśnie uśmierciłbym Rocka na tym ringu, byłoby trochę poważniej i główny motyw filmu byłby jeszcze bardziej widoczny[SPOILER]
Ölschmitz
26 12 2006, 16:15
co ty z tym usmierceniem? bez przesady on nadal byl dobrym bokserem, ino z gorsza kondycja i szybkoscia, a tu juz murzyn mialby go zabijac o_O dobrze sie skonczyl i tyle, rocky przegral, ale cos udowodnil, niewazne jak mocno bil, wazne ile wytrzymal xD
okej jestem po seansie.
Nowy Rocky pokazał że może jeszcze powstać sequel, który wcale nie zabije magii oryginału, nie zniszczy klimatu i nie zepsuje wizerunku serii.
Klimat filmu trzyma poziom. Myślałem że stary Sly nie da rady i ciesze się że absolutnie sie pomyliłem.
Co mi się natomiast nie podobało, a jest trochę rzeczy to:
słaby trening, który w poprzednich częściach był momentem kulminacyjnym (wraz z walką) całego filmu. Tutaj trening trwa chyba z 2 minuty, nie pokazują nic ciekawego, nie wiem.. brak mu tej magii znanej z poprzednich części. Dobrze chociaż że muzyka podczas treningu daje rade.
Druga rzeczą , która nie przypadła mi do gustu to muzyka podczas samej walki. Jakas taka.. horrowa:p
Tyle z minusów. Plusów nie będe wymieniał bo ogólnie cały film to olbrzymi plus. Mam wielką nadzieję że kolejne Rambo i Szklana puapka podzielą losy Rocky'ego Balboa.
Moja ocena : 9
Uwielbiam serię Rocky, wychowałem się na takich filmach i byłem pełen obaw jak Stallone poradzi sobie z najnowszą częścią. Bałem się że film będzie koszmarny i legenda zostanie lekko zniszczona. Na szczęście stało się inaczej, a film ten stawiam na równi z jedynką! W sumie nie wiem od czego zacząć swoje wywody, może od końcowej walki która została fantastycznie nakręcona i choćby dla niej warto ten film obejrzeć. Dałem się totalnie porwać filmowej fikcji, skakałem w fotelu dopingując Rocko, kląłem gdy obrywał od czarnego, w jednym miejscu nawet się popłakałem

Bo to w sumie smutny film jest.
Rocky Balboa to piękny film o przemijaniu, o tym że "czas niszczy wszystko" (mój ulubiony cytat z filmu Nieodwracalne), Rocky pięknie się zestarzał, prowadzi dobre życie, pomaga innym, wspomina dawne czasy, ma w sobie więcej pogody ducha niż zgorzkniali, smutni młodzi ludzie. Film ten pokazuje że nigdy nie jest za późno, że mimo wielu przeciwności można dokonać czegoś niezwykłego, szalonego wręcz. Jest w filmie wiele fajnych i nie głupich scen, np. w schronisku dla psów. Stallone miał przygotowany dobry scenariusz, widać że miał wszystko dobrze przemyślane i powstał film conajmniej bardzo dobry (co widać po opiniach na filmwebie).
Największy plus tego filmu to dla mnie sam Rocky, Stallone powinien dostać za tą rolę Oscara! Popisowa rola, świetnie wypadł też Paulie oraz młody aktor którego znamy z serialu Heroes, Milo Ventimiglia. O muzyce i zdjęciach nie będę już pisał bo to klasa sama w sobie. Rocky Balboa to piękne podsumowanie całej serii i świetny prezent dla fanów, a także bardzo dobre wprowadzenie nowych kinomanów którzy pewnie od razu po seansie sięgną po starsze części. Teraz czekam na Rambo i jestem spokojny o losy tego filmu.
10/10
Kocham ten cytat:
"Nieważne, jak mocno bijesz...
...ważne, jak dużo możesz wytrzymać...
...i iść dalej".
Jestem fanem serii więc nie będę obiektywny, to tak na wstępie.
No zachwycony jestem. Po usłyszeniu zalążków fabuły kwiczałem, a teraz odszczekuję. Fabuła nie jest skrajnie debilna i ma konkretne przesłanie. Nie żeby był to ósmy cud świata ale można łyknąć bez dużego krzywienia ryja oprócz jednego motywu, o którym niżej. Stallone - padam na kolana. Idealne jest to, że świetnie widać tą różnicę wieku Rocky'ego z pierwszych części i obecnego emeryta.
Przebitki z "klasycznych" części i "Gonna Fly Now" budują klimat. Tak samo sposób mówienie Rocky'ego, takie blubranie ;], wyraz twarzy, ogólnie cała postać. No i stylizowana na prawdziwą transmisję telewizyjną walka. A rozbroił mnie zwłaszcza entrance theme Rocky'ego - Sinatra xD. Oprócz Stallone jak zwykle podobał mi się Paullie - uwielbiam tą postać. I co najważniejsze - to już nie jest tak skrajna parodia boksu jak wcześniej. Nadal z prawdziwym sportem nie ma to za wiele wspólnego i jest karykaturalne ale troche mniej
A w kwestii fabuły - niech mi ktoś przypomni jak to było, bo przecież Rock miał zawsze spore problemy ze zdrowiem, mógł stracić wzrok po ciosie i takie tam, a teraz śpiewająco zdaje testy medyczne na licencję. Wyleczyli go w którejś (trzeciej?) części czy jak? Serio, nie pamiętam.Jednym zdaniem - jestem zadowolony.
Wgrywam sobie "Gonna Fly Now" jako dzwonek w telefonie i bede prawdziwym fanbojem ;O
Obejrzalem przed chwilaka... 2 razy z rzedu. Świetny film, tylko ze koncowa walka odstaje od tych patetycznych cudow zaserwowanych nam w poprzednich czesciach. Wspaniałe dialogi, kilk razy mocno sie wzruszylem. Mimo wszystko wole jednak stare czesci, sentymentalny ze mnie typ.
Marcin$
15 01 2007, 17:58
Nom, właśnie obejrzałem nowego Rocky'ego

Ocena na imdb mówi sama za siebie 7.7/10. Nie wiem co za kretyni dali 1, ale mniejsza z tym. Jak większość jestem fajnem serii, więc dla mnie ocena waha się między 9 - 10. Film naprawdę super. Stallone nadal w formie i już się nie moge doczekać co pokaże w Rambo. Film fajnie nawiązuje do wcześniejszych części (szczególnie podczas walki)i w ogóle walka jest zaprezentowana jakbyśmy oglądali w tv. Oczywiście to wszystko in plus. Z minusów to tak jak napisał Jakim - za krótki trening (nie ma to jak ten w Rosji xD) I dlaczego nie ma "Eye of the Tiger" !? "Gonna Fly Now" i "Take You Back" na starcie dają rade

I byłbym zapomniał:
"You, me or nobody is going to hit as hard as life. But it ain't about how hard you hit, it is about how hard you can get hit and keep moving forward, how much can you take and keep moving forward. That's how winning is done!"
I wszystko jasne
wojcieszek
15 01 2007, 23:36
Ja jednak poczekam na polską premiere filmu.Ale optymizmem napawają mnie wypowiedzi fanów serii,więc mam nadzieję że po prostu warto zaczekać jeszcze te dwa miechy.Gdy byłem młodszy po kazdej obejrzanej cześci,"lałem"się ze starszym.Mieliśmy nawet fachowe rękawice z flagą USA!Przed walką wchodziłem w szlafroku ojca do pokoju i zrzucałem go w stylu Boba Sapa....Ehhh,no nie ważne.Tak jak mówiłem-czekam na Polską premierę,zakupie bilet,popkorn,kolę i przeżyje to jeszcze raz.Kułwa ale sentmentalnie wyszło...
Ahaaaa,ktoś wczesniej wspomniał coś o Rambo-osobiście, nie wyobrażam sobe tego filmu bez płk.Trautmana.Sed bat tru.
pytanko do osób które widziały juz ten film: wybieram się na niego do kina, ale towarzyszyc będzie mi kobieta, która - o dziwo - nie widziała żadnej z poprzednich części. I teraz pytanie: czy bardzo rozwali jej to odbiór samego filmu (ponoć nawiązań do poprzednich odsłon jest sporo)?
Hmm, w sumie nie ma az tak wielu odniesien do poprzednich czesci, w poprzednich czesciach jest dosc dobrze ukazana relacja Rockego z Zoną i jej braciszkiem, a tutaj juz jest zal i smutek, film w porownaniu z poprzednimi jest bardzo smutny o nawet nieco przygnębiający, nawet mi sie łza zakręciła ale to pewnie ze wzgledy na poprzednie czesci, ze tak sie seria konczy.
Ja bym polecil obejrzec od poczatku i calosc ocenic, inaczej to tak jak zaczynac znajomosc z kims od dup*y strony
heh, tego się spodziewałem

pofatygowałem się wiec do wypożyczalni DVD i zaplanowałem na dziś seans (Rocky 1,2,3) dla mojej kobiety (tak by będąc już w kinie wiedziała o co cho).
co do 6-tki natomiast, licze na ten film bardzo...
CYTAT(Amer @ 8 03 2007, 08:58)

pytanko do osób które widziały juz ten film: wybieram się na niego do kina, ale towarzyszyc będzie mi kobieta, która - o dziwo - nie widziała żadnej z poprzednich części. I teraz pytanie: czy bardzo rozwali jej to odbiór samego filmu (ponoć nawiązań do poprzednich odsłon jest sporo)?
Nie sądziłem, że są tacy, którzy nie widzieli choćby jednego filmu z Rockym. ;p
btw. Szóstka może nie jest arcydziełem, ale naprawdę przyjemnie się to ogląda. Dobrze by było dorwać kiedyś całą antologię.
Nom, była jedna taka osoba... ale teraz już nie ma (przez weekend udało nam się nadrobić wszystkie zaległości).
a co do 6-teczki, jak dla mnie miodzio - ogląda się to bardzo przyjemnie, także przez wzgląd i sentyment do wszystkich poprzednich części. Uważam jednak iż główny 'zły' odstaje tutaj lekko od reszty - a może to po prsotu moje błędne wyobrażenie n/t tego typu person

Film polecam bardzo, każdemu.
Ciezko sie zawiezc na tym filmie. Nie mozna wymagac czegos na rowni z jedynka, jednak jak na tak w zasadzie "naciagany" (choc fabula i cala reszta nie jest naciagana, sam pomysl stworzenia szostki taki wlasnie moze sie wydawac) sequel wypadlo zachwycajaco. Nie ma sensu zebym sie powtarzal po inncych. Podpisuje sie pod powyzszymi opiniami (tymi pozytywnymi;)). Tak jak wszystkich zdenerwowala mnie jedynie zbyt "lekka" walka i krotki trening. Obie sceny moglyby byc dluzsze. Trening zwlaszcza. Choc walce tez by sie przydalo z 5 min wiecej. Za to bardzo sie zezloscilem brakiem sceny z konca zwiastunu, kiedy ktos (sedzia?) pyta Rocko "Can you do it?!". A Rocky z tym swoim wyrazem twarzy (determinacja) kiwa szybko glowa i rusza do boju. W trailerze owe ujecie nakrecalo cholernie - w finalnej wersji go zabraklo.
To co się dzieje przed walką. To takie (pipi)iśćie refleksyjne, ale i z dozą humoru. Taki powrót do czasów starych młodości. Jakby Stallone mówił " to były czasy, dobrze się bawiliśmy razem w kinach, zróbmy to po raz ostatni. dowidzenia i dziękuje" i jest to jeden z najpiększniejszych zakończeń bohater kina, będącym wielką ikoną kinematografii i przykładem dla wielu ludzi. Po beznadziejnie słąbej poprzedniej części ta musiała powstać. Daje 10 przez wzgląd na czas i na to, że stallon nie popadł tu badziewiastą papkę, tylko zrobił zakończenie i odszeszł z podniesioną głową
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę
kliknij tutaj.