Szczere powiedziawszy zdeka się zawiodłem na trójce, lekki niedosyt. Moim faworytem nadal jest Skrzynia Umarlaka, z za(pipi)istym klimatem, muzyką i mroczną postacią Davy Jonesa. Teraz głównym z(pipi)ywaczem klimatu jest przesycenie zbyt dużą ilością taniego humoru. Ofkorz, jest jeszcze wyśmienity czarny humor, ale prócz tego za dużo jest "familijnych" gagów. Davy Jones miejscami przypominał mi Ala Bundy'ego:f Potraktowano po omacku zawiłości fabularne z drugiej części. Wszystko zostało wyjaśnione ogólnikowo, bez zaskoczeń. W dodatku w filmie nie ma takiego ogromu wydarzeń podczas całej projekcji, prawdziwa akcja odbywa się dopiero pod koniec filmu (chociaż trwa chyba z 45 minut). A tak? Więcej gadaniny i cząstkowych wydarzeń. Szkoda, bo to właśnie podobało mi się w dwójce - masa różnych wydarzeń, brak chwil na chwycenie powietrza, bombardowanie adrenaliną. Teraz rajcownych momentów nie jest tak wiele, a klimat miejscami psują elementy humorystyczne.
Walka Jacka z Jonesem to miejscami jakiś (pipi)ony żart, wykopu także brak. Udzielił mi się także agresor na Blooma. Wcześniej mi nie przeszkadzał - sztywne tło. Teraz jest pustakiem jak zawsze, ale w dodatku niesamowicie miejscami psuje klimat.
Opalony kapitan Latającego Holendra z zadbanymi białymi ząbkami, opaską - mogli się chociaż o jakąś charakteryzację pokusić (pipi)ać. Ale dobra, dosyć smędzenia. Mimo wsio bawiłem się bardzo dobrze. Cała trylogia i tak trzyma niezwykle wysoki poziom, nie jest to odcinanie kuponów. Efekty specjalne nie są stosowane na potęgę, wszystko delikatnie przemyka w tle powodując ścinanie się neuronów. Aktorstwo stoi na stałym poziomie - Depp, Rush rozpierdalają. Keith Richards to rewelka, czuć te powiązania rodzinne i promile we krwi:d Żałuję tylko, że Davy Jones został zepchnięty na dalszy plan. Bill Nighy jest niesamowity w tej roli, przejmował wszystkie sceny ze swoim udziałem, bezproblemowo przyćmiewając Deppa.
Muzyka nie robi takiego wrażenia jak w Skrzyni Umarlaka, powtarzają się stare motywy, te nowsze nie zapadają w pamięć. Mimo wszystko, co oczywiste, muzyka stanowi świetne tło do wydarzeń.
Ogólnie - jest dobrze, pokuszę się na drugi seans. Rewelacji nie ma. Jak nie zrobią czwartej części to się obrażę, tego nie można tak zostawić:f
Twórcy bez ogródek zostawili furtkę na dalsze części. [Uwaga, spoiler do sceny po napisach]Tylko scena po napisach wprowadza wątpliwości zdeka. 10 lat to szmat czasu, chyba, że wsio będzie się dziać na zasadzie - epizody Elizabeth na lądzie, Jack potrzebujący pomocy Willa jako kapitana Latającego Holendra. Albo akcja zacznie się dopiero po 10 latach właśnie.Zresztą nieważne, byleby poziom poprzednich części został utrzymany.
Nie trza nikogo przekonywać, jeśli spodobały się komuś poprzednie części, to na tą uderzy bez wahania. Pozostał niedosyt, ale też nie było najgorzej. Możliwe, że moją percepcję troszkę zakłócały w(pipi)iające pajace, które postanowiły se w kinie kółko dyskutanta urządzić. Na szczęście ukróciłem ich proceder na czas trwania filmu

Jest dobrze, obejrzę film na spokojnie, to zweryfikuję swoje zdanie.