STRAŻNIK 1: Stać! Kto jedzie?
ARTUR : To ja Artur, syn Uthera Pendragona, z zamku Camelot. Król Brytyjczyków, pogromca Saksonów, władca całej Anglii!
S:Gadaj zdrów!
A:Właśnie gadam. A to mój wierny sługa Patsy. Przemierzyliśmy ten kraj wzdłuż i wszerz, szukając rycerzy, którzy przyłączyliby się do mnie zamku Camelot. Chcę rozmawiać z twoim panem i władcą.
S:Jeździcie konno?
A:Tak!
S:Używacie orzechów kokosowych!
A:Co proszę?
S:Macie dwie, puste skorupy orzecha kokosowego i uderzacie nimi o siebie.
A:No to co z tego? Jesteśmy w podróży od kiedy zimowe śniegi przykryły ziemię. Przebyliśmy królestwo Mercea'i...
S:Skąd macie orzechy kokosowe?
A:Znaleźliśmy je.
S:Znaleźliście je? W Mercea'i? Kokosy rosną w tropikach!
A:O co ci chodzi?
S:Tu panuje klimat umiarkowany.
A:Wszak jaskółki odlatują zimą na słoneczne południe w poszukiwaniu cieplejszego klimatu a przecież często spotyka się je w naszym kraju i nikogo to nie dziwi
S:Sugerujesz, że orzechy kokosowe wędrują?
A:Wcale nie. Ale można je przenieść.
S:Co? Jaskółka przeniosłaby orzech kokosowy?
A:Mogła go złapać za łupinę!
S:Nie jest to sprawa proporcji wagowych. Ważący 5 uncji ptak nie uniesie półkilogramowego orzecha.
A:Mniejsza o to. Czy powiadomisz swojego pana, że król Artur z zamku Camelot jest tutaj?
S:Posłuchaj. Żeby utrzymać się w powietrzu jaskółka musi machać skrzydłami 43 razy na sekundę. Mam rację?
A:Proszę!
S:Mam rację?
A:A co mnie to obchodzi!
STRAŻNIK2:Afrykańska jaskółka uniosłaby orzech!
S:No tak! Afrykańska na pewno ale nie europejska.
S2:O tak, racja...
A:Czy spytacie swojego pana czy chciałby się do mnie przyłączyć w zamku Camelot?!
S:Ale afrykańskie jaskółki nie wędrują.
S2:O tak...
S:Więc nie byłyby w stanie przynieść kokosa...
S2:Zaczekaj! Może zastanowimy się czy dwie jaskółki mogłyby go przenieść wspólnie?
S:Nie! Potrzebowałyby sznurka.
S2:To proste! Użyłyby splecionych pnączy!
S:Przymocowanych do piór sterowniczych?
S2:Czemu nie?