tak z glowy xD:
SEKRETARKA : Słucham pana?
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Chciałbym się pokłócić.
SEKRETARKA : Doskonale. Był pan już u nas?
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Nie, jestem tu pierwszy raz.
SEKRETARKA : Interesuje pana jedna pełna kłótnia, czy cały kurs?
CHĘTNY DO KŁÓTNI : A ile by to kosztowało?
SEKRETARKA : Pięciominutowa kłótnia kosztuje jednego funta, a kurs dziesięciu kłótni - tylko 8 funtów.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Na początek spróbuję i zobaczę co z tego wyniknie.
SEKRETARKA : Świetnie. Zobaczę kto jest wolny. Na przykład pan Bakey, ale on bywa zbyt pojednawczy. Proszę spróbować z panem Barnardem - pokój 12.
(Chętny do kłótni idzie pod wskazany pokój i wchodzi. W środku za biurkiem siedzi Urzędnik 1)
URZĘDNIK 1 : Czego pan chce?!
CHĘTNY DO KŁÓTNI : (Nieco zdezorientowany.) Powiedziano mi...
URZĘDNIK 1 : Nie pieprz głupot ty zasmarkana kupo papuzich odchodów!
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Co?!
URZĘDNIK 1 : Zamknij ten świński ryj ćwoku jeden. Rzygam na twój widok ty tępy, parchaty, zasyfiony pedale!
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Przyszedłem tu na kłótnię!
URZĘDNIK 1 : Przepraszam! Tu Wydział Obrazy.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : (Uspokaja się.) Rozumiem, to wszystko tłumaczy.
URZĘDNIK 1 : Pan do pokoju 12A, tuż obok.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Rozumiem, dziękuję.
URZĘDNIK 1 : Nie ma za co. (Chętny do kłótni wychodzi.) Głupi buc...
CHĘTNY DO KŁÓTNI : (Wchodzi do pokoju 12A.) Czy to właściwy pokój na kłótnię?
URZĘDNIK 2 : Już panu mówiłem.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Wcale nie.
URZĘDNIK 2 : Ależ tak.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Kiedy?
URZĘDNIK 2 : Właśnie teraz.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Wcale nie!
URZĘDNIK 2 : Ależ tak. (Chwilkę jeszcze trwa taka wymiana zdań.) Chce się pan kłócić przez pięć minut, czy pół godziny?
CHĘTNY DO KŁÓTNI : (Uspokojony.) Tylko przez pięć minut.
URZĘDNIK 2 : Świetnie. (Chętny do kłótni siada.) Jednak mówiłem.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Na pewno nie.
URZĘDNIK 2 : Wyjaśnijmy to sobie. Absolutnie na pewno mówiłem.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Nie.
URZĘDNIK 2 : Ależ tak.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Ależ to żadna kłótnia!
URZĘDNIK 2 : Właśnie że tak.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Nie! To tylko zaprzeczanie!
URZĘDNIK 2 : Wcale nie.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Ależ tak! Pan mi właśnie zaprzeczył!
URZĘDNIK 2 : Wcale nie.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Zaprzeczył pan! Zrobił pan to!
URZĘDNIK 2 : Nonsens.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Bez sensu.
URZĘDNIK 2 : Wcale nie.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Przyszedłem tu na kłótnię!
URZĘDNIK 2 : Otóż nie. Przyszedł się pan kłócić.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Kłótnia to nie tylko zaprzeczanie.
URZĘDNIK 2 : Ale może być.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Wcale nie. Kłótnia to powiązana sekwencja stwierdzeń prowadząca do konkretnej propozycji.
URZĘDNIK 2 : Wcale nie.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Ależ tak! A nie samo zaprzeczanie.
URZĘDNIK 2 : Jeśli się z panem kłócę, muszę zająć przeciwne stanowisko.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Nie może pan tylko powtarzać "wcale nie".
URZĘDNIK 2 : Ależ tak.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : (Nieco już podekscytowany.) Kłótnia to proces intelektualny, a zaprzeczanie to automatyczne przeciwstawianie się temu, co powie druga osoba.
URZĘDNIK 2 : Otóż nie.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Właśnie, że tak.
URZĘDNIK 2 : (Dzwoni dzwonkiem leżącym na biurku.) Dziękuję, do widzenia.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Co?
URZĘDNIK 2 : To wszystko, do widzenia.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Właśnie zaczęło być interesująco!
URZĘDNIK 2 : Czas minął.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Nie upłynęło jeszcze pięć minut!
URZĘDNIK 2 : Niestety.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : (Tchnięty nagłą myślą i dziwną nadzieją.) Wcale nie!
URZĘDNIK 2 : Przykro mi, ale nie mogę się dalej kłócić.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Co?
URZĘDNIK 2 : Jeśli chce się pan dalej kłócić, musi pan zapłacić za następne pięć minut.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Nie upłynęło jeszcze pięć minut.
(Urzędnik 2 milczy.)
CHĘTNY DO KŁÓTNI : To absurdalne.
URZĘDNIK 2 : Przykro mi, ale nie będę się kłócił, póki pan nie zapłaci.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : No dobra. (Daje funta.) No więc?
URZĘDNIK 2 : Co "no więc?".
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Nie upłynęło jeszcze pięć minut.
URZĘDNIK 2 : Nie będę się kłócił, póki pan nie zapłaci.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Właśnie zapłaciłem!
URZĘDNIK 2 : Wcale nie.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Ależ tak, nie będziemy się o to kłócić!
URZĘDNIK 2 : Przykro, ale nie zapłacił pan.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Skoro nie zapłaciłem, czemu się pan kłóci? Mam pana!
URZĘDNIK 2 : Wcale nie.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Ależ tak, skoro się pan kłóci, musiałem zapłacić.
URZĘDNIK 2 : Niekoniecznie. Mogę się kłócić w wolnych chwilach.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Mam już tego dosyć. (Wstaje i idzie w kierunku drzwi.)
URZĘDNIK 2 : Jeszcze nie.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Zamknij się. (Wychodzi i wchodzi do kolejnego pokoju.) Chcę się poskarżyć.
URZĘDNIK 3 : Pan chce mi tu narzekać? Spójrz pan na moje buty! Noszę je zaledwie trzy tygodnie, a obcasy już odpadają. To i tak nic nie da, więc daj se pan siana. Mnie krzyże bolą, ale... (Chętny do kłótni wychodzi i wchodzi do następnego pokoju.)
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Chcę się poskarżyć. (Zostaje uderzony młotkiem w głowę.) Aaa!
URZĘDNIK 4 : Źle. Złap się pan za łeb, a potem krzycz.
(Pokazuje.) Spróbujmy... (Uderza Chętnego do kłótni młotkiem w głowę.)
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Aaauu!
URZĘDNIK 4 : Znacznie lepiej, ręce tutaj. (Uderza.)
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Aaauuu!!
URZĘDNIK 4 : O to właśnie chodzi! Doskonale! (Znów zamierza uderzyć.)
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Przestań mnie bić!
URZĘDNIK 4 : Co?
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Dość tego bicia!
URZĘDNIK 4 : (Wyraźnie zdziwiony.) Mam pan nie bić? To po co pan przyszedł?
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Poskarżyć się.
URZĘDNIK 4 : Drzwi obok. Ja tu udzielam lekcji bicia po głowie.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Co za kretyństwo.
INSPEKTOR LIS : Dość tego. Panowie pozwolą, że się przedstawię. Inspektor Lis z Policji Rozrywkowej, Wydział Komedii, specjalna lotna brygada.
CHĘTNY DO KŁÓTNI i URZĘDNIK 4 : Latający Lis z Yardu?
INSPEKTOR LIS : Zamknij się. (Wali pałką po głowie Chętnego do kłótni.) Teraz ty. (Teraz Inspektor Lis wali Urzędnika 4. Ten w odpowiedzi na cios chwyta się za głowę i krzyczy wniebogłosy.) Jest dobry! Mógłby się pan od niego uczyć. No kochaniutcy, wpadliście.
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Jak to?
INSPEKTOR LIS : Wykroczenie z paragrafu 21 - "Popełnienie dziwacznego skeczu".
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Czego?
INSPEKTOR LIS : Obydwaj rozmyślnie wzięliście udział w dziwacznym skeczu, to jest wicu, numerze albo humorystycznym wygłupie natury niekonwencjonalnej z zamiarem wywołania totalnego wodogłowia u telewidzów. (Obraca się do kamery.) Dobry wieczór państwu.
URZĘDNIK 4 : (Bawi się wciąż trzymanym w ręku młotkiem.) Ma rację...
INSPEKTOR LIS : Teraz ty. (Wali pałką Chętnego do kłótni.)
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Aaaa! (Chwyta się jednocześnie za głowę.)
INSPEKTOR LIS : Fantastycznie. Idziemy na posterunek.
INSPEKTOR GAZELA : (Wchodzi do pokoju.) Wolnego. Teraz ja się przedstawię. Inspektor Gazela z Programu Policyjnego. Dział Lekkiej Rozrywki, specjalna lotna brygada.
INSPEKTOR LIS : Latająca Gazela z Yardu?
INSPEKTOR GAZELA : Zamknij się. (Uderza pałką Inspektora Lisa w głowę.)
INSPEKTOR LIS : Aaaaa! (Łapie się za głowę.)
URZĘDNIK 4 : Jest dobry!
INSPEKTOR GAZELA : Zamknij się. (Uderza pałką Urzędnika 4, któremu nie udaje się jednak dobrze wrzasnąć.)
CHĘTNY DO KŁÓTNI : Fatalnie! (Sam zostaje uderzony.) Aaauuu!
INSPEKTOR GAZELA : Dobrze! Aresztuję cały program pod trzema zarzutami. Raz: Okazywanie zażenowania, to jest pogwałcenie zasady "Nie na oczach dzieci", Dwa: powtarzanie "taki lub owaki z Yardu" ilekroć pojawia się gliniarz, Trzy: największe przewinienie, czyli pogwałcenie zasady "Nie wolno kończyć skeczu bez prawidłowej pointy". Ponadto każdy cholerny skecz kończy się wejściem policjanta, który... chwileczkę...
URZĘDNIK 2 : (Wchodzi do pokoju.) Stać!
INSPEKTOR GAZELA : Całkiem słusznie... (Wchodzi kolejny policjant)
To jest top 10 skeczy Montyego xD
to trzeba obejrzec