Jako, że mam tylko ogromne chęci a takich książek raczej nie napiszę to
Pierwsza książka jaka chcialbym spłodzić byłaby horrorem. W moim założeniu kniga ta mialaby straszyc jak zadna inna przedtem, a jej fabuła opierałaby sie czesciowo na faktach. I to wlasnie byloby w niej najstraszniejsze gdyz to co w niej bym opisał mogloby sie wydarzyc kazdemu z nas. Ale po kolei. Kiedyś przeżylem cos co sie nazywa paraliżem sennym i bylo to cholernie "nieciekawe" przeżycie. Moja ksiązka opisywała by dzieje pewnego detektywa, ktory uchodzi w swojej okolicy za synonim odwagi. Nikt jednak nie wie, że ten detektyw cierpi na bezsenność, która spowodowana jest strachem przed zaśnięciem. Nie samego snu jednak bałby się, ale wizyty nocnego upiora - podstępnej damy, która ofiaruje swojej spiącej ofierze pocałunek smierci. Brzmi idiotycznie? Być może, ale jesli powiem, że wizycie nocnej damy towrzyszyłby potworny pisk i całkowity paraliz ciała. Sam przeżylem cos takiego, kiedy budząc sie rano nie moglem sie ruszyc i czulem czyjas obecnosc w pokoju. Strach jest wtedy niewyobrazalny i to wlasnie uczucie tego strachu chcialbym przeniesc na papier. Tak wiem, że jestem nienormalny
Druga książka, jaką chcialbym napisać opowiadała by o detektywie, który prowadziłby sprawę seryjnego mordercy, zabijającego małe dziewczynki. Okazałoby się, że tajemniczym zabójcą jest... mała dziewczynka, która w dodatku jest... duchem. Finalowa scena wyglądalaby tak: detektyw lapie dziewczynkę na gorącym uczynku, łapie ją za rękę i idzie do najblizszego automatu zadzwonić na komisariat. Jednak gdy się odwraca... dziewczynki już nie ma, rozplynęła się w powietrzu. Detektyw nie jest jednak zdziwiony, odklada sluchawkę, idzie pod ścianą najbliższego budynku, staje chwilę przed nią i po chwili... przenika przez tą scianę. Jak by sie okazalo detektyw też bylby duchem. Cóż bardzo to pokręcone ale jako film na podstawie tej książki wyglądałoby to pewnie mistrzowsko. Oczywiscie książka przesiąknięta by byla mistycyzmem, i nie bylaby typowym horrorem.
Powyższych pomysłów na fabułę nie wziąłem z powietrza, ale po prostu to co powyżej opisałem przysnilo mi się. Sny te byly bardzo dziwne gdyż miałem wrazenie jakbym je "oglądał" z pozycji widza w jakimś starym kinie. Cóż wygadalem się, ale te sny nie dawaly mi spokoju