Pomoc - Szukaj - Userzy - Kalendarz
Pełna wersja: Przczytałem i polecam!
Forum PSX Extreme > Inne > Klub Dobrej Ksiazki
Ceglash
Proponuje w tym temacie pisać krótkie(lub długie jak kto woli wink.gif ) recenzje ksiązek, ktore szczególnie Wam sie spodobały i ktore szczególnie polecacie innym do przeczytania.

BTW: Co niektorzy pamietają, że podobny temat już był w tym dziale, ale został on skasowany, więc pozwolę go sobie wznowić(trzeba promować tych bardziej "ambitniejszych" userów forum rolleyes.gif ).

Na pierwszy ogień z mojej strony pójdzie:

LOT NAD KUKUŁCZYM GNIAZDEM Kena Keseya



Czy zastanawialiście się kiedyś jak to jest, że jednych uważa się za niespełna rozumu świrów podczas gdy innych się ubóstwia mimo iż ci drudzy zachowują się tak samo o ile nie bardziej "głupio" od tych pierwszych? Taki na przykład Michał Wiśniewski... no dobra, nikogo nie osądzam ale sami przyznacie, że najnormalniejszy nie jest. Właśnie, uznanie kogoś za wariata to chyba dość subiektywna sprawa. Jeden za takiego uznaje gorszącego Mansona, drugi laleczkowatą Britney Spears. Więc dlaczego, powiedzcie mi moi drodzy, istnieją takie instytucje jak zakłady psychiatryczne zwane potocznie "psychiatrykami"? Pytanie to pozostawiam bez odpowiedzi, a panu Keseyowi dziękuję za uświadomienie mi i tym tysiącom czytelników bezsens stawiania budynków dla psychicznie chorych.

Pan Ken Kesey miał kiedyś niewątpliwą "przyjemność" pobytu w zakładzie dla "myślących inaczej". Z tej przygody wyniósł na pewno mnóstwo wniosków i doświadczenie, które wkrótce zaowocowało napisaniem książki. Ta stała się wkrótce bestsellerem sprzedając się w ogromnej liczbie egzemplarzy. "Lot nad kukułczym gniazdem" bo tak owe dzieło światowej klasy zostało zatytułowane, nawet dzisiaj zachwyca daje satysfakcję, porcję zadumy oraz zmusza nas do zadania sobie całej masy pytań.

Trudno jednoznacznie stwierdzić kto tak naprawdę jest głównym bohaterem książki. Z jednej strony wydaje się nim być władczy i nieokrzesany McMurphy z drugiej spokojny Indianin Bromden, ale w końcu nie mniej ważni są inni mieszkańcy zakładu: Harding, Billy Bibbit, Martini. Cała ta społeczność szpitala psychiatrycznego początkowo strasznie razi monotonią - spotkania, gra w karty, spanie i tak w koło macieju. Być może taki stan rzeczy utrzymywał by się wieki gdyby nie wtargnięcie do tego przyczółka Randle Patricka Mc Murphy'ego. Ten bardzo porywczy, nieuznający żadnych zasad szuler wywraca całe życie, a właściwie wegetację pacjentów, stając się przyczyną wielu buntów i sporów.

McMurphy i jego zachowanie nie każdemu czytelnikowi się spodoba, to pewne. Ten "brudny" awanturnik od dzieciństwa miał gdzieś wszystkie zasady i normy. Nosiło go po całym świecie, imał się każdej roboty i w ogole wiódł niezbyt uporządkowane życie. Takiego życiorysu to tylko pozazdrościć zwłaszcza, że pan McMurphy inicjację seksualną w wieku 10 lat(sic!) miał już za sobą.

Niewiele jest książek, które...Jeszcze mniej jest takich, które wzbudzają w nas ogromne pragnienie zostania... debilem, wariatem, świrem. Tak, wiem co piszę i jestem trzeźwy. Podczas lektury i wspólnego przeżywania każdego dnia przez bohaterów dzieła Keseya, obudziła się we mnie zazdrość. Ja zazdroszczę tym ludziom ich podejścia do życia, tego że nie muszą się martwic o jutro, że z każdą chwilą poznają się coraz bardziej. Żyją we własnym zamkniętym świecie, w którym tak obce są im chciwość, i gonienie do wielkich pieniędzy za wszelką cenę, choćby i po trupach. Niech więc każdy weźmie do ręki książkę pana Kena Keseya, przeczyta ją kilkakrotnie i znów zastanowi się kto tu tak naprawdę jest świrem i wariatem. Odpowiedź może okazać się szokująca.
nowik
Ja polecam książke która przyszła mi na myśl po przeczytaniu posta Kolegi Ceglash'a.
"Weronika postanawia umrzeć" autor Paulo Coelho.
Swego czasu znajomi odradzali mi czytania książek Coelho bo niby miesza w głowie. Teraz wiem że on nie miesza tylko układa i porządkuje.
Po przeczytaniu przedewszystkim miałem jedno pytanie w głowie. Jaki jest czynnik decydującym o tym co jest uznawane za normalne a co nie. Bo jeśli tym czynnikiem jest wychowanie według pewnych norm społecznych to mowa o totalnym nieobiektywiźmie i krzywdzeniu ludzi. Jakiś koleś z plemienia mieszkającego w buszu zjada serce wroga to jest to powszechnie uznawane za normalne. W Europie szpital albo cela.
Wracając do książki, główna bohaterka jest po prostu znudzona życiem. Chce popełnić samobujstwo z nudów. Zostaje odratowana i umieszczona w szpitalu dla umysłowo chorych.Tam okazuje się że ma uszkodzone serce i pozostaje jej 7 dni życia. Tyle z treści książki reszte trzeba sobie doczytać.

Właśnie ten wątek jest najciekawszy w całej książce. Odbierasz sobie życie w pełnej świadomości swoich czynów po czym jest ono tobie zwrócone, a następnie dostajesz wyrok śmierci na raty. We mnie osobiście zrodziłby się bunt. Jak to ktoś lub coś teraz odbiera mi życie wbrew mojej woli. To jest dowód na to że ta sama sytuacja, widziana z dwóch perspektyw, przez tego samego człowieka rodzi skrajne odczucia. Dlatego nie ma obiektywizmu. Dzisiaj chcesz umrzeć ale jeślibyś odczekał tydzień okaże się że tak naprawde nie chcesz. Wola ludzka jest mechanizmem ulegającym ogromnym wpływom. Jest taki kawałek "Starego dobrego małżeństwa" "Czas płynie i zabija rany" Mówi ona wszystko na temat samobujstwa, fragment: "Dajcie mu czas, dajcie czasowi czas..."
Dobra kończe przynudzać. wacko.gif
Ceglash
Oczywiście nie mogło tu zabraknąć opisu ksiązki mojego ulubionego pisarza fantasy czyli Pratchetta. Nadrabiam zatem tą zaległość wink.gif

Zadziwiający Maurycy i jego szczury Terry'ego Pratchetta



Kot jaki jest każdy widzi. Cztery łapy, ogon, miłe w dotyku futerko. Ot takie małe, milusińskie stworzonko, z którego można sobie zrobić niezłą maskotkę bądź przytulankę, a w Chinach nawet gulasz(sic!). A co robi ten kot? Ulubionym zajęciem tych stworzeń jest śpiewanie(tak dobre, że zbudzi ze snu kłodę), wspinaczka po drzewach i oczywiście spanie(pozdrowienia dla Garfielda).

I na kota właśnie postanowił postawić Terry Pratchett w swojej najnowszej książce. Jako, że Jego nowe dzieło kierowane jest tym razem do trochę młodszych czytelników to musiały zostać oczywiście spełnione odpowiednie normy. I tak po pierwsze brak tu jakiegokolwiek seksu i jego podtekstów(choć nie przeczę, że takich nie idzie się dopatrzyć, wszak są tacy którym z kopulacją wszystko się kojarzy, nawet pleśń czy ocet). Po drugie tytułowy kot Maurycy otrzymał(jak to w bajkach) ludzkie cechy - potrafi mówić i ma ogromną chęć posiadania jak największej ilości pieniędzy(cholercia, rzeczywiście ludzki ten kotek). W ziszczeniu się tego marzenia pomagają czteronogiemu mruczkowi mały chłopiec z fujarką i zaprzyjaźnione szczury. A recepta na szybki przypływ gotówki jest prosta - szczury robią szum w wybranym mieście, potem do akcji wkracza chłopak z niby czarodziejską piszczałką, przepędza je i zgarnia nagrodę. Szczęśliwa passa tej przesympatycznej bandy oszustów nie trwa jednak długo. I tak, gryzonie zaczynają się wkrótce buntować, a na dodatek para oszustów trafia na trochę dziwną mieścinę(niestety nie Ankh-Morpork, ale nie można mieć wszystkiego), w której prym wiodą już inni oszuści łapiący nieistniejące szczury. Dalszej częsci fabuły nie zdradzam(i tak powiedziałem już za dużo), ale wierzcie mi - jak na czytadełko dla dzieci jest naprawdę świetnie.

Mimo, iż książka właściwie już z marszu kierowana jest do tego małego odbiorcy(dostała nawet nagrodę za najlepszą książkę dla młodocianych przygłupów) to oczywiście ci trochę starsi czytelnicy również mogą, co ja piszę, muszą w przygody sprytnego Maurycego się zaopatrzyć! Nie mówię oczywiście o fanach twórczości Terry'ego, gdyz ci - wiadomo - kupili by nawet zestaw zardzewiałych gwoździ byleby tylko te były sygnowane Jego nazwiskiem, ale o innych, którzy po przeczytaniu choćby wszystkich dzieł Tolkiena, czy Sapkowskiego nie wiedzą za co się zabrać. Ludzie, tu jest Wasz cel.

Książkę oczywiście polecam przede wszystkim młodszym czytelnikom, ale ostrzegam - jeśli nadal smakują ci gile, a na truskawki chodzisz z drabiną to lepiej do tej pozycji nie podchodź - nie ta liga. Lepiej po raz kolejny poproś mamę aby ci poczytała Misia Uszatka czy innego warchoła na dobranoc. Gdyż "Maurycy" mimo iż bardzo "bajkowy" to nie ustrzegł się paru momentów, które zrozumieją jedynie dorośli. Chociaż... może ja nie doceniam dzisiejszej "dzieciarni"?

MOJA OCENA: 9/10(dla młodszych czytelników i fanów twórczosci Pratchetta)
8/10(dla pozostałych)
Kmiot
Nowe Przygody Mikołajka

Wspólne dzieło Goscinny'ego (tak, tak tego od Asterixa) i Sempe (rysunki). Osiemdziesiąt krótkich historyjek o Mikołajku, przeuroczym dzieciaku w skomplikowanym świecie dorosłych. Goscinny stworzył na potrzeby tych opowiadań sympatyczny styl, który jednoznacznie kojarzy się z dziecięcym. Czyta się to momentami jak pamiętnik kilkulatka, który jeszcze nie potrafi wyczuć ironii i odbiera niektóre wypowiedzi np. rodziców zbyt dosłownie, co prowadzi do śmiesznych sytuacji. Wtóruje mu paczka kolegów ze szkoły, gdzie prym wiedzie Alcest, o którym Mikołajek pisze: Ten mój najlepszy kolega, który jest gruby i cały czas coś je, ale jest fajny. Oczywiście nie jest to poważna lektura, ale niesamowicie odpręża i niezwykła to odskocznia od 'poważnych' książek. Dzieciaki będą zachwycone (testowane na siostrzenicach), a starsi przekonają się jak nieskazitelnie czysto może odbierać otaczajacy go świat dzieciak.
Ogólnie świetny prezent dla dzieciaka.

Kilka fragmentów:

***

No więc zacząłem płakać, krzyczeć i kopać, gdzie popadnie. Powiedziałem, że nikt mnie nie kocha, że wszystkich pozabijam, a potem sam się zabiję, i tata zapytał, czy chcę dostać klapsa. Wtedy się obraziłem, mama powiedziała, że przez każdy taki wieczór przybywa jej kilka lat, i siedliśmy do kolacji. Były frytki. Przepyszne.

***

Pan Cazales zdjął okulary, przetarł je i zobaczyłem, że ręka mu trochę drży. Przypomniał mi Ananiasza, który też drży, kiedy zdejmuje okulary, żeby je przetrzeć, bo zawsze się boi, że mu przywalimy, zanim zdąży je z powrotem włożyć.

***

- Chodź Mikołaj! Pora na kąpiel - powiedziała mama, a ja powiedziałem, że nie warto, że nie jestem znów taki brudny i że w szkole Maksencjusz ma zawsze brudne kolana, a jego mama często go nie kąpie, i że na pewno wykąpię się jutro, a dzisiaj wieczór w ogóle źle się czuję.

***

Mam powiedziała do taty:
- Kochanie, nie zapominaj, że przyrzekłeś mi pomalować dzisiaj kuchnię.
- Juhu! - zawołałem. - Będę pomagał.
Tat wyglądał na niezbyt zadowolonego. Popatrzył na mamę, popatrzył na mnie i powiedział:
- A ja myślałem, że pójdę dziś z Mikołajkiem do kina, po południu jest film kowbojski i kilka kreskówek.
Oświadczyłem, że wolę malować kuchnię, a mama mnie pocałowała i powiedziała, że jestem jej małym koteczkiem. Tata był ze mnie strasznie dumny. Powiedział:
- Brawo! Zapamiętam to sobie, Mikołaj.


***

Byłem zły. No bo co w końcu, kurczę blade, tak fajnie się bawimy z chłopakami, kiedy do mnie przychodzą, a mnie nigdy nie wolno ich zapraszać. Zawsze jest tak samo: ja chcę się trochę pośmiać, to mi się zabrania. Więc powiedziałem:
- Jak nie mogę zaprosić chłopaków, to przestanę oddychać.
To sposób, jakiego czasem używam, kiedy czegoś chcę, ale teraz nie działa już tak dobrze jak wtedy, kiedy byłem mały. A potem przyszedł tata i powiedział:
- Mikołaj! Co to znów za komedie?
Więc z powrotem zacząłem oddychać i powiedziałem, że jak mi nie pozwolą zaprosić chłopaków, to ucieknę z domu i będą mnie żałowali.


***

Fragment, a w zasadzie jedno całe opowiedanie pt. "Korepetycje", z którego pochodzą dwa pierwsze cytaty.

Natomiast już w listopadzie w księgarniach ukaże się tom drugi przygód Mikołajka.
Manor
o ja, ta seria starusieńka jest, chyba kiedyś to czytałem za szczyla ale pamiętam jak przez mgłę. A cytaty fajne, taki nawet inteligentny humor
Kmiot
No stara stara, bo Goscinny poszedł do piachu jakoś w 77 roku. To są jego pierwsze opowiadania o Mikołajku, które dotychczas nie zostały wydane. A humor rzeczywiście fajny i Autor momentami wybitnie wcielił się w rolę dziecka. Książka elegancko wydana, blisko 650 stron w twardej oprawie, z pędzelkiem (zakładka, taki sznureczek no, nie wiem jak to się pro nazywa) i szkoda jedynie, że same rysunki czarno białe.
qwer
„Córka Stalina” Martha Schad

Książka Marthy Schad opowiada historię życia Swietłany Staliny, córki jednego z największych tyranów w dziejach świata. Była ona najmłodszym dzieckiem i jedyną córką Stalina z drugiego małżeństwa. Książkę można podzielić na dwie części: życie Swietłany w ZSRR do czasu ucieczki z kraju oraz jej życie poza Związkiem Sowieckim. Moim zdaniem na uwagę zasługuje zwłaszcza pierwsza część. Oczywiście głównym wątkiem są tutaj losy Swietłany, jednak dowiadujemy się także sporo o samym Stalinie, jego stosunkach rodzinnych i poznajemy trochę inne oblicze wodza. Względem córki, w odróżnieniu do synów, był on bardzo czuły. Gdy Swietłana dorasta, zaczyna jednak dostrzegać prawdziwe oblicze ojca. W książce został ukazany także obraz ówczesnej Rosji. Dodatkowym plusem tej publikacji jest to, że znalazły się w niej listy pisane przez córkę do ojca, a także relacje osób z najbliższego otoczenia bohaterki. Książka pokazuje, że w strachu przed Stalinem żyła cała rodzina. Nawet jego córka, którą tak kochał, nie śmiała mu się sprzeciwiać. Doprowadził do upadku swoich synów. Wykończył prawie wszystkich członków rodziny. Gdy Swietłana starała się stawać w ich obronie, zawsze odpowiadał to samo, że za dużo wiedzą i mogliby mu zaszkodzić. Zadziwiające jest to, że wiele osób bezgranicznie mu ufało, więcej, niektórzy wręcz go kochali i uważali za prawdziwego przywódcę, podejście niektórych nie zmieniło się nawet po zsyłce na Sybir.
Druga część książki to losy nieszczęśliwej kobiety, która nie może odnaleźć swego miejsca w życiu. Z biegiem lat staje się coraz bardziej podobna do swego ojca i to ją przeraża.


Ocena:
I część: 9/10; II część: 7/10
Całość: 8/10
STERN
Wiedźmin tom I . Krew Elfów wink.gif

Niedawno do sklepów trafiła gra komputerowa "Wiedźmin" tak więc postanowiłem zapoznać się z sagą Andrzeja Sapkowskiego na podstawie której owa gra została stworzona ... i nie żałuję , ale po kolei .

Krew elfów jest pierwszym tomem sagi o Wiedźminie nie licząc dwóch zbiorów opowiadań "Ostatnie życzenie" oraz "Miecz przeznaczenia " .

Geralt wraz z Ciri osiadają w wiedźmińskiej warowni-Kaer Morhen . Tam Dziecko Niespodzianka uczy się od Wiedźminów tego co umieją najlepiej, walki.Jednak Ciri ma też inne umiejętności . Pomoc czarodziejki okazuje się niezbędna ...

Tak rozpoczyna się "Krew elfów" reszty z oczywistych powodów nie zdradzam .Ale do rzeczy , od razu przyznaję się że recenzje wychodzą mi średnio więc wypiszę w punktach co mi w książce tej przypadło do gustu a co mniej wink.gif .

1. Postacie .Wiedźmin jest jaki być powinien czyli maszynka do zabijania , która jednak ma ludzkie uczucia. Ciri zachowuje się jak dziecko... dziecinnie natomiast Triss jest wyraźnie zazdrosna oraz rozdarta (kiedyś coś ją z wiedźminem łączyło) itd. Jednym słowem każda postać jest taka jaka być powinna co pozwala z łatwością "wczuć" się w świat książki.

2.Wrażenie realności świata. Ten punkt połączony jest niejako z punktem 1 . Otóż Wiedźmini wychowują Ciri jak prawdziwi faceci czyli nieporadnie (mała biega w zbyt obszernym ubraniu, Wiedźmini nie wiedzą o pewnych jej "dolegliwościach" itd) a Krasnoludów ze względu na ich typowy że tak powiem "krasnoludzki" humor (mam nadzieje że rozumiecie o co mi chodzi) nie da się pomylić z żadną inną postacią. Po prostu tak jak w punkcie 1 wszystko jest tak jak być powinno niby obowiązkowy element każdej książki ale jeśli go zabraknie to ...

3. Humor . Sprawny czytelnik dostrzeże w książce wiele subtelnej ironii wplecionej w dialogi natomiast mniej wprawny i tak będzie się śmiał tyle że z krasnoludzkich dialogów .

4. Bardzo dobrze opisane walki.

5.Książka jest "dorosła" przez co nie mamy tu ugrzecznionej Tolkienowskiej fantasy a szary,twardy świat pełen przemocy i scen nie dla dzieci wink.gif .

Co mi się nie podobało?

1. Krótka !!!

2.Krótka!!!

3. Przez to ,że krótka mamy mało akcji .



Podsumowując polecam każdemu . Nawet jeśli nie jesteś fanem gatunku warto się zapoznać ze względu na choćby na świetny styl i lekkość pióra Andrzeja Sapkowskiego.Czytając mam nieodparte wrażenie że pisanie sprawia mu wiele radości ( w końcu pisarzem jest nie? )a książka jest dopieszczona w każdym nawet najmniejszym detalu.(właśnie zdałem sobie sprawę ,że to jest mega ważna w książce. Malutkie detaliki ,które jednak połączone w całość sprawiają że jesteśmy w stanie uwierzyć w opisywany świat)

Moja ocena szkolne 5+ . (byłoby sześć gdyby nie to że jest krótka. Wiem że się powtarzam)

PS: Drugi tom już przeczytałem i jest jeszcze lepszy . Lodzio miodzio .Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał niech nie czeka i biegnie do księgarni .
kopaa
CYTAT(STERN @ 27 12 2007, 12:04) *
Wiedźmin tom I . Krew Elfów wink.gif

Niedawno do sklepów trafiła gra komputerowa "Wiedźmin" tak więc postanowiłem zapoznać się z sagą Andrzeja Sapkowskiego na podstawie której owa gra została stworzona ... i nie żałuję , ale po kolei .

Krew elfów jest pierwszym tomem sagi o Wiedźminie nie licząc dwóch zbiorów opowiadań "Ostatnie życzenie" oraz "Miecz przeznaczenia " .

Geralt wraz z Ciri osiadają w wiedźmińskiej warowni-Kaer Morhen . Tam Dziecko Niespodzianka uczy się od Wiedźminów tego co umieją najlepiej, walki.Jednak Ciri ma też inne umiejętności . Pomoc czarodziejki okazuje się niezbędna ...

Tak rozpoczyna się "Krew elfów" reszty z oczywistych powodów nie zdradzam .Ale do rzeczy , od razu przyznaję się że recenzje wychodzą mi średnio więc wypiszę w punktach co mi w książce tej przypadło do gustu a co mniej wink.gif .

1. Postacie .Wiedźmin jest jaki być powinien czyli maszynka do zabijania , która jednak ma ludzkie uczucia. Ciri zachowuje się jak dziecko... dziecinnie natomiast Triss jest wyraźnie zazdrosna oraz rozdarta (kiedyś coś ją z wiedźminem łączyło) itd. Jednym słowem każda postać jest taka jaka być powinna co pozwala z łatwością "wczuć" się w świat książki.

2.Wrażenie realności świata. Ten punkt połączony jest niejako z punktem 1 . Otóż Wiedźmini wychowują Ciri jak prawdziwi faceci czyli nieporadnie (mała biega w zbyt obszernym ubraniu, Wiedźmini nie wiedzą o pewnych jej "dolegliwościach" itd) a Krasnoludów ze względu na ich typowy że tak powiem "krasnoludzki" humor (mam nadzieje że rozumiecie o co mi chodzi) nie da się pomylić z żadną inną postacią. Po prostu tak jak w punkcie 1 wszystko jest tak jak być powinno niby obowiązkowy element każdej książki ale jeśli go zabraknie to ...

3. Humor . Sprawny czytelnik dostrzeże w książce wiele subtelnej ironii wplecionej w dialogi natomiast mniej wprawny i tak będzie się śmiał tyle że z krasnoludzkich dialogów .

4. Bardzo dobrze opisane walki.

5.Książka jest "dorosła" przez co nie mamy tu ugrzecznionej Tolkienowskiej fantasy a szary,twardy świat pełen przemocy i scen nie dla dzieci wink.gif .

Co mi się nie podobało?

1. Krótka !!!

2.Krótka!!!

3. Przez to ,że krótka mamy mało akcji .



Podsumowując polecam każdemu . Nawet jeśli nie jesteś fanem gatunku warto się zapoznać ze względu na choćby na świetny styl i lekkość pióra Andrzeja Sapkowskiego.Czytając mam nieodparte wrażenie że pisanie sprawia mu wiele radości ( w końcu pisarzem jest nie? )a książka jest dopieszczona w każdym nawet najmniejszym detalu.(właśnie zdałem sobie sprawę ,że to jest mega ważna w książce. Malutkie detaliki ,które jednak połączone w całość sprawiają że jesteśmy w stanie uwierzyć w opisywany świat)

Moja ocena szkolne 5+ . (byłoby sześć gdyby nie to że jest krótka. Wiem że się powtarzam)

PS: Drugi tom już przeczytałem i jest jeszcze lepszy . Lodzio miodzio .Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał niech nie czeka i biegnie do księgarni .



Polecam gorąco, czytnołem własnie cała serie już 3 raz i jest po prostu genialne, swietnie wpleciony nasz świat i nasze zachowania w świat wiedźmina, jest tyle zapożyczeń i odwołań (choćby do masonerii, 3 rzeszy i krzyżactwa)
"Must have" dla każdego miłosnika przygod, walk i batalii, bije ta książka wszelkie władce pierścieni czy inne mroczne elfy na głowe.
ghost.
Mroczne Materie Phillipa Pullman'a




Na początku chciałem w tym temacie opisać tylko pierwszą cześc, jednak po jej przeczytaniu, dałem się do tego stopnia wciągnąć w swiat (własciwie - światy), które oferuje owa historia, ze niemal tego samego dnia, gdy ją skonczyłem, zakupiłem dwie pozostałe ksiązki i zabrałem się za czytanie - a teraz, kiedy mam juz za sobą te ponad 1200 stron, pozostało... rozczarowanie, trochę smutek, że tak niesamowita i ciekawa historia skonczyła się tak szybko - i dodatkowo, jak dla mnie, w troche przykry sposób - lubię typowe happy endy, a ten pod kilkoma wzgledami ciężko tak nazwać, ale chyba nie było innej mozliwosci. Tym bardziej spowodowało to we mnie niezła rozkminę, przez którą tym bardziej doceniłem to dzieło jako całość.

Troszeczke o fabule - bez spoilerowania. Na trylogię "Mrocznych Materii" składają się: "Zorza Północna" (niedawno zekranizowana pod nazwą, pod którą ta książka wystepuje w Stanach, czyli "Złoty Kompas", podobno ekranizacja wyszla marna, ale nie wypowidam sie, bo nie widziałem), "Magiczny Nóż" oraz "Bursztynowa Luneta". Pierwsza czesc jest wprowadzeniem do całej historii - główną jej bohaterką jest 11-letnia czy 12-letnia dziewczynka, Lyra Belasqua, wychowywująca się w Kolegium Jordana w Oxfordzie, ale w świecie, który przypomina nasz swiat, ale jednak różni się on niego znacznie - w świecie, w którym żyją czarownice - piękne, długowieczne, nie starzejące się kobiety, stanowiące naturalnych opiekunów żywiołów; w świecie, w którym pancerne niedźwiedzie - Pansejbjorny - są najlepszymi najemnikami jakich można wynając; w świecie, rzadzonym przez Kościół pod postacią tzw. Magistratury; wreszcie w świecie, w którym cząstka duszy każdego człowieka widoczna jest w postaci towarzyszącego mu przez całe życie Dajmona, rozumnego ducha przybierającego postać zwierzęcia. Pod wpływem ciekawości, Lyra poznaje pewną historię opowiedzianą uczonym przez jej wuja - Lord'a Asriela - Historia ta zmienia jej życie, i staje sie bezposrednią przyczyną podrózy na biegun północny. Przez dalszą czesc historii zawartej w trylogii, Lyra podróżuje przez wiele różnych równoległych światów, w towarzystwie młodego Will'a Parry'ego, wypełniając nieswiadomie swoje przeznaczenie. Tłem do wydarzen jest szykująca się we wszystkich światach Wojna z Bogiem - zarówna Lyra jak i Will bedą wkrótce musieli odegrać w tej wojnie kluczowe role. A nad wszystkimi wydarzeniami zdaje sie czuwać jakas siła wyższa - rozumna materia, znana w róznych swiatach pod nazwą 'mroczna materia', 'serf', 'cienie' czy w koncu - 'pył'.


Cała trylogia czerpie w dużym stopniu z takich dzieł jak "Raj Utracony" Milton'a (Biblijny poemat), "Odyseja" Homera czy wiele innych. Przepełnia ją teologia, filozofia, metafizyka; jest to dzieło magiczne - fantastyka, ale nie taka jak w dziełach Tolkien'a czy Rowling - nie znam dobrze twórczosci Gaimana, ale powiedziałbym, ze raczej do niego własnie moznaby porównac to dzieło. Nawet powiedziałbym, że magia, którą oferuje Pullman jest bardziej dojrzała, dotykająca głebiej pewnych wartości w duszy człowieka. Teoretycznie jest to ksiazka dla tzw young adults, ale smiem twierdzic, ze nastoletni czytelnik może nie wychwycić MASY nawiązań filozoficzno-teologicznych, powieść wymaga sporo zaangażowania, zarówno emocjonalnego jak i umysłowego od czytlenika, oferując w zamian całą gamę wrażen, od smutku, wsciekłosci, zaciekawienia przygodami bohaterów, przez radość. Mroczne materie nie są powieścią radosną - i chyba to mnie w niej tak zainteresowało. Krązy dużo opinii na temat jawnie anty-chrzescijanskiego przekazu tego dzieła - ja bym powiedział, że jest nie tyle anty-chrzescijanska, co anty-koscielna - sprzeciwia się instytucji koscioła, ale koscioła przypominającego czasy inkwizycji - za to zdecydowanie propaguje wartosci takie jak szczescie, wolnosc (ale nie pisząc o nich wprost).

Skoro jestesmy na forum konsolomaniaków - przypuszczam, ze kazdy komu spodobał się klimat Xenogears, powinien docenic tą ksiązke - nie ma tu co prawda starozytnych rozwiniętych cywilizacji, ale koncepcja przeciwstawiania sie Bogu jest jednak bardzo znajoma.


Powieść jest genialna - naprawde zdązyłem się zaprzyjaźnic z Lyrą, jej dajmonem Pantalaimonem, Willem, opancerzonym niedźwiedziem Iorkiem Byrnisonem, piekną czarownicą Serafiną Pekkala czy teksańskim aeronautą Lee Scoresby'm, ale w pewnym momencie dzieło staje się tak wciągające, akcja tak wartka, że nie można się od niego oderwać i trzeci tom konczy się niewiadomo kiedy...

Dołaczyłem zatem do grona fanów oczekujących na dalsze ksiązki związane z cyklem, które mają rozwiązać jakies nie zamknięte wątki w trylogii - nie bedą to co prawda dzieła tak potezne jak Mroczne Materie, mają to byc raczej pojedyncze, krótkie opowiadania, ale chociaz czesciowo pozwolą na zaspokojenie głodu, na wypełnienie pustki, jaką pozostawiają w czytelniku ostatnie rozdziały - pomimo faktu, że całośc teoretycznie została zakonczona, wszelkie najważniejsze wątki rozwiązane i tajemnice wyjasnione - pozostaje pewien niedosyt - tęsknota za bohaterami. Jakos dawno nie trafilem na ksiązke, która by w ten sposób na mnie podziałała. Tym bardziej polecam.



10/10. Moja najlepsza inwestycja ksiazkowa od ładnych kilku lat
epl
making of an atom bomb - r. rhodes - bardzo wciagajaca historia, swietnie napisane, mamy polityke, fizyke, moralnosc, konsekwencje
po przeczytaniu od razu sie wzielem za making of hydrogen bomb i ... jest jeszcze lepsza
jesli sie interesujesz historia to polecam
miki77
Polecam wszystkim trylogię Opowieści rodu Otori:
Pięciotomowy cykl książek Lian Hearn, rozgrywających się w na w pół fantastycznej średniowiecznej Japonii. Tradycyjne japońskie motywy składają się tu na opowieść oryginalną i fascynującą, okrutną i piękną, w której zawiłości politycznych intryg i efektowne opisy walk łączą się z wyrafinowaną prostotą stylu, niespiesznym tempem narracji i niezwykłą atmosferą. Wzorując się na dyskretnych i oszczędnych pociągnięciach pędzla, znanych ze starojapońskich szkiców, autorka kreśli fascynujące tło dla pełnej rozmachu opowieści o miłości i obowiązku, przemocy i współczuciu, kłamstwie i honorze. Lian Hearn udało się przekroczyć granice między gatunkami literackimi, między tradycją a współczesnością, a także między pokoleniami.
Moja ocena: 9/10
Kmiot
"Lot Nad kukułczym gniazdem"

W sumie trochę siara, że dopiero teraz człowiek się z tym zapoznał, ale o dziwo, na moje szczęście wcześniej nie widziałem filmu, który swego czasu zbierał wszystie laury. I tak z zupełnie czystym i nieświadomym umysłem przeczytałem oryginał książkowy, który mnie urzekł i prawdę mówiąc, na koniec bardziej zdołował, niż '1984'. Może dlatego, że '1984' przekrojowo był powieścią smutną, dołującą i dało się wyczuć przykry koniec. "Lot..." jest w zasadzie historią zabawną, wesołą, z masą humorystycznych sytuacji i dialogów, a mimo to, człowiek na końcu trafia na haust gorzkiego powietrza.
McMurphy to, obok Tylera Durdena, jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci jakie poznałem. Nikolson mając taki materiał nie mógł tego spier'dolić i w wyniku tego mamy bodajże oskarową rolę (nie chce mi się szukać czy rzeczywiście). Prawdę mówiąc z książkowego MakMarfiego dało się wyciągnąć znacznie więcej, ale widocznie scenariusz nie pozwolił, bo pominięto wiele wątków, kilka pozmieniano.
Ogólnie:
Lot... (książka) > Lot... (film) - zbawieni ci, co mogą najpierw przeczytać oryginał.
McMurphy (książka) >>> McMurphy (Nikolson, film) - "Rudzielec" nie do zdarcia.

Kto nie czytał, niech koniecznie nadrobi przy okazji.
Grzehoo
Również przed chwilą przeczytałem tę książkę. Cóż mogę rzec, w całości zgadzam się z Kmiotem, od siebie dodam tylko, że lektura była wciągająca i odpowiednio wyważona (brak przydługich opisów itp.), zakończenie zaskakuje, a całość daje do myślenia. Zdecydowanie warto przeczytać.

Filmu nie oglądałem, trzeba nadrobić zaległości.
Grzehoo
Ernest Hemingway, Komu bije dzwon

Przeczytałem i polecam.
JanzKijan
Ciekawych, wartych polecenia, utworów raczej nie brakuje. Trudno się zdecydować...tym bardziej, że spectrum tematyczne bardzo szerokie.

Na wstępie proponuję - coś pozornie lekkiego - "Kongres futurologiczny" - opowiadanie Stanisława Lema.

Utwór o wartkiej i wciągającej fabule, bardzo sugestywny i prosty od strony formalnej, i , co naistotniejsze, okraszony sporą ilością bardzo głębokich refleksji natury eschatologicznej, moralnej i filozoficznej. Trywializując, czyta się to za jednym zamachem (podkreślam, że opowiadanie napisane jest kapitalnie - z humorem i ekspresją), dodatkowo są tam pomysły, które przyćmiewają takiego "Matrixa" (warto pamiętać, że to opowiadanie jeszcze z 1971 r.) , a wszystkie te pyszności są tylko pretekstem to rozważenia troszkę poważniejszych problemów.

Polecam, szczególnie czytelnikom zmaltretowanym fantastyczną - naukową chałturą, która ostatnio panuje niepodzielnie.
Colio
"Księżycowy Park" - Bret Easton Ellis

myślisz że to luzacka autobiografia, trafiasz na posrany horror
świetne szafowanie fikcją i rzeczywistością, najbardziej dojrzała kniga Breta

polecam
YETI
Cała trylogia K-PAX. Jeżeli ktoś oglądał film, tym bardziej powinien przeczytać książki.
maciek88
"Amerykańscy Bogowie". jedna z najlepszych rzeczy jakie w zyciu czytalem. wzialem w ciemno nie wiedzac nawet o czym jest i pochlonelo bez reszty, totalne oderwanie od swiata. geniusz wyobrazni. kuresko warte polecenia. pokochasz albo znienawidzisz.
pearlfan
"Boże Inwazje czyli życie Philipa K. Dick'a" Lawrenca Sutina - rewelacja! Świetnie napisana książka z mnóstwem szczególowych informacji o Dicku... no i książka posiada coś czego czasem brakuje w biografiach - bezstronność. Sutin nie kładzie nacisku i nie przedstawia tylko jasnej strony życia PKD ale także ukazuje jego ciemną stronę [a jest o czym pisaćsmile.gif].

"Droga Zen" Alana W. Wattsa - przeczytałem już troche książek o buddzyzmie, zen i taoizmie ale ta była pierwszą, która w tak ciekawy i przystępny sposób stara się przekazać człowiekowi zachodu czym jest Zen. [mimo wszystko wymaga otwartości umysłu:)]

"Rio Anaconda" Wojciecha Cejrowskiego - najlepsze co ma do zaoferowania książka podróżnicza. "Boso przez Świat" ale tym razem nie w 30min:)
epl
The Occupation: War and Resistance in Iraq - p. Cockburn
ciekawe i trzezwe spojrzenie na problem obecnosci wojsk amerykanskich w iraku
fajny, przyjemny styl, nie za osobisty ale tezs w zadnym wypadku nie za suchy, interesujace wnioski
ogolnie polecam
qwer
CYTAT(JanzKijan @ 27 04 2008, 09:46) *
Ciekawych, wartych polecenia, utworów raczej nie brakuje. Trudno się zdecydować...tym bardziej, że spectrum tematyczne bardzo szerokie.

Na wstępie proponuję - coś pozornie lekkiego - "Kongres futurologiczny" - opowiadanie Stanisława Lema.

Utwór o wartkiej i wciągającej fabule, bardzo sugestywny i prosty od strony formalnej, i , co naistotniejsze, okraszony sporą ilością bardzo głębokich refleksji natury eschatologicznej, moralnej i filozoficznej. Trywializując, czyta się to za jednym zamachem (podkreślam, że opowiadanie napisane jest kapitalnie - z humorem i ekspresją), dodatkowo są tam pomysły, które przyćmiewają takiego "Matrixa" (warto pamiętać, że to opowiadanie jeszcze z 1971 r.) , a wszystkie te pyszności są tylko pretekstem to rozważenia troszkę poważniejszych problemów.

Polecam, szczególnie czytelnikom zmaltretowanym fantastyczną - naukową chałturą, która ostatnio panuje niepodzielnie.


Całe Dzienniki gwiazdowe są świetne, polecam.
STRETCH
moze nie odrywam tyeraz ameryki ale polecam wszystkim ktorzy lubia sie nad soba zastanowic i przemyslec to i tamto ksiazke 'miec czy byc' fromma. zobaczycie jak zmienia sie jezyk i swiat w ogol nas. jak konsumpcjonizm kieruje ludzmi. no ja czytalem jakis czas temu i naprawde podobala mi sie.
banny
Alchemik - Paulo Coelho
pierwsza moja ksiązka tego autora, czesto slyszalem o nim, oraz czesto slyszalem oinie dobre.
Nie zawiodlem sie - ksiazka bardzo przyjemnie napisana, ciezko sie oderwac.Przedstawia hisotrie mlodego pasterza,
który to chce odnalezc skarb oraz spelnic 'Wlasna Legende'
Pare nazw jest conajniej dziwnych ,ale prawdy zawarte w tej ksiazce, sa ponadczasowe, naprawde warto sie z ta ksiazka zapoznac.

polecam!
okens
Ivan Olbracht- Zdobywca
Niestety nie mam dzis checi ani czasu rozpisywac sie nad szczegolami. Jest to naprawde wielkie dzielo czecha opisujace kampanie Hernando Corteza przeciw Meksykowi( Wtedy jeszcze zwanym Jukatanem). Ksiazka zaskoczyla mnie dokladnoscia opisanych tam faktow, zaczerpnolem wiec informacji i rzeczywiscie podobno Olbracht wiele konsultowal z archeologami, historykami i tym podobne, wiec 80% rzeczywiscie mozna poddac wiarygodnosci, a wydazenia tam bywaja zaskakujace, fascynujace, godne zapoznania sie z nimi. Wyprawa po najwiekrze zloto w dziejach historii ziemi, walka z czasem i potega wroga, w koncu polityczne machloje. Osobicie moja uluibiona pozycja.
Mr. Blue
Trylogia "Atalaya" (Wojownicy, Gwiazdomorze, Szlachetne Przymierze) Jaga Rydzewska.

Bardzo oryginalne Sci - fi, przedstawia nam wizję Wszechświata odmienną od ogólnie przyjętego schematu. W naszej galaktyce, ko - egzystuje kilka cywilizacji, w tym jedna, utworzona z gruzów obecnego systemu Ziemskiego. Imperium Słońca, trzymana w ryzach przez boskie, sztuczne, neurikomy rządzona jest przez "nadludzi". Rolę katalizatora społecznego pełni religia, fanatyczna mieszanina gnozy i dawnego hinduizmu. Za ludzi, uważani są tylko ci, urodzeni sztucznie. Podludzie, koczują na obrzeżach planet, lub są członkami organizacji przestępczych. Jednymi z jej członków są Oria i Dag, wysoko postawieni oficerowie Triady. W ich ręce, przypadkowo, wpada szpieg innej cywilizacji.

Tymczasem, ścieżki losów zmieniają swój bieg, kształtują się i rozpadają. Półbóg przebywa wśród nas.

Świetna sci - fi o naprawdę porządnej fabule, zawierające dywagacje na temat czasu, fizyki i historii, wciąga nas i pozwala zapominać o świecie.
Bardzo polecam.
wozek
CYTAT(banny @ 14 08 2008, 10:44) *
Alchemik - Paulo Coelho
pierwsza moja ksiązka tego autora, czesto slyszalem o nim, oraz czesto slyszalem oinie dobre.
Nie zawiodlem sie - ksiazka bardzo przyjemnie napisana, ciezko sie oderwac.Przedstawia hisotrie mlodego pasterza,
który to chce odnalezc skarb oraz spelnic 'Wlasna Legende'
Pare nazw jest conajniej dziwnych ,ale prawdy zawarte w tej ksiazce, sa ponadczasowe, naprawde warto sie z ta ksiazka zapoznac.

polecam!



Jezeli faktycznie odpowiada ci styl Coelho, to z czystym sumieniem polecam "Weronika postanawia umrzec". A i dzieki za przypomnienie Alchemika, bo juz dawno mialem po niego siegnac.
banny
CYTAT(wozek @ 23 08 2008, 20:28) *
CYTAT(banny @ 14 08 2008, 10:44) *
Alchemik - Paulo Coelho
pierwsza moja ksiązka tego autora, czesto slyszalem o nim, oraz czesto slyszalem oinie dobre.
Nie zawiodlem sie - ksiazka bardzo przyjemnie napisana, ciezko sie oderwac.Przedstawia hisotrie mlodego pasterza,
który to chce odnalezc skarb oraz spelnic 'Wlasna Legende'
Pare nazw jest conajniej dziwnych ,ale prawdy zawarte w tej ksiazce, sa ponadczasowe, naprawde warto sie z ta ksiazka zapoznac.

polecam!



Jezeli faktycznie odpowiada ci styl Coelho, to z czystym sumieniem polecam "Weronika postanawia umrzec". A i dzieki za przypomnienie Alchemika, bo juz dawno mialem po niego siegnac.


ok, ale póki co męczę ostatnią cześć trylogii Sapkowskiego
gdy skoncze, siegne po 'Weronika...'
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2008 Invision Power Services, Inc.