Dr.Czekolada
28 01 2008, 19:12
CYTAT
to EA zepsuło Burnouta
Nie EA, tylko Criterion. Ojj widze że nie czytaliście wywiadu w jednym z poprzednich nr-ów PE, autorzy chcieli wprowadzić jakieś zmiany. Moim zdaniem wprowadzenie ,,GTA" było naturalnym krokiem, no bo powiedźcie jaką przyszłość miałaby ta seria !?, kolejne plagiaty z innym numerkiem w tytule !!?. Dobra teraz narzekacie, ale nie macie się czym przejmować, Criterion to równi ludzie (przynajmniej to wnioskuje z wywiadu) liczą się ze zdaniem graczy, jeśli większości ludu nowy Burnout nie przypasi, może wrócą do staroszkolnego modelu (albo nawet stworzą 2 serie, jedna na wzór Paradise, a druga , stary dobry Burn ?). Mi się wydaje że wyciągną wnioski z błędów jakie ma Paradise (np te wkurzające wyścigi z A do B) i przystosują go do fanatyków serii, stay still folks !.
GuiltyBullet
29 01 2008, 18:48
-to EA zepsuło Burnouta
-Nie EA, tylko Criterion.
Hmm przeciez ta gra jest swietna, doskonala. Wystarczy popykac ze 20h i sie zna miasto, nie ma bladzenia. Wg. mnie - rewelacja
Małe pytanko. Może mi ktoś napisać jakie są tryby online w tej grze? Najbardziej interesuje mnie czy jest taki tryb że jeden ucieka a reszta go goni po całym mieście bez ograniczeń?
GuiltyBullet
30 01 2008, 17:25
CYTAT(GMB @ 30 01 2008, 17:00)

Małe pytanko. Może mi ktoś napisać jakie są tryby online w tej grze? Najbardziej interesuje mnie czy jest taki tryb że jeden ucieka a reszta go goni po całym mieście bez ograniczeń?
Marked Man
To musi być fajne.

Zamówiłem w sklepie PE, obym się nie zawiódł.
LiSoQuan
30 01 2008, 19:10
Ale czy marked men jest dostepny w online ?? bo jakos gram i niespotkałem sie z tym...
No nie strasz nawet. Popełnili by mega błąd jakby takiego trybu nie dali online. Na to najbardziej czekałem z freeroaming'owym Burnoucie.
CYTAT(LiSoQuan @ 30 01 2008, 19:10)

Ale czy marked men jest dostepny w online ?? bo jakos gram i niespotkałem sie z tym...
to chyba Cię zmartwie
ten tryb nie jest dostępny online , jedynie race i chellenges
Ale lipa.

Te challenges to jakieś fajne czy na siłę wciskane bzdety typu obróć się w powietrzu "pińcet" razy i stań na lewym lusterku używając tylko jednej ręki podczas gry?
CYTAT(GMB @ 30 01 2008, 20:30)

Ale lipa.

Te challenges to jakieś fajne czy na siłę wciskane bzdety typu obróć się w powietrzu "pińcet" razy i stań na lewym lusterku używając tylko jednej ręki podczas gry?
popierdólki coś jak w demku , np utrzymaj sie jak najdluzej w powietrzu , albo skocz jak najdalej z danej wyskoczni
Online jest taki sobie , bardziej bawi single
trzeba przyznac ze zabawa online w freeride jest przednia - a co do marked man to chyba z rodakami sie dogadasz bez problemu
Kurde a ją tą grę kupiłem bardziej z nastawieniem na online. No trudno, zawsze jak mi się szybko znudzi to mogę odsprzedać. Kamerka by jeszcze do tego pasowała.
Zeratul
31 01 2008, 03:56
taka mala recka, wprawdzie pisana o wersji x360... ale mysle ze to nie ma znaczenia...
“Take me down to the Paradise City where the grass is green and the girls are pretty…” – tym świetnym kawałkiem wita cię gra Burnout Paradise, która to całkiem niedawno miała swoją premierę i wprawdzie na znalezienie dziewczyn w raju nie mamy co liczyć, ale komplet wrażeń mamy zagwarantowany w pakiecie pod nazwą burnout.
Seria Burnout zawsze należała do moich ulubionych. W każdą część zagrywałem się co niemiara, byłem wielkim fanem spalonej gumy, road rage i crashów. Z każdą odsłoną czekały nas jakieś nowości, jednak aż do premiery Paradise, nie można było mówić o żadnych rewolucjach. Po genialnym Burnout: Point of Impact, zawitaliśmy parę ciekawych zmian w następcy Burnout 3: Takedown, by następnie przyjąć na klatę już trochę mniej innowacyjna, ale nadal świetną wersję Burnout Revenge. Po Revenge wydany został jeszcze Burnout Dominator na PS2, ale niestety nie miałem okazji go przetestować. Panowie z Criterion jednak postanowili zmienić lekko formułę i zaserwować nam iście next-genowy produkt, w którym słowo wolność nabiera nowego znaczenia. Zamiast kompletu wyścigów jaki to mieliśmy w poprzednich odsłonach, tym razem dostajemy całe miasto, gdzie na każdym skrzyżowaniu czeka nas jakiś event, łącznie jest ich 120. Oczywiście pierwotna idea gry została, musisz dostać się do mety za wszelką cenę, nie ma znaczenia czy będziesz jeździł po dachu, drodze, chodniku, niszczył przeciwników, zajeżdzał im drogę, wszystko to zostało, dodano tylko jedną rzecz, która diametralnie zmienia rozgrywkę, otóż w związku z tym, że masz przed sobą otwarte miasto, to do mety możesz dostać się dowolną drogą. Na początku jest to wprawdzie lekko frustrujące, gdy się okazuje, że skręciliśmy w zły zakręt i droga prowadzi nas w zupełnie inną stronę niż powinna, ale po parunastu godzinach, miasto zna się jak własną kieszeń i można szaleć do woli. Criterion by umilić nam zabawę wprowadził 4 rodzaje trybów: race – czyli zwykłe wyścigi, road rage – musisz w określonym czasie ściągnąć określona liczbę przeciwników, marked man – dojedz do mety zanim przeciwnicy rozwalą ci brykę, stunt racje – skacz, driftuj, jedź czyli rób wszystko by w określonym czasie zarobić określoną ilość pieniędzy. Niestety w związku z freeroamingiem, zupełnie zrezygnowano ze sławnych crash, które zastąpiono trybem showtime, a polega on na odbijaniu się jak piłeczka od drogi i rozwalaniu każdego samochodu, który się nawinie. Dodając do tego, że stopień trudności nie jest zbyt wysoki, cel osiągamy tak szybko jak znudzenie tym trybem. Do tego na dokładkę dołożono 400 barierek(smash), przez które należy przejechać, 120 billboardów do zniszczenia i 50 jumpów, wszystko rozlokowane w najprzeróżniejszych miejscach na mapie. Tryb singleplayer oferuje ponadto różne stopnie. Zaczynamy od zdobycia prawo jazdy kategorii D, i tak lecimy w górę aż do prawo jazdy A, by następnie stanąć przed szansą zrobienia prawo jazdy Burnout i Elite. Po każdym prawo jazdy wszystkie wyścigi są resetowane i musimy do nich podchodzić od nowa. Po jakimś wydarzeniu możemy odblokować nowe samochody, które to w większości przypadków zanim trafią na nasze złomowisko (odpowiednik garażu) najpierw muszą zostać strącone przez nas na ulicach Paradise City. Wszystkich samochodów jest 75 i zostały podzielone na 3 typy: stunt, speed i aggression. Każdy z samochodów nadaje się do innego typu zadań. Pomimo tego bogactwa i zróżnicowania, muszę przyznać, że nie jestem zadowolony z single playera. Pewnie jest to spowodowane tym, że nie jestem fanem freeroamingu i bardzo drażniło mnie jeżdzenie od skrzyżowania do skrzyżowania i wybieranie wyścigu, dodatkowo nie zaimplementowano opcji powtórzenia wyścigu, co skutkuje jeżdzeniem po mapie i szukaniem takowego. Po jakimś czasie wyścigi zaczynają nurzyć i faktem staje się, że zrobienie około 200 razy praktycznie tego samego do przyjemnych nie należy. Niby jest to liczba podobna do tej jaką mieliśmy w poprzednich częściach, ale jednak przy tamtejszych ustawieniach czułem się lepiej. Może to tylko ja, są gracze którym bardzo się to podoba. Szanuję ich zdanie, ale go nie podzielam.
Single player, single playerem, ale prawdziwym majstersztykiem tej serii jest multiplayer. I właśnie online podnosi ocenę tej pozycji. Po pierwsze nie musimy wchodzić do menu(wersja X360) i zapraszać po kolei znajomych, czy nawet do menu gry by ustawić wyścig. Wszystko robimy za pomocą krzyżaka, jest to proste i zarazem genialne rozwiązanie. Po tym jak ktoś się dołączy (maksymalnie 8 graczy), możemy pośmigać się wspólnie po Paradise City, co trzeba jasno powiedzieć dostarcza cholernie dużo frajdy. W szczególności, gdy mamy całkiem niezłą grupkę znajomych. W przypadku randomowych graczy, doświadczenia mogą być oczywiście różne. Idąc dalej deweloper daje nam wybór pomiędzy ustawieniem wyścigów i challenge. Challenge są to po prostu określone zadania jakie każdy gracz musi wykonać. Możemy je włączyć niezależnie od tego czy mamy 2 czy 8 osób w grze. Łącznie jest ich 350 co daje po 50 challenge na każdą ilość userów. Jest to świetna i niezwykle miodna zabawa. Challenge są niestety bardzo proste, musimy np. jechać pod prąd 800 jardów, czy robić drifta przez 2400 jardów łącznie. Najtrudniejszym jest wykonać beczkę (czyli obrócić samochów od 360 stopni wokół własnej osi) przelatując przez obręcz. Jednak po paru, parunastu próbach i ten jest prosta. Do tego niestety challenges się powtarzają, z pewnością dostarczają dużo zabawy przez pierwsze godziny, ale po spędzeniu ok. 10h na ich robieniu czujemy się znudzeni. Możemy wtedy śmiało zakosztować wyścigów, tutaj również mamy pełną swobodę. Host ustawia mecz, co polega na zaznaczeniu na mapie punktu startowego i mety, ewentualnie dodanie odpowiednich chechpoints, by gracze nie mogli wybrać własnej drogi, ustawienie trybu rozgrywki i do dzieła. Zabawa jest tak samo miodna jak w poprzednich częściach i dostarcza dużo pozytywnych emocji. Zdecydowanie polecam mieszanie trybów challenge z wyścigami by nie znudzić się za bardzo. Zapomniałem wspomnieć jeszcze o jednym bardzo fajnym patencie, otóż jeżeli jesteś posiadaczem kamerki Live Vision(X360) czy PlayStation Eye(PS3), to po wygraniu eventu w trybie single player masz możliwość zrobienia sobie własnej fotki do prawa jazdy. W trybie multiplayer sprowadza się to do strzelenia ci fotki gdy ktoś cię strącił, co ma niby ukazać wyraz twojej twarzy przeciwnikowi, a także możesz sobie zrobić fotkę zwycięzcy po wygranym meczu. Jest to mały patent, ale sprawdza się bardzo dobrze i bardzo cieszy. Śmiem nawet twierdzić, że tylko dla tej gry warto wykosztować się i zakupić tą kamerkę.
Od strony graficznej nie możemy mówić o powalającej grafice, ale należy pamiętać o tym, że mamy przed sobą dosyć spore i zróżnicowane architektonicznie miasto, jest na pewno nextgenowo. Na drogach nie jest jednak zbyt tłoczno, na pewno brakuje pieszych (chociaż to nie carmageddon), no i... kierowców. Tak, tak... nasze samochody prowadzą się same, może to tak naprawdę transformers, a nie burnout. A tak na poważnie, to na pewno chodziło o nie podpadnięcie ESRB, które to wystawia kategorie wiekowe. Mamy ładny efekt rozmycia przy włączeniu boosta (zresztą jak w każdej odsłonie), słabe tekstury podłoża poza asfaltem, ale ogólnie na pewno robi wrażenie ta wolność i ogrom. Animacja trzyma się dzielnie, nie zwalniając praktycznie ani trochę. Nasze stuczki pokazane są dosyć efektownie, jednak po jakimś czasie od razu zauważyć można, że są skryptowane. No i szkoda, że pozbyto się znakomitego aftertouch, przez co pozostaje nam jedynie biernie oglądać rozkładający się samochód.
Jeżeli chodzi natomiast od oprawę dźwiękową, to polecam stworzyć sobie własny OST do gry. Szczerze powiem, że tak samo jak w czwartej części, tak i w Paradise City poza paroma kawałkami, OST jest dnem. Nie podobają mi się dobrane kawałki i nie pasują one do gry. Nie podoba mi się dodanie także kawałków z poprzednich części. Moim zdaniem najlepszy OST miała trójka. Polecam jednak przejrzeć listę wykonawców, bo może okazać się, że jednak wam podpasuje. Lubie hard rock w grach wyścigowych, ale hardrock, a nie emo. Polecić mogę zapewne klasyki: Guns n’ Roses, Faith no more i parę innych. Reszta nadaje się prosto do śmietnika. Na szczęście deweloper pozwala nam wyedytować playlistę i ustawić jakich piosenek mamy nigdy nie usłyszeć. Jeżeli jednak odnieść się do dźwięków przyrody (czyt. Dźwięków silnika), to są one pierwsza klasa. Już samo wystartowanie auta, daje świetne uczucie, które pozwala wczuć się w grę, odgłos rozdzieranego powietrza, rozpadającego się auta. Panowie z dźwiękówki odrobili pracę domową i spisuje się to fenomenalnie.
Gameplay poza tym co już opisałem, to nadal stary dobry burnout. Arace’dowy tryb prowadzenia auta, wchodzenie w zakręt na boost, driftowanie przez kilometr. Niestety jednak tytuł nie posiada już tej samej mocy co kiedyś. Każdy takedown w poprzednich częściach był odczuwalny, dawał kopa w tyłek by to powtórzyć. Teraz niestety jest to tylko słaby znaczek na górze ekranu, przy mało efektownej animacji. Road Rage nadal pozostaje jednym z najlepszych trybów i śmiało konkuruje z fajnym marked man. Cała gra jest naprawdę kawałkiem świetnej roboty, ale trzeba pamiętać by zatopić się w online. Jednak po około 40 godzinach może zacząć nudzić. Wtedy chyba najlepiej odkurzyć stare burnouty...
Grafika – 8/10
Dźwięk – 8/10 (nie licząc OST 10/10)
Gameplay - 7/10
Multiplayer – 9.5/10
Ocena końcowa 8.5/10
LiSoQuan
31 01 2008, 15:40
Oj nie zgadzam sioe.. najgorszym elementem tej gry jest OST.. beznadziejna muzyka.. dobrze zeo jest troche utwoprów z porpzednich czesci, ktore mam aktual;nie właczone.
Zeratul
31 01 2008, 15:51
OST tez wymienilem jako slaby
LiSoQuan
31 01 2008, 21:05
Napisałes OST 10/10 , ?? czyli jak słaby według Ciebie ?
Zeratul
31 01 2008, 21:09
dzwiek 10/10 gdy nie wezmie sie pod uwage OST... jasne mozna to tak odczytac jak wy, ale odczyta sie to poprawnie gdy sie przeczyta to co naskrobalem...
Może mi ktoś napisać jak w trybie online po prostu się ścigać? Czy wybieram unranked czy ranked race to bez różnicy. Wszyscy jeżdżą sobie gdzie chcą i żadnego wyścigu nie ma. Jak zrobić żeby po prostu się ścigać?
Jezeli jestes hostem, to ustawiasz w menu trase, a nastepnie wlaczasz wyscig. A jak robisz joina, to czekasz az host wystartuje mecz. Do tego czasu robicie freeburn...
WESKER-DL
2 02 2008, 23:13
Kończe licencję B

ta gra mnie pochłoneła normalnie, ehh takiego Burnout'a oczekiwałem a jak tam wasz progress?
Licencja burnout i 50 wyscigów do elite. W singlu nudy nudy i jeszcze raz nudy. Tylko online trzyma poziom, ale to jak gra sie z ziomami.
grałem trochę w pełnego burnouta i jestem bardzo zawiedziony.Dalej to nie jest zła gra,ba jest bardzo dobra ale wyeliminowano bardzo wiele elementów ,które były moimi ulubionymi w serii do tego zwalono też inne jak np.aftertouch takedown,tryb crash,brak restartu,brak normalnych wyścigów na zamkniętych trasach,brak trybu dla dwóch graczy na jednym tv itp
bulinka_eve
2 02 2008, 23:48
Popieram Ficusia...za dużo usunęli,a dodali tylko pełne miasto...ale żeby wywalić Aftertouch...
Dzięki za słowa poparcia.
Najgorsze jest to,że wizytówki serii usunięto ,a prawdę mówiąc bez problemu mogły zostać i formuła otwartego miasta im by nie przeszkadzała
Aftertouch takedown-cudowna sprawa,a sixaxis nadaję się do niego idealnie,przecież to była najważniejsza i najbardziej lubiana zmiena wprowadzona w serii(3 część ją wprowadziła)
restart-też banalnie zamieścić
crash-mamy ten inny typ ,podobny,ale przecież crasha typowego można było zostwić bez problemu
zamknięte trasy-ustawić ograniczenia na trasie w postaci kolorowych blokad na skrzyżowaniach by jechać jedną ustaloną trasą
tryby dla 2 graczy-wiem,że online to teraźniejszość ale nic nie pobije wrażeń -Ty,kumpel ,piwka,dwa pady,duży lcd,hd i ściganie do upadłego
Mam obecnie na psp Burnout Legend i Dominator a na PS3 Paradise'a.
Nie gadajcie - gra nie jest az taka zła. Chociaż zupełnie nie kumam dlaczego nie ma aftertoucha ( na psp jest i na ps2

Sam sie łapie ze jak ktos mnie takedownuje to go chce ostatecznie ukąsić.
Szkoda... Ale wiadomo będzie w kolejnej.
Za to jest jedna zaleta - uczucie pędu, jak zrobie rundę z burnoutx15 to ledwo mogę odejść od fotelu.
poprzednie czesci ie robily na mnei tagiego wrazenia ( nizsza rozdzialka, przy pewnej predkosci niczego nie widzialo sie.
chetnie zagram - greshone
marcindpol
3 02 2008, 11:02
a ja wam poweim ze starasznie denerwujece jest ciagle wypadanie z trasy i zerkanie na mape!!!, inaczej sie nie da, a to ruinuje bardzo zabawe.wciaz dobra gra ale czasamt frustrujaca.
czy ktos moze zamawiał gre w ultimie albo gdzies indziej i ma kod do samochodu ??
bo mam amerykańskie kody i nie działają z europejską grą...
a strasznie chciałbym mieć samochód jakiś sposnorowany
Czemu jest tak że mimo iż wygrałem parę wyścigów to nie są one odfajkowane na mapce. Niektóre są a inne nie mimo że był już przeze mnie wygrane. WTF?
BTW. Animacja lubi na ułamek sekundy spaść podczas gdy np. przeciwnik obok nas w coś wyrżnie.
Zaliczyłem wszystkie max! Dostałem trzy auta.
Smashesy - 400/400
BillBoardsy - 120/120
Jumpsy - 50/50
CYTAT(GMB @ 3 02 2008, 17:43)

Czemu jest tak że mimo iż wygrałem parę wyścigów to nie są one odfajkowane na mapce. Niektóre są a inne nie mimo że był już przeze mnie wygrane. WTF?
Może dlatego, że - jak pisał zresztą chyba Zeratul - przejechane wyścigi są resetowane po zdobyciu kolejnej licencji ?
CYTAT(Gresh @ 3 02 2008, 15:34)

czy ktos moze zamawiał gre w ultimie albo gdzies indziej i ma kod do samochodu ??
bo mam amerykańskie kody i nie działają z europejską grą...
a strasznie chciałbym mieć samochód jakiś sposnorowany

dołaczam sie do prosby kolegi
Mimo że lamie w tą grę i jestem cienki jak żebro bakterii to zabawa online w challenge coraz bardziej zaczyna mi się podobać.
PS. Panowie nie denerwujcie się tak mnie. Widziałem paru z Was na kamerce więc jak się wku..e to odszukam każdego po kolei i nauczę wyrozumiałości.
Paradise istnieje tylko w online i tylko z czelendzami właśnie. No takie jest przynajmniej moje zdanie

A to że ryje się wykrzywia do kamerki, to normalka. Denerwowac nikt się (chyba hyhy) nie denerwował
Mi się single player w tej grze też bardzo podoba. Ogólnie to nie spodziewałem się tak grywalnego Burnout'a mając w pamięci demko.
A co się dostaje za challenge? Są za to jakieś fury? Jak są to co trzeba zrobić w tych challenge'ach żeby je otrzymać?
Burnout obsługuje te sonowskie achievementy jak w Uncharted?
Ta, cos tam dostajesz jakieś awardy, ale to tylko dla bajeru bo nic one nie dają zupełnie, oprócz % do gry.
Montinek
6 02 2008, 16:29
Zawsze coś...
Nie wiem, czemu niektórzy narzekają ( choć wycięcie split-screena mnie wkurzyło ). Miasto jest piękne, wozy szybkie, a muzyka prowokuje do kraks... Oczywiście, każdy może mieć swoje zdanie.
Narzekają bo po zdobyciu licencji burnout singiel jest cholernie nudny. Cały czas te same eventy, bo co licencja są kasowane. Reszta jak najbardziej spoko
Nudny to bedzie jak sie zrobi 101% bo wtedy tylko online z kumplami pozostanie( co bardzo lubie)
Mów co chcesz ale zanim dorobie te 20% to przekręce się trzy razy i zatańcze krakowiaka. Zero zachęty. Enyłej jakaś ustawka na 8 dzisiaj po 21?
CYTAT(Gawlick @ 6 02 2008, 17:02)

Narzekają bo po zdobyciu licencji burnout singiel jest cholernie nudny. Cały czas te same eventy, bo co licencja są kasowane. Reszta jak najbardziej spoko

jak to takie same?

wlasnie dlatego jest otwarta trasa, nikt ci nie narzuca jak jechac, a z kazdym przejazdem uczysz sie bardziej kombinowac na danym odcinku ;]
Wiekszośc eventów łyka sie za pierwszym razem, a "kasowanie" zaliczeń co licencje tylko wydłuża grę. Było by ok, gdybym już wczesniej tego nie jeździł. No ale coś tam słychac że mają dodawać nowe bajery, 12 osobowy multi ma być itd. kto wie może jakieś nowe furki (oby lepsze niż te które dostaje sie pod koniec...)
elvis004
7 02 2008, 15:06
www.burnout.ea.com
Polecam, nastąpiły fajne zmiany na tej stronce (english ver.) w zakładce Community jest opcja wpisania PS ID swoich "friendsów" po czym macie wgląd w jego statsy

itp.
W ile można ukończyć całą grę bez zdobywania wszytkich bilboardów itp?
Pierwsze creditsy sa po ok 19 H (50 coś % ), ale to zależy od ciebie jak grasz.