odświeżę starą grę bo zdecydowanie zasługuje ona na uwagę

dodam tylko że grałem w nią kilka miesięcy temu, a do napisania czegoś tutaj skłoniło mnie porzucenie dalszego przechodzenia Brothers in Arms: Road to Hill 30 (super gra ale poza wydawaniem rozkazów nic odkrywczego, a na lcd wygląda paskudnie i strasznie skacze animacja, generalnie nie mam motywacji żeby po 1/3 gry dalej ją kontynuować).
Dla mnie Medal of Honor: Vanguard jest grą rewelacyjną. Pod jednym warunkiem - olejemy czas gry (mi na easy zajeło to jakieś 5 godzin, wybrałem ten poziom bo generalnie jestem cienias w fpp nawet na myszcze). Jeśli to że skończymy ją na dwóch wieczornych posiedzeniach nam nie przeszkadza to wydanie 50zł za tą grę nie jest tragedią, bo za 50zł dostajemy 5 godzin super emocji, mnóstwo przygód i super zabawę.
Przez całą grę na prawdę ciężko się oderwać od konsoli, po prostu akcja cały czas posuwa się do przodu, cały czas się coś dzieje, misje są zróżnicowane i dobrze przemyślane. Wiadomo, niektórzy będą się krzywić że gra jest liniowa, że to same skrypty, że nic nie da się zrobić poza te ramy co nam wymyślili twórcy. Ale mi to zwisa, jestem casulem i się tego nie wstydzę

Grafika jest ok, nie jest to nic nadzwyczajnego, ale nie przeszkadza i można bez problemu grać (w przeciwieństwie do wspomnianego przeze mnie BIA gdzie przeciwnika widać tylko z kilku metrów). Do tego super można kontrolować postać - postawy leżąca, kucająca i stojąca, normalne chodzenie i szybki bieg (bez możliwości strzelania), i najważniejsze możliwość wychylania się. Po prostu rewelacja, powinno być w każdej grze fpp i na prawdę nie wiem czemu nikt się na to nie decyduje. Strasznie ułatwia granie i jest znacznie bardziej naturalne i wiarygodne wychylenie się zza przeszkody niż wyskakiwanie, strzał i ponowne wskoczenie za przeszkodę. Bardzo pomaga i ciężko się bez tego teraz gra.
Można też zapomnieć o skokach na spadochronie - odgrywają one marginalne znaczenie które nie warto nawet poruszać.
Jeśli ktoś jeszcze nie grał to szczerze polecam, intensywna zabawa gwarantowana

Szczególnie na końcu - istna masakra pod ostrzałem Tygrysów