bakman65
4 01 2007, 23:48
Witam! Dręczą mnie pewne growe rozterki.. kupiłem ponownie po paru latach ps1,
bo mając ją wczesniej nie zagrałem w 90% ,nie mówiąc o przechodzeniu, kultowych pozycji.(Po tym jak sprzedałem pleja)Z czasem po obczajeniu gier na pc , którego kupiłem za kaske między innymi ze sprzednej konsolki,spostrzegłem że brakowało mi w nich jednak charakterystycznego klimatu jakiego uświadczyłem grając na ps1.Lata mijały az do ostatnich wakacji w które wymysliłem że kupie sobie playstation, no bo przeciez moge,sprzedałem ale nikt mi nie zabroni kupić jej sobie ponownie-myślałem.Zrobiłem to...Teraz garm sobie w Silenta , Medievila , Residenta-gry które kręciły mnie najbardziej.. Teraz chce zagrac we wszystkie najlepsze tytuły na ps1.Mam pytanie odnośnie Fajnali
a mianowicie czy jest sens obczajania fajnali poniżej FF7 ,oprócz oczywiście chrono triggera,czy są jakieś
powiązania fabularne FF123456 do FF789? Nie jestem jakimś zagorzałem fanem fajnali nawet tez gatunku rpg , ale wiem jedno że SIódemke musze przejśc jakoś...i własnie czy moge przystąpic do 7mki bez obczajania wcześniejszych fajnali.....
FF6 słynie z tego że ma jedną z najlepszych fabułe, ale powiązań z innymi częściami z tego co wiem to nie ma, każda gra serii opowiada inną historię.
Nie zapomnij obczaić FF tactics, wg mnie najlepsza część serii.
Firekage
5 01 2007, 11:19
QUOTE(canabis @ 5 01 2007, 12:34)

FF6 słynie z tego że ma jedną z najlepszych fabułe
Jak dla kogo. Dla mnie jest znacznie slabsza niz genialna FF7 i nawet slabsza niz slabawa FF8...ale warto w nia zagrac. Jest tez znacznie trudniejsza niz tamte 2 pozycje.
Dark Serge
5 01 2007, 11:30
bakman - nie ma zadnych powiazan fabularnych - spokojnie łykaj.
przy czym moim zdaniem tekst ze FF VII jest mocno przesadzony
miłego grania
bakman65
5 01 2007, 14:17
Dzieki za odpowiedzi czyli zaczne grać w fajnale od FF7 a jak będzie fajnie to obczaje może też FF6 kiedyś...
Dzięki.
Dr.Czekolada
6 01 2007, 14:56
musze zdobyć FF VIII i XIV jedyne części w jakie nie grałem nie licząc V,VI,XI online i XII ................... .
QUOTE(Dr.Czekolada @ 6 01 2007, 15:56)

musze zdobyć FF VIII i XIV [...]
Obawiam się, że z kupnem XIV będzie mały problem
Dr.Czekolada
6 01 2007, 22:27
nie powiedziałbym, tylko teorytycznie jest trudny do zdobycia

.
Spamtaro
10 01 2007, 14:26
żeby zagrać FF XIV trzeba się przenieść w przyszłość, a żeby przenieść się w przyszłość trzeba wymyślić machinę czasu...a ty chcesz powiedzieć, że w praktyce będzie to łatwe...? xD ja wam powiem, że żyłem w niewiedzy sądząc iż fabuła FFVII jest prosta, ale oświecił mnie kolega, który wytłumaczył mi, że Sephiroth wcale nie był zły i że spokojnie, jakby chciał mógłby rozpieprzyć planetę. fabuła FFVI jak i sama gra nie przypadła mi do gustu :\ nudna i tyle
Dr.Czekolada
13 02 2007, 18:36
OOPS chciałem napisać IX (no co ? pomyłka ludzka rzecz

).
Jak zależy Ci na fabule to łykaj Tacticsa - ta cześc ma chyba najciekawsza fabułe, ale jak nie lubisz zbytnio watków koscielno-politycznych to może do Ciebie nie trafić.... Bez kitu, czy my sie kiedykolwiek jeszcze doczekamy fabuły na poziomie Tacticsa, Chrono Crossa czy Xeno...?
canabis
13 02 2007, 21:05
Właśnie polecałem tacticsa ale to już bardziej strategia niż RPG więc zależy czy lubi ten gatunek.
Co do fabuły tacticsa to byłby problem ze znalezieniem drugiej gry z tak dojrzałą i przemyślaną fabułą. Genialna gra.
zajebisty
16 02 2007, 19:39
Nie wiem czy mi sie wydaje ale zauwazylem ze Final 8 jest mocno jechany nie rozumiem czemu mi sie (pipi) gralo...Przyznaje sie bez bicia ze nie jestem jakims fanem tej gry ale jestem ciekawy dlaczego?????
Dr.Czekolada
20 02 2007, 22:07
Zaje****- GUSTA/GUŚCIKI zapamiętaj, wytatułuj na czole !!! (pamiętasz tą zasade wtedy gdy objerzdzżli MGS 3 ?, właśnie). Poza tym mi FF 8 dosyć się podoba, pewnie wielu oczekiwało konrynuacji przygód Clouda, ew ten sam klimat.
mi osobiscie FF VIII sie najbardziej podobal ,jedna z niewielu gier ktore tak przezylem.
No ale jestem fanem calej serii i ubostwiam VI ,VII i IX takze

.
Dla mnie kazda ma w sobie to cos.
Klimat w VI jest tez bardzo dobry.
Rotting carcass
21 02 2007, 18:45
Mi sie najbardziej podobały ff VII i ff VIII.Tactics też był dobry,chociaż fabuła me nużyła. Najbardziej nie lubiłem ff IX.W(pipi)iało mnie tam wszystko. (pipi)owy zidan, (pipi)owa fabuła. Pod koniec drugiej płyty odłożyłem gierke w kąt.Już bardziej rajcuje mnie pykanie w ff I (jestem już cakiem daleko, zdobyłem coś w stylu highwinda z ff VII).
canabis
21 02 2007, 19:29
QUOTE(Rotting carcass @ 21 02 2007, 18:45)

Mi sie najbardziej podobały ff VII i ff VIII.Tactics też był dobry,chociaż fabuła me nużyła. Najbardziej nie lubiłem ff IX.W(pipi)iało mnie tam wszystko. (pipi)owy zidan, (pipi)owa fabuła. Pod koniec drugiej płyty odłożyłem gierke w kąt.Już bardziej rajcuje mnie pykanie w ff I (jestem już cakiem daleko, zdobyłem coś w stylu highwinda z ff VII).
To ty niezły jestes jak Cię fabuła w tactics znużyła. Wg mnie FFT ma najlepszą fabułę z pośród wszystkich fajnali, te teorie spiskowe, mieszanie w to kościoła , nagłe zwroty akcji. No ale cóż są gusta i guściki.
Rotting carcass
22 02 2007, 20:02
Of koz fabuła tactiksa może sie podobac, jest bardzo złożona, mi po prostu nie przypadła do gustu.Nie podobały mi sie spory polityczno-kingdomowo-kościelne.Co nie przeszkadzało mi rozkoszowac sie gierką. Niestety zawiesiłem sie w jakiejś księgarni, bo miałem tylko jednego sejwa a nie mogłem wrócic sie i potrenowac. Dle mnie gra była diabelnie trudna(nie chciało mi sie trenowac).
canabis
22 02 2007, 20:05
He, wiesz że miałem taki sam problem, zaciołem się pod koniec drugiego rozdziału kiedy walczyłem sam na sam z jakimś gostkiem(dawno to było nie pamiętam imienia) i nie miałem z nim najmniejszych szans, a nie mogłem trenować, i wszystko musiało się zacząć od początku
Ja zawsze chciałem zagrać w IX gram gram ........ ale męczy mnie to że obok leży VII której nie skończyłem nigdy. Pomyślcie grać w IX mając przed sobą widmo nieskończonej VII ; p haha. Co do tematu to VI ma kapitalną fabułe coby nie mówić , a co do najlepszego game playu ....... to mi podszedł FFTA
Bzdurski
24 03 2007, 15:55
Ja mam największy sentyment do FFVIII, bo to od niej zacząłem grać w Finale. Do dzisiaj zwędziłem ją 8 razy

A już np. taki FFIX to dal mnie najsłabsza część na szaraka. Pewnie dlatego, że ma taki baśniowy klimacik - wiadomo, jeden chce mroczego, poważnego RPGa, a drugi przychodzi z pracy i chce się troche zrelaksować przy lajtowej gierce. Ja do tych drugich nie należę, to i FFIX jest mi do teraz obojętne. Przeszedłem ją 3 czy 4 razy, ale to dlatego, że chciałem dogłębnie poznać fabułę (mając 14 lat nie za bardzo znałem angielski). Najlepszą grywalność ma wg mnie ósemka, a fabułę - FFVII.
dorzuce swoje trzy grosze bo w finale gram od lat i czym sie często chlubie zaczynałem od przejścia części 1wszej

(niezamierzałem stać sie fanem serii ale grałem przez sentyment do gier na stare dobre nintendo - porównując do tamtych gierek ff1 było faktycznie rewelacją)
jak ktoś chce to może sobie zaczynać od części 7 amoże i nawet 8ej dlaczego nie? dla mnie jest to jednak kompletna dziecinada

jak oglądanie jakiegoś serialu pominąwszy pierwsze odcinki (wiele osób tak robi wiem) być może fabularnie finale nie są powiązane ze sobą ale jednak mają bardzo wiele wspólnego każdy prawdziwy fan to zauważy.
osobiście najprzyjemniej wspominam części ff na snes'a 4,5,6 choć w 7 musze przyznać grało mi sie tez bardzo przyjemnie no ale w porównaniu do wcześniejszych części gra niestety nie jest zbyt rozbudowana - na polu walki ledwo 3ech zawodników

fabuła rewelacja no ale gra jest po prostu zbyt krótka - w przypadku tej serii czas trwania fabuły bardzo sie liczy porównując do ff6 która jest znacznie dłuższa 7ka nie dorównuje jej pola - jedynie graficznie jest lepsza no ale czy to aż tak ważne? gra bardzo fajna no ale mając w pamieci czesci poprzednie chociażby z 6ki zwrot akcji - wydaje sie ze to juz koniec gry a tu wielkie BUM!

pojawia sie swiat w nowej wersji i zaczynamy przygode jakby odnowa okazuje sie ze to dopiero polowa gry!
o czesci 8ej pisac za wiele niebede bo nielubie bluzgać

powiedziałbym tylko tyle że gra byłaby dobra pod jednym warunkiem - gdyby wydano ją pod całkiem inną nazwą

bo tu jest właśnie problem tej gry że w tytule ma final fantasy i jednak chcąc niechcąc automatycznie porównuje sie ją do poprzednich części a w tym kontraście wypada t po prostu zbyt... (bez obrazy fani ff8) durnie
CYTAT(tsabu @ 16 06 2007, 19:17)

jak ktoś chce to może sobie zaczynać od części 7 amoże i nawet 8ej dlaczego nie? dla mnie jest to jednak kompletna dziecinada

jak oglądanie jakiegoś serialu pominąwszy pierwsze odcinki (wiele osób tak robi wiem) być może fabularnie finale nie są powiązane ze sobą ale jednak mają bardzo wiele wspólnego każdy prawdziwy fan to zauważy.
Mają ze sobą wiele wspólnego? Ciekawe co (chyba tylko nazwy czarów i przedmiotów). Każdy FF to inna gra (nie licząc X/2) i rozpoczęcie przygody od np. części 8 żadną dziecinadą nie jest (tu się nieźle popisałeś stary

).
CYTAT(tsabu)
o czesci 8ej pisac za wiele niebede bo nielubie bluzgać

powiedziałbym tylko tyle że gra byłaby dobra pod jednym warunkiem - gdyby wydano ją pod całkiem inną nazwą

bo tu jest właśnie problem tej gry że w tytule ma final fantasy i jednak chcąc niechcąc automatycznie porównuje sie ją do poprzednich części a w tym kontraście wypada t po prostu zbyt... (bez obrazy fani ff8) durnie

Nie zgadzam się z tobą. Fakt, FF8 ma kilka wad (jak KAŻDA gra), ale żeby zaraz stwierdzić ze wypada durnie pod kątem innych częsci serii to trzeba być nieźle nayebanym. Zamiast tak bezsensownie osądzać to mógłbyś najpierw uargumentować swoje zdanie. Mi się osobiście ósemka bardzo spodobała, ma świetną fabułe, oprawa A-V to najwyższa półka na psx'ie a i grywalność stoi na wysokim poziomie.
hehe rozmowy o ff czesto sa dosyc emocjonalne : )
każdy final to osobna gra to oczywiste- podobnie jak quake1 quake2 quake3 -ale w tym wypadku niemowie o zadnej grze z osobna a o serii noszacej nazwe "final fantasy"wazne w tym wszystkim jest to ze kolejna czesc korzysta z poprzednich nie tylko poprawiajac grafike ale i cala otoczke,klimat gry a w przypadku finala jest to przede wszystkim fabuła - muzyka - swiat po ktorym sie poruszaja bohaterowie (system walk niestety ulegal stopniowemu uproszczeniu od czasow ff4)nie jest mozliwe zeby tworcy gry nie inspirowali sie swoimi wczesniejszymi dzielami nawet jezeliby chcieli
spogladanie na jakas czesc ff niebiorac pod uwage ze jest to czesc serii stawiajacej swoje pierwsze kroki jeszcze za czasow nintendo JEST dziecinadą - przykladem moze byc tu chociazby przyklad ff8 która wcale NIE MA swientej fabuly! nie mówie że ma tragiczną ale po prostu znacznie kiepściejszą od tych z poprzednich części - squaresoft także miewa swoje wpadki i podobnie jak film final fantasy spirits within po prostu ff8 takze do nich nalezy - no ale tak oczywiscie ciezko jest to zauwazyc kiedy sie zaczyna od super fajnych graficznie czesci ff bo poprzednie sa "brzydkie" - niezapominajcie ze fabuła starszych czesci jest na wysokim poziomie a postacie naprawde udane - w przeciwienstwie do tych dennych "laleczek" z ff8
jezeli sie gralo w czesci poprzednie jest to oczywiste bo ma sie kontrast,porównanie jakies - ale jak sie zaczyna od ktorejs czesci -jeszcze jest to pierwsze spotkanie z jrpg! oczywistym sie staje ze takiego porownania niema - szybko emocjonalnie lapie sie dzieciak na haczyk i UHOH! cóż za gra
kat_robert
19 06 2007, 01:24
tsabu, nie obraz sie, ale ile Ty masz lat?
CYTAT(tsabu)
spogladanie na jakas czesc ff niebiorac pod uwage ze jest to czesc serii stawiajacej swoje pierwsze przyklad ff8 która wcale NIE MA swientej fabuly! nie mówie że ma tragiczną ale po prostu znacznie kiepściejszą od tych z poprzednich części - squaresoft także miewa swoje wpadki i podobnie jak film final fantasy spirits within po prostu ff8 takze do nich nalezy - no ale tak oczywiscie ciezko jest to zauwazyc kiedy sie zaczyna od super fajnych graficznie czesci ff bo poprzednie sa "brzydkie" - niezapominajcie ze fabuła starszych czesci jest na wysokim poziomie a postacie naprawde udane - w przeciwienstwie do tych dennych "laleczek" z ff8
Scenariusz FF8 w głównej mierze opiera się na love story i właśnie dlatego moze on ci się nie podobać, mi jednak przypadł bardziej do gustu niż pogoń za Sephirothem w FF7 która w pewnym momencie zaczęla mnie nużyć. Może nie ma aż tak mocno zapadjących w pamięć scen, może w pewnych momentach jest nieco naciągana, ale to co mi się w niej podobało to POSTACIE, postacie realistyczne i charakterem (że wymienie choćby Lagune, Seiphera czy Irvina). Bohaterzy przez całą grę ewoluują i nie sposób się z nimi nie zżyć (w porównaniu do szaraków z FF7, czy wy naprawde płakaliście po śmierci Aeris?!). Sam scenariusz jest bardziej dojrzały a wątek miłosny Squalla i Rinoy bardzo dobrze przedstawiony i trudno nazwać go tandetnym.
Rotting carcass
21 06 2007, 08:35
CYTAT(tsabu @ 18 06 2007, 18:01)

hehe rozmowy o ff czesto sa dosyc emocjonalne : )
każdy final to osobna gra to oczywiste- podobnie jak quake1 quake2 quake3 -ale w tym wypadku niemowie o zadnej grze z osobna a o serii noszacej nazwe "final fantasy"wazne w tym wszystkim jest to ze kolejna czesc korzysta z poprzednich nie tylko poprawiajac grafike ale i cala otoczke,klimat gry a w przypadku finala jest to przede wszystkim fabuła - muzyka - swiat po ktorym sie poruszaja bohaterowie (system walk niestety ulegal stopniowemu uproszczeniu od czasow ff4)nie jest mozliwe zeby tworcy gry nie inspirowali sie swoimi wczesniejszymi dzielami nawet jezeliby chcieli
spogladanie na jakas czesc ff niebiorac pod uwage ze jest to czesc serii stawiajacej swoje pierwsze kroki jeszcze za czasow nintendo JEST dziecinadą - przykladem moze byc tu chociazby przyklad ff8 która wcale NIE MA swientej fabuly! nie mówie że ma tragiczną ale po prostu znacznie kiepściejszą od tych z poprzednich części - squaresoft także miewa swoje wpadki i podobnie jak film final fantasy spirits within po prostu ff8 takze do nich nalezy - no ale tak oczywiscie ciezko jest to zauwazyc kiedy sie zaczyna od super fajnych graficznie czesci ff bo poprzednie sa "brzydkie" - niezapominajcie ze fabuła starszych czesci jest na wysokim poziomie a postacie naprawde udane - w przeciwienstwie do tych dennych "laleczek" z ff8
jezeli sie gralo w czesci poprzednie jest to oczywiste bo ma sie kontrast,porównanie jakies - ale jak sie zaczyna od ktorejs czesci -jeszcze jest to pierwsze spotkanie z jrpg! oczywistym sie staje ze takiego porownania niema - szybko emocjonalnie lapie sie dzieciak na haczyk i UHOH! cóż za gra

Fabuła starszych części jest na wysokim poziomie-jakoś fabuły polegającej na uratowaniu świata nie zaliczam do wysokiego poziomu.Skończyłem niedawno FF1 i gram teraz w FF5 i naprawde nie widze tej zarąbistej fabuły.W FF8 twórcy postawili na bardziej rozbudowaną psychologie bohaterów, podczas gdy postacie z FF7 i starszych bazują na tym, że postac ma 1 ceche wyróżniającą(Barret burak mówiący slangiem, Tifa opiekuńcza itd) i po prostu zgodnie z tą cechą twórcy wklepują im tekst w scenariuszu, co jest proste. Płakałem jak Aeris umarła, ale jak patrzyłem jak brat gra gdy miałem 7-8 lat. Bez jaj, nie wiem jak fani FF tak to przeżywają. Także pod względem postaci akurat do FF8 nie można sie przyczepic.
kat_robert
22 06 2007, 00:06
CYTAT(Rotting carcass @ 21 06 2007, 09:35)

Fabuła starszych części jest na wysokim poziomie-jakoś fabuły polegającej na uratowaniu świata nie zaliczam do wysokiego poziomu.Skończyłem niedawno FF1 i gram teraz w FF5 i naprawde nie widze tej zarąbistej fabuły.W FF8 twórcy postawili na bardziej rozbudowaną psychologie bohaterów, podczas gdy postacie z FF7 i starszych bazują na tym, że postac ma 1 ceche wyróżniającą(Barret burak mówiący slangiem, Tifa opiekuńcza itd) i po prostu zgodnie z tą cechą twórcy wklepują im tekst w scenariuszu, co jest proste. Płakałem jak Aeris umarła, ale jak patrzyłem jak brat gra gdy miałem 7-8 lat. Bez jaj, nie wiem jak fani FF tak to przeżywają. Także pod względem postaci akurat do FF8 nie można sie przyczepic.
ponoc ff nieparzyste sa nastawione na walke, a nie fabule. ja osobiscie nisko stawiam piatke, z pewnoscia nizej niz czworke, ktora przez ogol uznawana jest za najslabsza czesc.
bardzo slabo oceniam rowniez ffVIII, jednak nie chce sie zajmowac dyskusja na ten temat, wolalbym uslyszec odp na moje pytanie naszego znawcy
jestem wciąż młody

CYTAT(Wy(pipi)o @ 19 06 2007, 08:33)

Scenariusz FF8 w głównej mierze opiera się na love story i właśnie dlatego moze on ci się nie podobać,
tzn wlasciwie to nawet nie to ze gra sie nie podoba

po prostu moim zdaniem jest źle nazwana - powinna pojsc jako kolejna czesc romaning sagi i bylo by git - ale ci koniecznie wepchali to pod ff zapewne ze wzgledow marketingowych 7ka byla hitem i bylo pewne ze fani poprzedniej czesci siegną i po tą
Tiglatpilesar
26 06 2007, 19:03
Starsze mają wysoki poziom pod względem fabuły? Jedyną starszą częścią, która prezentuje nieco wyższy poziom to FF VI (ale to też głównie dzieki postaci Kefki).
Z FF VIII jako najsłabszą częścią także nie mogę się zgodzić. Był wątek miłosny, nie podobał mi się. Jednak motyw z walczącymi ogrodami, szkołami wojskowymi, powszechną militaryzacją był świetny. Ultimecia to pomyłka, mogli nie tworzyć nowej postaci w połowie gry tylko zostawić Edeę.
W przeciwieństwie do wielu na tym forum (na forach poświęconych FF jest wręcz przeciwnie) bardzo cenię FF IX. Chyba jedna z najlepszych części. Niesamowity klimat, powrót do przeszłosci. Świetny system rozwoju postaci i nauki umiejętności. Bardzo dobra fabuła, postać Viviego, powrót chocobo i moogles'ów (zabawa w ciepło i zimno). Gdyby nie ostatni boss wzięty cholera wie skąd, stawiałbym ją wyżej niż FF VI czy FF VII. Bardzo podobało mi się, ze summony wreszcie odgrywały poważna rolę w fabule (ach te filmiki). Kuja- gość który miażdży swoimi osiągnięciami Sephirotha, ma dużo ciekawszą historię, jest znacznie lepszym villainem niż ten białowłosy maminsynek.
Najniżej dla mnie stoi FF X. Cóż, grałem tylko raz, przeszedłem raz, nie bawiłem się w odkrywanie jakiś głupot, zabijanie Dark Aeonów itd. Może tylko pierwsze wrażenie było takie złe, FF IX też na początku oceniałem nisko. Jak będę miał trochę czasu pogram znowu, dla Aurona i Lulu. O reszcie postaci szkoda wspominać. Wakka wiejski głupek, Tidus przygłupi nastolatek z opaloną klatą, Yuna- głupia dziewczynka z siłą ekspresji rodem z serialu brazylijskiego... Nieco bardziej polubiłem Rikku i Kihmariego (pewnie dlatego, że prawie się nie odzywał). Jecht też był niezły. I gdzie się podziała mapa świata?
Mój osobisty ranking wygląda tak:
FF VI
FF VII/ IX
FF VIII
FF X
grałem jeszcze w piątkę i czwórkę, jednak dla mnie to już klasa niżej.
CYTAT(Tiglatpilesar @ 26 06 2007, 20:03)

Starsze mają wysoki poziom pod względem fabuły? Jedyną starszą częścią, która prezentuje nieco wyższy poziom to FF VI (ale to też głównie dzieki postaci Kefki).
czekaj czekaj czyli z tego co zrozumiałem stawiasz ff VI na pierwszym miejscu ale jednocześnie jest ona jedynie NIECO wyższego poziomu od pozostałych starszych części ktore to wogole do rankingu sie niekwalifikuja?

hehe ale co do rankingu to obstawiłbym tak samo dwie pierwsze pozycje z tą różnica że kolejna w kolejności byłaby ff4 - jak dla mnie zdecydowanie jedna z najmocniejszych części
Tiglatpilesar
26 06 2007, 23:05
Tak. FF VI ma nieco lepszą fabułę niż poprzednie części, co nie przeszkadza jej być na pierwszym miejscu w rankingu. Nie tylko fabuła się liczy (klimat, muzyka itd.). FF VI ma u mnie pierwsze miejsce za Kefkę, Dancing Mad, właściwie brak głównej postaci (na początku Terra potem się to zmienia), jest to chyba jedyna część, w której nasz antagonista zdobył to co chciał i zawładnął światem. Brakuje mi tylko jednej rzeczy... jakiegoś opcjonalnego bossa. W FF 5 była Omega i Shinryu, FF 7 Ruby i Emerald, FF 8 Ultima i Omega, FF 9 Hades i Ozma (chyba najłatwiejsi z wymienionych). W części szóstej były właściwie tylko smoki i wieża kultystów co większego wyzwania nie stanowiło.
Zamiast tworzyć te wszystkie bezsensowne remaki i kompilacje mogliby zrobić FF VI na PS3. Na pewno by mnie tym zachęcili do kupna konsoli.
O, jedna rzecz bardziej podobała mi się w FF IV, portrety postaci w menu.
kat_robert
26 06 2007, 23:43
CYTAT(tsabu @ 26 06 2007, 00:41)

jestem wciąż młody

pozwol, ze skwituje to milczeniem i nie bede zaprztal sobie glowy dyskusja z Toba
CYTAT(Tiglatpilesar @ 27 06 2007, 00:05)

Tak. FF VI ma nieco lepszą fabułę niż poprzednie części, co nie przeszkadza jej być na pierwszym miejscu w rankingu. Nie tylko fabuła się liczy (klimat, muzyka itd.). FF VI ma u mnie pierwsze miejsce za Kefkę, Dancing Mad, właściwie brak głównej postaci (na początku Terra potem się to zmienia), jest to chyba jedyna część, w której nasz antagonista zdobył to co chciał i zawładnął światem. Brakuje mi tylko jednej rzeczy... jakiegoś opcjonalnego bossa. W FF 5 była Omega i Shinryu, FF 7 Ruby i Emerald, FF 8 Ultima i Omega, FF 9 Hades i Ozma (chyba najłatwiejsi z wymienionych). W części szóstej były właściwie tylko smoki i wieża kultystów co większego wyzwania nie stanowiło.
hmm, brak glownej postaci nie robila na mnie tak wielkiego wrazenia jak ich ilosc i to, ze zadna z postaci nie byla potraktowana powierchownie + rozgalezienia (jakbym chcial, aby w ff7 po spadnieciu clouda pojawilo sie menu kim gramy: cloudem czy tifa i baretem), ale najwieksze wrazenie zrobily na mnie tzw momenty: np zatrucie wody w zamku. takich momentow nie bylo w 1-3, 4-5 byly slabo rozwiniete, 7 ideal, 8-9nie zauwazylem/nie robily takiego wrazenia a w pozniejsze czesci nie gralem
Tiglatpilesar
27 06 2007, 10:01
Dokładnie. Wybór scenariusza to bardzo dobry pomysł, szkoda, że w kolejnych częściach tego nie było. Poza IX, która jak widzę jest niedoceniana. Tam nie było wyboru kim chce się grać, jednak częste były przeskoki z jednej drużyny na drugą (cały wątek ucieczki do Alexandrii, kiedy w tym samym czasie Zidane i reszta szli do Burmecii). Właśnie to mi się podoba, nie lubię zaraz na poczatku gry mieć możliwosci wyboru drużyny.
Postacie w FF VIII były płaskie, wszystkie niemal identyczne, wszystkie miały takie samo dzieciństwo. Nie było świetnych wątków, jak te z FF VII- Barret vs Dyne, Red XIII i jego ojciec itd. Porównując to do FF VI, VII czy IX to straszna bieda.
Jeśli chodzi o "momenty" to moim zdaniem każda część takie posiada. Momenty, które naprawdę ciężko zapomnieć (choć w późniejszych częściach to głównie dzieki swietnym filmikom). W FF VIII np. desant na Dollet, zamach z końca pierwszej płyty, wojna ogrodów pod koniec drugiej. W FF IX-zniszczenie Cleyry, końcówka drugiej płyty, jazda na Garganie, wioska czarnych magów, jest tego dużo więcej.
Oczywiście FF VI bardzo dużo daje postać Kefki. Zerus (Zeromus) czy Ex-Death nie mogą się z nim mierzyć, podobnie jak ci z najnowszych części (FF X, X-2-o tym to chyba nawet nie warto wspominać...) Kefka zasługuje na miano najlepszego villaina z FF, Sephiroth poza "cool kataną i płaszczem" nic sobą nie reprezentuje, ot zwykły maminsynek, któremu popieprzyło się w głowie.
Shadow of Nobody
8 07 2007, 01:34
CYTAT(Tiglatpilesar @ 27 06 2007, 11:01)

Postacie w FF VIII były płaskie, wszystkie niemal identyczne, wszystkie miały takie samo dzieciństwo..
No comments...
CYTAT(Tiglatpilesar @ 27 06 2007, 11:01)

Kefka zasługuje na miano najlepszego villaina z FF, Sephiroth poza "cool kataną i płaszczem" nic sobą nie reprezentuje, ot zwykły maminsynek, któremu popieprzyło się w głowie.
Kolejny rodzyn. Sephiroth nic sobą nie reprezentującym mamisynkiem? Ten sam mega charyzmatyczny i największy zarazem bad-ass w historii gier wideo? Koleś z ambicjami, przesycony złem w najczystszej postaci i manią zniszczenia świata za wszelką cenę? O którym zbyt wiele nie wiadomo a jednak wzbudza tak intensywne emocje? Facet którego historia jednocześnie smuci, pociąga i zachwyca? Którego nienawidzimy a zarazem podziwiamy oraz współczujemy? Czy my na pewno mówimy o tym samym gnoju z "cool kataną i płaszczem"?
Tiglatpilesar
8 07 2007, 08:59
Tak, mówimy o tym samym gnoju. Jak dla mnie to za mocne słowo, gość prawie niczego nie dokonał.
Od początku manipuluje nim "mamusia" i tatuś. Popieprzyło mu się, spalił wiochę, powybijał sporo ludzi... czegoś jeszcze dokonał? Już więcej złego zrobił jego klon numer jeden.
Po "śmierci" w reaktorze siedział tylko jak jakiś grzyb w tym kraterze, a całą robotę odwalała za niego JENOVA i Hojo.
Co w tej postaci charyzmatycznego? Prawdziwym przeciwnikiem w FF VII jest "Calamity from the sky" i szalony naukowiec. Sephiroth to tylko pionek.
Akurat postacie z FF VIII były beznadziejne. Faktycznie przesadziłem z tym, że wszystkie były identyczne. Miały jakiś tam charakter. Do postaci z FF VII czy IX daleko im jednak.
Shadow of Nobody
8 07 2007, 10:51
CYTAT(Tiglatpilesar @ 8 07 2007, 09:59)

Tak, mówimy o tym samym gnoju. Jak dla mnie to za mocne słowo, gość prawie niczego nie dokonał.
Co w tej postaci charyzmatycznego?
Może Sephiroth nie dokonał zbyt wiele, ale nie dokonania świadczą o jego wielkości. Raczej jego historia oraz charakter do których jednak nie będe cie przekonywał skoro absolutnie nic w nich nie widzisz.
CYTAT(Tiglatpilesar @ 8 07 2007, 09:59)

Akurat postacie z FF VIII były beznadziejne. Faktycznie przesadziłem z tym, że wszystkie były identyczne. Miały jakiś tam charakter. Do postaci z FF VII czy IX daleko im jednak.
A niby w czym postacie z FFVII czy IX są lepsze? Według mnie pod względem osobowości postaci oraz różnorodności ich charakterów cz.VIII nie ma sobie równych.
Tiglatpilesar
8 07 2007, 14:32
Historia? Charakter? Sephiroth jest beznadziejny. Miękki, słaby, daje sobą manipulować jak dziecko, nic praktycznie nie dokonał i takie ciepłe kluchy są uznawane za największego bad-assa w historii gier? W czym Sephiroth niby był taki niesamowity i wspaniały? W tym, jak płakał, że jest potworem? W tym, że żalił się "mamusi", że ją zaprowadzi do Ziemi Obiecanej? Czy w tym, że wisiał nic nie robiąc, jak debil zakonserwowany w mako? Gość nie ma w sobie nic charyzmy, nic a nic. Już więcej charyzmy miał jego klon numer jeden.
Postacie w FF VII i IX są lepsze pod praktycznie każdym względem. Każdy ma ciekawą przeszłość i przyjemnie dowiaduje się o nich nowych faktów, czego w FF VIII praktycznie nie ma. Może tylko mi to przeszkadza, ale wygląd postaci. W FF VIII wszyscy wyglądają identycznie, jak wycięci z jednego żurnala. Oklepany wątek miłosny. Mruk Squall i nadopiekuńcza Rinoa (żywcem ściągnięte z FF VII). Reszta postaci też jest nudna jak flaki z olejem.
Ok,wiemy już że nie podpasił ci Sephiroth i postacie z VIII-nie musisz do tego dorabiać swojej ideologii
Shadow of Nobody
8 07 2007, 15:39
CYTAT(Tiglatpilesar @ 8 07 2007, 15:32)

Historia? Charakter? Sephiroth jest beznadziejny. Miękki, słaby, daje sobą manipulować jak dziecko, nic praktycznie nie dokonał i takie ciepłe kluchy są uznawane za największego bad-assa w historii gier? W czym Sephiroth niby był taki niesamowity i wspaniały? W tym, jak płakał, że jest potworem? W tym, że żalił się "mamusi", że ją zaprowadzi do Ziemi Obiecanej? Czy w tym, że wisiał nic nie robiąc, jak debil zakonserwowany w mako? Gość nie ma w sobie nic charyzmy, nic a nic. Już więcej charyzmy miał jego klon numer jeden.
W tym temacie nie mam już nic do dodania, wszystko napisałem wcześniej więc nie będe się powtarzał.
CYTAT(Tiglatpilesar @ 8 07 2007, 15:32)

Postacie w FF VII i IX są lepsze pod praktycznie każdym względem. Każdy ma ciekawą przeszłość i przyjemnie dowiaduje się o nich nowych faktów, czego w FF VIII praktycznie nie ma. Może tylko mi to przeszkadza, ale wygląd postaci. W FF VIII wszyscy wyglądają identycznie, jak wycięci z jednego żurnala. Oklepany wątek miłosny. Mruk Squall i nadopiekuńcza Rinoa (żywcem ściągnięte z FF VII). Reszta postaci też jest nudna jak flaki z olejem.
W FFVIII kwestia przeszłości postaci nie jest aż tak ważna dla scenariusza (w porównaniu do FFVII), dlatego została przedstawiona ogólnikowo. Tu liczy się czas obecny. Co mnie denerwuje w postaciach z "VII" to praktycznie brak głębi, od razu czarno na białym masz wyjaśnione ich intencje i wiesz czego się po nich spodziewwać. Mruk Squall, nadopiekuńcza Rinoa? Może mruk i kolo praktycznie bez większego znaczenia w fabule jakim jest Vincent, albo Tifa (ona dopiero jest nadopiekuńcza, niańka Clouda wręcz) są ciekawsi? Nie rozumiem w czym (poza właśnie tą nadopiekuńczością która objawia się u niej w dalszej części historii) Rinoa tak bardzo przypomina Tife, może z wyglądu? Bo z charakteru to kompletnie inny typ osobowości. Postacie w FFVIII ewoluują, dojrzewają w trakcie przygody i nigdy nie wiesz czego się po nich spodziewać (przynajmniej po większości). Zgadzam się że niektóre z postaci są cienkie i niejako na doczepke (Selphie, Zell), ale generalnie jako drużyna tworzą ciekawszą zbieranine od tej z cz.7. Wzajemne stosunki między nimi (wątek rywalizacji (Squall - Seipher) czy miłosny (Squall - Rinoa)) są znacznie bardziej wyraziste niż te w poprzedniej części i to właśnie na nich opiera się siła scenariusza. Te postacie są bardziej realistyczne, każda ma zarówno cechy poztywne jak i negatywne, nie ma ani jednej nieskazitelnej, idealnej (jak w FFVII - Tifa, Aeris). Nie bardzo rozumiem też o co ci chodzi z tym wyglądem postaci, w każdym razie wyglądają dużo lepiej niż te z "VII" (klocki Lego, heh) czy "IX" (istna dzieciarnia, beznadziejny design większości z nich). Wracając do wątku miłosnego - ten wcale nie jest taki kiepski i oklepany jak twierdzisz, z poczatku nawet trudno stwierdzić czy ta para bohaterów faktycznie ma się ku sobie (on ją cały czas odtrąca, ona bardziej zajęta jest swoimi sprawami), fakt ze im dalej w grę tym bardziej ten wątek zaczyna robić sie banalny, ale nomen omen wypada znacznie lepiej niż ten z części dziewiątej czy nawet siódmej (i nic w tym dziwnego, wszak to wątek przwodni).
adi: Tiglatpilesar ma prawo bronić swojego zdania, nawet jeżeli ty się z nim nie zgadzasz.
FF8 może sobie mieć i najlepsze postacie i fabułę ale nic nie zmieni faktu że ma najbardziej zje.bany system w historii rpg
Shadow of Nobody
8 07 2007, 17:15
CYTAT(Zen @ 8 07 2007, 16:46)

FF8 może sobie mieć i najlepsze postacie i fabułę ale nic nie zmieni faktu że ma najbardziej zje.bany system w historii rpg
...ale przynajmniej rozbudowany i pozwalający kombinować z ustawianiem profesji postaci (czego brakuje mi w dzisiejszych grach Sqaure-Enix). Z pewnością są gorsze.
Tiglatpilesar
8 07 2007, 21:34
Wątek miłosny nie podoba mi się w żadnej części. Może stąd ta awersja do FF VIII, który poza aspektem militarnym (Galbadia vs Balamb) i "czarodziejskim" opierał się głównie na relacjach miedzy Squallem a Rinoą.
Akurat najbardziej w FF VII lubię scenariusze Reda XIII i Cida (nie rozumiem zachwytu nad Vincentem, który równie dobrze mógłby się nie pojawić) Rinoa przypomina Tifę właśnie poprzez swoją nadopiekuńczość stąd moje stwierdzenie, że jest to ściągniete z FF VII.
W IX design postaci najbardziej przypadł mi do gustu. Nie chodzi o to, ze są przerysowane i niekiedy karykaturalne ale o różnorodność. Dzieciaki, facet w średnim wieku (Steiner), wielki obrośnięty koleś (Amarant), Freya- dużo można wymieniać. W FF VIII wszyscy wyglądają jak z jednej agencji modeli. Cała drużyna piękna, bez jednej zmarszczki, a facetów ciężko odróżnić od pań.
Wracając do FF VIII- kolejna rzecz jaka mi nie pasuje to pojawienie się Ultimecii i to na końcu drugiego dysku. Wolę osobiście więcej wiedzieć o swoim wrogu niż tylko to, że jest z przyszłosci i chce zniszczyć moją drużynę. Brak minigierek ( jak choćby ciepło-zimno z FF IX) i... co to za Moomby? Gdzie do cholery znane i lubiane moogles?
Zdania o Sephirothcie nie zmienię, lubię go jako postac, ale najlepszym villainem z serii zawsze będzie Kefka (jedyny, któremu udało się zrealizować swój plan). Hojo i JENOVA, ta parka od początku mąci i to oni są prawdziwym wrogiem, nie Sephiroth.
Co do systemu w FF VIII. Mi nie przeszkadzał. Dla mnie liczy się przede wszystkim klimat, potem fabuła do systemu zawsze potrafię się dostosować.
Paulek L
25 07 2007, 18:58
"Siódemka" ma fajną i dojrzałą fabułę,mi nic się nie wydaje upchnięte na siłę, wszystko jest mniej lub bardziej kompatybilne. W FFVIII grałem, ale jakoś specjalnie mi nie podpasiła. Może dlatego, że miałem japońską wersję
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę
kliknij tutaj.