1. Day 2 - najbardziej spojny, najbardziej przemyslany i konsekwentny sezon. No i w zasadzie ostatni sezon, w ktorym na pelnych obrotach funkcjonowali Tony i David Palmer, bez ktorych ostatni sezon ogladalo sie dosc nieswojo. Slabosc upatruje w pierd..olnikowym watku z Kim, ale ona akurat od poczatku byla pomyslana jako zapchajdziura i magnes dla mlodszej czesci widowni.
2. Day 5 - uwielbiam political fiction, a zamieszanie na szczycie amerykanskiej administracji zostalo tu doskonale nakreslone. Co ciekawe, pierwsze 2/3 odcinkow to tradycyjna zabawa w kotka i myszke z terrorystami, dopiero kapitalny twist (telefoniczna rozmowa Logana) w 16 epizodzie zwalniaja tempo tego sezonu, a jednoczesnie uderzaja w konkretne realia polityczne USA. I w sumie dopiero dzieki ostatnim 8 odcinkom stawiam ten sezon na 2 miejscu.
3. Day 3 - rowniez nieco nierowny. Dopiero 7 czy 8 epizod sprawily, ze maksymalnie wkrecilem sie w ten sezon. Kapitalny wątek z Chapellem, ktorego rola jest IMO jedną z najlepszych w całym serialu. Nie trafili do mnie Salazarowie, draznil watek z dzieciakiem Kyle'em.
4. Day 4 - przecietnie, przewidywalnie i bez wiekszych twistow. Najwiekszy plus - to jedyny sezon, kiedy od poczatku do konca znalismy glownego terroryste (w pozostalych seriach co Jack skasowal jednego, pojawiali sie nastepni
5. Day 1 - proba badawcza przyjetej formuly. Strasznie draznilo mnie, ze Kim jakies 5 razy uchodzila z zyciem, przy kazdym z 4 porwan;)
Ciekaw jestem, gdzie za kilka miesiecy bedziemy mogli umiescic Day 6!