CYTAT
No lol, przecież GW ma najbardziej charyzmatyczne mechy w całym uniwersum GW
Jak kto woli. Jak dla mnie wyglądają one dziecinnie aby właśnie podpasować się pod szerszą publikę. Ale prawdę mówiąc jest to kwestia gustu, w końcu każdy ma inny.
CYTAT
zresztą zobacz na popularność, wpisz chociażby w google image search Gundam, to zobaczysz których mechów jest najwięcej.
Zasada numer jeden - nigdy nie sugeruj się opiniami innych gdyż staniesz się równie bezmyślny jak oni.
CYTAT
Wolę twardy, prosty, brutalny przekaz, a nie jakąś telenowelę.
Po raz kolejny kwestia gustu. Spróbuj SEEDa, myślę, że może Ci podpasować pod tym wzgledem. Niemniej jednak osobiście uważam, że starsze serie nieco lepiej ukazują wizerunek wojny i charaktery postaci niż te nowsze. Przede wszystkim nie były one przepełnione fanservicem.
CYTAT
Jedyna fajna telenowela w stylu Gundama to mają serie Super Robot Taiseny (takie gry na SNES i PSX), ale to inna historia.
No znam znam... problem w tym, że fabułę tylko OG1 i OG2 ;>. Niemniej jednak te gry łączą ze sobą elementy fabularne różnych anime, głównie właśnie starszych gundamów (taka Zeta jest chyba obecna w każdej części). Samo Original Generation natomiast garściami czerpie właśnie z różnych Gundamów co widać na pierwszy rzut oka.
CYTAT
Widać nawet nie próbujesz dostrzec istoty fabuły w Gundamie, rysów psychologicznych postaci (każdy ma swoje drugie dno), beznadziejności idei pacyfistycznych, czy kodeksu prawdziwego żołnierza. I nawet w tych legendarnych "kill me" jest jakiś dramatyzm, oni nie robią tego tylko tak bez powodu.
Istotę fabuły i postawy postaci dostrzegam w każdym Gundamie - także w Wingu. Niemniej jednak na tle całej reszty serii imo Wing wypada pod tym względem najgorzej. Skłamałbym mówiąc, że anime to nie ma nic do zaoferowania czy przesłania. Niemniej jednak czyni to imo w kiepski sposób i w słabej otoczce. W dodatku wiele jego wątków jest jak dla mnie kompletnie dziecinnych. Może dana kwestia dla określonej postaci jest istotna (vide Wufei) ale dla widza wręcz śmieszna...
CYTAT
Nie, właśnie w tym sęk, że ten właśnie Gundam bije rekordy popularności, dlatego w tą stronę podąża seria.
Wing bije rekordy popularności gdyż była to zdaje się pierwsza seria wypuszczona poza Japonię. Nikt nie znał wówczas innych Gundamów i ciepło przyjęli więc Winga. Wśród tych osób byłem ja i nie ukrywam, wtedy mi się to podobało. Niemniej jednak po styczności z innymi anime, także Gundamami, zacząłem dostrzegać coraz to kolejne wady i bezsensy Winga. Inni widocznie nie i ciągle trzymają ołtarzyki serii, która pojawiła się u nich jako pierwsza. A i właśnie wiek starszych Gundamów często odstrasza ich od dalszego seansu "bo już się tak fajnie nie strzelają a mechy są kwadratowe".
CYTAT
To proste, niektóre klockowane snoby chciałyby telenoweli, ale to już na szczęście przeszłość.
Ile ja bym dał aby Tomino znowu zabrał się za robienie Gundamów to ja nie wiem. Właśnie te klockowate snoby według większości fanów, w tym mnie, zrobili najlepsze produkcje, może poza ZZ Gundamem.
CYTAT
Po co dotykać skrajności, skoro można sobie obejrzeć lekkiego przyjemnego fajnego Gundam Winga
Z takim nastawieniem ludzie nadal żyliby w jaskiniach ;>
CYTAT
gdzie mechy są efekciarsko zrobione
Jakby to było najważniejsze...

CYTAT
I nie dziwić się, że łatwo im idzie, skoro w poprzednich częściach już jeden czy dwa Gundamy robiły sieczkę, a co dopiero pięć, w dodatku w czasach kiedy porzucono ideę robienia jednego dobrego mecha, a robiono masę słabych MS-ów mniejszych
Sęk w tym, że to właśnie w Wingu te mechy są cholernie przepakowane w porównaniu do starszych serii. Tutaj mogą w nie strzelać a one stoją twardo, w starszych niemal od razu padały i łatwo wcale nie miały. Idealny przykład - Victory Gundam, gdzie tytułowe mechy mocą wcale nie przewyższają zwykłego mięsa armatniego.
W ramach podsumowania, Wing oraz Destiny to chyba jedyne gundamowe produkcje wzbudzające tyle kontrowersji. Obie dość drastycznie podzieliły fanów na zwolenników i przeciwników. Osobiście należę do tych drugich w obu przypadkach. Nie mam nic przeciwko jeśli komuś dane serie się podobają (przynajmniej seansu nie odbiera jako czas stracony) lecz warto czasem poszerzyć horyzonty o inne produkcje, a nie wielbić tylko jedną.
Myślę, że Wing przypasuje osobom oczekującym efekciarskich walk mechów oraz mało wymagającej fabuły. Niemniej jednak osoby oczekujące po anime z mechami czegoś więcej niech trzymają się z daleka.
Także nie radziłbym spisywać na straty starszych serii tylko ze względu na ich wiek oraz nie tak udziwniony wygląd mechów. Te serie nawet dzisiaj mają wiele do przesłania i zaoferowania, mimo dość odmiennej od nowych anime formy.