to teraz ja rzucę swoje 3 grosze.
po pierwsze: pierwszy GoW jest wciąż absolutnym debeściakiem [GoW2 to dla mnie niedoróbka straszna i wielki zawód, nawet jeśli skończyłem dwukrotnie tę cześć] i niestety CoO nie sięga mu poziomem, ale przynajmniej bardzo się stara. bo robi to dobrze.
drugie: grafika. jaka jest widzi każdy, więc nie mam po co więcej lukru dorzucać.
trzecie: grywalność. duża. bardzo duża. zwłaszcza jeśli zacznie się od razu na hardzie grać, a potem na very hardzie. męczę właśnie na very i stale zgrzytam zębami, bo stale ginę, ale gram dalej.
czwarte: za mało bossów. do tego
Persefona jako finalny boss nie za bardzo mi pasuje, nawet jeśli fabularnie ma to sens i w sumie była fajna jako przeciwnik. gwoździem do jej trumny jest checkpoint przed samą walką, za który ktoś powinien zawisnąć. zdecydowanie winna tam być walka z tytanem, który na szczęście ma swoje 3 grosze w tej epickiej potyczce. charon to klasa sama w sobie [zwłaszcza to, jak kratos go wykańcza].
piąte: wielki żal za lost levels. zgaduję, że albo czas, albo brak miejsca na UMD nie dały, wsadzić ich do gry, ale IMO autorzy nie powinni pokazywać jak bardzo lepsza ta gra mogła być. po zmęczeniu gry na hardzie w 6h, dla mnie ten filmik był tylko powodem do potężnej irytacji.
szóste: kapitalna alternatywna broń. wreszcie w historii GoW coś, co skutecznie zastępuje blades of chaos. rispekt.
siódme: niewykorzystanie w pełni motywu
córki kratosa , za który panowie z RAD i tak mają mój respekt, bo mało kto stara się nadać jakąkolwiek głębię bohaterom nawalanek.
ósme: to jest wciąż Kratos. człowiek z permanentnym w(pipi)em na mordzie, który na widok ogromnego bazyliszka tylko szykuje swoje ostrza. prawdziwy madafaka na miarę Jacka Bauera

jak dla mnie mocne 8 GoW:CoO dostaje. teraz tylko czekam na GoW 3, na który szykuję już pieniądze, choć boję się, że dadzą ciała jak z GoW 2.