2razyjot
10 04 2007, 13:53
Po pierwsze - to nie film promowany nazwiskami duetu T&R - panowie sa za nie W PELNI ODPOWIEDZIALNI!!!
"Hell yeah" czyli "kur.w.a tak" i "hip-hip-hurra" jak mawia poeta! Panowie powrocili, stworzyli dwie osobne opowiesci, ktore wyswietlane podczas jednego seansu zbieraja mocne opinie na zagranicznych serwisach! O czym mowa? Pobudka!!!
Premiera w USA odbyla sie w zeszly piatek.
Recka z imdb.comPlakacik ze Stanow:

U nas premiera rozbita na dwie czesci czyli "trzepiemy hajs". Pierwsza to "Grindhouse vol. 1 - Death Proof" premiera... 8 czerwca a druga rezyserowana przez imc Rodrigueza premiere bedzie miala... 20 lipca a zwac sie bedzie "Grindhouse vol. 2 - Planet Terror". Super szybka premiera, nieprawdaz? Kto by sie jednak martwil, jaskolki cwierkaja ze trzy litery mVs szykuja "fine quality silver" wiec pompompom. ;]

O samym filmie slow kilka?
CYTAT(filmweb.pl)
Grindhouse - "Planet Terror"
Małe miasteczko w, którym władzę sprawuje okrutny i brutalny szeryf. Swą władzę pokłada w układach z miejscowymi bandytami. Prowadzi nieczyste interesy, które szkodą innym mieszkańcom. Jednak nikt z nich nie ma odwagi się mu przeciwstawić. Dawno ludzie stracili wiarę w coś lepszego a ich życie ogarnęła brutalna walka o przetrwanie. Źli ludzie stali się sędziami i nadzorcami życia, a dobrych już nie ma.
Pewnego dnia pojawia się seksowna, tajemnicza, kobieta, która zamiast nogi ma karabin maszynowy. Jej imię to Cherry (Rose McGowan). Tancerka klubu go-go, dawniej miła i przyjazna ale to już przeszłość. Teraz to bezlitosna "maszyna". Jej marzeniem jest zabić i pozbyć się wszystkich szumowin z miasteczka. Pomaga jej porywczy i zdolny Wray (Freddy Rodriguez).
Cherry ma za sobą wszystko co kochała. Do stracenia nie ma nic dlatego jest tak groźna. Młoda, seksowna i uzbrojona Cherry rusza do miasta.
Grindhouse - "Death Proof"
Historia psychicznego, sadystycznego, pozbawionego uczuć, niezwykle uzdolnionego kierowcy Stuntman Mike (Kurt Russell). Działa jak magnez na piękne, młode, seksowne kobiety, które z przyjemnością zabija. Robi to w wielkim stylu, czyli swoim piekielnym samochodem.
Kim jest Mike. Facetem, który przebada za obskurnymi barami pełnymi seksownych dziwek. Osobą, która zapycha się nachos, pije bez umiaru, a rano jest budzi się bez kaca. Stuntman jest postrachem, każdego miasta do którego przybywa. Tak szybko jak się pojawia, tak szybko znika bez śladu.
Nikt nie jest w stanie go powstrzymać, gdyż nigdy nikt tego nie próbował. Dlaczego? Bo każdy się go boi i nikt nie odważy sie coś z tym zrobić.
Stuntman Mike to facet, który lubi seks, alkohol i szybką jazdę. Uwielbia zabijać i robi to dobrze.
Po wiecej informacji odsylam na Polska stronke Grindhouse, ktora w przeciwienstwie do steku bezuzytecznych smieci pokroju oryginalnych stron gdzie masa reklam i smieci nie zawiera konkretow tak tutaj jest slicznie i TWORZA JA FANI!!!Ja osobiscie jestem o krok od seansu... Dam znac niebawem. ;]]]]]]]
jeszcze nie było o tym tematu? trailery rozpier.dalają czerep. jak ktoś lubi obu panów i tego rodzaju eksperymenty to na bank się nie zawiedzie.
film (filmy?) na ign.com zbiera swietne recenzje (przede wszystkim wersja Tarantina, good). 8/10!
oby był lepszy niż ''From Dusk Till Dawn '' . Zabawna rozpierdzielanka do szybkiego łyknięcia i jeszcze szybszego zapomnienia .
CYTAT(wozek @ 10 04 2007, 18:20)

film (filmy?) na ign.com zbiera swietne recenzje (przede wszystkim wersja Tarantina, good). 8/10!
a od kiedy ign.com to jakis autorytet filmowy?sporo osób przed 300 pisalo jak to ign nie ocenil tego filmu a wiadomo jak wyszlo...
Jestem świeżo po Planet Terror i fikcyjnych trailerach. Łeb mnie napiernicza więc zostawiłem sobie Death Proof na jutro. Drodzy państwo, Planet Terror wymiata po całości! Dawno się tak nie ubawiłem, mamy tu mnóstwo czarnego humoru, obleśnych scen, płytkich dialogów i ogólnie zabawy kinem. Babka z karabinem zamiast nogi to pomysł tak absurdalny że aż genialny. Rose McGowan zagrała fantastycznie, cały film jest świetnie obsadzony, szkoda tylko że Fergie dostała zbyt krótką rólkę. Kiedy na ekranie pojawia się mistrz Q, banan na twarzy podwaja się, to bez wątpienia jego najlepsza rólka z dotychczasowych. Jak chodzi o stronę techniczą to za muzykę i zdjęcia jak zwykle odpowiadał sam Rodriguez i przyznam że dobrze mu to wyszło. Główny motyw muzyczny jest dość charakterystyczny i świetnie pasuje do klimatu filmu. W filmie jest dużo akcji i generalnie każdy będzie się świetnie bawił. Być może Planet Terror nie jest najlepszym filmem o zombie, ale zdecydowanie jest najlepszym filmem o kobiecie z karabinem zamiast nogi

Ocena dla Planet Terror: 9/10
Ocena dla fikcyjnych trailerów: 10/10
O trailerach nie piszę bo to samemu trzeba zobaczyć, masakra!
CYTAT(2crazyjot)
Działa jak magnez na piękne, młode, seksowne kobiety,
A co, wzmacnia im kości i usprawnia krążenie:)?
Co do filmów to nie mam pojęcia, co z tego wyjdzie. Bo z jednej strony "Wściekłe psy" i "Jackie Brown", z drugiej wspomniane "Od zmierzchu do świtu" czy projekty, w które Tarantino angażował się pośrednio - Quentin balansuje na granicy między świetną zabawą, a niesmacznym kiczem. Obejrzę pewnie w okolicach polskiej premiery i chociaż - jak wielu - czuję miętę do tego reżysera, to nie omieszkam opieprzyć filmu, jeśli będzie słaby.
2razyjot
26 04 2007, 11:44
Dla wszystkich kozystajacych z napisow.org/kinomania.org - pojawily sie juz napisy bo pewnie sa wsrod nas nieslyszacy, ktorzy czekaja na to zeby obejzec wreszcie. Wiec napisy juz sa. Milego seansu.
Chcialem isc na ten film do kina, ale po komedii z premiera/podzialem na 2 czesci/dwumiesieczna przerwa postanowilem nie dac dziadom zarobic i film najnormalniej w swiecie ukrasc (i dziwia sie, ze tyle piractwa sie legnie

Zobacze - moze sie 'odgniewam' na premiere DVD.
Oba filmy zadna rewelacja na pewno nie sa, ale nie nudza i fajnie sie je oglada. Planet Terror to duzo kiczu w starym, dobrym stylu, gole cycochy, litry krwi itp. Niepotrzebnie ogladalem trailery, bo przez caly film czekalem na wiadome sceny i na koncu sie troche zawiodlem.
Death Proof gatunkowo calkowicie odmienny, potrafi troche zwolnic tempo, ale warto poczekac do konca. San Andreas na poza miejskich terenach, normalnie. Smiechu tez jest sporo.
Osobna bajka to trailery fikcyjnych filmow. Kazdy z nich to w pewnym sensie wariacje na temat juz istniejacych filmow, jedne bardziej, inne mniej rozpoznawalne. Sa swietne i ma sie ochote z miejsca obejrzec ich pelne wersje. Szkoda, ze jest ich tak malo.
Po paściarskiej 300 w koncu film, na ktorym pomimo masy kiczu (tu akurat zamierzonego) nie krzyczysz z zazenowania: 'O losie!
2razyjot
27 04 2007, 19:26
Planet Terror wciagniety lewa dziura od nosa, na swierzo po seansie postaram sie skrobnac to i owo.
Od razu uprzedzam amantow kina Tarantino i Rodrigueza ze jesli oczekuja w tym filmie czegos swiezego i odkrywczego z zakretasami fabularnymi to niech poczytaja sobie w google, coz to takiego "grindhouse", dla leniwych wersja skrocona.
KOD
Grind House, def. Miejskie kino, które swoją świetność przeżywało w latach 30. i 40. w USA. Na program Grind House nazywany “grinding out” składały się dwa filmy klasy “B” emitowane jeden po drugim.
Terminu Grind House nie należy mylić z gatunkiem filmowym “exploitation film”. Grind House to po prostu miejsce, gdzie takie filmy wyświetlano. Natomiast “exploitation film” to film eksploatacyjny tj. niskobudżetowy film o niskiej wartości artystycznej, film kultowy; film półpornograficzny. Samo słowo “exploitation” znaczy również wykorzystanie, ale i wyzysk.
Więcej na ten temat znajdziecie w wikipedii (niestety wersja tylko angielska): http://en.wikipedia.org/wiki/Grindhouse
Jak wiec widac to taka swoista podroz w czasie, dla wybranych nalezaloby dodac bo jesli ktos nie lubi kiczowatych slasherow z dawnych lat to i nazwisko dwoch tworcow raczej nie pomoze. Reszta niech zakasa rekawy...

Nieudany eksperyment wojskowy staje sie przyczyna ostrej rzezi w rytmie strzelajacych giwer, rozrywanych pognitych cial, odrywanych konczyn i wyjadanych mozgow. Umarlaki atakuja a przeciwstawic moze im sie tylko grupka ocalalych na ktorej czele stanie laska z karabinem zamiast nogi (!!!) i jej rownie mocarny kompan, ktory potrafi wyciagnac kilka asow z rekawa swojej skorzanej kurtki...
Film traci tandeta i kiczem, ale wlasnie taki mial byc i mi to cholernie pasuje. Zawsze mialem slabosc do filmow z zombiakami, szczegolnie tych starych (ktoras tam woda po kislu zwanym "night of the living dead") gdzie fabula schodzila na dalszy plan a po ziemi tarzaly sie bryzgajace posoka korpusy. Fabula jest dla bezmozgow, ciagle ktos bluzga, strzela, kretynskie i przerysowane akcje i dialogi bohaterow daja ognia a w to wszystko wlozone sporo serca i zamilowania tworcy (Rodriguez).
Oglada sie bardzo przyjemnie, nie jest to zadna rewelacja i film do obejzenia na "juz" aczkolwiek mila odskocznia od dzisiejszego hollywood i podroz swoistym wehikulem czasu. Technika wykonania filmu rowniez przywodzi na mysl stare kina w ktorych odbywaly sie miejskie seanse - pasy na ekranie, filtr "dodajacy lat" obrazowy no i swietne trailery fikcyjnych (?) filmow rezyserowane przez chociazby Eli Roth czy Roba Zombie! Polecam dla fanow oldschoolowej jatki!! DEFINITYWNIE! Reszta moze sprobowac ale nie wroze im zbyt dobrych wrazen...

Moja opinia nt. "Death Proof" w rezyserii Tarantino jutro, o ile ktos w ogole to czyta. ;]
2razyjot
28 04 2007, 12:44
Deathproof rowniez zaliczony. Jest nudny, opiera sie na dialogach, po jakims czasie nuzy. Wszystko ratuja koncowe minuty, niezle poscigi i mordoklepka. Bez rewelacji IMO. Fani tworczosci Quentina zwroca uwage na uklony w postaci ujecia "z bagaznika" czy nazwy jadlodajni pojawiajace sie w jego poprzednich filmach, jest i rowniez sam on na drugim planie. Ogolem filmik Rodrigueza o wiele bardziej przypadl mi do gustu, ten Quentina jest zwyczajnie cienki, zabraklo tego "czegos", zakonczenie nie rekompensuje calosci - ja wiem, ze to filmy klasy "b" itd. ale chyba nie do przesady. -_-
Mozna rowniez zobaczyc trailer Eli Rotha, fajne te zwiastuny swoja droga - czuc powiew oldschoolu.

Ocena calosci? Sam nie wiem. Z jednej strony fajnie sie to oglada, z drugiej zalowalbym $ wydanych na kino za sprawa "deathproof" wiec raczej jakos XViD/edycje DVD polecam zobaczyc. Jako wielki fan T&R oceniam filmy na mile lechtajace, ale zadnej rewelki i objawienia w tym nie widze. Nie wiem tez do konca do kogo mialy trafic te obrazy bo skoro takie kina miejskie prosperowaly w latach 20-40 to kurde... Sa tu tacy? Oo'
To nie 'Pulp Fiction', zwyczajny przecietniak do obejzenia i zapomnienia; gadanie ze taka konwencja, pomysl itp. niczego mi nie rekompensuje. Bo "Planet Terror" jest niezly i mnie porwal ale jako fana filmow gore itp., co jesli takim sie nie jest? Hmmmm...
maciek88
30 04 2007, 07:50
CYTAT(2razyjot @ 28 04 2007, 13:44)

Nie wiem tez do konca do kogo mialy trafic te obrazy bo skoro takie kina miejskie prosperowaly w latach 20-40 to kurde... Sa tu tacy? Oo'
"Grindhouse" to hołd dla exploation. Tak nazywa się w Ameryca realizowane za grosze, bardzo brutalne, balansujące na granicy pornografii horrory, filmy sensacyjne i kung-fu, które były najbardziej popularne w latach 60. i 70. ubiegłego wieku.cytat z Newsweeka
co do filmu to chyba niebawem ukradne bo jakoś nie chce mi się czekać do lipca. później pewnie i tak pójdę do kina.
2razyjot
30 04 2007, 10:17
CYTAT(maciek88 @ 30 04 2007, 08:50)

"Grindhouse" to hołd dla exploation. Tak nazywa się w Ameryca realizowane za grosze, bardzo brutalne, balansujące na granicy pornografii horrory, filmy sensacyjne i kung-fu, które były najbardziej popularne w latach 60. i 70. ubiegłego wieku.
Ups, na kacu pisalem. -__-'
Swoja droga patrzac z perspektywy czasu zalowalbym $ na bilet w kinie!
uff , półtorej godziny jak z bicza strzelił . Jest znacznie lepiej niż w ''Od Zmierchu do świtu '' . Bardziej krwawo , więcej czarnego humoru ( m.in text z papieżem

) , a przede wszytkim bardziej efektownie niż w 300 . Pachnie kiczem i horrorami klasy b sprzed 30 lat , ale podczas seansu nie mamy uczucia znużenia , schematyczności . Jest trochę sadyzmu ( obrzęki i zwyrodnienia paru pacjentów w szpitalu niezbyt idealnie komponuja się z kolacją , także uprzedzam na wstepie - by byc naczczo

Co wrazliwszi moga nie wytrzymać takich widoków

) , nawiązan do wspólczesnej sytuacji na swiecie ( mowa o Bin Ladenie) , i paru znanych jednostek ( m.in kolo z Zagubionych ) . Sporo komicznych sytuacji , niemniej widowiskowych zgonów , i parę ładnych laseczek . Jak na kino wieczorne kino rozrywkowe sprawdza się wprost idealnie

Poki co
Planet Terror zaliczam do udanych .
8/10
Mam powazny dylemat

Z jednej strony takie filmy chce ogladac w kinie (sry osobiscie kazdy film wole ogladac w kinie, bez znaczenia kto co ma w domu)...kocham kicz (z calego serac polecam forum
http://bad-good.org/phpBB2/index.php, a swiadomy kicz w wykonaniu ww duetu powinien wymiatac.
Z drugiej strony mamy naszych wydawcow, ktorzy zabijaja idee tworcow (pomine juz fakt, ze jest to ingerencja w dzielo

) i chec zarobienia kaski na nazwiskach przeklada sie nad film...
Pytanie czy warto przekladac forme nad treść...
oswieci mnie ktos o co chodzi z falszywymi trailerami?
CYTAT(bajej @ 3 05 2007, 16:33)

oswieci mnie ktos o co chodzi z falszywymi trailerami?
No po prostu są fałszywe

Nakręcone dla jaj, prześmieszne, jajcarskie, kiczowate. Ale podobno będzie film pełnometrażowy na podstawie jednego z nich (chyba Machette). Nie będę opisywał dokładnie tych trailerów bo jak sam je zobaczysz to będziesz miał duży ubaw.
puszczane sa w kinie? czy tylko w necie?
Normalnie w kinie, przed i w trakcie Grindhouse (przed Planet Terror i w przerwie między PT a DP). Stanowią część projektu Grindhouse czyli Planet Terror + Death Proof + fikcyjne trailery. W wersji DVD też pewnie będą. A w necie też pewnie można je znaleść, youtube czy cuś. Ale nie wiem bo nie szukałem.
CYTAT
Jest nudny, opiera sie na dialogach
dialogi chłopie to było między innymi kłotnia między Herveiyem Keitelem a Steve Buscemi w Resrvoir Dogs , czy konwersacja w restauracji między Samuelem.L Jacksonem a Timem Rothem w Pulp Fiction. Tu mamy przez 90 % czasu filmu zwyczajne plotkowanie bab , o tym , która przeleciała jakiegoś chłoptasia . Rozmowy trzeba przyznać pozbawione polotu i ikry , znany z dosyc specyficznego humoru Tarantino tutaj niestety daj ciała . Po prostu . Zasmiałem się może ze dwa razy (publicznośc amerykańska chyba w tym mi pomogła ;D) ,ale na tym koniec . I gdy wydawało się ,że film wkracza na właściwe tory znów 3 babki i znów ględzenie o d.upie marynie . Podobała mi się za to , i to bardzo sekwencja
3 poszczególnych zgonów kobitek i tak jak tu mówil 2xj pościgi . Kurt Russel zagrał tu główną rolę a na ekarnie może go ujrzeć przez 15-20 minut

Wielbicielom Quentina może ten obraz się spodoba (choc naprawdę wątpie w to szczerze )ale postronnym ludzi napewno nie .
Najgorszy film Tarantino .
5/10
No, wreszcie sie doczekalem Death Proof w kinie. Nie sciagalem, co to to nie. Kazdy film jest przeznaczony do kina, ale Grindhouse to juz wybitnie. Te "urwane" ujecia, "zaklocenia", zniszczona tasma filmowa, tylko w kinie wyglada to wiarygodnie i klimatycznie. I nie ma tu nic do rzeczy ze nam film podzielili na 2 czesci, bo to byla ODGORNA decyzja producenta filmu. Za to w nagrode obejrzalem sobie Death Proof w wersji dluzszej o 37 minut:). Tak, w ramach niejako rekompansaty mamy wersje "rezyserska", ktora miast trwac 90 jak w USA trwa 127 min. Ciekawe co wycielo w Amerykanskiej wersji? Ogladal ktos obie wersjie "Śmiercio-odpornego"? Niech rzuci roznicami. Sam film jak najbardziej pozytywny. Co prawda nie jest to Kill Bill (moj faworyt u Tarantino) ale jest po mojemu b. dobrze. Mamy tu mnostwo znamiennych dla rezysera dialogow bedacych w jakims sensie "zlotymi myslami", ALE w wykonaniu "dziwek", co troche drazni, bo ilez mozna sluchac gderania odmozdzonych lolitek. Za to sceny samochodowe jak najbardziej trzymajace w napieciu, zwlaszcza, ze nie uzyto przy nich nawet pol efektu komputerowego. Sama kaskaderka, rzeczywiste zniszczenia wozow - wypas. Co najlepsze, film ma KLIMAT. Balem sie ze te dialogi moga pozbawic filmu feeleingu znanego z trailerow, ale milo sie zaskoczylem. Jest jak powinno byc. Jedynym zawode jest mimo wszystko krotki wystep Stuntman Mike'a. Myslalem ze bedzie go wiecej a jego popisow samochdowych tym bardziej. Ogolnie jednak polecam.
Partyzant
21 07 2007, 11:47
Widziałem wszystkie filmy Tarantino więc mam jakiś przegląd jego twórczości. Jestem też jego fanem.
Otóż do "RD" czy "PF" a nawet Kill Billów ne ma porównania.
Słabe i naprawdę nudne dialogi, film ma kilka niepotrzebnych dłużyzn, za mało jest głównego bohatera. Fabuła jest też kiepska.
Denerwujące jest to że QT zrobił film feministyczny a takie Deathproof niestety jest. Tutaj to laski sa górą, to one rzucają mięsem, one prowadzą prawie wszystkie dialogi.
To się staje już powoli nudne.
Film potrafi być chwilami efektowny i jest ciekawie zrealizowany. Jest parę smaczków dla fanow typu "Big Kahuna Burger". Jako kicz spełnia swoją rolę, ale napewno nie jest wybitnym filmem QT.
W kinie niestety nie pokazali "fake trailerów"
Moja ocena: 6/10
2razyjot
21 07 2007, 12:57
Partyzant - jak to nie puscili trailerow? O ile pamietam w wersji USA byl trailer "Machette" i "Swieto dziekczynnienia" po "death proofie"...

CYTAT(KOMODO @ 20 07 2007, 21:27)

I nie ma tu nic do rzeczy ze nam film podzielili na 2 czesci, bo to byla ODGORNA decyzja producenta filmu. Za to w nagrode obejrzalem sobie Death Proof w wersji dluzszej o 37 minut:). Tak, w ramach niejako rekompansaty mamy wersje "rezyserska", ktora miast trwac 90 jak w USA trwa 127 min.
Tym bardziej dobrze ze nie lazlem na to do kina, zanudzilbym sie na smierc w pi.z.dziec, film przecietny, IMO najgorszy w dorobku Tarantino. Juz w wersji podstawowej czekalem tylko az sie skonczy, ogladalem z sentymentu do poprzednich tworow Quentina.

Za to "Planet Terror" to jest to, na co uderze do kina, muahahahaha!
To ja nie wiem jak mogl Ci sie podobac Pulp Ficition w ktorym TYLKO gadali. Na temat Royala z serem. Dziwne wiec, ze Death Proof gnoisz za ten aspekt wlasnie. Partyzant mowi o braku trailerow w POLSKIEJ wersji bo w istocie ich nie bylo. Szkoda, bo "Thanksgiving" dawalo rade w szczegolnosci. "It's blood", "Son of a bitch":D.
Partyzant
21 07 2007, 13:46
CYTAT(KOMODO @ 21 07 2007, 14:21)

To ja nie wiem jak mogl Ci sie podobac Pulp Ficition w ktorym TYLKO gadali. Na temat Royala z serem. Dziwne wiec, ze Death Proof gnoisz za ten aspekt wlasnie. Partyzant mowi o braku trailerow w POLSKIEJ wersji bo w istocie ich nie bylo. Szkoda, bo "Thanksgiving" dawalo rade w szczegolnosci. "It's blood", "Son of a bitch":D.
Tylko że dialogi w wykonaniu Julesa i Vincenta odstawiają o lata świetlne te durne babskie gadki. Tak właściwie można było się delektować samymi dialogami. Tutaj dialogi są nudne i zbyt długie . Może nie podobają mi się bo jestem facetem? W końcu to feministyczny film.
No i jeszcze końcówka - pod względem akcji spoko ale czy główny bohater musi
ginąć jak jakiś "sucka"?
A co do trailerów - rzeczywiście, takiego "Thankgiving" szkoda jak cholera

CYTAT(2razyjot @ 21 07 2007, 13:57)

Partyzant - jak to nie puscili trailerow? O ile pamietam w wersji USA byl trailer "Machette" i "Swieto dziekczynnienia" po "death proofie"...

Pewnie gdyby obydwa filmy leciały jeden po drugim to i trailery by były.
Ale ktoś postanowił podwójnie zarobić.
Powtarzam, rozdzielenie filmow to byla ODGORNA decyzja i czy pojedziesz do szabow, zabojadow, makaroniarzy - tez obejrzysz film podzielony na 2 osobne. "Bo u nas nie ma tradycji podwojnych seansow". Cos w tym w sumie jest. Podejrzewam ze "zniszczona tasma" czu urwane ujecia przez wiekszosc Polskich widzow beda rozpatrywane jako blad operatora projektora albo faktycznie zly stan tasmy. My tego w sumie nie czaimy, ale chetnie sprobowalbym jak to bylo. Poczekam na edycje DVD. Mam nadzieje ze Death Proof zapodaja w obu wersjach no i dorzuca zwiastuny. Moze wydadza tez special edition, czyli oba filmy w jednym pudle? Musze urzazic sobie w chacie taki podwojny pokaz, nie ma bata.
Partyzant
21 07 2007, 14:09
CYTAT(KOMODO @ 21 07 2007, 14:58)

Powtarzam, rozdzielenie filmow to byla ODGORNA decyzja i czy pojedziesz do szabow, zabojadow, makaroniarzy - tez obejrzysz film podzielony na 2 osobne.
No to mam nadzieję że trailery zostaną pokazane przy "Planet of terror"
CYTAT(KOMODO @ 21 07 2007, 14:58)

Podejrzewam ze "zniszczona tasma" czu urwane ujecia przez wiekszosc Polskich widzow beda rozpatrywane jako blad operatora projektora albo faktycznie zly stan tasmy.
Myślę że to było celowe zagranie nawiązujące do kiczowych i starych filmów lat 70-tych. Jednak publika reagowała jakby to był błąd montazysty.
Tak samo odetchnęła z ulgą kiedy obraz z powrotem wrócił na kolorowe tory
CYTAT(Partyzant @ 21 07 2007, 15:09)

CYTAT(KOMODO @ 21 07 2007, 14:58)

Powtarzam, rozdzielenie filmow to byla ODGORNA decyzja i czy pojedziesz do szabow, zabojadow, makaroniarzy - tez obejrzysz film podzielony na 2 osobne.
No to mam nadzieję że trailery zostaną pokazane przy "Planet of terror"
CYTAT(KOMODO @ 21 07 2007, 14:58)

Podejrzewam ze "zniszczona tasma" czu urwane ujecia przez wiekszosc Polskich widzow beda rozpatrywane jako blad operatora projektora albo faktycznie zly stan tasmy.
Myślę że to było celowe zagranie nawiązujące do kiczowych i starych filmów lat 70-tych. Jednak publika reagowała jakby to był błąd montazysty.
Tak samo odetchnęła z ulgą kiedy obraz z powrotem wrócił na kolorowe tory

A pamietasz ucieta o jaka sminute scene "tanca", ew. nagle przeskoki o kilka sekund w przod? Czasami rowniez zapetal sie obraz albo dzwiek, ew lataly pionowe paski jakby tasme niewiadomo ile razy puszczali. I to bylo zamierzone. Sam Tarantino o tym mowil. Obaj panowie filmy chcieli jak najbardziej uwiarygodnic i zblizyc do takich wlasnie projekcji sprzed lat, kiedy jak sami mowili tasmy byly czesto bardzo zniszczone. Jak dla mnie to byl naprawde niezly bajer. Tyle wlasnie ze ludzie u nas uznaja to za blad, tym samym nie ma nawet sensu puszczac im obu filmu naraz czy dodawac do tego trailery. Skoro nie zrozumieli tak subtelnych nawiazan to co powiedza o takich wynalazkach jak 2 x filmy czy trailery filmow ktore nigdy nie powstana.
Partyzant
21 07 2007, 18:40
Wczorajszy mój seans "Deathproof" był częścią "Nocy z Quantinem" w skład której weszło kolejno: "Sin City", "Od zmierzchu do świtu" i "Deathproof" właśnie.
I wiecie co? Pokazali filmu w kolejności od najlepszego do najgorszego
Gdyby jednak pokazali DWA filmyoraz trailery napewno byłoby to lepiej.
Mam zamiar obejrzeć to po raz drugi - w końcu na początku Kill Bill trochę mnie rozczarował.
Ale nie podejrzewam by historia sie powtórzyła
P.S. Gdyby nakręcił to jakiś anonimowy rezyser, wszyscy zmieszali by to z błotem. A teraz co poniektórzy będa mówić o "arcydziele"...
CYTAT(Partyzant @ 21 07 2007, 12:47)

Widziałem wszystkie filmy Tarantino więc mam jakiś przegląd jego twórczości. Jestem też jego fanem.
Otóż do "RD" czy "PF" a nawet Kill Billów ne ma porównania.
Słabe i naprawdę nudne dialogi, film ma kilka niepotrzebnych dłużyzn, za mało jest głównego bohatera. Fabuła jest też kiepska.
Denerwujące jest to że QT zrobił film feministyczny a takie Deathproof niestety jest. Tutaj to laski sa górą, to one rzucają mięsem, one prowadzą prawie wszystkie dialogi.
To się staje już powoli nudne.
Film potrafi być chwilami efektowny i jest ciekawie zrealizowany. Jest parę smaczków dla fanow typu "Big Kahuna Burger". Jako kicz spełnia swoją rolę, ale napewno nie jest wybitnym filmem QT.
W kinie niestety nie pokazali "fake trailerów"
Moja ocena: 6/10
Partyzant Ty trzeźwy oglądałeś ten film?

przed chwilą wróciłem ludzie po seansie bili brawo-świetny klimat.po kolei.
Tytułujesz się fanem mówisz ,że obejrzałeś wszystkie jego filmy(dużo ich nie było swoją drogą) i krytykujesz w tym filmie fabułę....wybacz ale to znamię laictwa po prostu ,bo w każdym filmie tarantino jest słaba w porywach średnia fabuła ,bo nie w nich tkwi siła jego twróczości co jako fan powinienieś dostrzec.moc tarantino to własnie odgrzebywanie starych elementów czy całych konceptów dawno uznanych za kicz czy będących już u lamusa.
tak było z pulp fiction gdzie odgrzebał powieści pulp(podobnie bukowski w dziele o tym samym tytule) tak tutaj filmy grindhouse.quentin jak mało kto odgrzebując je nadaje im swój własny stempel firmowy właśnie dialogi ciągnące sie w nieskończoność ,które gdy powinno nastąpić zmiana tempa narracji po prostu dalej się ciągną.lepsze słabsze ale to one są jednym z składowych talentu tarantino.przykład travolta i jackson dystkujący w momencie gdy już powinii wejśc i zabić czy grindhouse i rozmowy w knajpie.
za mało głównego bohatera?dłużyzny?

Tarantino to nie jasio z psiej wólki ,który robi film o bestii w samochodzie i na tym się skupia.Partyzant nie oto chodzi w tych filmach:)
co do filmów feministycznych to najpierw piszesz ,że zrobił taki film i ,że...robi się to powoli nudne jakby to już jakiś ciąg był jednak...
Tarantino to wielki fachowiec jeśli chodzi o filmy i to widac właśnie tutaj gdzie korzysta z takich elementów kpina z patriarchalnej pozycji kobiety czy ewidentna skopofilia.to są podstawowe dogmaty kina feministycznego i Tarantino je bardzo dobrze zna.
no i na koniec:"sprawdza się jako kicz"?w takim razie całą twórczość QT powinieneś tak odbierać.jego geniusz polega na braniu kiczu do obróki i tworzenia geniuszu jak Pulp Fiction gdzie fabuła nie była ani o jote bardziej skomplikowane a wrażenie takie mogła robić tylko przez nagromadzenie wątków.
co do mojej opinii to poziom kill bill 1 i jest lepiej niż w przypadku kill bill 2 i jackie brown ale gorzej niż w przypadku wiadomo czego ale czasem tak juz jest ,że trudno przychodzi zmierzyć się z takim klasykiem nakręconym już na poczatku kariery.
swoją drogą genialna rola russela.świetny pastisz twardzieli kina klasy C.ten humor od linijki i męskie teksty:)
Partyzant
21 07 2007, 23:30
CYTAT(lukasz @ 21 07 2007, 22:47)

Partyzant Ty trzeźwy oglądałeś ten film?

przed chwilą wróciłem ludzie po seansie bili brawo-
No tu masz rację - u mnie tez tak było. Mnóstwo 14-latków z popcornem w ręku biło brawo.
Poza tym, film kończy się tak afektowną akcją i to na dodatek na kimś kto jest prawdziwym "pain in the ass" że to normalny odruch zadowolonych pożeraczy popcornu

. Czy to była ocena całego filmu? Szczerze wątpię
CYTAT(lukasz @ 21 07 2007, 22:47)

krytykujesz w tym filmie fabułę.
Nie da się krytykować czegoć czego nie ma. Tak samo jak nie można zabić zombie
CYTAT(lukasz @ 21 07 2007, 22:47)

co do filmów feministycznych to najpierw piszesz ,że zrobił taki film i ,że...robi się to powoli nudne jakby to już jakiś ciąg był jednak...
Kill Bill vol 1 i 2. Wiec to już trzeci z rzedu taki film. Nowomoda?
Nie musisz mi też tłumaczyć dlaczego filmy QT sa takie a nie inne. Rozumiem to doskonale, ale QT już jest twórcą kultowym a takim wysoko stawiam poprzeczkę. Nie można być bezkrytycznym, sam jako wielbiciel Gwiezdych Wojen najgłośniej krytykowałem "The Phantom Menace"
Dziś byłem po raz drugi aby spokojnie się przekonac czy miałem rację. Film ma swoje bardzo dobre momenty, no ale zdania raczej nie zmienię - jak na QT to film jest przeciętny. Max 6-7.
Aha, ponownie świetny jest ten Earl McGraw

P.S. jak narazie tylko "Jackie Brown" dostaje niższe oceny. Przypadek?
Myślę jednak że "Inglorious bastards" znowu podniosą poziom.
Franqey
22 07 2007, 12:25
Jako że postanowiłem czekać na premierę w kinie nie widziałem jeszcze "Planet Terror". Co zaś się tyczy " Death prooff" , to mam mieszane uczucia. Z jednej strony przez cały seans miałem lekkie poczucie niedosytu , co nie zdarzyło mi się przy oglądaniu żadnego wcześniejszego filmu Tarantino. Z drugiej zaś strony po wyjściu z kina i ostatniej scenie uczucie to całkowicie zniknęło. Dialogi prowadzone w filmie uważam za nieco gorsze od tych z "Pulp Fiction" , "Wściekłych psów" czy " From dusk till down" . Zdaje sobie jednak sprawę z tego że nie wynika to z tego że są kiepskie , ale z tego że są prowadzone głównie przez kobiety. Rozmowa prowadzona przez rangera z synem była wszak na poziomie do którego przywykłem. W dodatku wprowadzają one bardzo ciekawy klimat oględzin przed polowaniem. Jednakże chyba zwyczajnie bardziej się interesuję hamburgerami z "Big Kahuna" niż najnowszym tamponem. Sposób operowania pozostał typowy dla Tarantino , i chwała mu za to. Sceny pościgów są po prostu cudowne , a sekwencja zderzenia z pierwszym zestawem lasek to istny majstersztyk. Poza tym film wydał mi się nad wyraz pusty . Nawet w stosunku do reszty filmów Quentina treści jest tu bardzo niewiele. Ale nie uważam tego za wadę. Wręcz przeciwnie. Wszak sztuka nie musi mieć charakteru dydaktycznego , ani skłaniającego do myślenia. Od tego są rozprawki naukowe. Jedne co sztuka musi mieć , żeby nią pozostać to piękno , a tego najnowszemu dziełu mistrza nie sposób odmówić .
2razyjot
22 07 2007, 15:28
CYTAT(KOMODO @ 21 07 2007, 14:21)

To ja nie wiem jak mogl Ci sie podobac Pulp Ficition w ktorym TYLKO gadali. Na temat Royala z serem.
Dziwne wiec, ze Death Proof gnoisz za ten aspekt wlasnie.
Ej no, nie wmowisz mi, ze da sie porownac PF i DP bo to pomylka. 'Pulp Fiction' jest swietny pod wzgledem konwencji fabularnej, dialogow jak i muzyki - tutaj IMO mialo byc tandetnie tylko ze mialo sie podobac, a mi sie nie podobalo... Bywa.

CYTAT(KOMODO @ 21 07 2007, 14:21)

Partyzant mowi o braku trailerow w POLSKIEJ wersji bo w istocie ich nie bylo. Szkoda, bo "Thanksgiving" dawalo rade w szczegolnosci. "It's blood", "Son of a bitch":D.
No trailery rzadza. "Kobiety wilkolaki w szeregach SS", auuu-auuuuuu-auuuuuuuuu!

W kinie niebawem "Planet Terror" - to pozamiata, ni ma ch.u.j.a na Mariole zeby to sie nie spodobalo, jucha, latajace mieso, mocarne akcje i kicz ale w przeciwienstwie do filmu Quentina cholernie udany i syyyytyyyyyy!!!
A kiedy Planet Terror?

Bo cos nie widze jej w zapowiedziach. Mial byc w sierpniu i zniknal:/. Strach sie bac ale na stronie kino swiat pisza pazdziernik/listopad. Nie, to niemozliwe:P.
Partyzant
22 07 2007, 19:03
Też słyszałem o sierpniu.
Jeżeli jednak miałby to być październik to sami podcinają gałąź na której siedzą - przeciez kupa ludzi ściagnie film z netu
Najpierw film rozdzielają (ponoć sam QT tego chciał) a teraz taki poślizg?
Idiotyzm
CYTAT(Partyzant @ 22 07 2007, 20:03)

Też słyszałem o sierpniu.
Jeżeli jednak miałby to być październik to sami podcinają gałąź na której siedzą - przeciez kupa ludzi ściagnie film z netu
Najpierw film rozdzielają (ponoć sam QT tego chciał) a teraz taki poślizg?
Idiotyzm
O ile rozdzielenie jest zrozumiale, tak taki poslizg to juz komedia. Miesiac, dwa, trzy... ale Grindhouse bylo w kwietniu, jesli u nas bedzie w listopadzie to nie mam slow. Co im zajmuje tyle czasu? A taka "Piła 4" bedzie w dzien premiery.
Partyzant
23 07 2007, 16:18
Gdyby ktoś jeszczcze nie wiedział o czym mowa -
http://www.youtube.com/watch?v=7mX93iQdueoOto trailery puszczane w trakcie Grindhouse.
na szczególna uwagę zasługują : Machete (Rodriguez juz zapowiedział że film powstanie!!! - oto dowód -
http://www.imdb.com/title/tt0985694/ )oraz Thanksgiving (od Eli Rotha tego od "Hostel").
Zwróćcie uwage na reklamę meksykańskiego żarcia z "Acuna Boys" - w filmie dziewczyny mają kubek z tą reklamą.
Genialne
Oglądam właśnie amerykańską wersję Deatproof (który leciał tam jako drugi w kolejności). Już podczas napisów poczatkowych ekran gaśnie na parę sekund (dzwięk jest). Później nie ma wogóle sceny konwersacji przed barem kiedy koleś wyrywa Butterfly do samochodu.
Później nie ma sceny z "lap dance", zamiast tego jest napis "Reel missing"

Next - w scenie dialogu dwóch Texas Rangers, końcówka sceny jest połączona z robieniem fotek przez Stuntman Mike'a nastepnej czwórce dziewczyn. Sam dialog jest też skrócony, ne ma linijki o oglądaniu wyścigów Nascar np
Zapodaj wiecej roznic jesli wylapiesz. Gdzies musialo wsiaknac bagatela pol godziny filmu.
Partyzant
23 07 2007, 18:00
Nie ma WOGÓLE sceny sprzed supermarketu kiedy Stuntman Mike po raz pierwszy spotyka dziewczyny. Nie ma sceny kiedy laski kupują te pisemko w supermarkecie, nie ma też momentu jak obraz się zmienia na czarno-biały i vice-versa. Sam dialog o chłopaku Abernathy jest też lekko skrócony.
Dialog przed "kupnem" Dodge'a również obcięty oraz początek "pokazów" ma masce Dodge'a też
A na koniec - nie ma tej charakterystycznej sceny po ukazaniu się napisu "The End" oraz wógole nie ma napisów końcowych.
Ogólnie film jest przez to łatwiejszy do przełknięcia bo nie ma dłużyzn. Tylko czy aby QT wyciął to co trzeba?
Wiesz, moze i nie ma dluzyzn, ale jak to opisales... to ciesze sie ze mieszkam w Polsce:). Wycieli kilka naprawde zacnych scen. Market, bar itp. Ale ze ruszyli sceny "samochodowe" to juz nie wiem po jaka cholere.
para szeryfów dokonywała oceny krajobrazu po bitwie równiez po rzeźni w kościele w el paso w kill bill
Partyzant
23 07 2007, 22:08
CYTAT(KOMODO @ 23 07 2007, 20:59)

Ale ze ruszyli sceny "samochodowe" to juz nie wiem po jaka cholere.
To znaczy - nie ruszyli samych pościgów tylko wycięli troszkę durnych gadek poprzedzających wejście Zoe na samochód.
Btw - Zoe Bell dublowała Umę Thurman w Killl Billu.
Właśnie przede mną leży "Planet Terror", zastanawiam się czy obejrzeć.
teraz sie wku.rwiam że zamiast na grindhouse poszedłem na szklaną pułapke 4 w kinie

ja jeeebie. stary sie uparł na szklaną pułapke i miał

btw 7/10 (za dużo wręcz śmiesznych akcji)
Faster Pussycat, Kill, Kill, Kill!!!

Kop z pięty w ryja. Za cholerę nie rozumiem ludzi narzekających na Deathproof, a najbardziej tych co się na filmie nudzili. Po tych bredniach szerzących się w necie, w gazetach, szedłem na pierwszą część Grindhouse pełen obaw. Się zdziwiłem. Z prawie 2,5 godzinnej wersji filmu nie wyciąłbym ani jednej sceny. Wywalili lap dance? Pochlastałbym żyletą. Wciągnięte noskiem surowe widowisko, robiące wrażenie większe niż Kill Bill. Zaje bisty hołd. Dialogi to Tarantinowski specjał, pychota - ogromna radocha, aktorski kunszt, potężny slang, cudne mięsko. I w końcu wiadomo, że foot massage jednak COŚ znaczy, Quentin obstawiał zdanie Vincenta Vegi

Poza tym jak zawsze "zaje-ku/rwa-bista" muzyka, stylizowane ujęcia, rozwalający Russel i na deser ujęcia samochodowe. Petarda, to trza samemu zobaczyć. Bawią mnie krytycy rozpaczliwie szukający w Deathproof drugiego dna i jakiegoś sensu, głębokiego przesłania. Misie z "Wprost" i innych szmatławców, za same spoile bym ich czymś tępym po twarzy potarmosił. Energiczna masakra, to JEST tru exploitation movie, cudownie obsadzony, zrealizowany. Z powodzeniem mógłby straszyć amerykańców w latach 70

Jednak teraz jest 2k7 ;o, więc wiadomo, że reżyser puszcza oko do widza. Polskie tłumaczenie by Śmiałkowski to trochę przegięcie kutafonga ("this sucks" - "ch/ujnia z grzybnią z patatajcem":f), ale świetnie oddaje atmosferę dialogów. Ogólnie nie ma co pierdzielić, czaję się na drugi seans, zacieram przeszczepy na Planet Terror. Jak nie (pipi)ną jakiegoś nocnego maratonu z pełnym, reżyserskim Grindhouse, to strzelę focha. Ino niech się Tarantino zabierze za jakiś normalny film teraz, koniec opieprzania się.
CYTAT( @ 28 04 2007, 13:44)

Ogolem filmik Rodrigueza o wiele bardziej przypadl mi do gustu, ten Quentina jest zwyczajnie cienki, zabraklo tego "czegos", zakonczenie nie rekompensuje calosci - ja wiem, ze to filmy klasy "b" itd. ale chyba nie do przesady. -_-
lol
2razyjot
26 07 2007, 07:34
CYTAT(Colio @ 25 07 2007, 23:04)

CYTAT( @ 28 04 2007, 13:44)

Ogolem filmik Rodrigueza o wiele bardziej przypadl mi do gustu, ten Quentina jest zwyczajnie cienki, zabraklo tego "czegos", zakonczenie nie rekompensuje calosci - ja wiem, ze to filmy klasy "b" itd. ale chyba nie do przesady. -_-
lol
Sam jestes lol, nie kazdemu widzowi, nawet fanowi Tarantino, ktory poprzednie filmy wciagal jak kreche koxu musialo sie to podobac. Sama koncepcja na powrot do przeszlosci jesli chodzi o 'grindhouse' jak najbardziej spox, dobre pod wzgledem technicznym, 'death proof' zwyczajnie mnie nie porwalo - dla mnie gadanina wyszla i tyle; ale taka bez wyrazu. O ile w 'Reservoir Dogs', 'Pulp Fiction' byly mocne postacie i dialogi zapadajace w pamiec tak chyba ja szowinista jestem bo laski mnie nie ruszyly i ich pi.e.r.d.o.le.nie. Na szczescie Rodriguez zrobil to, czego sie spodziewalem.
naprawde nierozumiem jak wam sie ten film nie podobac...no ale sa ludzie i ludziska ;S
2razyjot
26 07 2007, 13:07
CYTAT(JJJ @ 26 07 2007, 13:01)

naprawde nierozumiem jak wam sie ten film nie podobac...no ale sa ludzie i ludziska ;S
Noz kurde to ze mi sie nie podoba to nie jest afisz ze jestem na "nie" z komercja i tym co podoba sie wszystkim, uzasadnilem w poprzednich postach czemu mnie nie ruszylo. Nie mam ochoty sie powtarzac. ;]
CYTAT(2razyjot @ 26 07 2007, 08:34)

CYTAT(Colio @ 25 07 2007, 23:04)

CYTAT( @ 28 04 2007, 13:44)

Ogolem filmik Rodrigueza o wiele bardziej przypadl mi do gustu, ten Quentina jest zwyczajnie cienki, zabraklo tego "czegos", zakonczenie nie rekompensuje calosci - ja wiem, ze to filmy klasy "b" itd. ale chyba nie do przesady. -_-
lol
Sam jestes lol, nie kazdemu widzowi, nawet fanowi Tarantino, ktory poprzednie filmy wciagal jak kreche koxu musialo sie to podobac. Sama koncepcja na powrot do przeszlosci jesli chodzi o 'grindhouse' jak najbardziej spox, dobre pod wzgledem technicznym, 'death proof' zwyczajnie mnie nie porwalo - dla mnie gadanina wyszla i tyle; ale taka bez wyrazu. O ile w 'Reservoir Dogs', 'Pulp Fiction' byly mocne postacie i dialogi zapadajace w pamiec tak chyba ja szowinista jestem bo laski mnie nie ruszyly i ich pi.e.r.d.o.le.nie. Na szczescie Rodriguez zrobil to, czego sie spodziewalem.

Chodziło mi o to "ale chyba nie do przesady". Tarantino by pewnie zacieszał, że ktoś uzna ten film za przesadę, tak samo jak zacieszał gdy ludzie w USA wychodzili po pierwszej części Grindhouse. Atmosfera tamtych filmów miała być oddana jak najlepiej. Wtedy film był przepełniony dialogami, bo nie stykało budżetu na wciśnięcie dużej ilości scen akcji - Quentin to zaje biście wykorzystał. Dla mnie dialogi to jego znak rozpoznawczy, tutaj poświęcił im masę filmu i nie nudziło mnie to ani trochę. Może nie wszystkim pasują babskie gadki, ale w sumie tutaj dialogi nie różnią się imo od dialogów z poprzednich filmów - odniesienia do kultury, masa wykręconych tekstów, soczyste bluzgi. Dlatego ni (pipi)a nie rozumiem tego smędzenia, ale to już mi zwisa.
W istocie, dialogi podobne acz inne. Nalezy zrozumiec druga strone. Dotychczas dialogi byly glownie prowadzone przez facetow, a Kill Bill ktory wczesniej byl jedynym filmem "o babie" a ktory to dialogow mial najmniej w ogole tego nie wykorzystywal. Zamiast tego mielismy chocby gadki o supermanie:). Tak samo Pulp Fiction - co ciekawszego jest w rozmowie o Mc Royalu od rozmowy o chlopaku ktorejs z dziewoj? Nic oczywiscie i choc mi naturalnie bardziej podpasowal dialog z hamburgerem to trzeba pomyslec tez o plci przeciwnej dla ktorej gadki o zarciu i komiksach wcale nie musza byc zajmujace. Jedyne co mi nie przypasowalo to troche za malo akcji. Spodziewalem sie tak gdzies 3 rozwalek - byly dwie.
Mnie to tam wali, takie babskie gadki w kinie to rzadkość, Tarantino to Tarantino:] Przy okazji widać, że on potrafi zrobić za(pipi)isty dialog na każdy temat, z każdym bohaterem. A co do małej ilości akcji - tru, można na to narzekać, ale dla mnie to właśnie część 'imitowania' exploitation movie - f(pipi) dialogów, mało akcji, bo budżetu ni chu chu. Ja to łykam.
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę
kliknij tutaj.