Gra jest REWELACYJNA, ale bywa BARDZO frustrująca...
hadicap taki że ja pier.do.le.
- gram, 2/3 meczu nie dostaje żadnego power-up'a, a konsola co 10 sekund...
albo
- wygrywam 10 spotkań grupowych, potem gram pierwsze pucharowe z kolesiem co DWA RAZY wygrałem po 22-0 i przegrywam...
wyłączyłem konsolę z nerwów...
albo
- zaczynasz mecz, a konsola nie wiadomo skąd po 3 sek. ma power-up'a
albo
- jeśli już dostaniesz to najgorsze power-up'y np. banan (w d..e sobie tego banana nintendo wsadź)
albo
- gdy ty odpalasz megastrike'a tylko kapitana kotrolujesz, gdy konsola odpala, jego gracze go chronią (ona steruje wszystkimi jednocześnie podczas odpalania, ty jednym)
Konsola robi wały aż miło, ale gra się świetnie choć od baaaaaaaardzo dawna żadna gra mnie nie doprowadzała do takiej frustracji...
Jedyna nadzieja w on-line
Strowanie po opanowaniu jest łatwe i nie sprawia żadnych problemów.
Recka w najbliższym odcinku HighScore (link w podpisie)
Gra nabyta w dojczlandach
PS. Odpocznę od niej, bo mnie krew zalewa od tych wałków. A najgorzej w decydującej (finałowej) rundzie... Prowadziłem 4-0, myślę luz a tu w 20 sekund (!) bez odpalania megastrike'a wrąbała mi 4 bramy (co strzał to gol), w tym czasie ja zero power-up'ów ona 4 najlepsze... Idzie się zaje.bać.
PS2. Chyba mam już dość tej gry (po 2 dniach). Nie chce mi się rozgrywać 12 spotkań by dojść do finału i przez wałki po raz 3ci z rzędu przegrać...
Ale bilans w grupie miałem niezły; 86-4 w bramkach na 10 spotkań. Gdzie tu logika? Pure fun?
Odpalę Devil Kings na ps2 zarżnę z 2000 kolei siekająć toporem to odreaguję. A mówią, że gry źle wpływają na ludzi... Naprawdę?