A ja miałem fazę, bo sobie tak na początku meczu nie wiadomo dlaczego pomyślałem: "Będzie 3:1", no i oglądam. Polacy strzelają gola i myślę: "Eee, to chyba się myliłem, na szczęście", a jak Argetyńczycy walneli na 3:1 to: "Ale zonk!" . Eh, szkoda że nie obstawiłem w STS-ie
W każdym bądź razie, nie ma co się załamywać, nasi mają jeszcze niezbyt wyrobioną psychę, ale mają przebłyski woli walki. Popełniają proste błędy jak nasza reprezentacja seniorów sprzed lat. Ważne jest, że wśród młodzików są wschodzące gwiazdy, vide Starosta (on rozumie co to rajd obrońcy) czy Jańczyk. Jeśli nie spalą się w zagranicznych klubach, to Beenhaker będzie miał po kogo sięgać. On za to potrafi nastawić piłkarzy. Agrentyńczycy mają dwie czy trzy gwiazdy, które wygrały ten mecz, a reszta grała raczej tak sobie. Co ciekawe nasze sytuacje bramkowe były ciekawe. Proste, crossowe podanie i już

Fajna była ta mina Argentyńczyków. Swoją drogą, nasi się dali kiwać, zbyt łatwo napierali i dali się w ten sposób robić, ale myślę że z czasem się wyrobią i nie dadzą się nabierać na takie sztuczki

Koniec końców, nie ma co płakać, ważne że drużyna nie była taka słaba znowu i jest paru piłkarzy do wyłowienia.
Ps. Aha zbyt dużo polegali na Jańczy