bardzo do mnie ten rodzaj kina przemawia.
z jednej strony mam tutaj na mysli takie dzieła jak "wiosna, lato, jesien, zima... i wiosna" Kim Ki-Duk'a, w których nacisk zostaje połozony na kreowanie wydarzen oraz swiata przedstawionego w filmie za pomoca urzekajacych obrazów, dzwieku (muzyka, odgłosy natury...) oraz tak zwanej mowy ciała, ograniczajac przy tym dialogi do absolutnego minimum - w "bin jip" ("pusty dom") na przykład (tego samego rezysera) główny bohater w trakcie całego filmu nie wypowiada ani jednego słowa. kolejny przykład takiego kina, to "lalki" - Kitano, gdzie znajdujemy odwołania do azjatyckiego teatru lalkowego. film, w którym miłosc, samotnosc, smutek rezyser pozwala nam odebrac nie poprzez słowa w naszym kierunku wypowiadane (choc to tazke), a przede wszystkim za pomoca własnych obserwacji tego co dzieje sie na ekranie... nie bez znaczenia sa w tym przypadku niesamowite widoki, które momentami zapieraja dech w piersiach...
wytwarza sie dzieki tym zabiegom specyficzny klimat dzieki któremu film sie po prostu chłonie i rozumie sie go na swój sposób (poprzez chocby odwolania do własnych sytuacji zyciowych) bez koniecznosci rozwikływania poszczególnych elementów fabuły, czy koniecznosci skupienia sie na dialogach, bo tak naprawde to o czym mowi kazdy z nas ma w sobie...
drugi rodzaj takiego kina to filmy, które swoje przesłanie koncentruja na dialogach, i posłuze sie tutaj produkcja rodzima. nie jednak dlatego, ze jest to kino polskie, ale dlatego, ze jest dobre... "Siekierezada" - film Witolda Leszczynskiego oparty na powiesci Edwarda Stachury. kino, które w przeciwienstwie do wyzej wymienionych przemawia do widza za pomoca dialogów, choc nie wprost i nie dosłownie. prostota z jaka "zawartosc" zostaje wysłana do odbiorcy w połączeniu z głębia, która zawiera jest zadziwiajaca i poruszajaca, czego jestem zreszta przykłądem za kazdym razem po tym filmie wyłapujac kur.ewskiego doła ;]
oczywiscie nie jest to kino łatwe i nie dla kazdego, jesli trafi na włąsciwego odbiorce to zachwyca, jesli nie, to odpycha juz po kilku minutach.
w kazdym badz razie polecam przynajmniej spróbowac, bo jesli juz trafi, to taki seans moze byc naprawde swietna wyprawa do własnego wnetrza. i pisze to bedac zupełnie trzewy... ze zdrowy na umysle niestety juz nie moge zapewnic ;]
Franqey
22 07 2007, 12:56
Najbardziej poetyckim filmem dla mnie jest "300" , a rodzaj kina o którym piszesz to sranie ponad własną dupę. Daje to bardzo fajną furtkę do uniknięcia konkretów , i np. pokazywania piękna w babce masturbującej się arbuzem , i jak ktoś chce wierzyć w takie pierdoły , to niech wierzy. Faszyści też operowali doznaniami estetycznym żeby uniknąć fałszu , który krył się za tą piękną wizją.
czy ja dobrze rozumiem, czy Ty porównujesz poezje do faszyzmu... ?
widziałes chociaz którys z tych wymienionych przeze mnie filmow ?
Franqey
22 07 2007, 14:46
źle zrozumiałeś. A filmów nie widziałem , ale oglądałem parę pasujących do twojego opisu.
to do czego porównałes faszyzm w tym przypadku w takim razie, skoro zle zrozumiałem ? (przypominam, ze rozmawiamy tu o filmie i poezji)
"A filmów nie widziałem , ale oglądałem parę pasujących do twojego opisu."
na przykład ?
Franqey
22 07 2007, 17:16
Mówiłem o tym że faszyści również posługiwali się sztuką w celach propagandowych , i zwróciłem jedynie uwagę na podobieństwo tego z estetyką filmów skupiających się obrazie który jest miej precyzyjny niż słowo. Tytułów filmów nie wymienię , bo jak widzę że coś jest nadęte , i nie potrafi "powiedzieć o czym mówi" to taki film wyłanczam po pół godzinie
CYTAT(Franqey @ 22 07 2007, 18:16)

film wyłanczam po pół godzinie
trzeba było od tego zaczac, to nie traciłbym czasu na "dyskusje" z Tobą.
i jesli dla Ciebie to, ze cos nie jest powiedziane dosłownie oznacza, ze jest nadete i nie warte by poswiecic wiecej niz 30 minut, to zupełnie nie mamy o czym rozmawiac.
tak czy inaczej pozdrawiam i zycze wielu przyjemnych seansów filmowych
Franqey
22 07 2007, 20:18
[quote]i jesli dla Ciebie to, ze cos nie jest powiedziane dosłownie oznacza, ze jest nadete i nie warte by poswiecic wiecej niz 30 minut, to zupełnie nie mamy o czym rozmawiac.[quote]
wcale tak nie uważam , ale jak coś nie jest powiedziane wcale , albo jest powiedziane w taki sposób że nie sposób tego podpisać pod cokolwiek , bo zawsze może się poetyką wykłamać , to to już jest nadęte. Bardzo lubię wiersze , ale tylko te które kryją w sobie coś konkretnego , a nie takie które się chowają pod czysto estetyczną warstwą , bo nie mają jaj by się wysłowić.
a czytałes pierwzy post w tym temacie... ?
chyba wyraznie podkresliłem co maja na celu zabiegi stosowane w tego typu filmach. to sa ARCYDZIEŁA. a jesli Ty nie chcesz na to poswiecic nawet pół godziny, no to sorry, ale nie bede Cie do swoich racji przekonywał.
te obrazy nie zostały stworzone tylko po to by je podziwiac. kryje sie za nimi przesłanie, tyle, ze dociera sie do niego nieco inaczej niz w "tradycyjnym" kinie.
szacharezada arcydzieło?nie przesadzajmy:) rozdęcie nie zawsze świadczy o rzeczywistej klasie filmu.
dla mnie Siekierezada, to jeden z najlepszych jesli nie najlepszy film w dorobku polskiej kinematografii... wprawdzi siła filmu, który został oparty na powiesci Edwarda Stachury sa dialogi i monologii, ale to sie wspaniale przekłąda na klimat.
piszac "arcydzieło" miałem na mysli srodki oraz sposób ich wykorzystania, który jest stosowany do osiagniecia celu w tego typu filmach. dla mnie taki sposób realizacji przesłan i mysli jest czyms niesamowitym stad nie waham sie uzyc takiego okreslenia.
rozdecie ? raczej czysta satysfakcja i przyjemnosc z chłoniecia takiego kina ;]
Filmy moze i fajnie ale zeby je dorwac na necie to juz inne sprawa
CYTAT(kempa @ 22 07 2007, 23:06)

dla mnie Siekierezada, to jeden z najlepszych jesli nie najlepszy film w dorobku polskiej kinematografii... wprawdzi siła filmu, który został oparty na powiesci Edwarda Stachury sa dialogi i monologii, ale to sie wspaniale przekłąda na klimat.
piszac "arcydzieło" miałem na mysli srodki oraz sposób ich wykorzystania, który jest stosowany do osiagniecia celu w tego typu filmach. dla mnie taki sposób realizacji przesłan i mysli jest czyms niesamowitym stad nie waham sie uzyc takiego okreslenia.
rozdecie ? raczej czysta satysfakcja i przyjemnosc z chłoniecia takiego kina ;]
nie oto chodziło z rozdęciem.mówiąc tak mam na myśli pozorowanie filmu właśnie na arcydzieło-wydumuszke po prostu.
swoją drogą interesuje mnie te kino poetyckie w związku z całkowitą nie ostrością stworzonej przez ciebie definicji.dekoracje i scenografie?w takim razie hero też powinno się liczyć a nie oto tutaj chyba chodzi?;]
to z czym się zgadzam to minimalizm w dialogach chociaż wydaję się to irracjonalne wszak poezja to słowa.polecam spragnionych miłości i mniej troche 2046 gdzie właśnie wszystko rozgrywa się w strefie niedopowiedzeń a jedynym godnym akompaniamentem obrazu jest zmysłowa muzyka.
CYTAT(lukasz @ 23 07 2007, 21:21)

nie oto chodziło z rozdęciem.mówiąc tak mam na myśli pozorowanie filmu właśnie na arcydzieło-wydumuszke po prostu.
z tym, ze to nie jest zadne pozorowanie.
CYTAT
swoją drogą interesuje mnie te kino poetyckie w związku z całkowitą nie ostrością stworzonej przez ciebie definicji.dekoracje i scenografie?w takim razie hero też powinno się liczyć a nie oto tutaj chyba chodzi?;]
to z czym się zgadzam to minimalizm w dialogach chociaż wydaję się to irracjonalne wszak poezja to słowa.polecam spragnionych miłości i mniej troche 2046 gdzie właśnie wszystko rozgrywa się w strefie niedopowiedzeń a jedynym godnym akompaniamentem obrazu jest zmysłowa muzyka.
hmm, owszem w poezji pisanej chodzi o słowo, za pomoca któego nastepuje niedosłowne przekazanie tresci, a w filmie chodzi o przekazanie tresi za pomoca obrazu, dzwieku oraz gry aktorów, która oddziaływuje na zmysły widza, a nie zostaje bezposrednio na tacy podana rozumowi.
co do scenagrafi, to miałem na mysli jej monumentalizm w połączeniu z wydzwiekiem przekazu tych filmow. a definicji nawet nie starałemsie przedstawic, bo takowej nie znam, ino po krótce starałem sie przyblizyc co odgrywa najwazniejsza role w tego typu produkcjach...
humungatunga5
23 07 2007, 21:52
Se7en
Więcej nie trzeba... moim zdaniem.
EDIT: Z wymienianych wyżej filmów widziałem jedynie "Wiosna, lato, jesień, zima... i wiosna" - piekny film. Czuję, iż będę musiał go sobie przypomnieć niebawem... zniknąć ze świata na te półtorej godziny.
o, widze, ze choc jedna osoba mniej wiecej wie o co chodzi, chociaz z tym "siedem" to nie do konca trafiłes do własciwego tematu ;]
polecam pozostałe produkcje kim ki duka - zwłaszcza "pusty dom" - nieco lzejsza tematyka, ale film równie piekny.
humungatunga5
24 07 2007, 10:02
Jeżeli chodzi o Siedem, to moim zdaniem film ten kwalifikuje się do Twojego opisu Siekierezady, choć tego drugiego nie oglądałem... Tak czy siak, kwestia gustu i podejścia. Wracając do Siódemki - wystarczy wsłuchać się w kwestie wypowiadane podczas jazdy samochodem w końcówce filmu, fakt iż mogą być one nieco dosłowne, jednakże potrafią uruchomić ten efekt, gdy po obejrzeniu filmu przez kolejne dwa dni chodzisz i myślisz non stop o tym, co obejrzałeś i starasz się zrozumieć głębiej. Identyczną sytuację miałem po zobaczeniu „Wiosna, lato...”.
heh, no moze i to tak zabrzmiało co napisałem, ze faktycznie moznaby to podpiac pod takie filmy, których przykłądem jest wymieniony przez Ciebie "siedem". jednak musisz mi uwierzyc na słowo, ze jest to zupełnie inny rodzaj kina, a najlepiej bedzie jak sam sie o tym przekonasz ogladajac ;]
istota "siedem" jest jako thrillera rozkwit akcji oraz opowiada on historie "dosłownie" i to jest czynnikiem, który przyciaga uwage widza... dopiero pozniej mozna sie zastanawiac i analizowac film, przekładac wydarzenia dosłowne na niedosłowne... a w "wiosna..." na przykład sytuacja jest odwrotna, to co zostało przekazane w filmie w sposób metaforyczny oddziaływuje na nas w otaczajacej nas rzeczywistosci i odnosi do realnych przezyc...
humungatunga5
27 07 2007, 22:54
Widzę, iż temat nie cieszy się wielkim powodzeniem. Szkoda...
Myślę, że oglądane ostatnio przeze mnie Tigerland i Słoń pasują do tego tematu... Szczególnie jeżeli chodzi o drugą pozycję. Słonia po prostu trzeba obejrzeć. Film przerażająco prawdziwy. Pozbawiona jakiegokolwiek odautorskiego komentarza sucha relacja tego, co wydarzyło się 1999 roku w jednej z amerykańskich szkół. Przepiękne, bardzo długie ujęcia z udziałem ludzi takich jak my...
o tak. bardzo dobrze napisane.
film specyficzny, mnie osobiscie bardzo sie spodobał i zapadł w pamieci.
jak najbardziej pasuje do tego tematu.
humungatunga5
20 08 2007, 22:49
CYTAT(kempa @ 19 08 2007, 21:44)

jak najbardziej pasuje do tego tematu.
... który jest martwy...
marjano
21 08 2007, 14:14
i co? chcesz wiedziec co wygrales?
proponuje Ci, zebys nic nie pisał jak nie masz nic do napisania.
kino Bergmana - swietej pamieci od niedawna niestety - moim zdaniem mozna z czystym sumieniem zaliczyc do kina poetyckiego... a klasyki takie jak "the seventh seal" (wstyd przyznac, ale dzis dopiero pierwszy raz obejrzaelm i wrazenia z seansu naprawde niesamowite), czy "tam gdzie rosną poziomki" z pewnoscia.
nie wiem czy do tego gatunku można zaliczyć , ale polecam wszystkim The Hours Stephana Daldrego / Film przedstawia historie 3 różnych babek , które w zupełnie innych czasach , a mimo to nekaja ich te same problemy i udreki . Na szczęście tytuł jest łatwo przyswajalny zarówno dla dziewczyny jak i chłopaka .
CYTAT(kempa @ 23 08 2007, 00:40)

proponuje Ci, zebys nic nie pisał jak nie masz nic do napisania.
kino Bergmana - swietej pamieci od niedawna niestety - moim zdaniem mozna z czystym sumieniem zaliczyc do kina poetyckiego... a klasyki takie jak "the seventh seal" (wstyd przyznac, ale dzis dopiero pierwszy raz obejrzaelm i wrazenia z seansu naprawde niesamowite), czy "tam gdzie rosną poziomki" z pewnoscia.
ale już antonioniego czy felliniego to nie?taaa
bez sensu ten temat tak szczerze;]
po prostu próbuje juz desperacko ratowac, przez odwołania do klasyki, ale widze, ze daremnie... ;]
ja bym przemianował temat na kino autorskie.myśle ,że wtedy ciekawszy by był-dyskusje nt.kar waia czy właśnie klasyki.pozdr
kim ki duk to geniusz... myslałem, ze po tym co widziałem od niego, juz mnie nic nie zaskoczy, ale Time mnie totalnie rozj.ebał... pierwsza czesc filmu oglada sie swietnie... ciekawie jak zwykle prowadzona fabuła, fajne zdjecia i gra aktorow bez zarzutu... jednak koncówka, kiedy to wydaje sie, ze wszystko jest juz jasne i spokojnie czeka sie na finałowa scene mna pozamiatała... mnostwo symboli i niedopowiedzen... dzieło typowo refleksyjne, a sposób przekazu mistrzowski. nie chce zdradzac nic z fabuły, by nie psuc przyjemnosci... dla mnie rewelacja.
czekam na Soom.
kempa polecam śmierć w wenecji.dekadentyzm przez duże D.
nieomieszkam sprawdzic.
juz mi to nawet kiedys ktos polecał, ale wyleciało mi z głowy. dzieki za przypomnienie.
btw.
posiada kto napisy, najlepiej polskie, ale moge byc nawet angielskie, do "chlewu" (porcile) pasoliniego ? jesli tak, to bede wdzieczny za kontakt na pm.
pasoliniego niestety znam tylko salo i nowelke ser , za która został skazany na 4 miesiące więzienia.
dzis, a wlasciwie to juz jutro na tvp 1 o 01:00 "wiosna, lato, jesien, zima... i wiosna" kim ki-duka, wiec jesli ktos nie miał jeszcze okazj, to zachecam.
dawno chciałam polecić ten film, bo jest wybitny, tylko stary troche
z 1951 roku 'Cud w Mediolanie' reż.Vittorio de Sica, nagroda w Cannes
film krytykuje mocno system społeczny, pokazuje slumsy Mediolanu i kolorowe, wręcz wesołe
życie tam, przeplatane czarną rozpaczą, slecone domki, pokiereszowany śmietnikowy pomnik anioła,
który stoi na środku 'nibymiasta', nie będę spojlerować ale ten anioł w trakcie filmu mocno zadziwi,
są też sceny rodem prawie z sf/fantasy, końcowe sceny rozwalają i zaskakują na maxa
ogólnie film o bogatych i biednychxD
film ciekawy, mądry, zabawny i czarno-biały
CYTAT(kempa @ 4 05 2008, 11:32)

dzis, a wlasciwie to juz jutro na tvp 1 o 01:00 "wiosna, lato, jesien, zima... i wiosna" kim ki-duka, wiec jesli ktos nie miał jeszcze okazj, to zachecam.
Miałem ten film od dawna na dysku , ale nie mogłem się do niego przemóc.Obejrzałem więc go po twojej rekomendacji w telewizji i jestem zachwycony.Nie bez kozery rezyser porównywany jest do Kar waia.Naprawdę piękny i bardzo mądry film o dorastaniu.
a pod jakim katem te porownania kim ki-duka z kar waiem ?
bo jesli chodzi o styl, to jednak moim zdaniem roznia sie i to sporo. najbardziej w stylu kar waia film kim ki-duka to chyba bad guy.
jesli zas chodzi o poziom hmmm, to nie jestem pewien, czy czasami to kar waia nie nalezaloby porownywac do kim ki-duka. chociaz w tym przypadku decydujaca role odgrywalby gust, bo oboje sa swietni w tym co robia.
mam pytanie do tych co ogladali wlasnie w tvp ostatnio "wiosna, lato..." czy to prawda, ze nie pokazana zostala jedna z koncowych scen (przedostatnia), w ktorej dzieciak zneca sie nad zwierzetami: ryba, zaba, wezem (pododnie jak mniech na poczatku filmu) ?
Siekierezada dzisiaj, w zasadzie jutro na tvp2 o ... 1.50.
chyba pierwszy raz musze przyznac racje co do wyboru tak poznej pory emisji ; ]