Pomoc - Szukaj - Userzy - Kalendarz
Pełna wersja: Sezon 4 (możliwe spoilery)
Forum PSX Extreme > Inne > Region Filmowy > Seriale > Lost
Stron: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14
signap
odcinek ciut lepszy od poprzedniego, jednak mieliscie racje co do szpiega. Fajne flashe koreancow. Teraz przerwa az do prawie konca kwietnia

btw - co z Cindy? Bo jakos nieprzypominam sobie jej aby pokazywali ja ostatnio
Ficuś
Nie prawda,następny epizod leci za tydzień.Dopiero właśnie po tym ósmym odcinku będzie miesięczna przerwa
ghost.
Odcinek z koreańcami, wbrew obawom, okazał sie swietny. Za to własnie uwielbiam ten serial - to co ogladam przez całe 40 minut (mowa konkretnie o flashbackach i flashforwardach) to zupelnie co innego, niż to co przez te 40 minut przypuszczałem... Żałuje tez, ze nie opowiedziano chociaż troche o Michael'u, no ale pewnie wszystko w swoim czasie.

No i końcówka to prawdziwy zonk - juz pomijam fakt, że oglądamy co ogladamy, czyli grób (nie wiem w zwiazku z tym czy Jin'a można uznać za jednego z Oceanic 6, ale Sun na pewno), ale widzieliście date śmierci wyrytą na płycie nagrobka? 22 września 2004 - data katastrofy Oceanic 815. Wychodzi na to, że prawdopodobnie Sun powiedziała, że Jin zginął podczas katastrofy, i obstawiam, że jego grób jest pusty (no chyba że zginął na wyspie, ale oceanix 6 zataili szczegóły)
Cohonez
Odcinek fajny, końcówka smutna (szkoda go, szkoda), dobre pogrywanie z ff i fb. Co mnie natomiast dziwi to nastepny odcinek. Z tego co do tej pory czytalem, to mial on miec emisje za miesiac, a wg trailera poleci on juz za tydzien. Ktos wie jak to w koncu jest?
tk
poleci za tydzień i jak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskasują będzie traktował o kevinie johnsonie.
Stachu
kapitalny ep.

nie lubiłem żołtkow, ale naprawde swetnie to zrobili



s p o i l e r y


połączenie flashbacka i flashworda wypada swietnie. Przez cały odcinek ogladasz niby prosta historyjke. Sun rodzi dziecko, a Jin jedzie do szpitala, zeby dac jej pande. no i zonk:] Swietna sprawa. Wiadomo tez dlaczego chcą dopasc Bena. Fajnie.
Michael szpiegiem Bena? waaaw. O tym była mowa juz tydzien temu i było pewne ,ze to bedzie on. Scenarzysci nawet szczegolnie tego nie ukrywali to też w trailerze była mowa o 'twarzy, którą juz znalismy'. Miałem tylko nadzieje, ze nie pokazą jego czarnego pyska na zasadzie cliffhangera na koncu epa


koso
Ej, trochę pomyślunku hyh.gif Jin był już w drodze do szpitala, zanim Sun powiedziała lekarzom, kogo mają zawiadomić - wniosek z tego prosty i nie wiem, jak ktoś mógł się czuć zaskoczony końcówką W efekcie dostaliśmy najbardziej przewidywalny odcinek w sezonie - wygląda jakby nakręcił go jakiś głupawy adept szkoły filmowej, bo twista spieprzył potwornie. Zresztą nawet gdyby warsztatowo nie nawalił, bo finału można się było spodziewać - końcówki odcinków z reguły zaskakują, a tu rozwiązanie nasuwało się samo.

Ten odcinek był też dziwny o tyle, że do bólu dosłowny - kapitan zgrabnie wyłożył na ławę kilka tajemnic. Niby to dobrze, ale jak na Losta nietypowo.

Aha, no i zabawny epizodzik Zoe Bell (panienki, która czyta książki do góry nogami i lubi nurkować), znanej z Death Proofa i dublowania Umy Thurman. Co ciekawe, w 5. epizodzie jako guest star pojawił Fisher Stevens (Minkowski) - szczerze mówiąc bałem się, że zagości w serialu na dłużej. Ta podła psia mordka psuje każdy film, w którym się pojawia, a dzięki niemu "Hakerzy" są uznawani za film kultowy tylko w nielicznych kręgach. Booing.
Figaro
Naprawdę dobry epizod. I to w dodatku o żółtkach!
Dark knight
moze cos przeoczylem ale co Ben ma wspolnego z 324 cialami?
bo to jako powod podal im kapitan mowiac, dlaczego scigaja Linusa.
mowil tez: gdzie mozna znalezc 324 ciala?

troche sie "zgubilem"...
tk
chodzi mu o to, że ben ukartował tą całą sytuacje z wrakiem 815, żeby odwrócić uwagę od wyspy, a żeby to zrobić musiał skombinować 324 ciała, c'nie?
Drreyes
A teraz tak pomyślałem. A może to 324 osoby to były te trupy co on kiedyś zagazował ?
Dark knight
tez mialem przeblyski mysli ,ze to moze miec cos wspolnego z czystka Dharmy, ale zeby Ben ukartowal cala ta sprawe z wrakiem???? chociaz Kapitan Gold mowil o tym, ze Widmore'a sporo kosztowalo wydobycie tej czarnej skrzynki. Wiec mozliwe, ze Ben jest az takim maderfakierem ze kupil z wyprzedazy garazowej samolot, wypelnil go cialami ludzi z Dhramy i utopil zelastwo u wybrzezy wysp Bali.
Stachu
CYTAT
Ej, trochę pomyślunku hyh.gif Jin był już w drodze do szpitala, zanim Sun powiedziała lekarzom, kogo mają zawiadomić - wniosek z tego prosty i nie wiem, jak ktoś mógł się czuć zaskoczony końcówką W efekcie dostaliśmy najbardziej przewidywalny odcinek w sezonie - wygląda jakby nakręcił go jakiś głupawy adept szkoły filmowej, bo twista spieprzył potwornie. Zresztą nawet gdyby warsztatowo nie nawalił, bo finału można się było spodziewać - końcówki odcinków z reguły zaskakują, a tu rozwiązanie nasuwało się samo.

zauwazyłeś taką głupote, a nie nie zwrociłes uwagi na to, ze Sun wołała Jina, skoro on już nie zył? No tak, majaczyła.

A co do tego 'pomyslunku'. Dlaczego wykluczasz, ze Jina mogl zawiadomić ktokolwiek inny o tym, że Sun jest w szpitalu bez jej wiedzy?
koso
CYTAT(Stachu @ 15 03 2008, 01:20) *
zauwazyłeś taką głupote, a nie nie zwrociłes uwagi na to, ze Sun wołała Jina, skoro on już nie zył? No tak, majaczyła.

A co do tego 'pomyslunku'. Dlaczego wykluczasz, ze Jina mogl zawiadomić ktokolwiek inny o tym, że Sun jest w szpitalu bez jej wiedzy?


Nie bardzo rozumiem, ale wątek jest złożony dość klarownie i przejrzyście - zbyt klarowanie i przejrzyście, by nie spodziewać się oczywistego twista. W tym wypadku łatwo było wytypować, jak się to skończy. Inaczej niż np. jeśli chodzi o zleceniodawcę Sayida, bo tu można było mieć kilka wariantów. A jeśli Sun rodzi, a Jin biegnie z pandą, to byłoby bardzo nielostowo, gdyby wszystko skończyło się happy endem - mielibyśmy najżałośniejszy odcinek w serii, proste.
Krzys PL
CYTAT(Drreyes @ 15 03 2008, 00:07) *
A teraz tak pomyślałem. A może to 324 osoby to były te trupy co on kiedyś zagazował ?


To raczej nie mogły być te osoby bo one leżały sobie wszystkie razem w tym dole co go Ben pokazał lockowi na koniec trzeciej serii.
Sarge
Zaraz, czy ja dobrze myślę, że w epie mamy flashbacki Jina i jednocześnie flashforwardy Sun? Bo już sam nie wiem jak to wszystko połączyć huh.gif ...
Stachu
CYTAT(koso @ 15 03 2008, 03:49) *
CYTAT(Stachu @ 15 03 2008, 01:20) *
zauwazyłeś taką głupote, a nie nie zwrociłes uwagi na to, ze Sun wołała Jina, skoro on już nie zył? No tak, majaczyła.

A co do tego 'pomyslunku'. Dlaczego wykluczasz, ze Jina mogl zawiadomić ktokolwiek inny o tym, że Sun jest w szpitalu bez jej wiedzy?


Nie bardzo rozumiem, ale wątek jest złożony dość klarownie i przejrzyście - zbyt klarowanie i przejrzyście, by nie spodziewać się oczywistego twista. W tym wypadku łatwo było wytypować, jak się to skończy. Inaczej niż np. jeśli chodzi o zleceniodawcę Sayida, bo tu można było mieć kilka wariantów. A jeśli Sun rodzi, a Jin biegnie z pandą, to byłoby bardzo nielostowo, gdyby wszystko skończyło się happy endem - mielibyśmy najżałośniejszy odcinek w serii, proste.

no, ale czego nie rozumiesz?


Nawet jesli cała historia japonców skończyłaby sie happy endem to były juz znacznie gorsze odcinki z gorszymi FB. Co do klarownosci i przejrzystości wątku. Na pewno wszyscy spodziewali się jakiegoś zonka z tym dzieckiem, bo to ono było w centrum uwagi. Coż, nie uważam, żeby odcinek był zle skonstruowany. Chcesz powiedzieć. że odkąd zobaczyłeś Jina biegającego za pandą wiedziałeś, że na końcu okarze się, że jednak nie żyje, a to co ogladalismy przez 40 minut było jedna wielką ściemą, dlatego ,że najpierw pokazali jak Jin jest w drodze do szpitala, a potem scene, w ktorej Sun mowi, ze chce zawiadomić męża? Dlatego spytałem, dlaczego twierdzisz, że ktoś inny nie mógł go o tym zawiadomić? Jest też inne wyjście, skoro Sun majaczyła, to równie dobrze zawiadomić Jina wcześniej, a potem pomajaczyć na stole operacyjnym ,że go potrzebuje. Ja to odebrałem ten sposób




Hejas
Ja na szczęście też od razu nie poznałem po pandzie, że Jin nie żyje i odcinek mi się podobał. tongue.gif

Dobry pomysł z połączeniem flashbacków i flashforwardów. W każdym odcinku mamy coś nowego i to się ceni. wink.gif

Poraz pierwszy obejrzałem zwiastun kolejnego odcinka i... chyba szykuje się jakaś grubsza akcja wink.gif ("next tuesday... some... will... die")
wozek
Mnie bardziej fryzura Jina przypominala ta ze starszych flashbackow, ale i tak nie domyslilem sie koncowki.
w ogole te fwy sa troche podawane na tacy ostatnio ("to ta ocala z lotu 815?!").

A odcinek bdobry+.
Tommo
Czemu Sun powiedziała zeby zawiadomic meza jesli Jin zaliczyl wczesniej zgona?
koso
CYTAT(Stachu @ 15 03 2008, 11:05) *
Nawet jesli cała historia japonców skończyłaby sie happy endem to były juz znacznie gorsze odcinki z gorszymi FB. Co do klarownosci i przejrzystości wątku. Na pewno wszyscy spodziewali się jakiegoś zonka z tym dzieckiem, bo to ono było w centrum uwagi. Coż, nie uważam, żeby odcinek był zle skonstruowany. Chcesz powiedzieć. że odkąd zobaczyłeś Jina biegającego za pandą wiedziałeś, że na końcu okarze się, że jednak nie żyje, a to co ogladalismy przez 40 minut było jedna wielką ściemą, dlatego ,że najpierw pokazali jak Jin jest w drodze do szpitala, a potem scene, w ktorej Sun mowi, ze chce zawiadomić męża?


Tak, widząc Jina biegnącego z pandą od razu wiedziałem, że nie biegnie do Sun. Nie żebym był jakiś ponadprzeciętnie sprytny, sądziłem że większość tak pomyśli wink.gif Oczywiście nie wiedziałem, że Jin "nie żyje" - bardziej sądziłem, że para się rozstała, a Sun wzdycha do innego Jina.

To wszystko jest nieco zbyt proste jak na Losta i byłoby ciekawie, gdyby faktycznie historia Sun stanowiła ff, a wątek Jina - fb. Na korzyść tej teorii świadczy fakt, że Jin biega sobie po mieście swobodnie, nikt go nie poznaje itd., jakby nie bał się, że ktoś rozpozna ofiarę katastrofy lotniczej. Na niekorzyść - 2 miesiące małżeństwa (może amnezja?), które wg naszej wiedzy musiały nastąpić jednak po powrocie z wyspy.
ghost.
CYTAT(dante_666 @ 15 03 2008, 11:37) *
Czemu Sun powiedziała zeby zawiadomic meza jesli Jin zaliczyl wczesniej zgona?

bo majaczyła po prostu
Stachu
CYTAT(koso @ 15 03 2008, 13:57) *
CYTAT(Stachu @ 15 03 2008, 11:05) *
Nawet jesli cała historia japonców skończyłaby sie happy endem to były juz znacznie gorsze odcinki z gorszymi FB. Co do klarownosci i przejrzystości wątku. Na pewno wszyscy spodziewali się jakiegoś zonka z tym dzieckiem, bo to ono było w centrum uwagi. Coż, nie uważam, żeby odcinek był zle skonstruowany. Chcesz powiedzieć. że odkąd zobaczyłeś Jina biegającego za pandą wiedziałeś, że na końcu okarze się, że jednak nie żyje, a to co ogladalismy przez 40 minut było jedna wielką ściemą, dlatego ,że najpierw pokazali jak Jin jest w drodze do szpitala, a potem scene, w ktorej Sun mowi, ze chce zawiadomić męża?



To wszystko jest nieco zbyt proste jak na Losta i byłoby ciekawie, gdyby faktycznie historia Sun stanowiła ff, a wątek Jina - fb. Na korzyść tej teorii świadczy fakt, że Jin biega sobie po mieście swobodnie, nikt go nie poznaje itd., jakby nie bał się, że ktoś rozpozna ofiarę katastrofy lotniczej. Na niekorzyść - 2 miesiące małżeństwa (może amnezja?), które wg naszej wiedzy musiały nastąpić jednak po powrocie z wyspy.

tego teraz ja nie rozumiem:]

Piszesz, ze byloby ciekawiej jakby historia Sun byla ff , a historia Jina fb, ale przeciez tak własnie było. To nie teoria, ale fakt:] Jin jest 2 miesiące po małżeństwie z Sun i pracuje dla jej starego. Miał po prostu kupić prezend dla wnuka jakiegoś dyplomaty. To bylo przed katastrofą, dlatego go nie rozpoznali. to był fb. Historia Sun dzieje sie PO powrocie z wyspy, a więć ok 9 miesięcy od katastrofy skoro dała już rade urodzić. Jin musiał zginać gdzieś na wyspie w takim razie i ta historia jest ff

albo ja wolno trybie, albo Ty:]

CYTAT
bardziej sądziłem, że para się rozstała, a Sun wzdycha do innego Jina.
nie ma to jak znaleźć sobie drugiego meża o tym samym imieniu:]
Hejas
CYTAT(koso @ 15 03 2008, 13:57) *
CYTAT(Stachu @ 15 03 2008, 11:05) *
Nawet jesli cała historia japonców skończyłaby sie happy endem to były juz znacznie gorsze odcinki z gorszymi FB. Co do klarownosci i przejrzystości wątku. Na pewno wszyscy spodziewali się jakiegoś zonka z tym dzieckiem, bo to ono było w centrum uwagi. Coż, nie uważam, żeby odcinek był zle skonstruowany. Chcesz powiedzieć. że odkąd zobaczyłeś Jina biegającego za pandą wiedziałeś, że na końcu okarze się, że jednak nie żyje, a to co ogladalismy przez 40 minut było jedna wielką ściemą, dlatego ,że najpierw pokazali jak Jin jest w drodze do szpitala, a potem scene, w ktorej Sun mowi, ze chce zawiadomić męża?


Tak, widząc Jina biegnącego z pandą od razu wiedziałem, że nie biegnie do Sun. Nie żebym był jakiś ponadprzeciętnie sprytny, sądziłem że większość tak pomyśli wink.gif Oczywiście nie wiedziałem, że Jin "nie żyje" - bardziej sądziłem, że para się rozstała, a Sun wzdycha do innego Jina.


No, z tym się akurat zgadzam, wiadomo było, że coś jest nie tak. (i twórcy świadomie naprowadzali nas na ten trop, patrz: rozmowa Jina ze sprzedawcą) Ale kiedy okazało się, że Jin nie żyje... no mnie to akruat zaskoczyło. wink.gif Myślałem raczej, że poprostu nie są już razem z jakiegoś mrocznego i tajemniczego powodu, czyt. jakiegoś wydarzenia, które miało miejsce wcześniej na wyspie i o którym jeszcze nie wiemy. (jak to w tych flashforwardach bywa zwykle)

CYTAT(koso @ 15 03 2008, 13:57) *
To wszystko jest nieco zbyt proste jak na Losta i byłoby ciekawie, gdyby faktycznie historia Sun stanowiła ff, a wątek Jina - fb. Na korzyść tej teorii świadczy fakt, że Jin biega sobie po mieście swobodnie, nikt go nie poznaje itd., jakby nie bał się, że ktoś rozpozna ofiarę katastrofy lotniczej. Na niekorzyść - 2 miesiące małżeństwa (może amnezja?), które wg naszej wiedzy musiały nastąpić jednak po powrocie z wyspy.


No, chyba nie ma wątpliwości, że historia Sun to ff, a wątek Jina fb. tongue.gif Nie wiem, co Ci nie gra z tymi 2 miesiącami małżeństwa. ^_-
koso
Haha, no fakt, widocznie tego nie zatrybiłem. Ale przez to tym bardziej nie rozumiem idei tego odcinka - czy scenki Jina cokolwiek wniosły, czy tylko miały "mylić" widza, że niby biegnie do Sun do szpitala?
Prude
A ja to odebrałem w ten sposób, że Jin sfejkował jakoś śmierć na wyspie, opuścił ją bez wiedzy Sun i teraz jest wolnym strzelcem. blink.gif

To wiadomo w końcu ile oni byli małżeństwem przed katastrofą?
Stachu
scenki z Jinem miały mylić widza tylko i wyłacznie, i bardzo dobrze. Albo scenarzyści znowu popawili się konwencją i wrzucili dwie historie w jednym epie.
Hejas
W tym odcinku pojawia się przecież wątek "dawnego Jina" (rozmowa z Sun), więc historia z Jinem nie jest tak do końca oderwana od wszystkiego.

Chociaż wiadomo, że głównie chodziło o zmylenie widza. tongue.gif
Tommo
A jesli w tym epie byly fory Suna i Jina a on jakos upozorowal swoja smierc?
Sam juz nie wiem czy akcja w szpitalu to przyszlosc czy przeszlosc...
Figaro
Z Sun był FF, z Jinem FB.
ogqozo
Historia Jina to na 100% retrospekcje. Wynika to z dwóch faktów - po pierwszze, mamy chiński rok smoka (a więc 2000 albo 2012, bo inne z góry odpadają z wiadomych powodów). Po drugie - Jin pracuje dla pana Paika, więc dzieje się to przed katastrofą. To są dość jasne wskazówki.

Sun, rodząc, majaczyła o swoim mężu. Sama zdaje sobie z tego sprawę. Posłuchajcie, co ona mówi na koniec, do grobu.

Co do samego odcinka, mam mieszane uczucia. Sam w sobie, jest zrobiony świetnie. Ta historyjka o karmie, i jak Jin rozumie, że gdy żona zdradza, to nie jej wina, tylko jego. Reżyseria świetna. Smaczków wiele - chociażby ten, że Michael ma zmyć plamę krwi na ścianie (jak pamiętamy, Michael zmywał plamy krwi w bunkrze po Anie-Lucii oraz Libby). Poza tym, plama od razu przypomina jeszcze inną plamę w bunkrze, tą na dachu, którą zobaczył Desmond po przybyciu. Nawiązania wstecz aż do II sezonu - to się ceni.

Jednak, jako element większej historii, epizod zawodzi. Od niepamiętnych czasów podejrzewać można było, że szpiegiem Bena na statku jest Michael i że nosi on pseudonim Kevin Johnson. To było tak oczywiste, że nie mogłem w to uwierzyć. A tu - proszę. Nie, żeby to było takie straszne - gdyby do końca serii IV było jeszcze np. 15 odcinków, to byłbym chyba wniebowzięty. Ale kiedy jest tak mało odcinków w sezonie, to oczekuję prawdziwych rewelacji tydzień po tygodniu, tymczasem już drugi odcinek z rzędu nie jest rewelacyjny. Mam nadzieję, że chociaż następny, ostatni przed miesięczną przerwą, będzie prawdziwym szokerem. W końcu nie da się ukryć, że to, co najbardziej uderza w Lost, to powalające zakończenia sezonów. A historia Michaela ma potencjał do wykorzystania, oj tak.
Prude
Łe, to w takim razie odcinek kiepskawy... Może przy nazwijmy to 'naturalności' wydarzeń w odcinku spodziewałem się mocniejszej końcówki i jakoś sobie to wmówiłem...

Pomijając oczywistość wątku z Majkelem, statek sam w sobie mi się nie podoba. Czuć, że bez polotu jest to poprowadzone. Budują napięcie jeśli chodzi o kapitana, a samo spotkanie z nim to jakiś żart. Na wyspie ni z gruchy, ni z pietruchy wyskakuje Rambo i gada sobie do Jina, ten ze zrozumieniem wybacza żonie. Mdłe i banalne.
rkBrain
Mam nadzieję, że w tym sezonie wyjaśni się sprawa Dharmy. Ben buszuje sobie poza wyspą. Ktoś zrzuca paczki z żywnością. Niedźwiedzie polarne w Afryce.
signap
wiemy ze ocalala 6 a co z reszta ekipy ktora jest ze 2-3 razy wieksza? Wszyscy umra?
Tokar
No kur/wa, ten ep to jakiś żart chyba o_O
To był crossover mody na sukces i ostrego dyżuru, a nie lost. Sam pomysł wymieszania FB i FF świetny, ale twórcy chyba doszli do wniosku, że wszyscy padną na kolana przed taką formułą odcinka i nie zauważą żenujących dialogów i głupich sytuacji. Nigdy jeszcze nie czułem się tak zażenowany podczas oglądania tego serialu, jak podczas sceny przebaczenia. W ogóle to popierdywanie na łódce o karmie, dobrych i złych uczynkach, no litości.

Akcja na statku też rozwija się jakby chciała a nie mogła. Kapitan, podobnie jak i cała reszta załogi, okazuje się być leszczem bez charyzmy. No i jeśli tak ma wyglądać dawanie odpowiedzi na ważne kwestie, to ja chyba wolę kolejne pytania i tajemnice.
Powrót Michała - no kto by się spodziewał. Najwiekszym zaskoczeniem jest to, że zgolił brodę i wygląda jak retard. Chyba wypada się tylko cieszyć, że nie zrobili z tego większego halo i nie zostawili na cliffhanger ostatniego odcinka przed przerwą.
Kriseh
CYTAT(signap @ 15 03 2008, 21:43) *
wiemy ze ocalala 6 a co z reszta ekipy ktora jest ze 2-3 razy wieksza? Wszyscy umra?


A kto powiedzial, ze reszta ma umrzec?
Soro Jack tak bardzo chcial wrocic na wyspe (final 3 sezonu) to mozna z tego wywnioskowac, ze zyja i zostali na niej. Wszystko rozbija sie o okolicznosci opuszczenia wyspy przez ta szostke, bo mozna sie spodziewac jakiegos przekretu albo ukladu (w przypadku Sayida).
Mordechay
CYTAT(signap @ 15 03 2008, 21:43) *
wiemy ze ocalala 6 a co z reszta ekipy ktora jest ze 2-3 razy wieksza? Wszyscy umra?


W odcinku z ff Sayida podczas rozmowy z Benem ma miejsce nastepujący dialog:
Sayid:Wykorzystałeś to do zwerbowania mnie, abym dla ciebie zabijał.
Ben:Chcesz chronić swoich|przyjaciół czy nie, Sayid?

Możemy się domyslać, że Ben i Sayid próbują powstrzymać kogoś (ekipa C.Widmor'e?) przed odnalezieniem wyspy, a jednocześnie chcą ochraniać tych, którzy pozostali na niej.To oznacza, że część rozbitków
żyje nadal na wyspie.
mario87
Poza samą końcówką jakoś słabo. Michael wraca, nieźle, ale skoro wszyscy wiedzą tak dużo o pasażerach samolotu to czemu go nie rozpoznali? Napewno mieli zdjęcia. Trochę to naciągane.
Hela
CYTAT(mario87 @ 16 03 2008, 12:45) *
Poza samą końcówką jakoś słabo. Michael wraca, nieźle, ale skoro wszyscy wiedzą tak dużo o pasażerach samolotu to czemu go nie rozpoznali? Napewno mieli zdjęcia. Trochę to naciągane.

Szczególnie, że pracował już kiedyś dla firmy należącej do Widmore'a (wg. lostpedii).
Mordechay
A może Michael czerpie podwójne korzyści z bycia double agentem? ninja.gif
Figaro
A może jest na to za głupi?
Hela
CYTAT(Mordechay @ 16 03 2008, 15:07) *
A może Michael czerpie podwójne korzyści z bycia double agentem? ninja.gif

Z Benem się mógł umówić, że zostawią jego syna i jego paranormalne zdolności w spokoju. Ale fakt, że ludzie ze statku (i Widmore) nie wiedzą o tym, że jest jednym z pasażerów 815, to trochę bezsens. Ciekawe czy jakoś sensownie to wytłumaczą...
ogqozo
Na to liczę... Jak już mówiłem, następny odcinek albo będzie rozłupywaczem czaszki, albo będzie totalnym zawodem. Normalnie wierzyłbym w to pierwsze, bo "Lost" mnie do tego przyzwyczaił, ale... mam obawy, że strajk scenarzystów naprawdę nie pozwolił im wymyślić czegoś na poziomie poprzednich sezonów i historia nadal będzie się rozwijała w dość przewidywalnym kierunku.

Ludzie ze statku na pewno widzieli zdjęcie Michaela i znali jego dane. Powinni też wiedzieć, że Sayid go zna. Z tego wynikałoby, że scena, w której lekarz przedstawia im "Kevina Johnsona", to jedna wielka szopka. Ale po co ona? Nie mam pojęcia. To jest sprawa, której nie da się rozstrzygnąć w sposób "normalny". Albo będzie genialne wytłumaczenie, albo zupełnie naciągane.
Figaro
Tu strajk tak naprawde ma maly wplyw na to. Oni napisali ten scenariusz tak jak mieli i nakręcili 8 odcinków tuż gdy strajk sie zaczął. Co prawda, zmniejszono ilość epów ale za to usuną kilka wątków 1-2 odcinkowych i gitara gra.
Ficuś
Możliwe ,że ludzie ze statku nie znają z twarzy rozbitków z lotu 815,a jedynie ich dane.To tłumaczyłoby przykrywkę Michaela jak również scenę,w której rozpoznano Juliet dopiero po tym jak się przedstawiła(gdyby znali zdjęcia to od razu by wiedzieli,że nie leciała samolotem)
ogqozo
CYTAT
Możliwe ,że ludzie ze statku nie znają z twarzy rozbitków z lotu 815,a jedynie ich dane.To tłumaczyłoby przykrywkę Michaela jak również scenę,w której rozpoznano Juliet dopiero po tym jak się przedstawiła(gdyby znali zdjęcia to od razu by wiedzieli,że nie leciała samolotem)


To nie tak. Frank zna wszystkie twarze, dlatego właśnie nie rozpoznał Juliet i zapytał, jak ona się nazywa. Rozumiesz chyba, o co chodzi. Zapytał, bo nie kojarzył.
Maiden
Odcinek słaby.

Nie będę z wami debatował na jego temat, rzucę za to kąśliwą uwagę i zadam pytanie.



Na statku, Sayid mówi do cierpiącego na amnezję o o tym, że część z rozbitków poszła z Lockiem. Ot, tak jak by dla niego wszystko było oczwyistą oczywistością. Sam pare godzin (bo na statku czas płynie inaczej) chiał Sayida dusić, po parunastu minutach, gdy ten pozwolił mi zadzwonić do swojej wybranki stał się jego najlepszym przyjacielem. OK, jestem w stanie zorzumieć. Ale żeby w te parę godzin, Sayid zdążył mu przedstawić historię crashu, Dharmy, Locke'a, podziału? Eeeee, no proszę...


Druga ciekawsza sprawa. Cofnijmy się do perypetii Desmondowskich. Na jednej ze scen Widomore licytuję pamiętnik kapitana Czarnej Skały.

-Jak pamiętnik z okrętu znalazł się na wyspie w stanie nadającym się do czytania? Chyba go nie wyłowiono?
-Czy Widmore dowiaduje się o istnieniu wyspy z pamiętnika? Czy pamiętnik zawiera jakąś informacje która go do wyspy ciągnie?
A może Widmore już w 1996 r. o wyspie wiedział dlatego wydał tak astronomiczną sumę na pamiętnik?
ogqozo
CYTAT
Na statku, Sayid mówi do cierpiącego na amnezję o o tym, że część z rozbitków poszła z Lockiem. Ot, tak jak by dla niego wszystko było oczwyistą oczywistością. Sam pare godzin (bo na statku czas płynie inaczej) chiał Sayida dusić, po parunastu minutach, gdy ten pozwolił mi zadzwonić do swojej wybranki stał się jego najlepszym przyjacielem. OK, jestem w stanie zorzumieć. Ale żeby w te parę godzin, Sayid zdążył mu przedstawić historię crashu, Dharmy, Locke'a, podziału? Eeeee, no proszę...


Nie rozumiem, o co ci dokładnie chodzi. Desmond nie "cierpi na amnezję". On doznał rozszczepienia w czasie. Kiedy odnalazł swoją stałą, pamięć mu wróciła.

CYTAT
A może Widmore już w 1996 r. o wyspie wiedział dlatego wydał tak astronomiczną sumę na pamiętnik?

Bardziej prawdopodobne, że Widmore po prostu interesował się tematem Czarnej Skały, w końcu wielu milionerów ma jakiegoś bzika. A idąc po tropach Czarnej Skały, znalazł wyspę.
Maiden
Nie, no jeżeli Desmondowi nagle się wszystko poprzypominało to szapo ba. Gnój straszny a nie wątek.


Co do Widomore'a - No dobrze ale; Jeżeli dziennik dotarł na aukcje w stanie nienaruszonym to wnioskuję, że musiał zostać wywieziony z wyspy. Zresztą tylko na tej podstawie Widomore mógł w nim wyczytać coś ciekawego. Ale tak właściwie to co?

Przez kogo? Dlaczego? Dharmę? Jednego z jej pracowników?
A nawet jeśli to nie miał świadomości, że może tym samym "spalić" tajmnicę wyspy? Nie przeglądał dziennika?

Naciągany smrodek.
Grigori
No w ogóle historia Desa i jego powiązań z Widmorem daje coraz więcej do myślenia. Wyliczmy fakty:
- Widmore poszukuje Wyspy, mało - zna jej lokalizacje i to od dawna,
- Des trafia do więzienia za sprawą nie kogo innego jak Widmora który chce odsunąć go od swojej córki - i co on tam porabia? Ano ćwiczy przebywanie w odosobnieniu, wink.gif
- Jak Hume trafia na wyspę? Startuje w jednoosobowych regatach zorganizowanych przez tatusia byłej dziewczyny który również wytyczył ich trasę (że już nie wspomnę o tym że cudownym zbiegiem okoliczności poznał panienkę która ma łódź i chętnie mu ją da - ups, jednak wspomniałem rolleyes.gif ).
Czaicie do czego pije?
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2008 Invision Power Services, Inc.