Dark knight
17 03 2008, 02:34
Czaimy czaimy. A wszystko po to, aby Des mogl sobie powpisywac przez 3 lata magiczna kombinacje cyfr, ktora ratuje wyspe od zaglady (no, on tak myslal przez te 3 lata).
Ja znowu nie pije do Ciebie Wielki Szefie, ale chyba jeszcze musimy poczekac na wyjasnienie niektorych watkow.
mario87
17 03 2008, 03:37
Desmond trafia do więzienia wojskowego z niewykonywanie rozkazów. Nie zdziwił bym się że zo to co było w jego ostatnim flashbacku, niewiadomo ile czasu mu umkneło, może troche za długo i wizeli go za dezertera?
Grigori
17 03 2008, 11:53
No dobra, faktycznie nigdzie wprost nie było coś takiego powiedziane. A jednak uważam że to nieco zbyt wielki zbieg okoliczności, nawet jak na lostów - i przy okazji dobry motyw na twista.

Nie twierdzę jednak że coś ma z tego wyniknąć, może to zwyczajnie mega przypadek.
dzisiejszy odcinek najlepszy z z tych 8 odcinkow - O_O
Ostatni odcinek przed przerwą. Spodziewałem się mocnego pier.dolnięcia. A było " tylko " ok. Dowiadujemy się wszystko o Majkelu, dowiadujemy się również, że ludzie z wyspy którzy się wydostali nie mogą się zabić (?). I końcówka. Karl nie żyje, Roussoe również nie ... Kto strzelał ?
Jest również trailer do nowego odcinka. Polecam zobaczyć.
!!! Tyle powiem. No i cytat z 1 epa 3 sezonu:
Tom: Ahah, Kate. Nie jesteś w moim typie.
... sie wyjaśnił.
Myślę, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie strzelał nikt z frachtowca. Może Ben chciał się pozbyć Karla wraz z Roussoe i wybrał taki właśnie sposób ? Tylko po co ? Wyjaśniło sie kilka rzeczy i jednocześnie pojawiły się nowe pytania - wygląda na to, że Wyspa chroni tych którzy ją opuścili, więc jak to się ma do sprawy martwego Jina. Czyżby nie był martwy, a jego śmierć była ukartowana ? Pozostaje nam czekać.
PS. Chyba nikt nie spodziewał się kiepskiego odcinka z udziałem Michaela

.
EDIT
Po obejrzeniu zwiastuna 9. odcinka nie mam już wątpliwości - to nie ludzie Bena strzelali.
Wszyscy marudzą na ten ep! Łodafak?
Ogólnie myslę że strzelali:
- Lapidus z kumplem skoro wylecieli helikopterem.
- Albo grupa Bena. Ben chciał zabić Karla i 'Russo' lecz nie Alex wiec ich wszystkich wysłał. Alex nie zginie bo Ben ją kocha i Inni się nią zaopiekują. Zauważyłem również jakby Francuzka wiedziała że coś się czai i wiedziała że już po niej.
obejrzyjcie trailer do 9 epa... BEDZIE SIE DZIAŁO!! wyrwę sobie wlosy przez te 34 dni! Możemy typować jak bedzie przebiegała akcja:
Ci którzy zabili Karla i francuzke pójdą do Baraków i zacznie się wojna. To pewne raczej. Tekst Hurley o tym gdzie jest Claire może sugerować śmierć matki co by wysztko wyjaśniało. Wojna w Loście, takie akcje, są najlepsze.
Mina johna rządzi
I tekst "Wszyscy zginiemy"...
ale nie spojlujcie bez uprzedzenia z 9 epem, nie wszyscy chcą oglądać zajawki
odcinek MOC
Najlepszy ep z calego 4 sezonu.
Blah, tyle napalania się na epizod z Michaelem i brak jakiegokolwiek zaskoczenia... poza akcją w pokoju hotelowym Toma

Michael to najbardziej żałosny zawodnik w Loście i mam nadzieję, że Sayid zafunduje mu jakieś wymyślne torturki. Zwłaszcza że inne popychadła już raczej tortur nie zaznają -
Karl nie żyje, a Ben jest fajny i kochany.
Niezbyt mi się podoba, że chwilowo odstawiono wątki mitologiczne i skupiono się na wyjaśnianiu całej reszty, zwłaszcza że rozwiązania są dość oczywiste i nie zaskakują (Widmore stojący za całą akcją, Michael na łodzi). Liczyłem, że mimo wszystko więcej w tym odcinku będzie o Walcie, niestety bohaterem jest Michael - oglądanie kolejnych nieudanych prób samobójstw to jakaś szopka. Że niby go chcieli uwiarygodnić psychologicznie, co? Lol.
CYTAT(Figaro @ 21 03 2008, 14:51)

!!! Tyle powiem. No i cytat z 1 epa 3 sezonu:
Tom: Ahah, Kate. Nie jesteś w moim typie.
... sie wyjaśnił.
najfajniejszy motyw odcinka
reszta to formalność. Pokazywanie tego o czym wszyscy RACZEJ wiedzieli, albo domyslali sie
Koniec z francuskim Rambo w spodnicy!!! chyba skocze po szampana, jak mnie wkurzała ta postać. Szkoda, ze nie rozwalil jeszcze alex. Na plus to kolejna zmiana konwencji. Tym razem mielismy FB nie jako wspomnienia, a opowieść. Fajnie
Mnie ten mini finał sezonu(z uwagi na przerwę jaka teraz nastąpi) zdecydowanie nie zawiódł.Widać ,że twórcy postanowili serwować nam motyw ,który znamy już z poprzednich sezonów.Pierw zastanawialiśmy się czy Ben jest innym czy rozbitkiem,teraz przez cały 4 sezon zastanawiamy się kto tak naprawdę jest zły w tej całej układance.Ja obstawiam ,że jednak jednak ludzie z frachtowca nie są źli,a ich celem jest zabicie tylko Innych.Choć wg mnie to właśnie oni strzelali do Alex i Rousseau (jednak zabili ich z przypadku,myśląc że są wrogami,innymi).Szczególnie szkoda mi śmierci Rousseau(a może przeżyła?) z uwagi na to ,że już od kilku sezonów czekam na odcinek z jej retro.
straszny suchar jak na koniec. przypomina mi ep z 2 sezonu kiedy dejtukmajson nagle wrócił do obozu po całej tej swojej krucjacie po walta i opowiadał ekipie co się działo, poziom mniej więcej ten sam. w fb michaela przedstawione są głównie fakty, których mozna się było domyśleć bądź też znaliśmy je z relacji załogi statku. bardziej interesowałoby mnie co się z nim działo bezpośrednio po finale 2 sezonu. największy plus odcinka to zdecydowanie tom

. dobrze, że chociaż następny zapowiada się ciekawie.
Jak dla mnie... nie najlepiej. Powtórzę to, co tydzień temu - gdyby to był odcinek ze środka, to fajnie, ale jak na cliff-hanger w TAKIM serialu to po prostu za mało. Odcinek dość przewidywalny, nie dający w czachę - w zasadzie dowiedziałem się o Michaelu tych rzeczy, które jako pierwsze przychodziły mi na myśl po poprzednich epizodach.
Zakończenie... jak na "Lost", naprawdę kiepskie. Scena w ogóle nie ma dramatyzmu, trąci wręcz banałem. A przecież do tej pory ten serial słynął z tego, że praktycznie każdą śmierć przeżywało się mocno (kto nie był zszokowany, widząc śmierć Nikki, Charliego czy dr. Artza?). Tutaj - ot, nie żyją, co mi tam. W sumie to nie mogłem uwierzyć, że odcinek się tak skończył. Oczekiwałem, że na koniec pokażą, kto strzelał, i będzie to ktoś niespodziewany. A tu nic. Nie jest tak dobrze, jak bym sobie życzył - na razie nie mam wątpliwości, że IV sezon jest najsłabszy w serialu, a odcinków do naprawienia tej opinii już ledwie kilka...
Nie zgodzę sie z tym że to jest najgorszy sezon.Dla mnie zdecydowanie najgorszymi momentami w serialu były środkowe odcinki 2 sezonu i praktycznie cała pierwsza połowa 3 sezonu(aż zastanawiałem się czy dalej oglądać serial)Nic nie pobije oczywiście 1 sezonu LOST który jest po prostu arcydziełem.4 sezon uważam za naprawdę udany biorąc pod uwagę fakt ile już ten serial leci i na prawdę ciężko jest wymyślić taki serial ,który by pomimo obecności na antenie już ponad 3 lata dalej wciągał i w miarę sensownie wszystko w nim się układało.Prison Break i jego 3 sezon jest najlepszym przykładem jak można zepsuć serial-ostatni sezon był tak przegięty,naciągany i śmieszny ,że aż żal było patrzeć.
Oczywiście jest to moje zdanie i każdy może być odmiennego zdania i nie mam zamiaru na siłę komuś coś udowadniać
CYTAT(ogqozo @ 21 03 2008, 22:54)

A przecież do tej pory ten serial słynął z tego, że praktycznie każdą śmierć przeżywało się mocno (kto nie był zszokowany, widząc śmierć Nikki, Charliego czy dr. Artza?).
Z Boonem to było coś, chyba nie każdy o tym pamięta ;]
Odcinek, hm, słaby. Tak jak już wspominano, historia Majkela przewidywalna i bez zaskoczeń. 20 minut banalnej opowiastki jak to on trafił na pokład. Wzięli go ot tak? Bo się zgłosił? Frachtowiec wypływa w teoretycznie tajną misję, bo inaczej zabicia/uratowania rozbitków Oceanic nie sposób nazwać, a przygarniają pierwszego lepszego sprzątacza i jeszcze łączą z nim tajne rozmowy, dają mu pełen dostęp i w ogóle? Według mnie niech spier'dala i mógł już nie wracać do tego serialu, dobrze było bez niego.
Odcinek słaby nawet jak na środek sezonu. Jakoś nie będzie mi brakowało Ruso, Karla, a nawet nie brakowałoby Aleks.
w ogóle ostatnia scena to jakaś parodia, 3 kulfony naraz. imo to ludzie richarda strzelali (tego co to żyje ze sto lat), ---> to czytaj jak obejrzałeś trailer 4x09 a rozpierducha ze strony ekipy widmore'a z następnego ep'a to swoją drogą
Mordechay
22 03 2008, 10:23
Spodziewałem się więcej po odcinku, ale i tak spodobał mi się wątek z nieśmiertelnością Michaela i gejostwem
Toma.
Ja tam w ogóle nie rozumiem co wątek gejostwa Toma ma wnieść do tego serialu, bezsensownie to wrzucili.
szczurek
22 03 2008, 12:06
średni ten odcinek, chociaż tak to już jest jak przez osiem tygodni karmi się nas 'tajemnicami' na które każdy zna odpowiedź. W zasadzie teraz największą zagadką jest jak Inni mogą wydostawać się z wyspy i stawiam, że ma to coś doczynienia ze "Świątynią". Po 09 nie spodziewam się wiele, ale mam nadzieję, że chociaż będzie się go przyjemnie oglądało tak jak "The Constant".
Cohonez
22 03 2008, 12:37
odcinek fajny ale niespojny - koncowka wydala mi sie wyrwana z kontekstu. Sam osobiscie mam nadzieje ze Danielle przezyje, bo chcialem zobaczyc jej FB -zreszta, tworcy mowili ze takowe dostanie, takze moze nie wszystko jest przesadzane i za miesiac okaze sie ze kobieta-Rambo miala na sobie jakas kamizelke:P
Ogolnie rzecz biorac - bez rewelacji, ale jest ok
Ps. Tom gejem...hmm..ale po co?
Ps2. Pomyslalem ze jak Michaelowi pokazywala sie Libby to mogliby tez zmachac zwidy Any Lucii:>
CYTAT
Jakoś nie będzie mi brakowało Ruso, Karla, a nawet nie brakowałoby Aleks.
noo,miało byc dramatycznie, a pewnie wszyscy odetchneli z ulgą po ich 'smierci', ze wiecej te beznadziejne postaci nie będą pokazywane. Teraz tylko Alex i Clair do odstrzału,a bede happy
Nie zgodze sie ,ze 4 sezon jest najgorszy. Jest lepszy od 2 i 3, ze wzgledy na nową formułę odcinków i ciekawsze historie. No i akcja nie dzieje sie tylko na plazy, a w roznych lokacjach. Jak kogos ten sezon nudzi to widocznie przejadł mu sie ten serial.
Przecież wątek orientacji Toma to tylko taki "smaczek" był i odniesienie do wspomnianej tu wcześniej sytuacji z "nie jesteś w moim typie".

Poza tym w każdym serialu musi być jakiś gej.
Odcinek nie jest jakiś rewelacyjny... Ale i tak trzyma poziom. Choć historia Michaela zdecydowanie mogłaby być ciekawsza.
Ależ burzycie się o te gejostwo. Czy wszystko co oni pokażą w tym serialu, musi mieć drugi dno i coś nowego wnosić? Po prostu jest ot tak, dowiedzieliśmy się ciekawostki o Tomie.
Nie przypadkowo w Poprzednich odcinkach ukazali dialog:
- Kim wy jesteście?
- Dobrymi ludźmi, Michael.
Nowy ep:
- No to uważaj się za jednego z dobrych, Michael.
Można wywnioskować, co Ben miał na myśli powtarzając w kółko o jego dobroci.
Taka mnie myśl naszła, jak już się tak burzycie o gejostwo Toma... może autorzy chcieli pokazać ludzkie cechy jednego z Innych. Kontynuują pokazywanie, że Inni, to rzeczywiście "ci dobrzy". A może po prostu homoseksulizm jest trendy ;) Wiecie... Raczek się przyznał, że jest gejem, Michael Spite (wokalista R.E.M.) też, to i w serialu ktoś musiał zostać ;)
Hmm, tłumaczenie "we're the good guys" jako "jesteśmy dobrymi ludźmi" nie do końca oddaje sens tego sformułowania.

To ma raczej wydźwięk w stylu "my jesteśmy *tymi dobrymi*", jeśli wiecie co mam na myśli.

No... ;P
CYTAT
Nie zgodze sie ,ze 4 sezon jest najgorszy. Jest lepszy od 2 i 3, ze wzgledy na nową formułę odcinków i ciekawsze historie. No i akcja nie dzieje sie tylko na plazy, a w roznych lokacjach. Jak kogos ten sezon nudzi to widocznie przejadł mu sie ten serial.
Ależ nie... Po prostu nie uważam, że historia jest ciekawsza. Jest, przede wszystkim, uboższa. W tym sezonie może ze 3 odcinki były jakieś głębokie, reszta na zasadzie "akcja idzie do przodu, rzeczy się dzieją". Mało jest dialogów, które by się naprawdę podziwiało (a w 2. sezonie była ich masa). Futurospekcje może i są świeższe niż retro, ale można powiedzieć, że tylko ratują ten sezon przed mianem przeciętnego. No i brak retrospekcji też rezultuje mniejszą głębią psychologiczną, niż to było w sezonach poprzednich. Postaci mniej mnie obchodzą - nie ma ani jednej, do której bym się przywiązał, bo każda pojawia się na swoje 5 minut, po czym znika. Sawyera praktycznie nie ma, Jack to marionetka, Hurley nie rzuca śmiesznymi tekstami. Nowe postacie mają duży potencjał, który jest niewykorzystywany, bo to bohaterowie drugiego planu. A taki Miles na pewno by się nadawał, jest dow(pipi)ny, ma ciekawą historię i umiejętności, pasuje do wyspy. Podobnie Daniel. Natomiast wszystkie postacie są traktowane po macoszemu.
No niestety, efektów strajku scenarzystów ciąg dalszy. Jednak to z powrotu postaci, którą pokazywano na zdjęciach promocyjnych w chu/j czasu przed rozpoczęciem sezonu, postanowiono zrobić wielkie halo, które miało wszystkich wyrwać z kapci. Podziwianie kunsztu aktorskiego dejtukmajsona przez cały odcinek to z pewnością to, na co wszyscy czekali. Jedynym w miarę ciekawym elementem jego flashabacka było "not yet" i rozmowa z Benem. No i gejostwo Toma o_O
Reszta na czele z dylematami moralnym, próbami samobójczymi i "powrotami" Libby to tragikomedia.
W ogóle nie podoba mi się kierunek, w jakim to wszystko podąża. Starty Widmore pasuje na głównego badguya serialu równie bardzo jak Hurley. Ta akcja z rozkopywaniem tajlandzkiego cmentarza i umieszczaniem kopii oceanic 815 na dnie rowu mariańskiego wali chu/jem na kilometr i jest ciężko naciągana. Ale chyba nie aż tak bardzo, jak debilna scena z początku odcinka, prowadząca zresztą do "dramatycznego finału". Rousseau najpierw nie wierzy w żadne słowo Bena, klepie go po mordzie, gdy ten tylko wspomni o swoim ojcostwie wobec Alex, a teraz wystarczy, żeby Benny wyciągnął z du/py jakaś niby-mapę, opowiedział jedną ze swoich bajek i już pełne zaufanie i lets goł! Ostatniej sceny nawet nie chce mi się komentować. Po co naświetlić temat przeszłości kobiety, która przewija się w serialu od pierwszego sezonu i co jakiś czas wspomina o tajemniczej chorobie, która wybiła załogę jej statku ? Lepiej zastrzelić ją w idiotyczny sposób.
Co do jakości Sezonu 4, to do odcinka The Constant wszystko było w jak najlepszym porządku, ale w 3 ostatnich odcinkach serial się tak posypał, że głowa mała. Aktualnie przypomina to najczarniejszy okres 3 sezonu. Ekipa "ratunkowa", która miała być (i na początku była) motorem napędowym tego sezonu, nagle została kompletnie odsunięta i zaczęło się cudowanie na siłę. Naprawdę życzyłbym sobie, żeby te ostatnie odcinki to był rzeczywiście efekt zamieszania ze strajkiem, a nie zwiastun braku pomysłów, jako to wszystko dalej z przytupem pociągnąć.
CYTAT
Po co naświetlić temat przeszłości kobiety, która przewija się w serialu od pierwszego sezonu i co jakiś czas wspomina o tajemniczej chorobie, która wybiła załogę jej statku ? Lepiej zastrzelić ją w idiotyczny sposób.
serio chciałbyś cały odcinek dla pokahontas po 50dziesiątce? Troche głupotek w tym epie było od koncowki po najwiekszy suchar czyli wielkie halo o bombę, z ktorej wyskakuje karteczka z napisem 'nie teraz'. Spodziewałem sie czegos bardziej 'wooow' a tu było tylko normalnie. Normalnie jak na ten sezon, bo mimo wszystko jest świetny. Proporacja pytań do odpowiedzi całkowicie sie zmieniła i teraz mamy 'odpowiedz, odpowiedz, odpowiedz, pytanie i dalsze odpowiedzi, ktore czasami są po prostu tym czego sie wszyscy spodziewali.
Najwiekszym minusem jest to , ze odsuneli najfajniejsze postaci. Sawyera i Jacka prawie nie pokazują. Lock jest jakis nudny i dziwny, Desmond oszalał. Tzn nie wiem czy zauwazyliscie, ale ciagle sie slini i robi głupią mine xd.
przed emisja tego sezonu, przeczytalem w gazecie, ze Dejtukmajson wroci i bedzie rozmiawial z kims, kto nie zyje ... aha, i nie sa na wyspie...to mysle, spooko, cos namąca ale powinno byc ciekawie...a teraz? nie moge patrzec na tego kolesia i na jego idiotyczne miny, gdzie do k..wy nedzy jest Jack, Kate, Sawyer...co do sytuacji opisanej na poczatku...bez komentarza, jako chwyt "reklamowy" chyba juz logo Dosi sie bardziej sprawdziło....zakonczenie tego episodu niby powinno wzbudzic zainteresowanie, jakies napiecie (?) ...hmhm...moze innym razem
ogladalnosc losta

chyba widzom sie nudzi powoli ten serial
Dokładnie, ostatni odcinek obejrzała NAJMNIEJSZA W HISTORII SERIALU liczba widzów. Szkoda.
Spoko, Amerykanie się w końcu pogubili w zawiłościach scenariusza i przestali oglądać Lost, ale może w zagranicznych stacjach sytuacja wygląda inaczej. ;P
Może wina świąt albo po prosu ludziom nudzi się tak bardzo ten serial/ nienawidzą dejtukmajsona
ale zobacz gdy zbliza sie koniec sezonu to ogladalnosc rosnie - tutaj prawie sie "konczyl" sezon a ogladalnosc zmalala
za duzo wątków, za mało politycznych bzdetów
serial nudzi sie hamerykaną, jaka szkoda:(
pewnie się to odbije i na serialu, bo w koncu serial miał być dla amerykanów. No trudno, przeżyje. Mi sie nic nie znudziło i czekałem na ep z czarnym mimo, ze go nie lubie
W pełni zgadzam się z krytyką Tokarka.
Najbardziej jednak frapuje mnie wątek gejowy - Co to ma być? Walka z nietolerancją kur.wa mać? Pieprz.ona (pipi).aryka. Dość, że cały odcinek wielkim aktorissimo Michaelu to jeszcze o gejach zachciało i m się kręcić.
Dobra poniosło mnie - Come back.
Rozwalił mnie wątek babciny. Jak wiadomo na wyspie czas płynie inaczej, nasz Michał zdążył cały posiwieć, Walt ma pewno 2.20 cm. i drugie razy tyle w kroczu ale babcia kit twardo łyka - A ponoć nie je tempa?
mnie zastanawia czy jesli Mike by poprostu wyszedl na kadlub statu zabral ze soba Mp5 i zaczal strzelac do reszty i gdy ci by otworzyli ogien to by zginal? Wyspa mu na to nie pozwala - samobojstwo 2x oraz podlozenie bomby
Karabinki by im się pozacinały
CYTAT
mnie zastanawia czy jesli Mike by poprostu wyszedl na kadlub statu zabral ze soba Mp5 i zaczal strzelac do reszty i gdy ci by otworzyli ogien to by zginal? Wyspa mu na to nie pozwala - samobojstwo 2x oraz podlozenie bomby
No tak, ale jak wiemy, Michael nie ma zabić wszystkich na pokładzie, tylko "tych złych". Pytanie, czy Ben już mu przekazał, którzy to "ci źli" - wygląda na to, że nie.
Oglądalność Zagubionych w USA notorycznie spada, dlaczego tak się dzieje?
Czwarty sezon Zagubionych pojawił się na antenie ABC w doskonałym momencie. Strajk scenarzystów był w pełni, zatem ramówki telewizje pełne były powtórek i słabych reality show. Ten nędzny krajobraz pomógł zdecydowanie pierwszemu odcinkowi czwartej serii – obejrzało go 16 mln wygłodniałych widzów. To wzrost o ponad 3 mln w porównaniu z finałem trzeciego sezonu. Później było już tylko gorzej. Ósmy odcinek czwartego sezonu obejrzało niewiele ponad 11 mln widzów. Dlaczego prawie 5 mln widzów opuściło serial w ciągu zaledwie kilku tygodni?
1. Serial jest zbyt skomplikowany.
Wielu ludzi tęski za prostotą pierwszego sezonu. Te czasy jednak już dawno minęły. LOST wymaga od widza obejrzenia każdego epizodu. Jeśli przegapisz choćby jeden lub zapomnisz o wydarzeniach z poprzednich odcinków zaczynasz się gubić. LOST, w przeciwieństwie do innych seriali, wierzy w inteligencję widza.
Część ludzi kocha mitologię Zagubionych, innych to odstrasza. Wielu twierdzi, że serial stawia za dużo pytań, nie dając prawie żadnych odpowiedzi. Ci ludzie mogą oglądać serial na DVD lub w ogóle z niego zrezygnowali. Możliwe jest też, że właśnie ta grupa ludzi, pod wpływem promocji, zdecydowała się obejrzeć premierowy odcinek czwartego sezonu. Szybko jednak zrezygnowali, gdy okazało się, że LOST nie jest przyjazny dla nowych lub powracających widzów.
2. Brakuje mu wsparcia.
LOST po prostu nie ma programu, po którym mógłby przejąć widzów. ABC nigdy nie miała pomysłu co umieścić zarówno przed Zagubionymi, jak i po. Chyba nikt nie jest w stanie policzyć ile razy zmieniano porę i datę emisji serialu.
Przez pierwsze siedem tygodni przed premierową emisją nowego odcinka, ABC emitowała... powtórkę poprzedniego epizodu. Jasne, że to doskonałe rozwiązanie dla tych, którzy przegapili wcześniejszy odcinek. Problem w tym, że powtórki nie gromadzą nigdy wielkiej publiczności. Jedynie odcinek Meet Kevin Johnson poprzedził całkiem niezły sitcom Miss Guided. Jednak, przepływ widowni z serialu komediowego na Zagubionych nie może być zbyt wysoki, o ile w ogóle istnieje.
Ciekawe jak zmieni się oglądalność od dziewiątego odcinka począwszy, kiedy Zagubieni emitowani będą o 22, zaraz po bardzo popularnych Chirurgach.
3. Oglądalność to nie wszystko.
Z pewnością wyniki oglądalności nie oddają w pełni popularności serialu. Wiele milionów ogląda serial dzięki PVR (Personal Video Recorder – elektroniczne urządzenie powszechnego użytku służące do nagrywania programów telewizyjnych na dysk twardy w formacie cyfrowym) lub ściąga odcinek z serwisu iTunes lub Internetu. Jeszcze więcej, czeka na DVD. Wniosek jest prosty: Zagubieni z pewnością mają więcej fanów niż pokazują to wyniki oglądalności.
zagubieni.pl
Argumentacja niegłupia, choć pewnie trochę fanboyska.
Z tym, że ostatni argument to bzdura, bo jak Lost miał kilka milionów więcej oglądających, to do tego cały czas też byli ludzie ściągający odcinki z internetu, czekający na dvd itd., więc nie wiem po co teraz to przytaczać.
Ale stosunek oglądających w TV do ściągających z netu i czekających na DVD może się zmieniać... prawda?
CYTAT(Hejas @ 31 03 2008, 21:05)

Ale stosunek oglądających w TV do ściągających z netu i czekających na DVD może się zmieniać... prawda?
O kilka milionów osób w samej Ameryce?
Arghh, nie koniecznie o te całe kilka milionów - mówię tylko, że argument nie jest totalnie z kosmosu.
Mordechay
2 04 2008, 19:37
Jack i Kate w końcu wracają na Wyspę i odkrywają, że jest opuszczona. Nie ma rozbitków, nie ma obozu, nie ma bunkrów Dharmy - wszystko wygląda tak, jak to Pan Bóg/Matka Natura stworzył/a. W tej sytuacji postanawiają udać się do jaskiń, w których niegdyś mieszkali. Gdy przybywają na miejsce Kate stwierdza, że Adam i Ewa - ciała mężczyzny i kobiety, które znaleźli swego czasu, zniknęły. Kate spogląda na Jacka i mówi: "Nie rozumiem tego... Jak to możliwe, że Adam i Ewa po prostu zniknęli?" Jack, który zna wpływ Wyspy na płynący czas odpowiada: "Oni nie zniknęli. Oni właśnie przybyli".
W tym momencie kamera pokazuje nam oczy Jacka. Powieki zamykają się.POPCORNER
WTF?!
nie wiem skąd to wziałeś, ale jeśli chociaż grosz z tego stanie prawdą to powinieneś dostac bana na tym forum za rzucanie czegoś takiego bez spoiler tag'u.
A cóż to?
Zapętlenie historii?
Ghost - Popcorner nie jest raczej wiarygodnym źródłem ;d