Pomoc - Szukaj - Userzy - Kalendarz
Pełna wersja: HALO - fabuła
Forum PSX Extreme > Kąciki > Halo Arena
Stron: 1, 2
barth
Od dawna nosze się z zamiarem założenia tego tematu, wielkimi krokami zbliża się Halo3, czyli dokończenie tej wspaniałej trylogii, pora chyba więc przypomnieć sobie co, jak i dlaczego. Dla wielu z was Halo to przede wszystkim multiplayer, dla mnie to wspaniale zbudowany wszechświat, opracowany w najdrobniejszych szczegółach(łącznie z historią międzygwiezdnych podróży), pełen ciekawych miejsc i co najważniejsze napisany tak, że w pewien sposób jest rzeczywisty. Ta cała historia, mająca miejsce w 26 wieku jest powiązana z naszymi dotychczasowymi dokonaniami jako ludzkości, Halo to odzwierciedla w lekko tylko ufuturystyczniony sposób. Broń, pojazdy, planety, popatrzcie na nie w grze i w rzeczywistości, różnice są niewielkie.
Dodam jeszcze tylko, że Halo ciągle się rozwija, dzięki doskonałym książkom(to zasługa Bungie i głównie pisarza Eric'a Nylund'a), komiksom(Halo Graphic Novel jest wyśmienite, teraz czekamy tylko na Uprising od Marvela) jak i wogóle wszystkim fanom tworzącym Haloverse.

Postaram się podzielić z wami moją wiedzą na temat historii tego wszechświata, opisze ją w kilku częściach, oczywiście jestem otwarty na wszelkie poprawki(z chęcią uzupełnię braki w swojej wiedzy), uwagi i krytykę. Z chęcią odpowiem też na wszystkie pytania. Zapraszam do zabawy.

Zezwalam na kopiowanie i powielanie tego tekstu, pod warunkiem umieszczenia informacji o autorze, oraz linka do tego tematu na forum PSX Extreme. Marka HALO i wszystko co do niej należy jest własnością intelektualną firmy Microsoft oraz Bungie, wszelkie prawa zastrzeżone. Tekst pisany jest wyłącznie z czystej życzliwości, nie dla celów zarobkowych.

Universum Halo nie różni się w zasadzie niczym od naszego, posiadamy tą samą historię, właściwie to zdarzenia widziane w grach to jakby przyszłość ludzkości.
Ludzie zaczęli podbijać wreszcie kosmos, nauczyli się kolonizować planety, przystosowywać je do swoich potrzeb - terraformować. Kolejne planety, najpierw z naszego układu słonecznego, potem i z poza niego zaczęły się zaludniać, tak powstały pierwsze kolonie. I tak spokojne płynął czas, nastała złota era kolonizacji kosmosu, ludzkość zjednoczona pod wspólnym sztandarem UNSC(United Nations Space Command) zasiedlała planetę za planetą, cały czas pamiętając o swojej pierwszej matce - Ziemi, centrum ludzkiego kosmosu.
W 23 wieku nastąpił przełom, ludzkość opracowała nową technologię, pozwalającą im przemieszczać się przez galaktyki szybciej. Reaktory Shaw-Fujikawa zaginając czasoprzestrzeń tworząc wyrwę między wymiarami(potocznie nazywaną Slipspacem) i przenosząc w nią statki kosmiczne pozwalały przemierzać w kilka tygodni odległości, których przebycie zajęłoby normalnie kilkaset lat. Kolonizacja rozwijała się dalej w najlepsze.
Wokół Ziemi dalej będącej wewnątrz ludzkiego kosmosu wytworzyły się tzw. Wewnętrzne Kolonie i Zewnętrzne Kolonie, nazwane tak, jak łatwo się domyślić ze względu na odległość. Niestety po pewnym czasie sielanka i złota era zaczęła się kończyć. W Zewnętrznych Koloniach wybuchła rebelia.
Rebelianci chcieli rozpadu UNSC i uwolnienia ZK spod jej zwierzchnictwa, na co ludzkość nie mogła sobie pozwolić. Co prawda główne ogniska kryzysu zostały ugaszone, jednak walki, mniejsze lub większe trwały nadal.
Ludzie u steru zaczęli się martwić czy ludzkość znowu nie podąża za swoim odwiecznym instynktem samozniszczenia, wielokrotnie udawało się uniknąć najgorszego, jednak teraz, w okresie wysokiego zaawansowania technicznego i militarnego, otwarta wojna cywilna byłaby początkiem końca ludzkości. Powstało wiele projektów mających zakończyć rebelie, jedne tajniejsze od drugich. Właśnie takim hiper tajnym(i takim, o którym opinia publiczna nie miała prawa się dowiedzieć) był projekt Spartan-II.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W 2517 program ruszył. Na pewno każdy z was zna legendę o słynnych 300 greckich Spartanach, którzy powstrzymali 10 tysięczną armię
perską. Takie samo właśnie było zamierzenie w tym przypadku, wyszkolenie oddziały genetycznie i technicznie udoskonalonych żołnierzy. Projekt do sukcesu potrzebował dzieci w wieku 6 lat(szkolenie od najmłodszych lat miało zapewnić najlepsze wyniki), wydaje się, że łatwo takie znaleźć chociażby tylko na Ziemi, jednak był jeszcze jeden kruczek: dzieci musiały mieć pewien specyficzny układ kodu genetycznego, który to czynił ich bardziej podatnymi na zmiany, oraz ogólnie fizycznie i psychicznie odporniejszymi na trudy szkolenia i życia wojskowego. Dzieci takich w całym wszechświecie kontrolowanym przez ludzi znaleziono tylko 150(ale tak naprawdę mogło być ich więcej, rejestrowanie kodu genetycznego było nakazane tylko w Wewnętrznych Koloniach, w Zewnętrznych kod był wpisywany do bazy danych UNSC tylko w wyniku wypadku lub poważnej choroby). Projekt z powodu budżetu(który i tak był niebotycznie wysoki) pozwalał na przyjęcie tylko połowy z tych dzieci, równo 75 kandydatów miało stać się Spartanami.
Dr Catherine Halsey, czyli pomysłodawczyni jak i główna prowadząca projektu osobiście postanowiła spotkać się z każdym z osobników i ocenić, którzy nadają się bardziej od innych. Pani doktor poprosiła o przydzielenie jej pilota/navigatora, który towarzyszyłby jej w podróżach międzyplanetarnych i wspierał w razie potrzeby. Osobą którą wyznaczyła na to stanowisko był młodszy porucznik, który ledwo ukończył szkołę oficerską, może go znacie, nazywał się Jacob Keyes. Wybrała go nie bez powodu, Keyes potrafił dotrzymać tajemnicy jak nikt, podczas jego szkolenia wydarzył się wypadek, jego dowódca chciał przetestować swoją teorię na temat podróży w Slipspace, kilka osób zginęło, wiele zostało rannych, na rozprawie wojskowe wszyscy śpiewali jak słowiki, wszyscy za wyjątkiem Jacoba, nawet mimo próśb i gróźb.
Wracając do tematu, pierwszym osobnikiem, którego ta para odwiedziła był chłopak oznaczony numerem 117 mieszkający w Systemie Gwiezdnym Eridanus, na planecie Eridanus 2. Z krótkiego opisu dowiadujemy się, że był o głowę wyższy od swoich rówieśników, miał brązowe włosy, piegi i szparę między dwoma przednimi zębami. Wykazywał się niezwykłą chęcią współzawodnictwa. Dr Halsey stwierdza też, że John, bo tak chłopak miał na imię posiada też pewną cechę, w którą do końca sama nie wierzyła - szczęście.
Półtorej miesiąca później wszystkie dzieci zostały zebrane na militarnej planecie - Reach, w wielkiej auli. Żadne z nich nie płakało, część była przestraszona, część pochlipiwała, ale żadne nie płakało. Po wielu godzinach debat z psychologami dr Halsey postanowiła powiedzieć dzieciom prawdę, nie wkręcać im niestworzone historyjki o tym, że ich świat został zaatakowany, a rodzice zabici. Opowiedziała im więc, że zostali porwani(nie wspomniała tylko, że zastąpiono ich szybko wychodowanymi klonami, które pożyją do 2 lat) i przewiezieni tutaj, gdzie staną się najlepszymi z najlepszych żołnierzy ludzkości, aby jej strzec, a może i kiedyś uratować. Dzieci mimo przerażenia przysłuchiwały się ciekawie. Przedstawiony został im także ich szkoleniowiec - naczelny podoficer Mendez, oraz ich nauczycielka - Deja(e i a pisane z kreską ponad nimi), sztuczna inteligencja.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Aby nie dać dzieciom czasu na myślenie pierwszy dzień ich nowego życia zaczął się od pobudki wcześnie rano, potem morderczego treningu, szybkiego śniadania, pożywnego, ale mało wyszukanego, nauki(przede wszystkim strategii, pierwsza lekcja opisywała wojnę starożytnych Spartan z Persami)i treningu. Po nim dzieci miały udać się na plac zabaw, John cieszył się z możliwości odsapnięcia i pomyślenia. Niestety "plac zabaw" był czymś czego dzieci się nie spodziewały, wielkim torem przeszkód. 10 i 20 metrowe słupy powbijane były w ziemię, łączyły je liny, mosty sznurowe, windy(wyciągane ręcznie) i wszelkie tego typu atrakcje. Dzieci zostały podzielone na grupki po trzy osoby i powiedziano im, że wygrywa ta, której wszyscy członkowie zadzwonią dzwonkiem zawieszonym na najwyższym z pali, po czym przebiegną przez metę(ci którzy zrobią to jako ostatni nie dostają kolacji). Do drużyny John'a trafiła dziewczyna i chłopak: Kelly-087 i Sam-034. 117 zawsze wygrywał, przyzwyczajony był do zwycięstwa, nie chciał aby ta dwójka mu przeszkadzała. Na sygnał startu wszystkie dzieci ruszyły, John był pierwszy, niestety reszta jego drużyny ostatnia. Głód męczył go cały następny dzień(który notabene wyglądał dokładnie tak samo jak poprzedni), chciał odegrać się na swojej drużynie za porażkę, jednak był zbyt wycieńczony. Pod wieczór dzieci znowu udały się na "plac zabaw". Zadane było to samo, drużyny też, z tym że tor był o wiele trudniejszy. John już miał szykować się do startu, kiedy podeszli do niego Sam i Kelly i powiedzieli, że spiorą go na kwaśne jabłko, jeśli nie pomoże im tym razem. 117 przekazał im swój plan drogi i razem ruszyli. Puścili Kelly przodem obawiając się, żeby ich nie zwalniała, okazało się, że jest najprawdopodobniej najszybsza ze wszystkich rekrutów(potem okazało się, że jest). Cała trójka przebiegła razem przez metę, nie byli co prawda pierwsi, ale udało im się tym razem nie być ostatnimi, tak nawiązała się miedzy nimi prawdziwa przyjaźń. Na twarzy głównego szkoleniowca, Mendez'a(który według opisów wyglądał i był twardym człowiekiem), pojawił się jakby lekki uśmiech. John poczuł też uczucie, które rzadko go wcześniej nawiedzało, zrobiło mu się żal tych, którzy przegrali, przyszli Spartanie powoli zaczęli się zrastać w rodzinę.
Przyszli Spartanie z początku nienawidzili Mendez'a, uważali go za sadystę i szaleńca, jednak po jakimś czasie zaczęli doceniać jego wysiłki, zrozumieli że starał się ich jak najlepiej przygotować na wszelkie możliwe sytuacje, nauczył ich spodziewać się niespodziewanego. Mendez zazwyczaj dawał im zadanie jednak nie zdradzał wszystkich jego szczegółów, często trafiały się ciężkie sytuacje kiedy to dzieciaki stawały przez prawdziwym zagrożeniem(typu ostrzał z ostrej amunicji, miny, bomby, itd.), było jednak w nich coś takiego co kazało im je przezwyciężać, po jakimś czasie dr Halsey zauważa iż im trudniejsze jest zadanie tym bardziej dzieciaki się do niego palą).
Pewnego pięknego zimowego poranka cała 75-ka rekrutów została załadowana do Pelican'a i przewieziona w góry, ich zadanie miało być łatwe, każde z nich dostało kawałek mapy, mieli tylko pojawić się w punkcie odbioru w określonym czasie. Ostatnia osoba miała zostać. John został wysadzony jako pierwszy, jednak chwile przedtem dał znać wszystkim gdzie mają się zebrać. Kiedy już wszyscy zebrali się w wyznaczonym miejscu, mapa została złożona, miejsce zbioru określone i dzieci ruszyły. Okazało się, że osoby pilnujące Pelican'a nie były ich zwyczajowymi opiekunami. Dzieciaki postanowiły ich przetestować, kiedy ci nieznajomi próbowali użyć w stosunku do nich siły Spartanie załatwili ich. Wszyscy załadowali się do pojazdu, kiedy część pytała się kto ma zostać John odpowiedział, żeby się o to nie martwili, nikt nie zostaje. Kiedy nie poradzili sobie z uruchomieniem Pelican'a John skontaktował się z Deją i poprosił o naukę lotu, usłyszał że nie może jeszcze zostać w tym temacie szkolony, ale ona może ich zabrać do bazy.
John wylądował na dywaniku w Mendez'a i dr Halsey, którzy zadawali mu pytania dlaczego zaatakowali ludzi, którzy mieli ich odebrać i dlaczego porwali Pelican'a, John wziął całą winę na siebie, powiedział nawet, że to on jako ostatni wsiadł do pojazdu(nie chciał aby ktoś z jego "rodziny Spartan" miał jakieś problemy). W odpowiedzi na swoje czyny został mianowany dowódcą oddziału(co jest całkiem logiczne, z egocentryka stał się dbającym o swoich ludzi dowódcą).
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
9 marzec 2525, sądna data, projekt Spartan-II miał wtedy wejść w drugą z trzech faz. Pierwsza zakończyła się powodzeniem, rekruci byli doskonale wyszkoleni i przygotowani do każdej sytuacji, byli najlepszymi z najlepszych, ale to wciąż za mało. Aby wszystko się udało należało z nich zrobić nadludzi i właśnie faza druga miała to zrobić. Może było to zakazane prawem i na pewno nie moralne, jednak ONI Sekcja Trzecia nigdy nie przejmowała się takimi głupotami jak moralność czy zakazy stworzone przez cywili. Należało to zrobić, nie było innego wyjścia.
Każdy i każda ze Spartan miał po 14 lat(wyglądali na co najmniej 18-to letnich atletów, wszystko przez mordercze szkolenie i właściwości genetyczne) i wszyscy mieli właśnie przeżyć najcięższą próbę swojego życia. "Udoskonalenie", tak ten proces był nazywany był bardzo niebezpieczny, nigdy wcześniej nie próbowany, zakładano że nikt go nie przeżyje. Jednak to byli przecież Spartanie.
Proces składał się z 5 części(wszystkie musiały być przeprowadzone w stanie micro-grawitacji):
1. Wtopienie specjalnej ceramicznej substancji w układ kostny, przez co kości stawały się prawie nie do złamania. Efektem ubocznym mogło być uszkodzenie lub całkowite zniszczenie szkieletu.
2. Wstrzykiwanie domięśniowe specjalnych środków proteinowych, mających poprawić gęstość wytrzymałość i regenerację tkanki mięśniowej. Efektem ubocznym mogła być utrata kontroli nad mięśniami, niekontrolowane drgania itd.(coś jak Parkinson).
3. Wszczepienie specjalnego implantu-katalizatora hormonu wzrostu. Miało to przyśpieszyć wzrost kości i mięśni, ale ograniczało popęd seksualny.
4. Zwiększenie ciśnienia krwi w gałce ocznej, oraz ogólne jej usprawnienie. Miało to zapewnić lepsze widzenie(w tym widzenie po ciemku prawie jak w dzień), groziło niestety całkowitą ślepotą.
5. Zmiana reakcji bio-elektrycznych w mózgu, dzięki czemu odruchy i reflex rósł o 300%. Powodowało to też zwiększenie inteligencji, poprawienie pamięci jak i kreatywności, niestety efektem ubocznym mogła być choroba Parkinsona jak i syndrom Fletchera.
Jak widać było to bardzo niebezpieczne, jednak eksperyment został wykonany.
Proces "udoskonalania" został zakończony. Wszystko go jeszcze bolało, jednak specjaliści powiedzieli mu, że to całkowicie normalne, wracał do zdrowia. Specjaliści mówili jedno, jednak on wiedział swoje, ta misja zabiła lub okaleczyła ponad połowę jego Spartan, z 75-iu członków tej "rodziny" zostało 33-ech. John był na pogrzebie tych których polegli, widział jak ich trumny odlatują w pustą, zimną przestrzeń kosmosu, czuł jak z każdym znikającym kanistrem traci cząstkę siebie, nie wszystko jednak zostało stracone, Sam i Kelly, jego najbliżsi przyjaciele przeszli to na szczęście tak jak i on bez szwanku, ale co z tymi, którym się nie udało? Mendez powiedział mu, że tuzin okaleczonych Spartan się nie zmarnuje, ich ciała może i zostały zniszczone, ale ich umysły nadal są błyskotliwe jak niegdyś, przydadzą się w ONI. Ciągle męczyło go jednak on jako dowódca był temu winien?
Aby zatrzymać ciągłe zadręczanie się John postanowił przejść się na siłownię i poćwiczyć, zająć się czymś innym. Na początek zaczął podnosić ciężary, jednak ciągle wydawały się za lekkie, dopiero po zdwojeniu ich wagi wszystko wydawało się normalne. Potem przeszedł do sprężynowego worka bokserskiego, uderzył go i zdziwił się, ponieważ poruszał się jakoś tak wolniej. John stwierdził, że grawitacja musi szwankować, wyciągnął więc blokadę z najbliższej maszyny do ćwiczeń, upuścił ją i zmierzył stoperem czas jej spadania. Potem wykonał kilka szybkich obliczeń według wzorów fizycznych i stwierdził, że wszystko jest w porządku, wszystko oprócz tego, że zawsze miał problemy z tego typu obliczeniami, teraz żadnych. To nie grawitacja szwankowała tylko on sam.
W czasie kiedy 117 przeprowadzał swój eksperyment 3-ech Helljumperów(Helljumpers to przezwisko dla ODST(Orbital Drop Shock Troopers), czyli Oddziału Desantu Orbitalnego. Byli to najlepsi żołnierze UNSC, słynęli z doskonałego wykonywania rozkazów jak i z niezwykłej brutalności, również wobec swoich kolegów z innych oddziałów. Ich motto to "Feets first into Hell"). Jeden z nich chciał ćwiczyć na maszynie, z której John wyciągnął blokadę, efektu można się domyślić. Prawie wybuchła bójka, kiedy do sali wszedł dowódca ODST'ków i kazał rozwiązać im spór w ringu. Jak już wspominałem Helljumperzy nie zachowywali się fair wobec innych żołnierzy, więc rzucili się we trzech na Spartana-117, biedacy nie mieli szans, dla niego poruszali się jak muchy w smole. Co gorsza John przypadkiem pozabijał ich(nie znał jeszcze swojej siły). Na koniec do sali wkroczył Mendez i kazał się wszystkim rozejść, zaprosił Johna na krótką rozmowę, podczas której wyjaśnił mu różnice między poświęcaniem życia swoich podwładnych, a jego marnowaniem. John-117 dalej nie był pewien którym z tych dwóch była ich ostatnia "misja".
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po szybkiej rekonwalescencji Spartanie wrócili na Reach, aby kontynuować szkolenie, a właściwie to "nauczyć" się na nowo swoich ciał. Ze względu na ich nowe "warunki fizyczne" trzeba było zmienić także miejsce ćwiczeń, w końcu co może być wyzwaniem dla ludzi potrafiących podnieść kilkukrotną wagę swojego ciała(a ważyli ponad 200kg, dzięki poprawionym kościom i zwiększonej gęstości masy mięśniowej). Opuszczone kopalnie tej planety(Reach była kiedyś planetą kopalną, znajduje się na niej dużo minerałów, jednak przekształciła się w wojskowe centrum ze względu na położenie strategiczne), pełne poplątanych korytarzy, wielkich hal, oraz starych Power Suitów mk.II(wielkie zbroje, służyły kiedyś do podnoszenia i przemieszczania wielkich ciężarów). Zbroje te były szczególnie przydatne ze względu na nową siłę Spartan, mogli oni bez problemu rozszarpać dorosłego, silnego człowieka na strzępy, czego niestety przypadkiem kilku trenerów doświadczyło.
Dr. Halsey przyjechała na kontrole, poprzez labirynt korytarzy dostała się do pokoju obserwacyjnego, gdzie czekał już na nią Mendez. Przedstawienie właśnie miało się zacząć. Przez okna pomieszczenia widać było olbrzymią halę, na środku której stał bunkier, a na jego szczycie flaga. To był cel misji Spartan - zdobyć tę flagę, utrudniać miał to jednak oddział żołnierzy w Power Suitach, uzbrojonych w szybkostrzelne działka na amunicję ogłuszającą. Nagle wszystkie światła w hali zgasły, wśród żołnierzy dało się zauważyć zaniepokojenie. Nagle z sufitu zsunął się na linie czarny cień, ubrany był co prawda w czarny strój, jednak pani doktor od razu rozpoznała w nim Johna. Cień wylądował z gracją przy samej fladze, obok jednego z Power Suitów, szybko oplątał go liną i nagle wielki kawał metalu poszybował w górę. Akcja wydarzyła się niesamowicie szybko, nagle więcej cieni wysypało się z nikąd, rozgromiło wszystkich przeciwników, zabrało flagę, po czym zniknęło tak nagle jak się pojawiło.
Dr. Halsey była w szoku, nawet w najśmielszych snach nie spodziewała się takich wyników, widać połączenie wszystkich "ulepszeń" naraz, może nawet dzięki specyficznemu DNA dało takie efekty. Spartanie byli niesamowici. Mendez utwierdził ją w tym przekonaniu, powiedział jej, że jej "dzieci"(jak czasami o nich myślała) zostały zrzucone tutaj 3 dni temu, bez żadnego ekwipunku, jak zdobyli czarne stroje i linę pozostaje tajemnicą. Na pytanie czy to wszystko jest nagrane najpierw usłyszała odpowiedź twierdzącą, po czym negatywną. Spartanie za każdym razem unieszkodliwiali kamery, nie ważne gdzie były umieszczone(a ich położenie zmieniano za każdym razem), oni i tak odnajdywali je wszystkie. Wszystkie znaki wskazywały na to, że nadeszła pora na chrzest bojowy.
Cała 33-ka została zebrana w auli, mieli właśnie dostać pierwsze zadanie, podniecenie wisiało w powietrzu. Nie wdając się w szczegóły CO(Commanding Officer - oficer dowodzący) wyszczególnił im wszystkie fakty. Niedawno odkryto jedną z baz rebeliantów, w wydrążonym asteroidzie. Dowódca tam był pułkownik Robert Watts, cierń w oku UNSC od dawna. Spartanie mieli go wykraść z bazy rebeliantów i przewieźć do ONI na przesłuchanie, cała akcja miała być wykonana "po cichu". John wybrał 4 przybocznych - Sam'a, Kelly, Linde(specjalistke od snajpowania) oraz Fred'a(speca od ładunków wybuchowych). Ta piątka była później znana jako Drużyna Niebieska.
Niebiescy dostali się na statek dostawczy lecący na asteroidę rebeliantów, ukryli się w zbiorniku z chłodziwem do silników. Kiedy znaleźli się już na stacji przebrali się, starając się jak najbardziej upodobnić do cywili(co było dosyć trudne, zważając na ich rozmiary). Przechadzając się przez wnętrze asteroidy zauważyli starego Pelican'a, uznali go za doskonały środek ucieczki. Pułkownika namierzyła Kelly - przeglądała spis towarów dostarczanych do bazy i zauważyła drogiego szampana, oraz cygara(takie same jak te, które palił Mendez), uznała że tylko ktoś wysoko postawiony może sobie pozwolić na takie luksusy. Podłożyła więc w cygarach pluskwę namierzającą.
Kiedy Spartanie określili już dokładne położenie Watts'a wkroczyli do akcji, niestety wywiązała się strzelanina. Pułkownika zamknięto w szczelnym, hermetycznym pojemniku i przedzierano się przez tłumy rebeliantów. Żaden z tych biedaków nie miał szans, jednak dzięki ich ilości i uporowi udało im się poważnie ranić John'a. Na szczęście UNSC dba o swoich żołnierzy, każdy z nich jest wyposażony w mały zbiorniczek z Biopianą(substancja przyśpieszająca gojenie, tamująca krwawienie, uśmierzająca ból i pozwalająca wytrzymać aż do możliwości odwiedzenia szpitala z prawdziwego zdarzenia). Ucieczka była trudna, Spartanie musieli wysadzić właz asteroidy, jednak udało im się wykonać założony plan od A do Z i wrócić tym starym, zdezelowanym Pelican'em do przestrzeni kosmicznej kontrolowanej przez UNSC. Wszyscy biorący udział w misji zostali odznaczeni, John dostał nawet Purpurowe Serce(odznaczenie przyznawane żołnierzom, którzy odnieśli rany w walce), z którego był bardzo dumny.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rok 2525 był sądny dla ludzkości, stało się nareszcie to na co ludzie od dawna czekali, niestety sprawdziły się najgorsze scenariusze.
Spartanie zostali zebrani w auli, tej samej, w której 8 lat temu dano im nowe życie i nowy cel. Wszyscy byli ubrani w odświętne mundury, zastanawiano się nawet czy ktoś ważny nie umarł, sprawa była o wiele poważniejsza. Na sali pojawił się najpierw Mendez, potem nowa postać, na jej widok Spartanie od razu wyprostowali się jeszcze bardziej, co było dosyć trudne. Mundur tej osoby zdobiły odznaczenia admirała. Stanforth, tak się ta postać nazywała przekazał im straszne wieści. Ludzkość od dawna spodziewała się natknąć na obcą rasę, wytworzono nawet kilka scenariuszy jak to może wyglądać, jednak wszyscy mieli cichą nadzieję na jeden z tych pozytywnych. Nadzieja jest matką głupich jak powiadają. Kolonia Harvest była cichą, małą, rolniczą planetką położoną w Zewnętrznych Koloniach. Była. Jakiś czas temu kontakt z nią się urwał. Wysłano statki, które miały zbadać co się stało, spodziewano się rebelii, lub czegoś podobnego, niestety prawda była o wiele straszniejsza. Te statki, którym udało się uciec przekazały nagrania video przedstawiające to co zostało z Harvest - wielką spaloną kulę, pokrytą szkłem. Atmosfera wygotowała się, lasy spaliły, piasek pod wpływem wysokiej temperatury zmienił się w szkło. Nagrano także statki, obce statki, w niczym nie przypominały tych ludzkich. Przechwycono także nagranie audio, które mówiło: "Wasze zniszczenie jest wolą Bogów...My jesteśmy ich instrumentem.". W związku z tym całe UNSC zostało postawione w najwyższy tryb gotowości, tym samym projekt Spartan-II został przyśpieszony do maksimum, do projektu MJOLNIR(Mjolnir to nazwa słynnego młota, którym posługiwał się nordycki bóg Thor). Przy okazji było to tez pożegnanie z Mendezem, który nauczył już Spartan wszystkiego co umiał, miał teraz zostać przeniesiony do trenowania nowej grupy tych doskonałych żołnierzy.
Projekt MJOLNIR tworzony był na samych obrzeżach kosmosu kontrolowanego przez UNSC, w systemie gwiezdnym Damascus, na planecie Chi Ceti 4. Spartanie załadowani na krążownik lecieli tam właśnie dowiedzieć się o co chodzi z tym projektem, dlaczego podobno ma wyciągnąć z nich jeszcze więcej niż dotychczas. Szczęście im niestety nie dopisywało, kiedy wyszli ze Slipstreamu do normalnej przestrzeni układ atakowany był przez Covenantów. To wtedy po raz pierwszy ujrzeli na własne oczy jaką potęga dysponują ci "obcy". John i reszta jego oddziału zostali zrzuceni na powierzchnię planety, krążownik miał odciągać uwagę.
Pierwsze zbroje MJOLNIR przypominały trochę Power Suity jakie John widział w kopalni podczas treningu, z tym że były dużo mniejsze. Wierzchnia warstwa składała się z wielu warstw substancji o niesamowitej odporności, miała też niedawno dodaną warstwę, która miała chronić przed bronią energetyczną nowych wrogów ludzkości. Całość była hermetycznie zamknięta, odzyskiwała zarówno powietrze(do 90min.), jak i wodę(dzięki pochłaniającej wilgoć warstwie wewnętrznej). Każda zbroja posiadała także warstwę wypełnioną specjalnym żelem o regulowanej gęstości, który kontrolował temperaturę ciała, oraz chronił przed urazami. Napędzane wszystko to było małą elektrownią fuzyjną, umieszczoną w plecaku, pozyskiwanie energii w ten sposób może być bardzo niebezpieczne, jeśli nie kontroluje się warunków. Dzięki specjalnym prototypowym technologiom zbroja zwiększała pięciokrotnie siłę, oraz czas reakcji człowieka, który ją nosi(niestety ciało normalnego człowieka tego nie wytrzymywało, zwykłe wyciągnięcie przed siebie ręki zazwyczaj ją urywało). Teoretycznie Spartanom nie powinno nic grozić, jednak czasami teoria ma się ni jak do praktyki.
Pierwszym, który włożył MJOLNIRa był John, na szczęście okazało się, że przewidywania się sprawdziły, ciała Spartan wytrzymywały, a nawet współpracowały ze zbrojami się lepiej niż zakładano. Po krótkim treningu przyzwyczajeniowym postanowiono zrobić coś ze statkiem Covenantów.
Spartanie postanowili zabrać ze swojego Pelican'a kilka głowic rakietowych i udać się na małą "kosmiczną przechadzkę". Postarać się dostać przez uszkodzone tarcze do środka i wysadzić go. Do środka udało się dostać trójce - Johnowi, Samowi i Kelly. Przemierzali powoli statek, pokład za pokładem. Nagle weszli do pokoju pełnego obcych, wyglądali oni jak połączenie sępa i jaszczurki(tą rasę nazwano potem Jackalami, w języku Covisów są to Kig-Yar). Jeden z nich wymierzył w Johna dziwne urządzenie i strzelił, zielona, rozgrzana plazma pognała przez powietrze, w ostatniej chwili przed uderzeniem Sam rzucił sie i zasłonił swojego przyjaciela swoim ciałem. Dostał w bok, Spartanie szybko rozprawili się z wrogimi siłami. Sam twierdził, że nic mu nie jest więc ruszyli dalej. W końcu trafili do maszynowni, wielki reaktor fuzyjny zasilał cały statek. Plan wyglądał następująco: jeśli wysadza go przy pomocy jednej z głowic, cały statek wybuchnie. Niestety głowicy nie dało się wysadzić zdalnie, ktoś musiał zostać. Wtedy Sam pokazał bok, w który dostał, był cały spalony, a co najgorsze zbroja miała dziurę. Nie mógł już wrócić tak jak przybył, kosmiczne podciśnienie zabiłoby go w kilka sekund, postanowił więc poświęcić się dla dobra sprawy. Kelly i John nie chcieli zostawiać przyjaciela, w końcu jednak udało się mu ich przekonać, że to jedyna możliwa opcja. Kilka sekund po tym jak ta dwójka opuściła niszczyciel Covenantów, ten eksplodował, pokazując rasie ludzkiej, że nie wszystko jeszcze jest stracone, ta wojnę da się wygrać, jeśli będzie się wierzyć. Szkoda, że Sam musiał się poświęcić, aby to udowodnić.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
matek_79
Ten sie nakrecil tongue.gif ale pozytywnie, dawaj kolejne czesci, przyjemnie sie to czyta wink.gif
Zimol
True... ale rób to edytując posta głownego bo jak się rozkrecisz to nkit nie bedzie szukal po 10str randomowych postow;]
MaxVarEmreis
Naniose tylko małe poprawki do Twojej wypowiedzi. Mam nadzieje, ze sie nie obrazisz smile.gif Tez przeczytałem ksiazki ( + inne zródła informacji) wiec mozemy sie uzupełniac smile.gif


CYTAT(barth @ 18 08 2007, 17:26) *
W 25 wieku nastąpił przełom, ludzkość opracowała nową technologię, pozwalającą im przemieszczać się przez galaktyki szybciej. Reaktory Shaw-Fujikawa zaginając czasoprzestrzeń tworząc wyrwę między wymiarami(potocznie nazywaną Slipspacem) i przenosząc w nią statki kosmiczne pozwalały przemierzać w kilka godzin odległości, których przebycie zajęłoby normalnie kilkaset lat. Kolonizacja rozwijała się dalej w najlepsze.

W 25 wieku, to było już sporo kolonii. Pierwszy reaktor SW został zbudowany pod koniec 23 wieku, a dokładniej mówiąc w 2291 roku. Także, kolonizacja planet spoza układu SOL zaczeła sie duzo, duzo wczesniej smile.gif
Także troszeczke przesadziłes z czasem lotów miedzygwiezdnych. Kilkagodzin to poruszaja sie statki Covenentów ( a i to jest raczej mocnym naciągnieciem faktów) albo przy uzyciu artefaktu Forerunner'ów. Średnio lot trwa od kilku tygodniu, do kilku miesięcy. Dlatego uzywane ludzie przebywaja w krio-stacjach.



Moge coś napisać o projekcie Spartan-II smile.gif Popraw mnie jesli sie gdzies walne i uzupełnij luki.

Tak jak pisał Barth, w 2517 roku, kiedy to nasilały sie ruchy separatystyczne, został zaaprobowany program Spartan-II, który miał na celu stłumienie tych ruchów, bez wielkiego rozlewu krwi. Projekt nadzorowała Dr. Catherine Halsey należąca do ONI ( Office of Naval Intelligence), sekcja Trzecia. Odnalazła ona 150 dzieci w wieku 6 lat, które spełniały odpowiednie kryteria ( odpowiednie DNA). W poszukianiach, co ciekawe, pomagał jej Keyes, wtedy jeszcze porucznik. Znamy go oczywiście z wydarzen Halo 1 ( a w Halo 2 pojawia sie jego córka). Ciekawa postac i myśle, ze mozna by opisać kilka jego "wyczynów" smile.gif. Pierwszym dzieckiem do jakiego dotarła był John 117. Poznajemy go jako silnego i bardzo inteligentnego 6 latka ( wszystkie dzieci takie były). Dzieci zostaja zastąpione klonami, dzieki czemu wszystko pozostaje w scisłej tajemnicy ( wszyscy sadza, ze Spartanie zostali zrekrutowani z najlepszych zołnierzy UNSC). W tym samym roku 75 osobników rozpoczeło trening ( tylko dla połowy z 150 było miejsce, projekt był niewiarygodnie drogi, w porównaniu do projektu Spartan- III ). Trenig był morderczy, dzieci poddawane ciagłym wyzwanią, tak fizycznym jak i wymagajacym pomyślunku. Co ciekawe, w tej grupie wyrózniał sie John 117. Chociaż nie był ani najsliniejszy, ani najinteligentniejszy. Nadrabiał "duchem". Trwało to do 2525 roku, kiedy poddano ich ostatecznym modyfikacja, które miały sprawić, ze będą prawdziwymi Spartanami. Zastosowano srodki chemiczne. Zwiekszono wytrzymałamośc ich kości, powiekszono mase miesniową, poprawiono oczy tak aby mogli widziec w ciemności, poprawiono czas reakcji i refleks.... tylko 33 Spartan przezyło ten proces. Wielu umarło, wielu zostało inwalidami. Po tym wszystkim, potrafili biegac z prędkością 55 km/h, podnosic ciezar o masie 3 razy wieksziej niz ich własna masa, potrafili praktycznie widziec w ciemnościach, a ich szybkośc reakcji wynosiłą 20 milisekund.... to wszystko bez MJOLNIR.
Po "usprawnieniu" wysłano ich na pierwsza misje bojowa ( ciegle bez MJOLNIR). Mieli schytać jednego z dowódców rebeli. Jak sie mozna łatwo domyślić, udało im sie ( chociaz John 117 został ranny i odznaczony Purpurowym Sercem). w tym samym roku nastapił "incydent" na planecie Harvest. Innymi słowy, Przyplatali sie Covenanci biggrin.gif. Projekt Spartan- II został przyspieszony. Na planecie Chi Ceti 4 był osrodek badawczy zajmujacy sie MJOLNIR. Wg. moich wyliczeń była to wersja Mark IV. Ta wersja była daleka od doskonałosci. Nie posiadała osłony energenycznej jak pózniejsze wersje, ani nie mogła przenoscic w "sobie" AI. Tylko Spartanie bylo w stanie obsługiwać te zbroje. Normalnemu człowiekowi, zbroja łamała gnaty biggrin.gif. No i tak Spartanie walczyli sobie do 2552 roku ( w tym czasie, jesli dobrze pamiętam zgineło tylko 4 członków + jeden został tak powaznie ranny, ze nie mogł wrócic do słuzby. Niezle, prawda? smile.gif ).
W przededniu walki o Reach, Spartanie zostali obdarowani zbrojami MJOLNIR Mark V . Dodano, znana nam z gier, regenerującą sie osłone energetyczna ( adaptowana technologia Covenanów). Pod John'a "podpięto" także Cortane i przetestowano na torze przeszkód.... wynik przeszedł najsmielsze wyobrazenia. Spartanie dostali poteżnego "kopa" ( m.in: szybkośc poruszania sie, wzrosła do ponad 100 km/h !! ).
Po bitwie o Reach, tylko garstka Spartan-II przezyła. Można by wiele dodać do tego co napisałem, mozna też wiele napisać o tym co sie działo 'po", ale to juz inna bajka smile.gif.
Mam nadzieje, ze choc troche to ciekawe jest smile.gif

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Teraz pierwsza cześć wiekszej historii. Chce dojść do bitwy o Reach i ja opisać. Teraz niejako wprowadzenie, punkt zwrotny i zapalny dalszych wydarzeń w tym uniwersum. Od tego momentu, historia toczy sie ciągle.

Bitwa o Reach cz 1.

17 lipca 2552 roku stacja nasłuchowa Archimedes wykrywa w Slipstream’ie obiekt o rozmiarach meteorytu czy też asteroidy. Zmierzała w kierunku planety Sigma Octanus IV. Gdyby pozostała w „nadprzestrzeni” po prostu przeszłaby przez układ niezauważona. Z tego też powodu raport został sklasyfikowany jako niskiego priorytetu.
Raport trafia do komandora porucznika Keyes’a, kapitana niszczyciela Iroquois, świeżo zbudowanego w stoczniach Reach i uzbrojonego w 2 działa MAC (Magnetic Accelerator Cannon ), 26 powiększonych zasobników z rakietami Archer i 3 głowicami nuklearnymi.
Jest pewny, że ten wielki obiekt w Slipstream’ie to flota Covenantów zmierzająca na Sigma Octanus. Covenanci potrafią manewrować w nadprzestrzeni z wielką precyzją i ustawiają swoje statki bardzo blisko siebie, a dokładne odczyty w Slipstreamie są niemożliwe i dlatego stacja Archimedes „odczytała” to jako jeden wielki obiekt zamiast… 4 fregat.
Keyes łączy się natychmiast z dowództwem i zawiadamia Admirała Stanforda o spodziewanym ataku Covenantów na Sigma Octanus, prosząc o wszystkie możliwe posiłki. Sam wyciska z reaktorów ponad 100% aby zdążyć na czas. Na Sigma Octanus żyje 17 milionów ludzi.
Kiedy przybywa na miejsce, z nadprzestrzeni wyłaniają się 4 statki Covenantów. Z tą różnicą, ze są to 2 fregaty eskortujące niszczyciela i lotniskowiec.
Z taką siła nie ma najmniejszych szans. W poprzednich bitwach, aby „wygrać” UNSC potrzebowało przewagi 2 do 1…. a nawet 3 do 1.
Keyes wprowadza swój statek na kurs kolizyjny z niszczycielem Covenantów.
Niszczyciel i lotniskowiec „olewają” Iroquois’a i lecą w stronę planety. Za to dwie fregaty zwracają się w strone zmienian. Kapitan wydaje rozkaz uzbroić rakiety nuklearne Shiva, i odpalić je…. ale nie w strone fregat, tylko obok, przełączając je na tryb detonacji: zdalny.
Covenanci odpalaja torpedy plazmowe prosto w Keyes’a. Na motku panuje napięcie, jedna osoba jest nawet na krawędzi buntu widząc, że kapitan prowadzi ich na pewną śmierć.
Tuż przed samym zderzeniem z torpedami, kapitan odpala silniki zapasowe ( na kadłubie znajdowało się 6 zasobników z mieszaniną gazu, odpalenie takiego zasobnika powodowało dość duży wybuch, który w mgnieniu oka zmieniał kurs statku). Dzięki temu zabiegowi udaje im się uniknąć trafienia. Jednak torpedy plazmowe mają system naprowadzający i po minięciu statku znowu zaczynają zmierzać w ich kierunku. Tym razem goniąc ich.
Kapitan wprowadza poprawki na kurs kolizyjny z niszczycielem. Podobnie jak w przypadku uniknięcia trafienia przez torpedy, kapitan odpala silniki zapasowe i przelatuje tuż pod niszczycielem. Odpala rakiety Archer w tym samym momencie, w którym torpedy odpalone z fregat uderzają w niszczyciela Covenantów. Pierwsza torpeda niszczy osłony, drugą dostaje się do „mięska”. Rakiety odpalone z Iroquois’a zadają ostateczne uderzenie.
Iroquois odwraca się w stronę fregat, które zbliżają się do nich. Kapitan wydaje rozkaz uzbrojenia dział MAC oraz reszty rakiet Archer.
Następuje wielki biały wybuch w pobliżu fregat. To rakiety Shiva. Oczywiście byle broń atomowa nie zniszczy statków Covenantów. Ale nie taki miały zamiar. Wybuch nuklearny wyemitował impuls elektromagnetyczny (EMP), niszcząc ich osłony.
Keyes odpala rakiety Archer a chwile później odzywają się dział MAC. Jedna fregata zostaje przeszyta na wylot, od nosa po sam ogon. Druga zostaje trafiona w pobliżu silników i następują wtórne eksplozje. Sekundę później, trafiają rakiety. Fregaty zostały zniszczone bądź unieruchomione. Na polu walki pojawiają się 2 inne okręty UNSC: Gettysburg i Allegiance. Lotniskowiec Covenantów opuszcza orbitę i wycofuje się…. Keyes dokonał niemożliwego. Pokonał 4 statki Covenantów. Jednak coś mu nie grało. Covenanci nigdy się nie wycofywali. Walczyli do ostatniego statku.
Rozkazuje przeskanowac powierzchnie planety…. Wykrywają 34 dropship’y zmierzające do jednego z największych miast na planecie, Côte d'Azur. Niestety nic nie mogą zrobić. Iroquois został dość poważnie uszkodzony. Silniki nadawały się do wymiany, brak zasobników z rakietami, niedziałające działa MAC. Teraz Marines mieli się wykazać smile.gif

barth
dzięki za pomoc i poprawki:

CYTAT
W 25 wieku, to było już sporo kolonii. Pierwszy reaktor SW został zbudowany pod koniec 23 wieku, a dokładniej mówiąc w 2291 roku. Także, kolonizacja planet spoza układu SOL zaczeła sie duzo, duzo wczesniej
Także troszeczke przesadziłes z czasem lotów miedzygwiezdnych. Kilkagodzin to poruszaja sie statki Covenentów ( a i to jest raczej mocnym naciągnieciem faktów) albo przy uzyciu artefaktu Forerunner'ów. Średnio lot trwa od kilku tygodniu, do kilku miesięcy. Dlatego uzywane ludzie przebywaja w krio-stacjach.

pomyliłem cyferki biggrin.gif, prawie jak w Monty Python i Święty Graal biggrin.gif

o kolonizacji planet nie mówiłem nic, że nie przekroczyła układu SOL, nawet chyba wspominam o innych galaktykach, a co do podróży w Slipspace - mój opis miał uzmysłowić jak wielki był postęp w podróżach, ale zaraz poprawie opis biggrin.gif

swój opis Spartan-II napisze najprawdopodobniej w poniedziałek, twój jest bardzo dobry, oprócz prędkości, czasu reakcji i modeli MJOLNIRA. Te czasy reakcji, które podajesz to czasy Kelly, a jak wiadomo ona była najszybsza ze wszystkich Spartan, prędkości też takie nie były, Chief Mendez podaje, że spartanie mogli się rozpędzać na krótkich odcinkach do 55km/h i że Kelly mogła zasuwać szybciej, jednak kolejne Mjolniry nie zwiększyły ich prędkości(w Ghosts of Onyx napisane jest, że Kelly rozpędziła się to swojej max. prędkości 60km/h).
Co do numeracji MJOLNIRów to jest to kwestia mocno sporna. Część opisów mówi o armorze znanym z H1 jako o mk4, część jako o mk5, jednak bardziej stawia się na mk4, mk5 jest natomiast jego lekko przerobioną wersją, taka mała nieścisłość


MaxVarEmreis
CYTAT(barth @ 18 08 2007, 21:18) *
swój opis Spartan-II napisze najprawdopodobniej w poniedziałek, twój jest bardzo dobry, oprócz prędkości, czasu reakcji i modeli MJOLNIRA.
Te czasy reakcji, które podajesz to czasy Kelly, a jak wiadomo ona była najszybsza ze wszystkich Spartan, prędkości też takie nie były, Chief Mendez podaje, że spartanie mogli się rozpędzać na krótkich odcinkach do 55km/h i że Kelly mogła zasuwać szybciej, jednak kolejne Mjolniry nie zwiększyły ich prędkości.

Akurat czas reakcji, 20 milisekund jest podany w Fall of Reach, predkośc 55 km/h odności sie do okresu zaraz po biologicznych modyfickacjach. Z kazdym dniem te wyniki było lepsze. No i zbroje MJOLNIR zwiększały potem ich osiągi. Jest to wspomniane w ksiażkach ( dodaj do tego Cortane smile.gif )

CYTAT(barth @ 18 08 2007, 21:18) *
Co do numeracji MJOLNIRów to jest to kwestia mocno sporna. Część opisów mówi o armorze znanym z H1 jako o mk4, część jako o mk5, jednak bardziej stawia się na mk4, mk5 jest natomiast jego lekko przerobioną wersją, taka mała nieścisłość

W First Strike, mamy scenke kiedy, Dr. Halsey mówi, zeby Spartanie zapoznali sie z nowym sprzetem, który przywiezli. Były w nich między innymi cześci do MJOLNIR Mark V. Z tego można wnioskowac, ze juz przed wydarzeniami z Halo 1, Spartanie nosili na sobie MJOLNIR Mark V i wymienli niektóre cześci na Mark VI ( John 117 dostał w Halo 2 całą zbroje Mark VI).


Trzeba tez mieć na uwadze babole. Niestety, nie wszystkie szczególy do siebie pasuja.
barth
No i masz racje, z tym że MJOLNIR zwiększał prędkości, tylko czas reakcji(sama zbroja waży ponad 200 kilo, Spartanie drugie tyle) i siłę.
W First Strike mamy scene gdzie Halsey mówi o mk5, fakt, ale tez wspomina ona o nim jako o nowym, lekko poprawionym modelu + były prototypowe części do mk6. Tak jak mówiłem w grze mówią o mk4, w książkach jest to pomieszane, gdyż raz mówią o 4 raz o 5, jedna przyjmuje się, że w H1 John biega w mk4(sprawdź to, nawet figurki z H1 mówią o mk4). wink.gif
Uzny
Daliscie czadu chlopaki biggrin.gif Swietnie sie to czyta, prosimy o wiecej yes.gif
B0dz1o
Świetny tekst, czekam na więcej. Podziwiam Was, że chce się Wam tak pisać.Ale dzięki, że umożliwiliście wielu fanom Halo poznania tła dla wydarzeń trylogii.
Wojtass
Nie ukrywam jestem pod wrażeniem. Masa ciekawych informacji napisana w dobry sposób. Jeszcze... Jeszcze... JESZCZE !!!
TroniC
Brawo! Swietna dyskusja chlopaki! Bartha juz mialem okazje poznac jako znawce uniwersum Halo thumbsup.gif Mmoooore!
MaxVarEmreis - milo mi cholernie ze w mojej rodzinnej miejscowosci znalazl sie ktos tak obeznany w temacie wink.gif
Bukkake Na Resach^Zielony
czekam na więcej
Zimol
CYTAT(Uzny @ 20 08 2007, 22:16) *
[382]bow.gif

Powinienem sobie iebnąć sygnaturkę... "Uzny's posts Fan" xD... sorka że taki OT, musiałem xD...
A tak propo Barth, jak już Ci się tak nudzi... to przepisz w CAŁOŚCI wszystkie halobooki tu na forum xD ja tam się nie pogniewam happy.gif
EDIT z tym pisaniem ksiązki to taki dżołk - tak na wszelki wypadek jakby jakiś Wojtek się spinał tongue.gif
Wojtass
CYTAT
czekajcie jak sie rozkręce i pójde dalej z tym koksem



dajesz ! czekam z niecierpliwością !


3D17

CYTAT
A tak propo Barth, jak już Ci się tak nudzi... to przepisz w CAŁOŚCI wszystkie halobooki


Zimol daj spokój. Barth odwala kawał dobrej roboty. Wiem, że równie dobrze mógłbym sam przeczytać książki. Barth i MaxVarEmreis dostarczają nam najciekawsze kąski, gdyby nie oni pewnie nigdy bym sie nie dowiedział tyle o spartanach i o świecie Halo. Jestem fanem gry ale jestem też zbyt leniwy żeby zabrać się za książkę (właściwie to czytam tylko Harry Pottera i lektury xD). Dopóki mają ochotę niech piszą dalej, a ja będę to czytał (i kilka innych osób też wink.gif .
barth
myślałem nad tym kiedyś, ale potrzebowałbym więcej ludzi niż ja sam do tego, może przerobie niedługo Halo Graphic Novel(jak mnie najdzie chęć wink.gif )
Raptor
First of all bardzo fajny tekst (mam nadzieje, ze pozniej przejdzie pelna korekte ;>) i bardzo fajna inicjatywa.
Dodalem maly spoiler warning do tematu (moga sie pojawic osoby, ktore by plakaly o spoilery - *smieje sie z fanow Harrego Pottera*) i wywalilem zbedne smieci (/wave uzny) i prosze bez takich jedno obrazkowcow, bo sie to skonczy nie za dobrze dla osobnikow. W przyszlosci jak zabraknie miejsca w poscie to sie przeczysci/poprzenosi troszke aby ladnie wygladalo smile.gif.
Co do tlumaczen: Mimo, ze bardzo fajna inicjatywa... niezgodna z prawem (lamanie praw autorskich) sad.gif.
Flaha
Niema co jestem pod wielkim wrażeniem tej historii nie wiedziałem że uniwersum halo jest AŻ tak ciekawie skonstruowane.
RAPTOR proponuje ten temat dodać do przyklejonych i jakoś z edytować, chłopaki mam prośbę (mowa tu do bartha i MaxVarEmreis) może weźcie się i napiszcie małe (no nie musi być takie małe) streszczenie wszystkich książek ?? Było by super nawet jeśli bym miał na to długo czekać ale na pewno jest warto, chyba że macie jakieś pewne źródło z którego mógłbym kupić książki lol na kręciłem się strasznie !!




Raptor: Jak zawartosc sie jeszcze bardziej rozrosnie to zrobie to (na razie trzyma sie samo jeszcze, a edytowac na razie nie ma co jeszcze), bo jest to naprawde swietny temat, wart tego by kazdy go przeczytal.
barth
to co na razie masz napisane to jest tak jakby streszczona część pierwszej książki - The Fall of Reach, potem idzie chronologicznie, czyli The Flood to wydarzenia z Halo1, a First Strike to opis drogi powrotnej na ziemie, po H1 i przed H2.
MaxVarEmreis
Ja zapewne w weekend siade i opisze dalej (teraz praca nie pozwala). Wygospodaruje wiecej czasu, to i lepiej to zredaguje. Wczesniej wszystko pisane na "zywca" smile.gif
MaxVarEmreis
Dodałem do swojego postu nr. 4 dalszą część. Mysle, ze kolejna cześć w następny weekend smile.gif. Miłego czytania.
barth
Jak zwykle patrz pierwszy post.
jaszczoor
CYTAT
Dalsza część za 2, może 3 dni, dajcie jakiś feedback o tym jak wam sie to czyta, cobym dostał jakiejś motywacji
pisz, pisz bo zajefajnie się to czyta !11111111
inteligent
Dzięki za streszczenie pierwszej Halo book!! Moja wiedza o halo pokkrywa się z twoją, ale nie miałem okazji przeczytać pierwszej książki, informacje brałem z Halo Library. Bardzo ciekawie napisane, sam pisałem Halo RPG na użytek własny, tamże streściłem większość mojej wiedzy o uniwersum halo, dodałem nawet coś od siebie, ale nie sądzę aby było to godne opublikowania...

Oby tak dalej!! good.gif
Leon PL
Nie każdy da komenta do twojej pracy ale z pewnością czyta ją maaaasaaaa ludzi i na bank wszyscy oni czekają za każdym razem na następne części....Stary...nie czekaj na motywacje. Chodź by Ci łeb pękał i byś miał gorączke to nie zwlekaj za długo z pisaniem następnych części. Poprostu PISZ !!! wink.gif
Valeq
Odwalasz kawał dobrej roboty, podziwiam Cię że ci sie chce.
Więcej, więcej, więcej.....
barth
sorry was bardzo, ale następny odcinek pokaże się jakoś w niedzielę, niestety mam teraz zaliczenie i musze mu poświęcić trochę czasu
izon
Rewelacja!!Spoczatku mi sie nie chcialo tego czytac ale twoj tekst tak mnie wciagnol ze nie wytrzymam:D:D
barth
no bez przesady, aż tak dobrze to nie pisze, w liceum moja nauczycielka od polaka mówiła mi że nie trzymam ciągłości zdarzeń i pisze zbyt chaotycznie(chyba mnie nie lubiła za to że ją olewałem i rozwalaliśmy jej z kumplem lekcje wink.gif )
izon
ALe itak mnie zacheciles do kupna ksiazek z uniwersum halo:D
Flaha
CYTAT(izon @ 31 08 2007, 02:22) *
ALe itak mnie zacheciles do kupna ksiazek z uniwersum halo:D

polecam ja niedawno kupiłem i chociaż z pierwszych 4 stron mało rozumiem to i tak podoba mi sie okładka XD
barth
Wogóle ta cegiełka trzech książek bardzo ładnie prezentuje sie na półce(obok H2 Limited Edition z autografami Sketcha i NoAccounta, figurki MC i niedługo hełmu, ale nie to żebym sie chwalił wink.gif )
qwerty_91
Ja mam pytanie o książki. Co było pierwsze książki czy gra???
Uzny
gra
barth
PIERWSZY POST
Uzny
barth
Nareszcie udało mi się napisać dalszy ciąg, znajdziecie go w pierwszym poście, sorry za opóźnienie, ostatnio dużo się dzieje i nie mam za bardzo czasu, jakoś niedługo poprawię całość, coby się to lepiej i płynniej czytało.
Następny odcinek najprawdopodobniej w niedzielę.
Maiden
Bardzo fajnie, gratuluję.
Zeratul
4 sa ksiazki, right?
bo wlasnie sobie zakupilem... mialem jeszcze kupic komiks, ale to nastepnym razem
B0dz1o
Tak, są 4 książki, a w tym roku wyjdzie jeszcze jedna "Contact Harvest"
Mi właśnie wczoraj przysłali i zabieram się za lekturę
Zeratul
Contact Harvesy ma miec premiere w pazdzierniku... zaczal czytac Fall of Reach... 50 stron za mna, bardzo przyjemnie i szybko sie czyta.
B0dzio skad zamawiales?
B0dz1o
Na empik.com dorwałem wszystkie 4 za stówę bez dwóch groszy
barth
Hehe, miło wiedzieć, że moje wypociny wciągnęły kogoś na tyle żeby kupić książki biggrin.gif
B0dz1o
Napędziłeś wzrost gospodarczy, hehe. Jak kiedyś Polska będzie światową potęgą gospodarczą to będziesz mógł śmiało powiedzieć, że się do tego przyczyniłeś.
Niestety, z uwagi na szkołę, nie mam na razie czasu na przeczytanie książek, ale jak tylko na polskim się trochę wyluzuje to wezmę się za lekturę.
Cisek
Doskonała robota. Gratuluje. A czy jest gdzieś w sieci napisana w języku polskim w podobnej formie fabuła samych gier? Dla kogoś kto chciałby zrobić sobie podkładkę pod trzecią część.
barth
będzie niedługo, obwerwój to forum!
Zeratul
wywal ten link... jeszcze nie czas...

btw. masz 2 minuty smile.gif

acha... koncze the fall of reach... przednio sie czyta!! Polecam kazdemu!
Wojtass
ja widziałem link ! xD jest całkiem całkiem....
Piasecznik
Ej, ale brakuje mi informacji o wielkich pierścieniach (od których pochodzi nazwa gry).
Skąd się wzięły, czemu służyły itp.
Z zaciekawieniem czekam na te informacje. Czytałem książkę Dicka o świecie pierścienia i znajduję w Halo wiele nawiązań do niej.
KarCzoH
CYTAT(B0dz1o @ 17 09 2007, 19:04) *
Na empik.com dorwałem wszystkie 4 za stówę bez dwóch groszy

Szkoda, że są wydawnictwa ang. sad.gif
barth
Jak ci nie pasuje angielska wersja to możesz jeszcze sobie kupić niemiecką, albo hiszpańską, polskiej wersji niestety nie ma
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2008 Invision Power Services, Inc.