skończyłem na piecu, bo się doczekać nie mogłem i prawdę mówiąc to średnio im wyszła ta gra

dizajn kapitalny, lokacje śliczne, bronie ciekawe, moce też zresztą, ale....
fabuła leży. po pierwszych paru godzinach wieje nudą i powtarzalnością. what-a-twist! jest mocny, ale nie wykorzystany w pełni. do tego gra robi się za prosta. jak na początku trzeba uważać i się starać, by przeżyć, to potem walki z big daddym to się z biegu robi, bo amunicja i pieniądze wszędzie się walają, nie wspominając o komorach regeneracyjnych.
postacie są świetne i mam wielki żal do twórców, że nie wrzucono ich więcej, albo chociaż bardziej historii nie rozbudowano. styl narracji jest "okej", ale bezimienny, bezosobowy bohater irytuje. nie wiem jaki debil wymyślił, że taka postać da graczowi większy poziom immersji....
osobiście to zawiodłem się na tej grze, bo naprawdę oczekiwałem czegoś mocnego. bioshock ma swoje momenty, ale choćby żałosna walka finałowa i kretyńskie zakończenia dobrze świadczą o stanie całości

nie polecam, no chyba żeby pożyczyć od kumpla i liznąć klimat, który na samym początku miażdży po prostu.