jako owczesny fan filmu Mission: Impossible (dwojka tragedia, trojka da rade na upartego) zamowilem gdzies tam M:I na N64 z nadzieja ze juz niedlugo zaczne sobie ostro łupac (bylo to chyba jakos przed premiera M:I-2)..czekam, czekam... minal jakos miesiac i pokazalem owej firmie faka... i tak o grze zapomnialem na rok/dwa (btw. owa gierka na n64 dalej nie przyszla

) az wkoncu dorwalem jakiegos poturbowanego pirata na PSX... skonczylem w dzien, z malymi problemami...drugiego dnia znowu zaczalem ciorac w poszukiwaniu ew. innych rozwiazan, ew. sekretow i ogolnie dupereli... chyba bylo ich brak... mimo to gierka calkiem calkiem, fajnie bylo sie bujnac wsrod laserow, pobiegac po pociagu, postrzelac ze snajperki... niedoceniona? nawet nie wiem, nie znam oceny

dla mnie dobra zabawa w szpiega...cos innego niz MGS czy cichociemy Tenchu czy tam jakis Bog wie kto inny...Ethan Hunt i wpadam na party