Przedwczoraj się zabrałem za Aliens vs Predator: Requiem (PSP). Fabuła jest banalna, otóż Predator, którym sterujemy, rozbił się na Ziemi wraz z Obcymi. Przyjdzie nam więc zniszczyć wszystkich Obcych oraz zatuszować ruiny statku, poprzez wysadzenie w powietrze poszczególnych części. Problem w tym, że niektóre z nich przywłaszczyli już sobie ludzie, więc trzeba je zlokalizować i zniszczyć.
W tym AvP sterujemy tylko i wyłącznie Predatorem. Do dyspozycji mamy 4 rodzaje wizji, oraz różne bronie, te drugie można ulepszać, za pomocą punktów honoru, które to dostajemy w chwili unicestwiania Obcych czy niszczenia poszczególnych części statków. Najbardziej efektywną bronią kolegi Arniego jest bez cienia wątpliwości auto-namierzające działko, za pomocą którego Obcy pada na ziemię jeden po drugim. Ogólnie rzecz ujmując Alien'y są wobec nas praktycznie bezradni, rozwalamy je z olbrzymią łatwością, niczym muchy packom.
Nie zabrakło również w naszym "ekwipunku" przeźroczystego kamuflażu. Na naszych kolegów z kosmosu to nie działa, ale na ludzi owszem. Bajer ten bardzo żre naszą energię, na której wszystko się opiera (nawet życie sobie można odnowić za pomocą prądu

, więc trzeba robić przemyślane ruchy w tej czapce niewidce.
Oprawa A/V stoi na dobrym poziomie, chociaż przy GoW:CoO może się schować w krzaki. Design miejsc pozostawia wiele do życzenia, zarówno jak i AI przeciwników. Co prawda czają się za rogiem, by zaatakować z zaskoczenia, wabią nas w pułapki, ale... Jeśli jest ich więcej, to zamiast atakować większą grupą, to podchodzą gęsiego, a to dla naszego Predzia żaden problem.
Ogólnie gierka fajna i przyjemna, aczkolwiek bardzo krótka. Ratuje ją trochę tryb multiplayer. Ja jestem na tak.

+ wyposażenie predatora!
+ reakcje ludzi, na nasz widok!
+ klimat!
- krótka...
- czasami AI Obcych...
Ocena końcowa: 6+/10