Zgodnie z obietnicą mojego przedmówcy - piszę. Tak, tak, to ja jestem tym znajomym

Otóż miałem okazję wygrać na Onecie bilety na przedpremierowy pokaz na Beowulfa 3D do warszawskiego Imaxu. A że zaproszenie było dwuosobowe, wziąłem starego kumpla.
Primo - było to kino Imax. Takich kin jest w Polsce tylko pięć i zanim przejdę do rzeczy, posunę się do stwierdzenia, że nie ma chyba sensu oglądać tego filmu w klasycznym kinie, choćby był to największy i "najlepszy" multipleks spod znaku Cinema City czy Multikino. A co dopiero na małym ekranie komputera po zassaniu z sieci...
Nie wiem, czy mieliście okazję być w tym przybytku, ale już sama sala robi wrażenie. Ekran jest kilka razy większy niż zazwyczaj - tak ze dwa piętra wysokości na oko. Film jest full 3D. Aby go obejrzeć, trzeba mieć specjalne okulary, które to dostaje się od obsługi kina. Dla niezorientowanych - nie są to papierowe badziewy, dołączane kiedyś do gazet dla dzieci, co by sobie obejrzeć w "trójwymiarze" jeden czy dwa obrazki wydrukowane na środkowej stronie, tylko porządne gogle. Swoją drogą robi to fajne wrażenie. Siedziąc w jednym z pierwszych rzędów (tak jak my) i oglądając się w tył cała sala robi wrażenie, jakby była ekipą przybyłą z Matrixa, co zauważył Amer.
A teraz o samym filmie. Jak wiemy, Beowulf jest to klasyczne dzieło literatury staroangielskiej i na jego podstawie nakręcono film. Opowiada historię pewnego bohatera - tytułowego Beowulfa - i przygody jego i jego ekipy w kraju króla Hrothgara (granego przez wspomnianego wcześniej Anthony'ego Hopkinsa). Czy fabuła filmu jest wiernym przeniesieniem poematu na ekran - nie wiem. Nie czytałem oryginału, ale z tego, co pogrzebałem po necie, to film jest raczej wierną adaptacją. Ale jeśli chodzi o sensowność fabuły, konsekwencję, akcję, szkic głównych bohaterów, to wszystko trzyma się kupy. Nie ma specjalnych dłużyzn, naciąganych wątków miłosnych, pałacowych intryg i innych ogranych nudów. Pod tym względem film jest wyważony i trzyma równy poziom przez cały czas.
A teraz najważniejsze - wizualia. Film po prostu niszczy. Cały jest zrobiony "pod" 3D. Czasami grają w Imaxach inne produkcje, ale często jedynie częściowo zaadaptowane pod potrzeby kina 3D, tak naprawdę dopieszczając tylko co bardziej efektowne sceny. A tutaj film "uplastyczniono" po całości. Sceny walk (Beowulf vs morskie potwory, B vs Grendel, B vs smok) są zrobione świetnie pod względem technicznym, a dodając do tego trzeci wymiar, po prostu zapierają momentami dech w piersiach. Nie chcę tu mówić o "wychodzeniu z ekranu" i temu podobnych akcjach, bo rzeczywiście czasami człowiek ma ochotę się uchylić, żeby nie oberwać jakimś toporem albo odrąbaną ręką, bo to są oklepane stwierdzenia i rozpisywanie się tutaj o nich nie ma zbytniego sesnu. Jeśli ktoś nie widział, nie wytłumaczy mu się - to trzeba po prostu zobaczyć.
Powiem wprost - wizualnie (ale tylko w wersji 3D!!!) film bije na głowę chyba nawet samych "300". Nie ma tu co prawda tak masowych walk i bitew, ale wykonanie tego, co jest, to po prostu mistrzostwo.
Ktoś pytał o smoka. Smok był. I był to chyba najlepszy smok, jakiego miałem okazję widzieć w filmie. Animacja, wygląd, scena walki Beowulfa z nim pod koniec filmu - szczyt szczytów efektów specjalnych.
Na koniec o tym, czy film jest animowany, czy pseudoanimowany. Taką konwencję przyjęli twórcy. Film "300" też był w 90% robiony na blue- i green-boxach (BTW: w tej technice podobno mają robić film "Gears of War"). Poza tym nie jest to animacja "rażąca". Czasami widać, że postaci czy sceny są generowane przez komputer, ale nie robi to specjalnie złego wrażenia. Mnie to specjalnie nie przeszkadzało.
Możecie się dziwić, że aż tak tutaj cukruję. Ale ten film wg mnie naprawdę jest tego warty. Chodzę do kina naprawdę dość często (w tym miesiącu to już mój czwarty seans) i naprawdę mało który film nie tak przymiażdżył.
Podsumowując - polecam gorąco. Ale polacam wersję imaxową 3D. Wróciłem po seansie do domu, zobaczyłem zajawkę w telewizji i... odwróciłem wzrok. Normalnie jedna setna tego, co w kinie. Jeśli w Waszym mieście jest Imax, ewentualnie gdzieś w okolicy, to uderzajcie. Raczej nie będziecie żałować wydanej na bilet kasy.