Tenchu: Time of the Assassins (PSP) - poszedłem do gierki z bananem na twarzy, ponieważ każda poprzednia część, w którą grałem, wywarła na mnie olbrzymie wrażenie. Te wszystkie Stealth Kille, niesamowita otoczka dźwiękowa, nie najgorsza fabuła, ciekawe lokacje oraz gadżety. To wszystkie cechy starego dobrego Tenchu.
Do gry wprowadza nas bajeranckie intro, które jeszcze bardziej podsyciło we mnie emocje. W końcu jestem w menu, wybieram jedną postać spośród czterech (padło na Rikimaru, a do wyboru była jeszcze Ayame, Rin oraz taki łysy kolo). Pierwsza misja. Miałem dowiedzieć się, co w trawie piszczy. Misję ukończyłem w 3 minuty, następną też coś koło tego, później nie było inaczej i tak praktycznie do końca gry. Ostatecznie, grając Rikimaru, końcowe napisy zobaczyłem po jakiejś godzinie. Panowie - żal! Postanowiłem, że grę przejdę inną postacią, tym razem padło na łysola. Tutaj te PSp-kowe Tenchu mnie zaskoczyło. Mapki się różniły, a fabuła była zupełnie inna, inne było także początkowe intro. Misje jednak nadal szło skończyć od 3 do 5 minut.
Pomijając skandaliczną długość oraz poziom gry, które to obniżają ocenę końcowa co najmniej o dwa oczka, muszę tytuł zjechać jeszcze bardziej. Gameplay jest tutaj mega beznadziejny, kamera jest nie ruchoma i trzeba ją co chwilę "zerować", a jeśli chcemy się dokładnie porozglądać, to trzeba przejść do widoku z oczu. Brzmi okropnie, a w praktyce jest jeszcze gorzej. Stealth kille nie zmieniły się co do joty, od pierwszej części, która ukazała się na PSX, a do tego często podczas egzekucji przeciwnik zanika i widzimy tylko Rikimaru - żal. Grafika - spuszczam głowę w dół, takich kwadratowych mapek nie było od czas Tomb Raidera III. Po ukończeniu misji nie dostajemy żadnych nowych gadżetów, do końca gry mam jedno do wyboru: potiona, coś na kształt shurikena, kolorowy ryż oraz "białe jabłuszko" - that's all.
Tenchu: Time of the Assassins, to gra żałosna, plama na honorze serii, radzę tytuł ten omijać wielkimi łukami. Po ukończeniu jednej "kampanii" jesteśmy na tyle zniechęceni, że nie mamy zamiaru chwycić się za kolejną. A/V jest identyczne jak w wersji na PSX, a wszelakie niedoróbki są wszechobecne. Ze względu na dobre czasy zawyżam jedne oczko.
+ dobrze widzieć znajome twarze!
+ 4 różne postaci, kampanie!
+ można budować swoje mapki w specjalnym menu!
+ smaczne intra!
- bugoland...
- długość misji...
- plama na honorze...
- kamera...
- oprawa A/V
- co z gadżetami?!
Ocena końcowa: 6/10