CYTAT(ogqozo @ 2 03 2008, 21:29)

Raczej z farmy... Szeryf opowiada w pewnym momencie o tej butli - że używa się jej do uboju bydła. Jeśli masz film na PC, obejrzyj sobie jeszcze raz ten tekst, w zasadzie cały jest istotny dla znaczenia postaci Chigurha, więc nie będę go powtarzał.
chodziło mi o to że ten gość za biurkiem mówi do Wellsa "ten pistolet zerwał nam się ze smyczy", myślałem, że ten gun to może jakiś prototyp nowoczesnej broni ;]edit:
poza tym, szeryf mówi, że ta broń wystrzeliwuje bolec, który momentalnie wraca, a Chigurh strzelał tym na spory dystans (jak np. do kierowcy samochodu podpczas ulicznej strzelaniny)
CYTAT
Ogólnie film masa, jestem pewien że większości moich znajomych by się nie spodobał ale wbijam w to, mnie naprawdę wciągnął (chociaż z ostatnich filmów "zabójstwo Jessego Jamesa" zrobił na mnie trochę większe wrażenie). Ogólnie film oryginalny, przynajmniej dla mnie, myślę, że każdy powinien go obejrzeć.
dokladnie tak
zbyt moralizatorski jak dla mnie , musze dorwac ksiązke i porównac co lepsze
maciek88
3 03 2008, 11:23
Dzieło. Film z grona tych, które będzie się oglądać po kilkanaście razy.
Jeśli miałbym na siłę się uczepiać to tylko jedna rzecz jest banalna lub może ja czegoś nie zajarzyłem. Fakt, że musieli jakoś to skleić bo historia by się dalej nie potoczyła, ale czy ten motyw z wodą nie jest trochę... zbyt prosty?
CYTAT(maciek88 @ 3 03 2008, 11:23)

Dzieło. Film z grona tych, które będzie się oglądać po kilkanaście razy.
Jeśli miałbym na siłę się uczepiać to tylko jedna rzecz jest banalna lub może ja czegoś nie zajarzyłem. Fakt, że musieli jakoś to skleić bo historia by się dalej nie potoczyła, ale czy ten motyw z wodą nie jest trochę... zbyt prosty?
akcja tak czy inaczej poszłaby do przodu ,bo w torbie był nadajnik przecież a torbe moss trzymał w domu.zresztą tu chyba chodzi bardziej oto ,że nieszczęścia spadły lawinowo w momencie gdy wykazujemy się jakimiś humanitaryzmem w stosunku do bliźnich;]
Orson, "Crash" bardzo lubię, ale jest to raczej nieskomplikowany dramat, wykładający wsio na talerzu, nie ma sensu porównywanie go do obiektywnie lepszego NCFOM - prostej historii pełnej symboliki, z o klasę lepszymi dialogami, etc.
poza tym, czemu ma służyć takie porównanie?
najkonkretniejsze argumenty zapodał Tokar, po prostu nie kupuje formuły tego filmu, to brzmi bardziej przekonująco niż zdeka bełkotliwe "minusy filmu" wg iona - "akcja filmu taka nikaja bardzo malo akcji", lol
swoją drogą teoria ,że Anton zabija tylko osoby wchodzące mu w drogę , zaczepiające go czy cokolwiek innego pada w momencie gdy strzela do ptaka na moście;]
mehehehehe
te wszystkie detale zabijają na miejscu, przydałby się jeszcze jeden seans coby to wsio sobie w głowie poukładać
dialogi to arcydzieło, postać grana przez Harrelsona to tutaj czarny koń - "brakuje jednego piętra", kwiiiik
CYTAT(Manor @ 2 03 2008, 23:38)

chodziło mi o to że ten gość za biurkiem mówi do Wellsa "ten pistolet zerwał nam się ze smyczy", myślałem, że ten gun to może jakiś prototyp nowoczesnej broni ;]
gun albo
hired gun to określenie najemnika
CYTAT
poza tym, szeryf mówi, że ta broń wystrzeliwuje bolec, który momentalnie wraca, a Chigurh strzelał tym na spory dystans (jak np. do kierowcy samochodu podpczas ulicznej strzelaniny)
Strzelał z pistoletu automatycznego z tłumikiem. Widać go później kiedy podnosi go Llewelyn
to nie jest kraj dla starych ludzi
xD
jaka kaszana. Az nie chce mi sie o tym pisać zbyt długo. Tomi Li Dżons jak zwykle gra policjanta. Historia jakich wiele. Ładnie pokazany Texas. Typ z tym zabawnie grubym głosem(tak, Bardem) wygladał tak komicznie, że na początku myslałem ,że to parodia, a nie powazny film, bo przyznam szczerze podszedłem do filmu nie wiedząc nawet kto w tym gra i o czym to jest. Jedynym pomysłem tego filmu miał być brak ścieżki dzwiekowej? xD
Takie mocne 4/10 Za ładne ujęcia i fajne dialogi.
edit:
własnie przejrzałem temat o tym filmie i wyczytałem same pozytywne opinie więc wrociłem tutaj, żeby szczegołowo napisać dlaczego tak mi się ten film nie podobał, zeby nie wyjść na ignoranta w oczach filmoznawców, ale nie chce mi sie tego za bardzo robić, bo szczerze mowiąc i tak Ci, ktorym film sie podobał mają to gdzieś :]
CYTAT(Stachu @ 10 03 2008, 15:05)

to nie jest kraj dla starych ludzi
xD
jaka kaszana. Az nie chce mi sie o tym pisać zbyt długo. Tomi Li Dżons jak zwykle gra policjanta. Historia jakich wiele. Ładnie pokazany Texas. Typ z tym zabawnie grubym głosem(tak, Bardem) wygladał tak komicznie, że na początku myslałem ,że to parodia, a nie powazny film, bo przyznam szczerze podszedłem do filmu nie wiedząc nawet kto w tym gra i o czym to jest. Jedynym pomysłem tego filmu miał być brak ścieżki dzwiekowej? xD
Takie mocne 4/10 Za ładne ujęcia i fajne dialogi.
edit:
własnie przejrzałem temat o tym filmie i wyczytałem same pozytywne opinie więc wrociłem tutaj, żeby szczegołowo napisać dlaczego tak mi się ten film nie podobał, zeby nie wyjść na ignoranta w oczach filmoznawców, ale nie chce mi sie tego za bardzo robić, bo szczerze mowiąc i tak Ci, ktorym film sie podobał mają to gdzieś

i dlatego napisałeś o tym filmie w temacie "co polecacie"?;]
no skrobnij Stasiu co ci nie przypasiło, jestem ciekaw
maciek88
14 03 2008, 19:28
jak zobaczylem, ze film jest na podstawie ksiazki (czy moze jest ekranizacja jesli miedzy tymi pojeciami istnieje jakas roznica, a chyba tak ;]) to odrazu wstukalem w wyszukiwarce nazwisko autora coby sie cus nan temat dowiedziec, a wlasciwie nt jego tworczosci... w Polsce oprocz "Kraju nie dla starych ludzi" dostepna jest od tygodnia powiesc "Droga" i kurcze, nie chce sie tu rozdrabniac i szukac ladnych slow, ale to trzeba przeczytac po prostu! ksiazke chlonie sie jednym tchem. historia w niej zawarta opisuje wedrowke ojca z synem przez wyjalowiony, postapokaliptyczny swiat... gatunek? przygoda, dramat, horror... do tego nieprzecietna wartosc artystyczna (nagroda Pulitzera). naprawde polecam, niemozliwe jest pozalowac siegniecia po taka ksiazke.
i zeby nie bylo totalnego offtopa to na 2008 rok zapowiedzieli ekranizacje. w rolach glownych Aragorn, typ z Memento, Charlize Theron i (byc moze) Robert Duvall. rezyser i scenarzysta kompletnie nie sa mi znani... fajnie bo "Droga" to naprawde GENIALNY material na film, ale jak ktos to skopie to tylko wpier.dolic...
a autorem w/w powiesci jest Cormac McCarthy. przeklad kolejnych w drodze...
tekst jest z lekka długi i zawiera spoilery, więc NIE CZYTAĆ jesli nie jesteś Coliem.
polecam, bo jest to film o tyle specyficzny, że jego interpretacja zalezy od wyobrazni odbiorcy. Nic nie jest dane 'na tacy' co dla mnie jest straszna wadą, bo nie znoszę nadinterpretacji. Nie kupuje takiej formuły filmy, a to, że mi sie nie podobał wcale nie wynika z faktu, że go nie zrozumiałem, bo zrozumiałem, a nawet na zapas przeczytałem kilkaset stron bzdur o tym filmie w na filmwebie. Sama przedstawiona historia jest banalna, naszpikowana głupotami i nonsensami, a wycięto muzykę i kluczowe sceny<mozna to uznać za łamanie ustalonej konwencji, co inni nazywają też oryginalnością, ale mi sie to nie podobało>Wiem, ze tło fabularne i nie ma prawie znaczenia i trzeba przymknąć oko na takie szczegóły jak to, że Moss mając przy sobie 2 mln dolców wysyła żonę w bezpieczne miejsce, a sam wynajmuje dwa pokoje w motelu obok miejsca, w ktorym mieszka i spokojnie czeka na Chigurha. Zapominamy o Wellsie, który przypadkowo znajduje w krzakach walizkę z kasą i nie bierze jej ze sobą! Z Texasu jest tylko jedna droga wyjazdowa, dlatego Chigurh przypadkowo natrafił na wyżej wspomnianą walize i znalazł Mossa. Tak, wiem, fabuła nie ma znaczenia, liczy sie drugie dno, to nie jest film dla głupich ludzi. W tym sęk. Coenowie dali zbyt wiele swobody oglądającym. Przez to, że nie mamy kluczowych scen zastepujemy je własną interpretacją, co jest równoznaczne z tym, że 2 godzinne gapienie się na film, w którym nic nie jest 'dane z gry' traci sens. Równie dobrze można się gapić na zgaszony telewizor. Również mamy szerokie pole do popisu i możemy sobie włączyć 'wyobraźnie'. Miało być ambitnie, ale przedobrzyli. Rozpatrując ten film w kategorii rozrywkowej. Nudziłem się strasznie. Rola Bardema fajna, ale czy na oscara? Psychopatycznych morderców w historii kina było wielu i mam wrażenie, ze cały czas grał na jedno kopyto, ale rozumiem, że tak miało być, taka rola. Podkreślam, że to tylko moje zdanie i wiem, że te film podobał się wielu osobom z forum, które zawsze ceniłem za dobry gust filmowy. Film był dobry, a moja ocena bardzo subiektywna, bo nie lubie takiej konwencji...
..........
CYTAT(Stachu @ 15 03 2008, 01:27)

Z Texasu jest tylko jedna droga wyjazdowa, dlatego Chigurh przypadkowo natrafił na wyżej wspomnianą walize i znalazł Mossa.
w walizce był nadajnik, co to przy zmniejszaniu odległości zwiększał częstotliwość sygnału dźwiękowego, jest w końcu scena, gdy Moss ów nadajnik znajduje reszta to Twój odbiór filmu, więc spoko
wiem, ze był nadajnik....zaczął pikać jak Chigurh przejeżdżał obok motelu gdzie zatrzymał się Moss, całkiem przypadkowo, a to o tyle ciekawe, bo ten nadajnik miał góra 200 metrów zasięgu. I tu pojawia się ten niezwykły zbieg okoliczności, ktorego <w sumie na siłe> się czepiłem. Chigurh wyjeżdzając z miasta przypadkowo na nią natrafił tak jakby była tylko jedna droga wyjazdowa z texasu. A jeśli faktycznie tak jest, bo w Texasie nigdy nie byłem to Moss był kompletnym debilem skoro zatrzymał się w pierwszym lepszym motelu przy drodze wiedząc, ze ten kto go szuka jest nie byle kim. To też z kolei jest dziwne, bo na początku Moss wygladał na bardziej rozgarnietego skoro wiedział, ze znając numery rejestracyjne wozu jutro znajdą jego adres, wykminił też, że zawsze musi być ktoś kto zgarnie walizę z kasą i ukryje sie pod jedynym drzewem w okolicy xD
Colio, weź przerzuć wątek do tematu o filmie.
Wczoraj obejrzałem film w kinie. Coz, z uwagi na mega-pozytywne recenzje i zasypanie pozycji nagrodami, spodziewalem sie mimo wszystko czegos ciut lepszego. Trudno sie wlasciwie do czegokowiek przyczepic bo kreacje postaci, fabula czy wykonanie sa absolutnie wysokiej klasy. Oczywiscie, film podejmuje bardzo trudny temat totalnej degradacji moralnej Ameryki, problem w tym, ze jak dla mnie, nie mowi nic nowego...
Dla mnie to raczej film o bezsilności. Degeneracja społeczeństwa na podstawie tego, że ktoś kogoś zabił i ukradł 2 mln baksow? To było nawet w filmach z Segalem, a nikt nie mowił, ze to filmy o degeneracji Ameryki, ktora zdegenrowana była od samego początku istnienia:]
Zastanawia mnie co sie stało z Bellem. Skoro wszedł do pomieszczenia gdzie wyraznie czekał Chigurh i zapalił światło to powinien go widzieć. Więc ta mina gdy usiadł na klopie była miną bezradności. Czekał wtedy na smierć, a scena ostatnia o snie była retrospekcją?
....
CYTAT(Stachu @ 15 03 2008, 15:46)

Dla mnie to raczej film o bezsilności. Degeneracja społeczeństwa na podstawie tego, że ktoś kogoś zabił i ukradł 2 mln baksow? To było nawet w filmach z Segalem, a nikt nie mowił, ze to filmy o degeneracji Ameryki, ktora zdegenrowana była od samego początku istnienia:]
Zastanawia mnie co sie stało z Bellem. Skoro wszedł do pomieszczenia gdzie wyraznie czekał Chigurh i zapalił światło to powinien go widzieć. Więc ta mina gdy usiadł na klopie była miną bezradności. Czekał wtedy na smierć, a scena ostatnia o snie była retrospekcją?
....
Ale to nie Moss jest przykładem degeneracji społeczeństwa?To raczej Chigurh ma to zwiastować.Mówisz ,że to film o bezsilności?Wielkie dzieło zawsze umyka jednoznacznym interpretacjom więc czemu nie;)
nie jestem do końca pewny ale tam chyba dwa pokoje były i w jednym był Chigurh a w drugim nic nie było ale może się myle ,bo jak przez mgłę to pamietam.
i to mnie wkurza w tym filmie. Jednoznacznej interpretacji nie ma i nie bedzie, chyba, że napisze ją sam autor scenariusza. Więc pierwszy lepszy kolo może sobie wymyslić, że to film o patriotyzmie czy innych bzdurach i jego pogląd nie będzie mógł być w jakikolwiek sposób zrewidowany, bo 'każdy może ten film interpretować jak chce' :]
CYTAT(Stachu @ 15 03 2008, 15:55)

i to mnie wkurza w tym filmie. Jednoznacznej interpretacji nie ma i nie bedzie, chyba, że napisze ją sam autor scenariusza. Więc pierwszy lepszy kolo może sobie wymyslić, że to film o patriotyzmie czy innych bzdurach i jego pogląd nie będzie mógł być w jakikolwiek sposób zrewidowany, bo 'każdy może ten film interpretować jak chce'

to ,że film można interpretować na kilku płaszczyznach to imo dobrze.prostak dopatrzy sie tam kina akcji po prostu np. a bardziej myslacy moga snuc swoje wizje na forum.
CYTAT(Stachu @ 15 03 2008, 15:46)

Dla mnie to raczej film o bezsilności. Degeneracja społeczeństwa na podstawie tego, że ktoś kogoś zabił i ukradł 2 mln baksow?
Szeryf wyrazie mowil, ze nie ze wzgledu na jego postepujacy wiek(chociaz to tez), a ze wzgledu na zepsucie i znieczulice spoleczna jest mu tak trudno. Porownywal sie do swoich poprzednikow, ktorzy musieli radzic sobie z zupelnie innymi problemami.
CYTAT(walt @ 15 03 2008, 14:32)

Wczoraj obejrzałem film w kinie. Coz, z uwagi na mega-pozytywne recenzje i zasypanie pozycji nagrodami, spodziewalem sie mimo wszystko czegos ciut lepszego. Trudno sie wlasciwie do czegokowiek przyczepic bo kreacje postaci, fabula czy wykonanie sa absolutnie wysokiej klasy. Oczywiscie, film podejmuje bardzo trudny temat totalnej degradacji moralnej Ameryki, problem w tym, ze jak dla mnie, nie mowi nic nowego...
Nie wiem co tak się wszyscy uparli z tą "degeneracją moralną Ameryki". Skąd takie wnioski? Bo handluje się tam dragami, bo jest psychopatyczny morderca, bo ludzie do siebie strzelają? Kuna tak jest WSZĘDZIE- nawet w Watykanie pewnikiem!!!! Nadinterpretacja rulezzzzzzzzzz
Odchodzac nieco od filmu, to mimo wszystko w polskich szkolach nie ma co dwa miesiace "samobojstw z klasa". Nie musimy tez mierzyc sie z gigantycznych rozmiarow nielegalna imigracja. Uwazam, ze Ameryka w kwestii zepsucia spoleczenstwa (jako ogolu) jest w scislej czolowce.
Niektórzy w tym temacie na nowo definiują pojęcie "płytka interpretacja filmu";].
Facet idzie do sklepikarza i zostawia jego życie rzutowi monetą. Daje się złapać policji tylko po to, by potrenować uwalnianie się z opresji, przy czym bezlitośnie zabija przypadkowego policjanta. Podczas ucieczki zabija człowieka, bo potrzebuje jego wozu. Zabija handlarzy narkotykami, bo są oni na tropie kasy, którą on chce zdobyć. Zabija młodą kobietę, bo obiecał jej mężowi, że to zrobi. Zabija...
Wy tu kurva nie widzicie demoralizacji? To chyba żart. Rozumiem, że nie każdy łapie wszystkie wątki, nie każdemu chce się ten film interpretować na wiele sposobów, ale żeby nie widzieć przesłania, które sugeruje tytuł, to już naprawdę trzeba się postarać.
Zapraszam do tematu o "10 000 B.C." - tamtego filmu nikt nie ma ochoty "nadinterpretować", więc nie będziecie zmuszani do zbędnego ruszania mózgowicą.
CYTAT(ogqozo @ 17 03 2008, 00:08)

Niektórzy w tym temacie na nowo definiują pojęcie "płytka interpretacja filmu";].
Facet idzie do sklepikarza i zostawia jego życie rzutowi monetą. Daje się złapać policji tylko po to, by potrenować uwalnianie się z opresji, przy czym bezlitośnie zabija przypadkowego policjanta. Podczas ucieczki zabija człowieka, bo potrzebuje jego wozu. Zabija handlarzy narkotykami, bo są oni na tropie kasy, którą on chce zdobyć. Zabija młodą kobietę, bo obiecał jej mężowi, że to zrobi. Zabija...
Wy tu kurva nie widzicie demoralizacji? To chyba żart. Rozumiem, że nie każdy łapie wszystkie wątki, nie każdemu chce się ten film interpretować na wiele sposobów, ale żeby nie widzieć przesłania, które sugeruje tytuł, to już naprawdę trzeba się postarać.
Zapraszam do tematu o "10 000 B.C." - tamtego filmu nikt nie ma ochoty "nadinterpretować", więc nie będziecie zmuszani do zbędnego ruszania mózgowicą.
Tylko pokaż mi kraj, gdzie nie ma psychopatów? Wskażesz taki? Nie sądzę. Gdzie nie sprzedaje się prochów? Też nie. To jest wszędzie. No country for old men ukazuje "moralną degradację Ameryki"- Jezu ogqozo wysnuwasz takie wnioski bo grasuje tam świr, który zabił kilka osób? Jeszcze raz Ci powiuem- tacy ludzie są wszędzie, w każdym kraju ale żeby odrazu nazywać to "upadkiem moralnym"? Psychopaci byli, są i będą. Ty też lepiej przerzuć się do tematu 10 000 B.C." - po seansie tegoż filmu nie bedziesz miał takich jazd
i to jest własnie to. Niektórzy z powodzeniem mogliby interpretować sobie jak chcą nawet te 10 000 B.C.
Nie rozumiem ludzie, ktorzy piszą, że ten film to (pipi) i mega porażka, bo jest nudno i nie ma akcji. Tym bardziej nie rozumiem ludzi, którzy obejrzeli ten film i doszukują się tu Bog wie czego. Jesli ktoś uzna, ze ten film jest o degeneracji ameryki to ok, ale w ten sam sposob można interpretować nawet 'Zabójczą broń'. Jesli to jest główne przesłanie tego filmu, bo sam doszukałem sie innych rzeczy(co moze też jest nadintepretacją) to możecie sobie wsadzić to przesłanie:] Jest płytko i tyle. Nie mieszkam w ameryce i mam ich degeneracje gdzieś. rozumiem, że film był nagrodzony, bo porusza temat powszechny i ważny w USA, ale jak ktos tym filmem podnieca sie jak co niektórzy tutaj to nie mam pytań. Niewiele wam trzeba:]
Ruszanie mózgownica jak to powiedział i lukasz i oggozo jest ok. Czasem trzeba sie wysilić, ale bez przesady.
To jest film dla amerykanów, do mnie nie trafił i zgadzam się chociażby z Orsonem. Film przesłanie ma, ale jesli jest o degeneracji ameryki to tylko tym gorzej dla filmu, bo porusza temat, ktory (pipi) mnie obchodzi.
Nie rozumiem o co tyle halasu. Moim zdaniem mozna sie spierac o to, czy gra aktorska byla na poziomie, czy watek byl ciekawy, albo czy film warto obejrzec... ale zeby sie czepiac osobistych interpretacji? Jest to przeciez w sumie bardzo subiektywne i wlasciwie ile osob, tyle roznych wrazen po seansie.
Nie wierze tez specjalnie w stwierdzenia typu - nie interesuje mnie to co sie dzieje za oceanem. Po pierwsze jest to oznaka gimnazjalnego buntu i naporu, a po drugie przy postepujacej amerykanizacji korporacji i ogolnie globalizacji, zacieraja sie granice miedzy krajowym, a zachodnim podworkiem. W obliczu calego tego chlamu, ktory dochodzi do nas wlasnie z USA, tzn. bzdurnych reality show, tandetnych hollywodzikich filmow, uwazam, ze obraz braci Coen jest wartosciowy. ejmen
jakie jest zakonczenie filmu oraz co sie dzieje kiedy ten "glowny" bohater przebiera sie za menela by sobie przesc obok "posterunku"? Bo na filmie usnelem

(nie ogladalem u siebie)
Stasiu, jak dla mnie to ten film aż tak nie łamie tych ustalonych konwencji, na bank bym tego nie obierał jako jedną z głównych zalet filmu
nie powiedziałbym, że film daje aż takie duże pole do popisu, zostawia aż tyle niedopowiedzeń - kilka solidnie uargumentowanych, opcjonalnych wyjaśnień jest, nic więcej
nadinterpretacja? rzecz indywidualna jak to zinterpretujesz, jak ktoś pociska pierdoły wyssane z palca to to widać i tyle, Coenowie zostawili kilka konkretnych ścieżek którymi można podążyć, kilka rzeczy można sobie dopowiedzieć, wsio, siłą filmu są dla mnie właśnie te ścieżki - widać talent reżyserski, przy drugim seansie ilość miejsc w których Coenowie mówią "pozdro dla kumatych" rozwala
odbiorze filmu szkodzą takie miejsca jak forum filmwebu, tym ludziom się na serio nudzi
a co do Bella: ciekawa teoria, ale logicznie pada na ryj - po co emerytowany szeryf, który dał sobie siana ze wszystkim ma wracać na miejsce zbrodni z bronią, ubrany służbowo? i to jeszcze ma być tego samego dnia w którym zginął Moss niby?
Co do interpretacjii (i nadinterpretacjii) to podam Ci przykład pana oqqozo:
Facet idzie do sklepikarza i zostawia jego życie rzutowi monetą. Daje się złapać policji tylko po to, by potrenować uwalnianie się z opresji, przy czym bezlitośnie zabija przypadkowego policjanta. Podczas ucieczki zabija człowieka, bo potrzebuje jego wozu. Zabija handlarzy narkotykami, bo są oni na tropie kasy, którą on chce zdobyć. Zabija młodą kobietę, bo obiecał jej mężowi, że to zrobi. Zabija...
Chodzii mi konkretnie o fragment "po co się daje złapać". Dla mnie LOL na maxa.
CYTAT(Orson @ 18 03 2008, 16:00)

Chodzii mi konkretnie o fragment "po co się daje złapać". Dla mnie LOL na maxa.
to nie nadinterpretacja, tak jest w knidze
I tak właśnie to wygląda. Ale widać dla niektórych "nadinterpretacja" występuje zawsze wtedy, kiedy ktoś domyśla się czegoś, co nie jest powiedziane dosłownie. Niedługo ktoś uzna, że stwierdzenie "Chigurh ma zabójczą fryzurę" to nadinterpretacja, bo przecież ta fryzura na pewno wyszła im przypadkowo i żaden z twórców nie założył, że ma robić takie wrażenie.
film jest dobry,jak wszystkie dziela braci Coen.
CYTAT(ogqozo @ 19 03 2008, 01:17)

I tak właśnie to wygląda. Ale widać dla niektórych "nadinterpretacja" występuje zawsze wtedy, kiedy ktoś domyśla się czegoś, co nie jest powiedziane dosłownie. Niedługo ktoś uzna, że stwierdzenie "Chigurh ma zabójczą fryzurę" to nadinterpretacja, bo przecież ta fryzura na pewno wyszła im przypadkowo i żaden z twórców nie założył, że ma robić takie wrażenie.
A wręcz przeciwnie- wygląda to całkiem inaczej

. Knigi nie obczaiłem (przyznaję się bez bicia)- jeśli na podstawie niej można wysnuć wniosek, że Chigurh SPECJALNIE dał się złapać- to zwracam honor. Bo na podstawie filmu NIJAK nie można tego stwierdzić. A ten Twój argument z "zabójczą fryzurą"...nie sprowadzaj tego na poziom żeny. Sam powiedziałeś kiedyś (cytat z pamięci): "można się z kimś nie zgadzać ale trzeba to podeprzeć rzeczowymi argumentami". Teraz Ty nie zgadzasz się ze mną ( i nie tylko- masz do tego święte prawo) ale argument jakim się posłużyłeś kompromituje Cię lekko

. Peace peace
Nie wiem co jest kompromitującego w zgrabnej karykaturze tego, co dzialo sie na poprzedniej stronie tematu.
Świetny film i tyle. Dobra postać bad guy'a, fajne dialogi. Wszystko ładnie pokazane, film który można interpretować na kilka sposobów. Ale czy zasługuje na tyle oskarów? Zależy dla kogo... Wg. mnie zasługuje na 9-. Ale żeby ktoś mówił że ten twór był nudny i płytki? :| Nie chcę się kłócić, bo pan ogqozo ładnie wszystko wytłumaczył...
Sunderland
3 04 2008, 10:11
Świetne dialogi, genialny montaż, gra aktorów, która sprawiła, że zdębiałem (nie miałem pojęcia, że T.L.Johnson tak potrafi) czasami tylko miałem wrażenie jednej może dwóch dłużyzn, ale mogło to wynikać z tego, że film oglądałem późno w nocy, a przesycony był dość senną atmosferą.Sama fabuła jakaś odkrywcza nie jest, ale za to występuje sporo scen zapadających w pamięć (vide scena pokazana na gali na stacji benzynowej).Z pewnością nie jest to film dla każdego i nie każdy też w pełni załapie jego sens (a przynajmniej tak mi się wydaje).
Na pewno, na swój sposób, film ponadprzeciętny, ale rewelacją bym go nie nazwał. Na pierwszy rzut oka - ślamazarny, ale oglądając go w ciszy, w nocy, wygodnie na łóżku, w zasadzie się nie nudziłem, a i przyjemnie było nawet. Ale już pomijając te wszystkie plusy, o których pisano już wiele razy, to szczerze wątpię, abym jeszcze kiedykolwiek się zebrał do obejrzenia go po raz drugi. Ja wiem - drugie dna, interpretacje, symbolika - wychwytywanie tych smaczków może komuś sprawiać satysfakcję, ale w tym przypadku nie mi (co najwyżej wrócę myślami), bo aż takiego wrażenia film na mnie nie wywarł. Fajne stonowane kino na leniwy wieczór, ale trochę nie mój typ, bo ja prostak.
maciek88
29 06 2008, 12:14
Takie małe spostrzeżenie mam po obejrzeniu jeszcze Fargo i Lebowskiego. We wszystkich tych trzech filmach rozchodzi się o walizkę. Polecam tak w ogóle, warto obejrzeć.
12 sierpnia na DVD. Czekamy!
wiem że zgrzeszyłem ale ściągnąłem to sobie w 1080p a mój laptop nie jest w stanie płynnie wyświetlić obrazu, ten film jest prze-kozacki
Ölschmitz
1 07 2008, 21:29
big lebowski > no country for old men
STRETCH
20 07 2008, 18:23
big jest lepszy. ten pozostawia pewien niedosyt. czegos mi brakuje... kilka scen wydaje sie przypadkowych, nie pasujacych do calosci... moze kilku brakuje... ale mimo wszystko jeden z najlepszych filmow jakie widzielm w zyciu. jesli kiedys spotkacie coenow mozecie im to powiedziec
nie miałem do tej pory okazji obejrzeć NCFOM, ale skoro ukazał się na DVD, to czym prędzej wypożyczyłem i nadrobiłem zaległości. o filmie zostało już w tym temacie powiedziane w zasadzie wszystko, więc przedstawie tylko kilka moich uwag. nie wiem, czy konieczne jest opiewanie cohenów za to, że ukazali zepsucie naszego świata, stale rosnący konsumpcjonizm, i że brak zasad staję się koniecznością, aby wprowadzać swoje cele w życie. nie można powiedzieć, że przekazali to jakoś subtelnie, raczej bardzo dosłownie i ciężko o inną interpretacje filmu, niż właśnie taką.
co jest kluczowe dla odbioru całego filmu, to okres, w jakim toczy się akcja, oraz jej miejsce. ameryka była wówczas dalece bardziej rozwinięta niż reszta świata, wszyscy byli w nią zapatrzeni. był to pozornie ideał, wzór, który jednak zaczynał już wtedy gnić od środka i to w miejscu, które najbardziej jest kojarzone z kulturą amerykańską, będące istotą tego pojęcia - w texasie. nikt tutaj na to nie zwrócił uwagi, a dla mnie to jeden z ważniejszych elementów w NCFOM, stanowiący o - mimo wszystko - znacznej mocy i przekazie tego obrazu.
Nie chcę się rozpisywać na temat tego filmu, ale jak dla mnie, to film z niesztampowo prowadzoną fabułą, świetnymi dialogami, kapitalną grą aktorską i mnóstwem innych zalet. Jedyny film (spośród nominowanych do tej nagrody) z kilku ostatnich lat, który faktycznie zasłużył na Oscara.
No weź mi nie mów, że "Aż poleje się krew" nie jest wielkie.
QUOTE(ogqozo @ 29 08 2008, 13:41)

No weź mi nie mów, że "Aż poleje się krew" nie jest wielkie.
Źle się wyraziłem, chodziło mi o filmy, które zwyciężały. Mój błąd. A co do wymienionego filmu, to jeszcze nie oglądałem, więc wypowiadać się nie mogę

.