CYTAT
Pulp Fiction żadną rewolucją ani tym bardziej rewelacją nie jest
co w takim razie jest?
Fan , ten film jeśli chodzi o dialogi dogonił starych mistrzów kina amerykańskiego typu Houston.Przyjęta konwencja będaca hołdem dla kultury niskiej to również majstersztyk(zresztą późniejsze filmy T. to próba powtórzenia sukcesu bazująca na tych samych budulcach-nie udana już jednak).Koniec końców T. aktora zrobił nawet z takiego Willisa , nie mówiąc już o kreacjach Tarantino czy Jacksona łącznie z sceną tańca podsumowującą pewny etap tego pierwszego.Zresztą o tym filmie powiedziano wszystko...
Ja n ie powiedziałem ,że to rewelacja tylko ,że to najlepszy film z USA od 1994 chociaż po drodze było kilka genialnych typu American Beauty.
Swoją drogą czy kamień milowy musi być rewolucją?Czego się spodziewasz po rewolucji?Rewolucja to dynamiczny przewrót wprowadzający nowe wartości.To takie przejście jak z kina noir do nowej fali francuskiej.Nie wymagam takich rzeczy od Pulp Fiction.
CYTAT
. Dla mnie to jakaś demagogia i populizm omijanie takich filmów jak Lost Highway , Thin Red Line czy Memento .
Kwestia gustu.
Lost Highway uwielbiam ale pierwszy raz pewnych tutaj powielonych elementów Lynch użył w Twin Peaks czy Głowa do wycierania w pełni przełomowy ten film nie jest.Idee surralistyczne czy logika snu są tu lepiej rozwinięte ale novum były w wcześniejszych filmach L.
Cienka Czerwona linia.Dobry film dobry , jeden z lepszych wojennych , napewno lepszy od Szeregowca ale kilka monologów gł.bohatera nt. ogólnej kondycji człowieka to chyba za mało żeby go stawiać obok Czasu Apokalipsy.Jeśli lubisz Malicka sprawdź BadLands napewno jego najlepszy film.
Memento.Niezły thriller i nic więcej.żadna rewelacja.
CYTAT
. Podpinanie łatki kultu osobie , która robi w interesie raptem 15 lat jest jakimś durnowatym nonsensem . Sam zresztą Tarantino wspominał ,że dużo czerpie z filmów Miikea . Sadyzm i czarny humor od niepamietnych czasów był wizytówką Miikea .
Ale kto podpina łatke T.?ja jako jeden z niewielu jechałem po Kill Bill 2 ,że słaby ,że taki czy inny.Ile lat kto robi w interesie jest fatalnym argumentem i deprecjonującym w dyskusji osobę używającą takowego.Dlaczego?
Godard debiutował do utraty tchu
Polański nożem w wodzie
Truffauta trzeci film to 400 batów
itd. itp.
A to czym się inspirował nie ma nic do rzeczy ,bo T. jest lepszym reżyserem od Miike.A czarny humor i sadyzm to wyjątkowo słaby wspólny mianownik ,bo w takim razie i braci Coen można tu podłączyć i stu innych twórców.
Poza tym nie w sadyźmie czy czarnym humorze tkwi siła Tarantino.Power to wyjmowanie starych gratów z worka o nazwie popkultura i przetwarzenie ich na nowe.Balansowanie czesto na cienkiej linii kiczu i geniuszu jak Wsciekłe psy i kill bill 2.
CYTAT
No Country for Old Men jest podobnie , nie ma się co tu doszukiwac trzeciego dna bo to tylko i aż świetnie zrealizowany thriller z oklepanym motywem starym jak ten świat . Głowną wada tego film jest to ,że prócz Bardema nie zauwazyłem zbytnio nikogo godnego uwagi , który pociagnał by ten film jeszcze wyżej . Rola Tommego (swoja droga jeden z moich ulubionych aktorów) została przesadnie zminimalizowana . Osobiscie rozwiazałbym to tak ,że to Lee Jones czmycha z walizką pełną peiniedzy a nie sprowadzac go do roli madrego starca , co to tylko wspomina stare dobre dzieje . Geniusz jego talentu nie został wyczerpany ot co . Brolin to pospolity aktor , którego zresztą zapamietac po seansie .
Dalej robienie z tego kinowego poematu jest moim zdaniem błędem . Dzieła poetyckie naogółe wzbudzają u nas jakieś emocje . Tu prócz napiecia nie ma wyborów dylematów moralnych , a jesli juz to tylko przy obecnosci Bardema .
Hmmm nie ma co sie doszukiwać trzeciego dnia a film jest taki i taki.Mogę mieć swoje zdanie i myśleć inaczej?
Fan jakie są plusy to ja napisałem w pierwszym poście w tym temacie.Przejdę do twoich wad ,których się dopatrzyłeś.Nie ma innych godnych uwagi oprócz Bardema?A muszą być?Kogo zapamietałeś z cienkiej czerwonej linii ,bo chyba nie stereotypowego porucznika Nolte drzącego jape?Gdzie jest napisane ,że genielny film musi mieć genialnych bohaterów vide 400 batów chociażby.
Tommy Lee Jones nie mógł spie.r.dolić z czymkolwiek , bo taka jest wymowa jego roli czyli szeryfa od pokoleń ,kitóry już nie walczy ,który się poddał.To jest współczesny moralitet.Dobry ma być dobry(co nie znaczy ,że nie może sie poddac i powspominać starych czasów) a zły ma być zły jak Bardem.
Hmmm mówisz ,że nie ma dylematów moralnych chyba ,ze jak Bardem jest.A więc są jednak;]