Najzabawniejsze jest to, że Homer i spółka wiedzą, że są w grze, oznajmiają to przy prawie każdej okazji (komentarze podczas grania, filmiki przerywnikowe), dając tym samym inny punkt widzenia na ten tytuł. Ogólnie rzecz ujmując gra jest bardzo jajcarska, większość misji nawiązuje do parodii innych gier, takich np jak GTA czy Medal of Honor (Medal of Homer). Ja osobiście popłakałem się prawie ze śmiechu na jednym z filmików. Misja ta przeniosła Homera & Marge do świata Fantasy (smoki, zielone łąki, hobbity etc), ich głównym celem było odnalezienie pewnego przedmiotu o niewielkich rozmiarach, po stoczeniu paru potyczek Homer trafia w końcu do wielkiej popielniczki, która dookoła była obłożona petami, a na której środku leżał sobie szukany przez żółtych przedmiot. Ojciec rodziny podszedł na czworaka do świecidełka, podniósł je, przeszedł do przysiadu, a następnie powiedział dziwnie znanym głosem: "My preciousssss".
Naprawdę mocnym elementem "The Simpsons Game" jest fabuła, która ciągle wywołuje uśmiech na twarzy u doświadczonego gracza oraz przerywniki filmowe, których jest cała masa. W zasadzie na początku i końcu każdej misji można się delektować animowanymi Simpsons'-sami. Kolejnym bardzo mocnym plusem tego tytułu jest design pomieszczeń oraz postaci. Każda misja to zupełnie inaczej wyglądające miejsce, z zupełnie inaczej wyglądającymi adwersarzami! Jak by było mało, to rodzinka, ma co chwilę inne stroje pasujące do świata, w którym się znajdują. W parodii MoH'a Homera i Bart są przebrani za żołnierzy, w świecie Fantasy Homer jest przebrany za Robin Hood'a itd. Pod tym względem gra robi naprawdę duże wrażenie.
A jak gierka wygląda w praniu? Ano tutaj mam mieszane uczucia. Sporo krwi napsuć sobie można przy momentach, w których trzeba poskakać po platformach, nie dość że owe jumpy są takie jakieś niedopracowane, to na dodatek kamera zawodzi i często wskakujemy nie tam, gdzie chcemy, co naprawdę frustruje człowieka po paru razach. Nie spodobało mi się też nagminne respawnowanie przeciwników, w celu ich ostatecznego wysłania na tamten świat, trzeba rozwalić miejsce ich respawnu, w jednej misji jest to np toy toy. Tak poza tym jest znośnie, wszyscy członkowie rodziny nawalają z pięści, Bart do tego strzela z procy, Homer zamienia się w grubasa, kształtem przypominającego kulkę, Marge za pomocą megafonu robi ludowi wodę z mózgu, Lisa używa ręki buddy, przesuwając cięższe przedmioty, a rola bobaska (zapomniałem jak się nazywa) ogranicza się do raczkowania w szybach wentylacyjnych.
Gra wygląda bardzo przeciętnie, z pewnością elktryczni nie wyciągnęli z gry siódmych potów. OD strony dźwiękowej gra stoi jednak na bardzo dobrym poziomie, cały czas słyszymy jakieś znane wstawki, a dialogi są prowadzone profesjonalnie - domniemam, że głosu rodzince użyczyli aktorzy z kreskówki. Animacja jest płynna, nie ma sie tutaj więc co rozpisywać, sama gra mogła by być jedynie ciut dłuższa.
Jeżeli EA dopracowałoby gameplay oraz grafikę, jeżeli dodaliby więcej misji, to "The Simpsons Game" byłoby prawdziwym hitem na PSP-ka. Gierka w sobie jednak ma to coś i wciąga na kilka godzin, mnie osobiście zachęciła do odwiedzenia animowanego Springfield, a to chyba coś znaczy.
+ przerywniki filmowe!
+ fabuła!
+ jajca!
+ design lokacji i postaci!
- czasami gameplay...
- tradycyjnie kamera...
- przeciętna oprawa graficzna...
Ocena końcowa: 7-/10