Zwyrodnialec
20 05 2008, 09:15
CYTAT(kendzior @ 19 05 2008, 18:18)

CYTAT
Wierzysz w to? Spurs to weterani Play-Off'ów, fakt Hornets grają bardzo dobrze, ale nie sądze, żeby sobie poradzili z Duncanem i Parkerem.
lol, widziałeś jak Duncan grał w pierwszym meczu? Nikt nie jest w stanie przy dobrej defensywie grać za(pipi)iście. Prawda jest taka, że dobra obrona wymusza na graczu błędy i tutaj swojej szansy muszą szukać Hornets. Kolejnego finału gdzie dominują rzuty z pod kosza o tablicę nie zdzierżę so, GO HORNETS!
No i kto miał rację?
Ale mam dzisiaj radochę

. Chicago z pierwszym pick'iem, prawie niemożliwe, a jednak. To będzie niesamowita drużyna, jeśli wszyscy wrócą do formy i wezmą sobie porządnego kolesia, na miarę Duranta to będą play-offy i może jakiś sukces odniosą

.
Obsolete
22 05 2008, 02:59
Moglby ktos podac rozpiske kiedy dokladnie odbywaja sie mecze wedlug polskiego czasu?
Ale co, wszystkie mecze? Najłatwiej jest sobie wejść choćby na NBA.com, zajrzeć w terminarz i sobie policzyć.
Obsolete
22 05 2008, 03:26
No w sumie to nie chcialo mi sie sprawdzac i liczylem, ze sie kims posluze, ale w rozkladowka jest na soccer-live przeciez. Widze, ze jest przerwa w meczu wlasnie. To sobie odpale;]
Niesamowity pierwszy mecz Lakers-Spurs zawiódł mnie tylko o tyle, że postawiłem pewną kwotę na Spurs (kurs 3,40) i było bardzo blisko. Na początku trzeciej kwarty Spurs prowadzili już 20. punktami i mniej więcej wtedy zaczął się wielki comeback Lakers i Kobe'ego Bryanta. Bryant wziął ciężar na siebie i grał jak w transie. To jest jednak wielki zawodnik. Został MVP sezonu, teraz może zostać MVP finałów. Droga jeszcze daleka, ale po takim meczu morale drużyny jest na pewno na niebotycznym poziomie.
Obsolete
22 05 2008, 15:24
no kuuu@#%, no to fajnie, ze przy trzeciej kwarcie (63-45 czy jakos tak) przestalem ogladac, bo mnie zmeczyl chinski komentator i jednostronne, w tamtym momencie widowisko. Not funny;/
CYTAT(ogqozo @ 22 05 2008, 16:17)

Niesamowity pierwszy mecz Lakers-Spurs zawiódł mnie tylko o tyle, że postawiłem pewną kwotę na Spurs (kurs 3,40) i było bardzo blisko. Na początku trzeciej kwarty Spurs prowadzili już 20. punktami i mniej więcej wtedy zaczął się wielki comeback Lakers i Kobe'ego Bryanta. Bryant wziął ciężar na siebie i grał jak w transie. To jest jednak wielki zawodnik. Został MVP sezonu, teraz może zostać MVP finałów. Droga jeszcze daleka, ale po takim meczu morale drużyny jest na pewno na niebotycznym poziomie.
Wszystkie mecze z play-offów oglądasz? Masz jakąś ulubioną drużynę, czy interesujesz się wszystkim co się kręci wokół NBA?
CYTAT
Wszystkie mecze z play-offów oglądasz?
Koło 90%.
CYTAT
Masz jakąś ulubioną drużynę, czy interesujesz się wszystkim co się kręci wokół NBA?
Wielbię ligę NBA za całokształt. To, za kogo trzymam kciuki w poszczególnych meczach, to kwestia okoliczności - jestem "sezonowcem". W tym sezonie najbardziej kibicowałem Hornets, bo najbardziej mi się podobała ich gra.
Obso - przy play-offach jest naprawdę łatwo znaleźć transmisję ze stacji amerykańskiej, po co słuchałeś Chińczyka?
Zwyrodnialec
22 05 2008, 20:49
www.myp2p.eu tutaj łatwo jest znaleźć mecze na sopcasta, TVU Player itp.
PS. Chciałbym, żeby McGrady odszedł w końcu z Houston. Nie gra tam na maksimum swoich możliwości. Myślę, że powrót do Orlando dobrze by mu zrobił, tym bardziej mając u boku w tej chwili najlepszego centra (Dwight Howard).
Obsolete
23 05 2008, 04:02
CYTAT(ogqozo @ 22 05 2008, 19:43)

Obso - przy play-offach jest naprawdę łatwo znaleźć transmisję ze stacji amerykańskiej, po co słuchałeś Chińczyka?
Na szybko sobie mecz zalaczylem. Mialem na kompie tylko sopcasta i wlazlem na soccer-live zobaczyc jaka stacja nadaje. Wszystkie oprocz chinskiej byly offline. Specjalnego cisnienia na mecz nie mialem, wiec ogladalem z chinczykiem. Potem znuzyla mnie jednostronnosc spotkania i uznalem ,ze dalej nie ma co ogladac;]
Teraz juz jest ok, z angielskim komentem.
Co sądzicie o przyszłości Chicago po pierwszym numerze w drafcie? Słyszałem, że mają transferować Byrona Davisa w zamian za pick i kogoś jeszcze, w końcu teraz już jest nadmiar klasowych zawodników w drużynie, którzy nie będą chcieli grać 15, czy 20 min na mecz. Tak, czy siak wybierając Beasleya, będą musieli zrezygnować z jakiegoś skrzydłowego, a wybierając Rosea, będą zmuszeni zrezygnować z jakiegoś obrońcy. Do tego play-offy w przyszłym sezonie być muszą

.
Obsolete
23 05 2008, 19:32
Nie wiem jak to jest z Allenem, na biezaco w tym sezonie nie jestem, ale w dzisiejszym meczu w koncowce to bylo praktycznie spotkanie Allen - Detroit. On rzucal, trafial, wzial caly ciezar gry na siebie, probujac doprowadzic do wyrownania. Inna sprawa, ze to on nie trafil w akcji za 2 pkt przy stanie 96-92, po ktorej Detroit odskoczylo i bylo po sprawie.
W sezonie Allen grał dobrze. W play-off rzucał fatalnie, aż do tego meczu. Być może się przełamał, a może to przypadek, zobaczymy.
Jak dla mnie to Celtics nie mają zbyt wielkich szans. W sumie wszystko im wyszło w tym meczu, nie było wyjątkowych wpadek, a i tak przegrali u siebie z Detroit. Po dwóch meczach wygląda na to, że są po prostu gorszym zespołem. A teren w Detroit przyjazny nie jest... Stawiałem przed serią 4-2 dla Pistons i zdanie podtrzymuję.
kendzior
23 05 2008, 22:26
Allen jak to Allen, zdarzają mu się mecze słabe, ale także i wybitne. Tak jak to miało miejsce w PO jeszcze za czasów gry dla Sonics.
IMHO Celtowie mają szansę wygrać chyba, że Sheed i Rip będą grać tak jak do tej pory to marny jest los Bostonu (po jaką cholerę oddali Westa, a zostawili Rondo do tej pory nie wiem).
A jak Chicago będzie tradować Davisa to już tylko pokażą jak bardzo się pogrążyli. Wraca do NBA przekonanie, że jak ma się drużynę gwiazd to się wygrywa? (vide dawne Portland)
Chicago niech bierze Rose'a, niesamowicie chłopak jedzie z gnojem. Jak ktoś w liceum gra na 1 i ładuje windmille, oraz dobrze rzuca, biega i podaje, to coś w nim musi być. Następny Chris Paul/Derron Williams. Bulls pozbędą się Hinricha, Goodena i Houghes'a, którzy tylko dużo kosztują a niczego nie osiągneli i nie osiągną i kupią kogoś pewnego pod kosz, a za dwa sezony wracają na szczyt. Aha, i trenera dobrego znajdą, chociażby Avery'ego.
Davis wspomina coś o Nowym Jorku, o Boże xd chociaż z Di'Antonim kto wie jak tam się teraz będą sprawy toczyć, mimo wszystko nie wróże mu sukcesu. Przez 2 lata będzie próbował odbudować drużyne, nie uda mu się i go wypier,dolą na zbity pysk.
W finale od początku PO obstawiałem powtórkę z 2004 roku, tym razem jednak tytuł idzie na zachód. No, przynajmniej fajnie by było, ale prawdę mówiąc wolałbym finał Lakers na Celtics. Zobaczymy czy Boston się zepnie i coś jeszcze powalczy, moim zdaniem nie pokazali jeszcze wszystkiego w tych playoffach, nie musieli w sumie. Może być tak jak z Detroit w pierwszej rundzie, kiedy dostali na dzieńdobry po mordzie od Sixers i praktycznie od tego momentu grają już na najwyższych obrotach.
Ide spać, za 2h mecz
Obsolete
24 05 2008, 06:11
No ladne baty byly. Zobaczymy jak Spurs u siebie zagraja, bo na ambicje to im tym meczem weszli jak nic. Zal bylo patrzec co sie dzialo w 3 i 4 kwarcie. Totalna dominacja.
Swoja droga nie wiedzialem, ze R.Horry jeszcze zyje, pamietam go jeszcze z mistrzowskich Rockets. Mialem spora dziure w ogladaniu NBA przez pare lat (niektorych zawodnikow to w ogole nie kojarze), ale ujrzec tego goscia to sie nie spodziewalem. Chociaz w sumie Shaq nadal jest w grze, a Horry'ego z tamtych czasow pamieta...
Jak ja kur,wa nienawidze Spurs... co mecz Lakersów, idealna egzekucja w ataku i presja w obronie, konkretnego miałem banana po końcowej syrenie, zawsze tak mam jak San Antonio konkretny wpier,dolik wyłapuje, a tutaj Lakers przeszli nawet moje oczekiwania
CYTAT(Blok @ 24 05 2008, 00:47)

Chicago niech bierze Rose'a, niesamowicie chłopak jedzie z gnojem. Jak ktoś w liceum gra na 1 i ładuje windmille, oraz dobrze rzuca, biega i podaje, to coś w nim musi być. Następny Chris Paul/Derron Williams. Bulls pozbędą się Hinricha, Goodena i Houghes'a, którzy tylko dużo kosztują a niczego nie osiągneli i nie osiągną i kupią kogoś pewnego pod kosz, a za dwa sezony wracają na szczyt. Aha, i trenera dobrego znajdą, chociażby Avery'ego.
Hinrich to jest bardzo dobry, solidny zawodnik, tylko w ostatnich kilku meczach grał zupełnie bez błysku,
Trenera na razie nie zmienią bo przedłużyli kontrakt z obecnym,
Goodena i Houghsa mogą się pozbyć, jest Noah, Thomas, Gray ( niesamowity technicznie) a za Houghsa Gordon, Hinrich i pewnie Rose, a na rezerwie przyszłościowy Thabo i solidny Duhon.
Mam nadzieję, że Beasleya nie wezmą bo jest zbyt konfliktowy.
Czyli utworzyła się pierwsza piątka na następny sezon:
Hinrich
Rose
Deng
Thomas
Noah
i z rezerwy jak zwykle wchodzi Gordon i kosi podmęczonych rywali.
Wszyscy młodzi, się jeszcze rozwiną, zwłaszcza liczę na Denga i mam nadzieję na mistrzostwo w przeciągu paru lat

.
Słyszeliście coś o Lampe, czy wróci, jakieś jego wypowiedzi itp?
Obsolete
25 05 2008, 04:23
Jednak teren Detroit okazal sie przyjazny i Celtics wyszli na prowadzenie 2-1, graczem meczu Garnett jak dla mnie. Druga taka wpadka u siebie i Pistons moga sie zegnac z finalami. Tyle, ze chyba dwa razy sie ograc tak nie dadza i pewnie bedzie 2-2.
CYTAT(Blok @ 24 05 2008, 00:47)

Zobaczymy czy Boston się zepnie i coś jeszcze powalczy, moim zdaniem nie pokazali jeszcze wszystkiego w tych playoffach, nie musieli w sumie. Może być tak jak z Detroit w pierwszej rundzie, kiedy dostali na dzieńdobry po mordzie od Sixers i praktycznie od tego momentu grają już na najwyższych obrotach.
<prorok>
W zasadzie, to możnaby to uznać za pierwszą niespodziankę w play-offach. Jednak w sumie jest 2-1 dla Bostonu, czyli tyle, ile miało być. Teraz Pistons, w ciągu jednego meczu, szybko przeskoczyli z sytuacji "no to nieźle ich wrobiliśmy" w "ojej, teraz naprawdę musimy wygrać!". Pewien komfort zaś mają Celtics. Zobaczymy. Myślę, że jutro będzie jednak 2-2, a całość potrwa 7 meczów.
Zwycięstwa zespołów wyjazdowych są fajniejsze dla mojego portfela. Kurs na Celtcis - 2,85 - nieco nadrobił moje straty finansowe spowodowane przez Spurs. Dzisiaj jednak nie odważę się postawić na Lakers. Myślę, że Spurs jeszcze są baardzo daleko od poddawania się. Ci, którzy się podniecają przebiegiem meczu nr 2, przypominam, że podobną - a nawet większą - przewagę mieli w dwóch pierwszych spotkaniach Hornets. I nic im to nie pomogło.
Hornets nie mieli większej przewagi. Po dobrych pierwszych 30 minutach tej serii, przez kolejne 58 Spurs są gorsi od Lakers o 54pkt, to jest katastrofalna różnica. Lakers wyrwą jeden mecz w San Antonio i skończą całość w 5 meczach, max w 6.
CYTAT("blok")
Lakers wyrwą jeden mecz w San Antonio i skończą całość w 5 meczach
Blok - z Ciebie to naprawde prorok

Mam nadzieje, ze dzis w piatym meczy wszystko sie zakonczy i bede czekal na rywala dla Lakersów. A kto nim będzie to niewazne, wazne by w koncu Jeziorowcy odzyskali tron!
Obsolete
30 05 2008, 19:23
No i sytuacja jak w pierwszym meczu, duza przewaga Spurs, w pewnym momencie przestaje ogladac, a rano okazuje sie ,ze Lakersi wygrali;] Strasznie San Antonio dalo ciala w finalach konferencji. A dzis mam nadzieje, ze obejrze emocjonujacy mecz o byc albo nie byc Detroit w tych finalach

Swoja droga fajnie sie to oglada na TNT. Okienko z 4 kamerami w roznych czesciach boiska, brak reklam, blizsze poczucie meczu.
przypomniam, że mecz w koszykufce trwa cztery kwarty.
Boston pokazał w ostatnim meczu z Detroit, że Lakers na poważnie powinni się ich obawiać. Detroit zdawało się już zupełnie kontrolować mecz (+10 po 3kw), jednak Celtics nie dali się rzucić na deski no i wygrali. W sumie to dziwne, bo Doc Rives przez całą 4 kwartę trzymał Raya Allena, który był najlepszym strzelcem po stronie Bostonu, na ławce, a zamiast niego w grze był Posey. No i się to opłaciło, Posey miał przechwyt, który przypieczętował zwycięstwo. Naprawdę, cholerne szczęście ma Rivers, bo trener z niego taki sobie jest, chociaż z drugiej strony Posey jest lepszym obrońcą od Sugar Raya i może tym była podyktowana ta zmiana.
W każdym razie, świetnie, że znowu będzie finał Boston - Lakers. Prawdę mówiąc, tak sobie życzyłem przed tym sezonem, jednak aż do playoffów niebardzo w to wierzyłem. Nie odważę się typować, kto zgarnie wszystko. Obydwóm drużynom życzę jak najlepiej, ale chyba jednak jestem za LA.
A wy macie swoje typy? Ale typy, a nie fanowskie zachcianki ;]
Obsolete
1 06 2008, 13:59
No ja przewidywalem, ze Boston wejdzie do finalu, zreszta to bylo oczywiste, wyjatkowo nudne i przewidywalne te playoffy. Jedyna niespodzianka to fakt, ze SA tak latwo przegralo. Wygraja Lakersi gdyz poniewaz, 4-1.
No patrzcie, ja również przewidziałem Boston w finale, co za niespodzianka. Boston 4-3.
Ukyo_Tachibana
7 06 2008, 10:56
1-0 Dla Bostonu 10 punktow przewagi Kobe nie udzwignol ciezaru zucajac tylko 24 Punkty i maja slaba skutecznosc ( jak na niego ) 17 z 29 rzutow z gry
Dobijają mnie te play-offy. Miały być historyczne, pełne niesamowitości, a tutaj... ech. Wszystko takie przewidywalne. Ciągle wygrywali rozstawieni, (z wyjątkiem pary Hornets-Spurs) - to jakiś ewenement chyba. Teraz też raczej nie będzie niespodzianki. Celtic jakoś sobie poradzili w pierwszym meczu, ale wątpliwe, by byli w stanie wygrać jeszcze trzy. Po prostu nie widzę ich szansy. Podtrzymuję, że będzie 4-2 dla Lakers, choć w duszy oczywiście liczę na zaciętą walkę. Za obiema drużynami niezbyt przepadam. Niby fajnie, że Celtics to powrót legendy i że Garnett może nareszcie zdobyć mistrzostwo, lecz z drugiej strony ich styl gry jest dla mnie średnio atrakcyjny. Nie potrafię nikomu w tym finale kibicować.
Ukyo, skąd ty wziąłeś tą statystykę? Dla Kobe'ego skuteczność powyżej 50% to by była świetna sprawa. W tym meczu trafił 9 rzutów, a nie 17.
Ukyo_Tachibana
8 06 2008, 09:08
Pijany bylem i myslalem ze wspieram sie statystykami z interii
KeNdziK
13 06 2008, 11:46
No i mamy 3-1 dla Celtics

Mecz nr 4 byl niesamowity dla Bostonu, przynajmniej druga polowa. Po pierwszych 2 kwartach mialem ochote polozyc sie spac, bo takiej padaki w wykonaniu Bostonu juz dawno nie widzialem, no ale postanowilem poczekac i nie zaluje. Lakers dali dupy niesamowicie, skutecznosc Kobego byla (pipi)owa (a niektorzy ludzie mowia ze jest lepszy od Jordana

), Sashka tez nie zagral na miare game 3... Jeszcze jedna wygrana i Big Three wreszcie dostana swoj zasluzony pierscionek, a wlasnie to mnie najbardziej cieszy

Where amazing happens
Niewiarygodny mecz, kto nie oglądał niech żałuje. Lakers mieli w pewnym momencie nawet 24 punkty przewagi i już cieszyli się z wyrównania, ale w 3. kwarcie Celtics zanotowali niesamowity powrót i teraz są bardzo blisko mistrzostwa.
Paweł Sz.
15 06 2008, 10:05
CYTAT(ogqozo @ 13 06 2008, 13:44)

Niewiarygodny mecz, kto nie oglądał niech żałuje. Lakers mieli w pewnym momencie nawet 24 punkty przewagi i już cieszyli się z wyrównania, ale w 3. kwarcie Celtics zanotowali niesamowity powrót i teraz są bardzo blisko mistrzostwa.
A ja mam to na kasecie :-D.
Niesamowity powrót, niesamowity mecz, niesamowity Pierce i Allen. Celtics są mistrzami już na 90%, nawet jeśli Lakersi wygrają mecz nr 5, to i tak zieloni wygrają 6 nie ma bata, nie wypuszczą szansy na pierścienie, które im się cholernie należą. Najbardziej się cieszę z tego, że Kevin Garnett otrzyma pierścień, bo fanem T'Wolves jestem i jestem mu wdzięczny , za to co zrobił dla wilków i wiem jak ten najlepszy obrońca w NBA zasługuje na pierścień i tytuł.
Obsolete
16 06 2008, 00:47
Ah nie ma to jak czekac na mecz wedlug rozkladu gazetowego doby, a nie faktycznego, czyli dzien pozniej. No nic, dzis sobie obejrze, byc moze to ostatnie spotkanie.
Ja oglądam amerykańską TV więcej niż polską i już od dawna nie wyobrażam sobie, żebym się pomylił, jaka godzina jest w USA;].
Obsolete
16 06 2008, 09:49
haha, ale Boston dal du py. Udalo im sie nadrobic straty pod koniec spotkania, a potem kolejno Garnett nie trafil obydwu wolnych, Lakersi trafili, uprzednio zaliczajac ofensywna zbiorke i no i Pierce stracil przy akcji pilke, co zakonczylo sie soczystym dunkiem Bryanta.
najlepszy mecz tego finału. w ogóle, chyba najlepszy od czasu meczu nr 5 w serii detroit - spurs. cały czas w miarę równo, obydwie drużyny montowały runy. dużo punktów pomimo dobrej, wręcz świetnej momentami obrony. kobe w ataku niewiele zdziałał, jeśli chodzi o obronę to piercu mu rzucił bodaj 36pktów, ale miał dwa za(pipi)iście ważne dla meczu przechwyty, którymi przedłużył nadzieję lakers.
to już prawie pewne, że kg, pierce i allen będą mięć swoje pierścienie, ale mimo wszystko żal doskonałego sezonu LA. w przyszłym roku lakers mają chyba największe szanse ze wszystkich drużyn, przynajmniej na papierze. wróci bynum i już nikt nie będzie w stanie ich pokryć, bo każdy zawodnik będzie groził punktami.
KeNdziK
18 06 2008, 06:21
No co tu duzo mowic, Boston zniszczyl Lakersow...
Obsolete
18 06 2008, 14:01
No to byla masakra, co tam sie dzialo. Lepszego zakonczenia play -offow wymarzyc sobie nie mogli. Straszne baty.
Fantastyczny mecz. 131 punktów bez dogrywki! Ale mecze o 3 w nocy wykańczają gorzej niż Euro. Jutro kolejny egzamin, a ja dopiero się dobudzam.
Kobe znowu pokazał to, co mówiłem o nim zawsze - że nie ma mocy w decydujących momentach. Tak jak przewidywałem - osobą, która była najbliżej rozbicia obrony Celtics, okazał się LeBron James. Tam zadecydowało kilka punktów w meczu nr 7. Tutaj, choć w kilku meczach zobaczyliśmy spektakularne zwroty akcji, to jednak Celtics zdecydowanie okazali swą wielkość, a ostatni mecz to dominacja.
fantastyczna była atmosfera od połowy trzeciej kwarty w td banknorth garden. prawie cały czas wszyscy na stojąco, śpiewy, oblewanie trenera gatorade'm, brakło tylko reda auberbacha ;] garnett na wywiadzie zachowywał się jak obłąkany, tyle lat przepracował i wreszcie doszedł do tego, o czym marzył. w sumie dobrze, że celtics wygrali, w dodatku w takim porażającym stylu. mvp dla pierce'a to bardziej symbol, nagroda za zasługi, niż za samą grę, bo równie dobrze najbardziej wartościowym graczem mógłby zostać kg czy sugar ray.
świetny sezon, najlepszy od kilku lat. mvp dla bryanta, niespodzianki jak hornets czy sixers, niesamowita seria houston, wymiany ważnych zawodników, rekordy punktowe, długo by wymieniać.
do zobaczenia na europe live tour ;]
Taa, mecz super, Garnett i reszta zasłużyli w pełni, za rok spodziewam się czegoś pozytywnego ze strony Chicago.
Obsolete
20 06 2008, 13:22
Mniejszego minusowego stosunku wygranych do przegranych?;]
CYTAT(Obsolete @ 20 06 2008, 14:22)

Mniejszego minusowego stosunku wygranych do przegranych?;]
Odwrotnie

. Chicago ma teraz takie możliwości zrobienia składu, że Celtics się chowają. Mogą mieć trzech wymiataczy o podobnych umiejętnościach co trójka z Bostonu, tylko młodszych

. Ja preferuje zostawić Gordona, wziąć Beasleya i załatwić sobie jakiegoś porządnego silnego skrzydłowego lub centra typu Bosha, lub
Branda. Dobre byłoby też ściągnięcie Lebrona, który mógłby grać nawet sam z Hinrichem lub Gordonem, lub McGradiego...
Tak czy siak możliwości jest mnogo.
kendzior
20 06 2008, 18:31
A kto odda gwiazdora w zamian za garstkę młokosów? Lebron, McGrady, oni się raczej ze swoich klubów nie ruszą nigdzie. A co do Chicago, jak ich starting 5 nie przekroczy średniej wiekowej 24 to zdziałają tyle samo co bobcats do tej pory IMO.
CYTAT(kendzior @ 20 06 2008, 19:31)

A kto odda gwiazdora w zamian za garstkę młokosów? Lebron, McGrady, oni się raczej ze swoich klubów nie ruszą nigdzie. A co do Chicago, jak ich starting 5 nie przekroczy średniej wiekowej 24 to zdziałają tyle samo co bobcats do tej pory IMO.
Ben Gordon
Luol Deng
Kirk Hinrich
Drew Gooden
Andreas Nocioni
Larry Hughes
Tyrus Thomas
Thabo Sefolosha
+ No. 1 w drafcie

Przeanalizuj sobie statystyki tych wszystkich graczy, obejrzyj jakieś mecze, filmiki, a potem się wypowiadaj.
ps. Zwróć uwagę przede wszystkim na wiek i 3 pierwszych wymienionych graczy, poczytaj trochę o sytuacji McGradiego...kurde, to jest drobna przesada, ty chyba nie wiesz jak jest w NBA, patrz na transfer min. Garnetta i innych gwiazdorów z lat wcześniejszych.
kendzior
21 06 2008, 09:36
Hyhyh, Gooden człowiek, który ma tak słabą psychikę, że mimo tych świetnych statystyk Cavs pozbywają się go jak najszybciej. Hughes człowiek, który ma tendencję do idiotycznych rzutów tylko po to żeby się przełamać. Tak w Cavs też zaczynał dobrze, a co było potem to lepiej przemilczeć. Gordon, Deng i Hinrich trójka byczków, którzy coś potrafią i trzymają równy poziom czego już nie powiesz o Nocionim.
CYTAT
Przeanalizuj sobie statystyki tych wszystkich graczy, obejrzyj jakieś mecze, filmiki, a potem się wypowiadaj.
Chłopie, statsy to mówią o zawodniku tyle co nic. Mecze to ja cały sezon oglądam i jakoś nie widziałem ich niesamowitych występów za często. A filmiki? Co mam mixtape na youtubie sobie zapuścić i oglądać najlepsze akcje? ;>
CYTAT
ty chyba nie wiesz jak jest w NBA, patrz na transfer min. Garnetta i innych gwiazdorów z lat wcześniejszych.
Hmm, Mc Grady to chciał skończyć całkowicie z koszykówką, do Garnetta bym go nie porównywał, a to czy nie wiem. Nie wiem, nie grałem tam nigdy, dlatego przyznaję Ci rację

EDIT: Zresztą miło się sprzecać, że napisałem swoją opinię, a Ty mi tu wyjeżdżasz na zasadzie "Ja się znam, a Ty jesteś głupi!" Nie ma tutaj prawa do własnego zdania?
Mam taką tendencję do krytykowania, za co przepraszam. Nie porównywałem MacGradiego do Garnetta (chodziło mi o jego transfer), widzę że też masz tendencję do krytyki, a pisałem,
że należy zwrócić uwagę na 3 pierwszych graczy, reszta jest dobra, ale niezbyt dobra aby przesądziła o transferach. Nie napisałeś nic o numerze pierwszym
w drafcie, który może być gwiazdą w Chicago, chyba, że dojdzie do transferu.
Masz prawo do własnego zdania, tyle, że przesadziłeś ze swoją opinią, że Chicago to garstka młokosów, jest to drużyna o najprawdopodobniej największym
potencjale i możliwościach wymiany i to nie jest tylko moje zdanie.
kendzior
21 06 2008, 10:18
Numer 1 w drafcie, to o niczym nie świadczy. Dla przykładu podajmy pewien numer 1, Kwame Brown. Dopóki nie wybiorą i nie zobaczę jak koleś gra to nie ma czym się ekscytować IMO. Bo Chicago jest garstką młokosów, bez odpowiedniego trenera będzie nią cały czas. Poza tym to, że wiele osób myśli tak jak Ty. No i co z tego? Ty uważasz, że przesadziłem, ok. Ale to nie znaczy, że ja zmienię zdanie bo tak naprawdę Byki nie pokazały jak na razie nic i tyle.
EDIT: Porównywania T-Maca i Garnetta nie zrozumiałeś. Za przesadę uznałem porównanie transferu gościa, któremu zależy na zdobyciu pierścienia z możliwym transferem gracza, który chce porzucić koszykówkę. Ot cała filozofia.